4' 33"

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

4 minuty 33 sekundy (ang. Four minutes, thirty-three seconds[1]) – utwór muzyczny awangardowego kompozytora Johna Cage'a[1], często opisywany jako „cztery i pół minuty ciszy”. Tytuł oznacza przybliżony czas trwania kompozycji, t.j. 4 minuty i 33 sekundy. Jest to trzyczęściowy utwór na dowolny instrument z 1952 roku skomponowany wyłącznie z samych pauz, zwanych tacetami, które oznaczają, że żadne instrumenty ani głosy nie biorą udziału w wykonaniu, ponieważ przez czas trwania utworu nie zostaje zagrany ani jeden dźwięk ze strony wykonawcy. Na pięciolinii są napisane wyłącznie różnego rodzaju pauzy.

Premiera w wykonaniu na fortepian odbyła się 29 sierpnia 1952 roku w Woodstock w stanie Nowy Jork[1]. Wykonawcą był David Tudor[1]. Utwór może być jednak wykonywany na dowolnym instrumencie – i często, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, wykonują go orkiestry.

Główna idea i interpretacja dzieła[edytuj | edytuj kod]

Cage w 4'33 odkrył ciszę dla świata muzyki co było rewolucją estetyczną o epokowym znaczeniu [2] Nomen omen ten niesłychany utwór przedstawia coś niemożliwego, a mianowicie pozornie gra ciszą lecz w rzeczywistości jest tam cała gama różnych dźwięków niesłyszalnych tj. ultradźwięków (a więc dźwięków o częstotliwości większej niż 20kHz) oraz infradźwięków (o częstotliwości mniejszej niż 16 Hz) oraz różnego rodzaju szumów białych t.j. dźwięków o widmie rozciągającym się w całym zakresie częstotliwości słyszalnych.

Kompozytor dzieła 4’33’’ podjął się dekonstrukcji dotychczasowego rozumienia wartości w twórczości muzycznej poprzez zaakcentowanie tego co zazwyczaj było poza jej ramami, albo jedynie występowało w śladowych ilościach kompozycji muzycznych sztuki świata zachodniego w których pauza symbolizująca ciszę była na ogół rzeczą drugorzędną ponieważ była traktowana jako ściśle określona rytmicznie przerwa rozdzielająca pochód dźwięków. Muzykologiczna koncepcja John’a Cage’a zdaje się antycypować filozoficzną koncepcję Jacques’a Derridy, twórcy kierunku zwanego dekonstrukcjonizmem, który zwrócił uwagę na pustą przestrzeni białej kartki zapisanej przez drukowane znaczki, które następnie zostają konstruowane w struktury znaczeniowe takie jak wyrazy, zdania, paragrafy itd.. Dla Derridy w naszym życiu intelektualnym ważniejsze jest jednak to co nie jest obecne, a więc drugoplanowa biel kartki tworząca tylko niewinne, zdawałoby się tło dla symboli graficznych. Analogicznie w dziele muzycznym takim elementem jest cisza – grunt, który notabene jest nieodzowny do zaistnienia jakiejkolwiek muzyki, ponieważ cisza jest warunkiem sine qua non do wzbudzenia jakiegokolwiek tonu. Również wytworzone drganie akustyczne po jakimś czasie zanika, gdyż każde wybrzmienie nieuchronnie kończy się ciszą. Cały paradoks dzieła John’a Cage’a polega na tym, że ani ciszy ani infra- czy ultradźwięków po prostu nie słychać ponieważ nasze zmysły są nieustannie bombardowane różnymi zjawiskami akustycznymi o charakterze nieustalonym i impulsowym a więc dźwiękami o nieokreślonej wysokości – jak huki, trzaski itp., a także szumami, przebiegami ustalonymi o widmie ciągłym. Kompozytor otwiera w ten sposób nasze drzwi percepcji zapraszając do wsłuchania się w najmniejsze impulsy dźwiękowe, w których harmoniczny porządek dźwięków składowych nie jest na tyle uwydatniony aby ucho mogło w nim wyróżnić częstotliwość tonu podstawowego; wprowadzając tym samym na duchową drogę wiodącą ku prapoczątkom czyli podstawowemu pierwiastkowi z którego wyłania się i do którego zmierza całe bycie, które niektórzy upatrują w mistycznym Nic.

Mówiąc inaczej, 4’33’’ odsłania graniczące z dolnym progiem słyszalności tony dobiegające z zewnątrz (trzaski, stuki, czy szmery) lub od wewnątrz (oddech, praca jelit, przełykanie śliny, a nawet niekiedy szum uszny – tinnitus), które rezonują razem jako część nieskończonej (bezgranicznej) kosmicznej kompozycji nazwanej niegdyś przez Pitagorejczyków muzyką sfer. Dzieje się tak dlatego, gdyż ośrodkowy układ nerwowy i nasze zmysły są nastawione na odkrywanie ruchu dostrzegając najmniejszą zmianę wokół nas, wobec czego nie jest możliwe przedstawienie ciszy jako takiej, tak jak jest niemożliwe jest wyobrażenie sobie absolutnej pustki jako idealnego nieistnienia.

Przypisy

  1. 1,0 1,1 1,2 1,3 Marek Dusza: Cisza? Nic takiego nie istnieje! (pol.). Rzeczpospolita, 2012-09-05. [dostęp 2013-05-23].
  2. J. Kutnik "John Cage. Przypadek Paradoksalny" str. 12

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

J. Kutnik "John Cage. Przypadek Paradoksalny" Folium, Lublin 1993