Axel Fersen

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Axel Fersen

Hans Axel von Fersen ( ur. 4 września 1755 w Sztokholmie; zm. 20 czerwca 1810 w Sztokholmie), szwedzki arystokrata, faworyt francuskiej królowej Marii Antoniny Austriaczki.

Młodość[edytuj | edytuj kod]

Urodził się 4 września 1755 roku. Był synem arystokratki i marszałka armii Fryderyka Axela Fersena. Jego ojciec był uważany za najbogatszego człowieka w Szwecji, z rocznym dochodem w wysokości pięciu tysięcy funtów, podczas gdy następny bogacz w rankingu miał ich trzy tysiące.

Poza dobrą sytuacją materialną Fersen był olśniewająco przystojny. Wysoki, szczupły, o wąskiej twarzy, bardzo ciemnych oczach pod wyraźnie zarysowanymi brwiami i lekko melancholijnym wyglądzie. Sprawiał niezwykle romantyczne wrażenie, co skłoniło księcia de Levisa do napisania, że przypomina bohatera jakiejś powieści, tyle że nie francuskiej, bo jest zbyt poważny. Jego atrakcyjność polegała po części także na tym, co Georgiana, księżna Devonshire, nazywała "niezwykle dżentelmeńskim wyglądem" - hrabia zawsze dbał o elegancki wygląd.

Podróżował po Europie przez kilka lat. Będąc we Florencji, spotkał brata delfiny (Marii Antoniny) - arcyksięcia Leopolda. Mówił i pisał biegle po francusku, włosku, niemiecku i angielsku.

Maria Antonina[edytuj | edytuj kod]

Na francuskim dworze po raz pierwszy pojawił się w dzień nowego roku w 1774. Tego dnia było bardzo zimno i padał śnieg. Delfina miała zamiar przejechać się saniami następnego dnia. Fersen, jeśli wierzyć Journal intime (prywatnemu dziennikowi) czekał na nowe futro zamówione u krawca z powodu pogody. Ponieważ okrycia nie dostarczono, musiał przełożyć zaplanowany wczesny wyjazd do Wersalu na godzinę dziewiątą. Potem dziennik relacjonuje rozkosze, które czekają na młodego i przystojnego człowieka za granicą.

Maria Antonina, królowa Francji

Kilka dni później przyjęła go hrabina de Brrione w trakcie swojej toilette. Właśnie ją czesano. Fersen obserwował rozbawiony, jak zdrapuje zbędny puder specjalnym srebrnym nożem, a potem z sześciu różnych słoiczków wybiera kilka rodzajów różu tak ciemnego, że wygląda niemal jak czarny. Jej córkę, Mademoiselle de Lorraine, uznał za mniej ładną niż twierdzono, ale sympatyczną.

30 stycznia o pierwszej nad ranem Fersen poszedł na bal do opery w Paryżu. W sali kłębił się tłum, a wśród obecnych byli delfin Ludwik August i Ludwik, hrabia Prowansji oraz delfina. Zgodnie z obyczajem królewska grupa nosiła na twarzach maski w celu zachowania incognito. W ten sposób osiemnastoletni Fersen zaczął rozmowę z młodą, nieznaną zamaskowaną kobietą. Jak zapisał w swoim Journal intime: "Delfina rozmawiała ze mną przez dłuższy czas, a ja nie wiedziałem, z kim mam do czynienia. Kiedy wreszcie została rozpoznana, wszyscy zaczęli się wokół niej gromadzić, a o trzeciej wycofała się do loży. Ja wyszedłem z balu". Opowieści o natychmiastowym zakochaniu się w loży opery pary są nieprawdziwe. To, co się stało, było konwencjonalnym zapoznaniem się z Fersenem, którego później zaproszono na kilka balów na cześć delfiny, zanim wyjechał do Anglii.

Znaczący jest fakt, że w swoim dzienniku Fersen, który często zapisywał komentarze na temat atrakcyjności bądź jej braku różnych kobiet, nie wspomina o wdziękach delfiny. W jego rzeczywistych planach na rok 1774 znajdowało się małżeństwo z angielską dziedziczką, Catherine Lyell, z tego też powodu wyjechał z Francji.

Po raz drugi Fersen spotkał Marię Antoninę kiedy ta była w pierwszej ciąży. 25 listopada 1778 roku, w tłumie przybyłym na spotkanie z królową pojawił się Fersen. Hrabia, który ostatnio widział Marię Antoninę cztery i pół roku wcześniej, pod koniec panowania Ludwika XV, niedawno przyjechał do Francji ze Szwecji. Nie udało mu się nakłonić angielskiej dziedziczki, by wyszła za niego za mąż - nie chciała opuścić rodziny i zamieszkać w obcym kraju. Na szczęście miłość nie wchodziła tutaj w grę, a tylko przydatność takiego związku w czasach socjety. Fersen postanowił się więc poświęcić karierze wojskowej. Jak powiedział swojemu ojcu: "Jestem młody i muszę się jeszcze wiele nauczyć". Szwedzki szlachcic nie zadał sobie trudu, by zapisać to spotkanie z królową w swoim dzienniku, ale wspomniał o nim w liście wysłanym do domu. W dniu, w którym znalazł się w Wersalu, "urocza królowa na mój widok wykrzyknęła <<Ach, oto mój stary znajomy!>> Reszta królewskiej rodziny nie odezwała się do mnie ani słowem". W swym liście Fersen podkreślił, że reakcja Marii Antoniny była spontaniczna i miła.

Ósmego września wrócił do tematu królowej w liście do swojego ojca. Oznajmił, że Maria Antonina jest "najładniejszą i najmilszą księżniczką, jaką znam" i że naprawdę się nim interesuje. Spytała na przykład, dlaczego nie pojawia się na regularnych niedzielnych turniejach gry w karty. Kiedy usłyszała, że przyszedł kiedyś na takie spotkanie, ale akurat wtedy się nie odbyło, królowa wyraziła ubolewanie. Predylekcja Marii Antoniny do Fersena w 1778 roku jest wyraźna - to kolejny szarmancki i przystojny cudzoziemiec w jej kręgu. Również młody Szwed nie waha się otwarcie wyrazić swojego podziwu dla niej w korespondencji z ojcem. Ale ostatnie zdanie w wymowny sposób pokazuje, co rzeczywiście zajmowało królową w owym czasie: "Jej ciąża się rozwija i jest niezwykle widoczna".

Wojna w Ameryce[edytuj | edytuj kod]

23 marca 1780 roku Fersen wyjechał na amerykańską wojnę w roli adiutanta francuskiego generała Rochambeau. Hrabia już od jesieni bardzo chciał wyjechać na tę wojnę, kiedy to zrezygnowano z francusko-hiszpańskiej inwazji, w której miał nadzieje wziąć udział. Gdu chodzi o ten konkretny etap relacji między Marią Antoniną a Fersenem - a był to pierwszy rzeczywisty etap - trzeba uważać, by wiedza o tym, co się stało w przyszłości, nie rzutowała na postrzeganie rzeczywistych zdarzeń. Szwedzki ambasador Gustaf Filip Creutz w swoim raporcie do króla, wysłanym w kwietniu 1779 roku, pisał o "przychylności" królowej dla Fersena: "Wyznaję, że muszę w to wierzyć... Widziałem zbyt wyraźne tego oznaki, by mieć jakiekolwiek wątpliwości". Patrzyła na niego tak "łaskawie", że wielu ludzi poczuło się urażonych.

Słabość do młodego i przystojnego mężczyzny to jednak zupełnie coś innego niż romans, zwłaszcza że królowa wyrażała swoje upodobanie za pomocą poparcia, w wyniku którego Fersen miał się od niej oddalić i pojechać do Ameryki. Także liczący dwadzieścia pięć lat szwedzki arystokrata miał dość sprecyzowane plany. Wiedziony marzeniem o karierze wojskowej, pragnął dołączyć do francuskich sił, wspierających niepodległość w Nowym Świecie. Feresen widział w tej wyprawie okazję do zdobycia sławy i awansu.

Fersen z pewnością stawiał chęć działania nad potrzebą ożenku z dziedziczką majątku, chociaż zamierzał potraktować owdowiałą córkę barona de Berteuil jako ewentualną kandydatkę na żonę. Poza tym był całkowicie oczarowany królową, zwłaszcza że tak mu pomogła. Szczere listy młodego arystokraty, wysyłane do ojca, stanowią najlepszy dowód, że na tym etapie ich kontakty były całkiem powierzchowne. "Jest uroczą księżniczką" - napisał Fersen, używając tych samych słów co dwa lata wcześniej, i dodał: "Zawsze traktuje mnie bardzo uprzejmie". Wskazał także na wpływ na królową barona de Breteuil, ambasadora Francji w Wiedniu, który właśnie odwiedził ojczysty kraj: "Od kiedy baron z nią porozmawiał, wyróżnia mnie jeszcze bardziej. Niemal zawsze chodzę z nią na bale w operze"... Ale dopiero następne zdanie wyjaśnia prawdziwe przyczyny przychylności Marii Antoniny: "Jej uprzejmość wzbudziła zazdrość młodszych dworzan, którzy nie potrafią zrozumieć, dlaczego cudzoziemiec jest lepiej traktowany niż oni". O to właśnie chodziło - uroczy Fersen nie był obciążony takim bagażem, jak inni dworzanie we francuskim dworze, co dobrze rozumiała koteria hrabiny de Polignac. Jej członkowie byli zadowoleni, że królowa ma admiratora, który pragnie udać się z misją do Ameryki, zamiast pożądać zdobyczy w samej Francji. Całkiem możliwe, że w swoim dążeniu do wyjazdu Fersen kierował się również wrażeniem, że krąg królowej i jej uczucia wciągają go za bardzo. Jedno jest pewne - o przyszłym udziale w wyprawie Rochambeau, który przypisywał w końcu szacunkowi Vergennes'a dla swojego ojca, napisał: "Tak się cieszę, że nie potrafię tego wyrazić". Kiedy Feresen wyjechał, królowa podobno płakała, zaprosiwszy go przed wyjazdem na kilka kolacji.

Fersen właśnie planował wyjazd, kiedy jedna z dam dworu, księżna de Saint-James, zażartowała sobie z "podboju" królowej. Gdyby sprawa była rzeczywiście poważna, księżna prawdopodobnie nie uczyniłaby tej lekkiej aluzji. A potem go zapytała: "Porzuca pan swoją zdobycz?". Szwed odparł szybko z ową skromnością i dyskrecją, która cechowała go przez całe życie: "Niestety wyjeżdżam (...), nie pozostawiając za sobą niczego, czego mógłbym żałować". Nie była to do końca prawda. Kiedy Maria Antonina w kwietniu napisała do swojej matki cesarzowej Marii Teresie, że modli się gorąco za francuską wyprawę - "Oby Bóg sprawił, że dopłyną bezpiecznie!" - można sądzić, że zarówno o szwedzkim hrabim, jak i francuskich żołnierzach. Natomiast Fersen, jak zawsze poszukujący miłego kobiecego towarzystwa, szybko uznał, że kobiety w Newport na Rhode Island ku jego wielkiemu zadowoleniu są "ładne, przyjazne i zalotne", a ludzie na ogół "weseli i prostolinijni".

Romans z królową[edytuj | edytuj kod]

Pod koniec czerwca 1783 roku hrabia Fersen powrócił z Ameryki, gdzie przebywał ponad trzy lata. Maria Antonina ponownie była w ciąży, gdy spotkała go po raz drugi w sierpniu 1778 roku.

Dokładnie nie wiadomo czy królowa i Fersen współżyli ze sobą. Prawdopodobieństwo jest bardzo duże. Idea wielkiej, czystej, nigdy nie skonsumowanej miłości, chociaż propagowana przez kilku życzliwych historyków, nie zgadza się z ludzką naturą. Fersen bez wątpienia był bardzo atrakcyjnym mężczyzną. Hrabia Tilly powiedział, że "to jeden z najprzystojniejszych ludzi, jakich kiedykolwiek widziałem", nawet jego "lodowaty wyraz twarzy" działał na jego korzyść, kobiety bowiem miały nadzieję "go ożywić". Fryzjer Leonard opisał go bardziej romantycznie jako Apolla, w którym wszystkie kobiety się kochają, a o którego wszyscy mężczyźni są zazdrośni. Co więcej, Fersen uwielbiał płeć piękną zarówno w masie, jak i pojedynczo, a jego życie w Ameryce i Europie wyznaczały dramatyczne romanse. Szczycił się jednocześnie swoją rycerską naturą i potrafił być dyskretny. Zrozumiał, że podejść do królowej, której doświadczenia w dziedzinie seksu przez ostatnie trzynaście lat były koniec końców dość ponure.

Szwed nie przestał romansować. Prawdopodobnie interesował się przynajmniej dwoma Angielkami, Emily Cowper lady Elisabeth Foster, kochanką księcia Devonshire. Marii Antoninie dał dokładnie to, czego oczekiwała - romantyczne oddanie, któremu prawdopodobnie od czasu do czasu towarzyszyło jego fizyczne potwierdzenie.

Wtedy bardzo mało na ten temat wiadomo. Zdanie hrabiny de Boigne: "Bliscy jej ludzie nie mieli wątpliwości, że uległa jego namiętności", jest znaczące. Świadectwo lady Elisabeth Foster w jej prywatnym dzienniku jest jeszcze bardziej jednoznaczne, zważywszy na jej własne powiązania z Fersenem i fakt, że poruszała się w arystokratycznym środowisku angielsko-francuskim, gdzie Maria Antonina miała wielu przyjaciół. 29 czerwca 1791 roku lady Elisabeth zapisała, że Szwed "uchodzi za kochanka, a z pewnością jest bliskim przyjacielem królowej od ostatnich ośmiu lat". Następnie autorka dziennika wychwala go za to, że jest "tak skromny mimo wielkiej łaski, [która go spotkała] (...) tak dzielny i lojalny, że jemu jedynemu udało się uniknąć powszechnego odium, które spotkało jej przyjaciół".

Niemniej nadal nie było dokumentu, który by to potwierdził. W 1877 roku krewny Fersena, baron R.M. de Klinckowstrom, wydał Journal intime i listy swego przodka, bardzo je cenzurując, natomiast odpowiedzi królowej zniknęły dawno temu, prawdopodobnie zostały zniszczone. Jednak w 1930 roku szwedzka pisarka, Alma Soderhjelm, wpadła na inteligentny pomysł, by przebadać "księgę listów" Fersena, stanowiącą rodzaj rejestru, w którym począwszy od 1783 roku notował szczegóły swojej korespondencji. Odkryła współzależność między tajemniczą "Józefiną" i królową, której na chrzcie nadano także imię Josephe, czyli Józefa. W miarę upływu lat Józefina przestała reprezentować tylko Marię Antoninę - w korespondencji pojawiła się także pokojówka o tym imieniu. Ale dowód niezwykłej zażyłości tam się znajdował.

Ludwik XVI Burbon

Fersen po wyjeździe z Paryża 20 września 1783 roku napisał osiem listów do "Józefiny", zanim wrócił w czerwcu następnego roku. Tak więc to całkiem możliwe, że uwaga dotycząca daty 15 lipca 1783 roku wpisał do jego dziennika dokładnie piętnaście lat później ( "Pamiętam ten dzień (...) Poszedłem chez Elle - do niej - pierwszy raz" ), jest zaszyfrowaną informacją o początku ich związku. Z drugiej strony Fersenowi bardzo zależało na wojskowej nominacji, a królowa równie mocno pragnęła mu w tym pomóc. Jej protekcja przyniosła znowu paradoksalny efekt - oddaliła go od niej. A ponieważ wtedy hrabia i królowa nie widzieli się ponad trzy lata, być może Feresen odnotował z radością fakt, że został przywrócony do grona jej prywatnego towarzystwa.

Również jego list do ukochanej siostry, Sophie Piper, na temat przyszłej żony można różnie interpretować. Fersen nadal luźno rozważał możliwość małżeństwa, przy czym te plany zawsze opierały się na pieniądzach, nigdy na miłości. Jedną z ewentualnych kandydatek była Germaine Necker, szwajcarska protestancka dziedziczka, córka byłego ministra finansów: "Jej ojciec ma ogromną fortunę... Nie pamiętam, jak ona wgląda" - zauważył. Ale dziewczyna wolała rodaka Fersena, barona de Staël. Inną potencjalną zamożną panną młodą była już wspomniana jedyna córka barona de Breteuil, hrabina de Matignon, która owdowiała w 1773 roku. Baron Evert Taube, jeden ze szwedzkich przyjaciół Fersena, uważał, że ten był w niej bardzo zakochany - a może raczej w jej pieniądzach. W każdym razie "rozpustna i elegancka" hrabina wolała pozostać w stanie nie zamężnym. "Jeśli małżeństwo nie zwiększa mojego majątku, nie warto się w nie angażować, z jego ciężarami, komplikacjami i niedostatkami" - napisał szarmancki kawaler do swojego ojca i dodał, że jest całkiem szczęśliwy w swoim bezżennym stanie. Tak więc, jeśli Fersen napisał do swojej siostry 31 lipca, że według niego małżeństwo nie jest dla niego, mógł to być wyraz jego własnej cynicznej filozofii - "życie małżeńskie jest sprzeczne z naturą" - lub nawiązanie do nowego związku z królową: "Skoro nie mogę być z jedną osobą, z którą chcę być, jedyną, która mnie naprawdę kocha, nie będę z nikim".

Trudno mieć pewność, kiedy Fersen został kochankiem królowej, chociaż, prawdopodobnie, mogło się to stać albo w środku lata 1783 roku, albo, gdyby jego długa nieobecność i początki ciąży królowej stanowiły przeszkodę, rok później. Jeśli wierzyć twierdzeniu lady Elizabeth Foster, że byli kochankami przez osiem lat do czerwca 1791 roku, ich związek zaczął się niemal w chwili powrotu Fersena z Ameryki. Bez wątpienia królowa starała się mu pomóc w kupnie rangi pułkownika Szwedzkiego Regimentu Królewskiego, oddziału stworzonego niegdyś we francuskim wojsku dla szwedzkich jeńców jako alternatywa galer. Ten zakup zmuszał ojca młodego Szweda do wyłożenia ogromnej sumy stu tysięcy liwrów, co wymagało delikatnych negocjacji. Kwestia nie została ostatecznie rozwiązana przed 20 września 1783, kiedy to Fersen wyjechał z Francji, chociaż został już "pułkownikiem tytularnym". Przez chwile wyrzucano mu brak skrupułów i marnowanie czasu ojca w Szwecji. Rozgniewany Szwed zwrócił uwagę, że porzucił rozkosze Paryża, podążył za generałem Rochambeau i spędził trzy zimy w Ameryce.

Sam monarcha Szwecji, Gustaw III, wspierał aspiracje swojego poddanego. Opisał Fersena Ludwikowi XVI jako [żołnierza] "który służył w wojsku [Waszej Wysokości] w Ameryce za powszechną zgodą". Maria Antonina ze swojej strony napisała do Gustawa ciepły list w tym samym duchu: że nie zapomniano o ojcu Fersena, podczas gdy jego syn "wielce się wyróżniał w wojnie amerykańskiej". Wszystko zostało ustalone, faworyt królowej miał pojechać do Szwecji, by omówić ostatnie finansowe szczegóły, gdy nagle szwedzki król, który zaczynał podróż po Europie, wezwał go do siebie - zamiast wracać do ojczyzny, miał dołączyć do królewskiej świty jako kapitan straży przybocznej.

Jego krótki pobyt we Francji - od lipca do września - mógł dodać uroku ich związkowi z punktu widzenia Marii Antoniny. Fersena otaczała aura wojaka w czasach, gdy żołnierka była tak słusznym i męskim zajęciem. Na samym początku ich przyjaźni królowa poprosiła go o włożenie szwedzkiego munduru. Pełen fantazji Szwed uosabiał - ze swoim zapałem, sławną dyskrecją, obcym pochodzeniem, które pozwalało mu się dystansować od dworskich sporów, urokiem, dzięki któremu Ludwik XVI także lubił jego towarzystwo - w oczach Marii Antoniny rycerza idealnego.

7 czerwca 1784 roku wraz z szwedzkim królem Gustawem III do Francji przybył hrabia Fersen, nieobecny w tym kraju przez osiem i pół miesiąca. Fersenowi zlecono znalezienie lokum, ponieważ król Szwecji nie chciał zamieszkać w Wersalu. Markiz de Bombelles skierował go do Hôtel des Ambassadeurs obok swojego domu.

Król Gustaw i hrabia Fersen pozostali we Francji do 20 lipca. Potem Fersen wrócił w końcu do Szwecji, gdzie zajął się między innymi zakupem psa dla "Józefiny", prawdopodobnie takiej samej rasy jak jego ukochany szwedzki czworonóg Odin, w każdym razie "niemałego pieska" przeznaczonego - jak to ostatecznie przyznał, by usunąć ewentualne trudności - dla królowej Francji. Po krótkiej dyskusji na temat imienia, nowy szwedzki pies otrzymał to samo nordyckie imię - Odin. Takie prezenty to raczej dowód przyjaźni czy protekcji, a nie namiętnej miłości.

Z listów często pisanych przez Fersena po jego wyjeździe z Francji jasno wynika, że Maria Antonina w czasie jego sześciotygodniowej wizyty utrzymywała z nim zażyłe kontakty, przerywane fantastycznymi rozrywkami. W pewnej chwili królowa ponownie zaszła w ciążę. Dokładnie nie wiadomo czy mogło to być dziecko Fersena. Skoro hrabia znajdował sie we Francji w odpowiednim czasie, przynajmniej w teorii było to możliwe. Z pewnego punktu widzenia byłoby to bardzo romantyczne rozwiązanie. Król nigdy nie zakwestionował swojego ojcostwa, co dowodzi, że od czasu do czasu odwiedzał królową w sypialni. Ojcostwo Fersena wyklucza jeszcze jeden fakt, iż bez wątpienia król miał co najmniej dwoje dzieci. Natomiast Szwed, wielki kochanek - żadnego. Prawdopodobnym wytłumaczeniem jest osławiona wiedza hrabiego w kwestii wszystkiego co ma związek z kurtuazją wobec kobiet - jej częścią mogła być umiejętność unikania prokreacji. Po wielu latach erotycznej kariery, kiedy jego ówczesna kochanka, księżniczka "Ketty" Mienszikow, oznajmiła, że jest w ciąży, Fersen napisał: "Ta wiadomość całkowicie mnie zaskoczyła i całkowicie unieszczęśliwiła".

Ludwik Karol, domniemany syn Fersena i Marii Antoniny

27 marca 1785 roku na świat przyszedł drugi syn Marii Antoniny, książę Normandii, Ludwik Karol. Narodzinom księcia towarzyszyły zwykłe oskarżenia, chociaż nazwisko Fersena nie zostało wymienione jako potencjalnego ojca. Fersen po powrocie do Francji 10 maja 1785 roku, gdzie pozostał do czerwca, zanim dołączył do swojego regimentu we Flandrii, zauważył, że popularność królowej u Francuzów blednie. Zwrócił uwagę, jak zimno ją przyjęto, gdy wjechała do Paryża, co było zwyczajem po królewskim porodzie: "ani jeden wiwat" nie zakłócił "całkowitej ciszy", chociaż tego samego wieczoru w operze oklaskiwano ją przez kwadrans.

W pewnym czasie hrabia Fersen wyjechał do Anglii, gdzie podziwiali go angielscy przyjaciele Marii Antoniny, z racji jego przystojnego wyglądu nazywając go "obrazkiem". Szwed odgrywał podwójną rolę: był adoratorem królowej, ale także emisariuszem króla Szwecji. To on przywiózł list od Gustawa III do Ludwika XVI w maju 1787 roku. To on wystąpił jako pełnomocnik swojego króla w czasie chrztu dziecka Germaine de Staël i jej męża, ambasadora Szwecji we Francji Erika Magnusa Staël von Holsteina. Chociaż był pułkownikiem regimentu francuskiego w Maubeuge, nadal wchodził w skład świty Gustawa III. Odgrywał rolę swego rodzaju oficera łącznikowego między dworami Szwecji i Francji, za co Ludwik XVI go cenił, abstrahując od jego hipotetycznej pozycji kochanka Marii Antoniny.

W minionych latach Fersen nieustannie kursował między Francją i Szwecją a jego nieobecność u boku królowej wyznaczały zapiski w księdze korespondencji w listach wysłanych do "Józefiny". Wiosną 1788 roku pojechał do ojczyzny, by wziąć udział w fińskiej kampanii Gustawa III przeciwko Rosji, ale 6 listopada był już z powrotem w Paryżu. Tę sześciomiesięczną nieobecność potwierdzają dwadzieścia dwa listy. Jego księgi rachunkowe dają wyobrażenie częstotliwości wizyt w Wersalu w tym krytycznym okresie, ponieważ zapisywał także napiwki dane służbie.

Prawdopodobnie z biegiem czasu związek Marii Antoniny i Fersena przekształcił się w coś bardziej romantycznego niż cielesnego. Zły stan zdrowia królowej, jej melancholia, zmartwienia rodzinne, pogarszająca się sytuacja polityczna, a nawet początki skrupułów religijnych - żadna z tych rzeczy nie musiała skłonić jej do zerwania romansu, aczkolwiek każda z nich mogła powstrzymać jego rozwój. W miarę upływu lat Maria Antonina i Fersen zaczęli odgrywać inne role. W końcu żyli w czasach romantycznego odgrywania ról, czego najlepszy przykład stanowi związek Julii i Saint-Preux z Nowej Heloizy. Język używany przez nich w listach dziwnie przypomina tę powieść. A przy końcu książki Julia rezygnuje z miłości fizycznej.

Fersen był teraz oddanym kawalerem Marii Antoniny i w coraz większym stopniu jej głównym sprzymierzeńcem politycznym. Według hrabiego de La Marck królowej podobało się, że Fersen nie dał się omotać klice Polignaków, że był jej pokrewną duszą, a nie ich, czyli - jak to ujmowali Anglicy - zajmował pozycję wyjątkowego przyjaciela "Mrs B". Początkowo w Szwedzie pociągała ją tylko przystojna twarz i szarmanckie maniery, ale także fakt, że jako osobie postronnej obce mu są wersalskie intrygi.

Kluczową kwestię stanowi także to, jak Fersen postrzegał Marię Antoninę. Z jego listu wysłanego do ojca w następnym roku, jasno wynika, że należał do nielicznych ludzi, którzy widzieli ją dokładnie tak, jak chciałaby ją widziano. "Nie można nie chwalić królowej - napisał - za jej pragnienie czynienia dobra i za szlachetność jej serca". Oczywiście hrabia jako prawdziwy wielbiciel kobiet miał kochankę w każdym kraju, w którym akurat przebywał. Ale nie bez znaczenia jest fakt, że najbardziej namiętny związek jego życia - bardzo różny od romantycznego oddania królowej - zaczął się wiosną 1789 roku.

Fascynująca Eleanore Sullivan, o pięć lat starsza od Fersena, przyjechała do Paryża w 1783 roku. Fersen był erotycznie zafascynowany tą kobietą, a jego związek z nią miał trwać długo, chociaż nie zrezygnowała z bogatego Craufurda.

Z powodu swojego oddania królowej wchodził w skład jeszcze jednego trójkąta, tym razem o zabarwieniu politycznym. "Tym trzecim" był król. Nie ma dowodów, że Ludwik XVI kiedykolwiek próbował usunąć Fersena z życia swojej żony, czy choćby się nad taką ewentualnością zastanawiał. Szwed z kolei wyrażał uznanie dla "dobroci, uczciwości, szczerości i lojalności króla", które to cechy - święcie wtedy wierzył - lud musi w końcu uznać, dzięki czemu Francja powróci do roli, którą zawsze odgrywała w Europie.

Rewolucja francuska[edytuj | edytuj kod]

W pewnym czasie Fersen zjechał do Wersalu, by spędzić zimę w domu, który nabył w mieście. Nie jest więc nieprawdopodobne, że był przez chwile z Marią Antoniną tego dnia, który miał się okazać jej ostatnim w "rekreacyjnej siedzibie". Królową przeniesiono do paryskiego pałacu w Tuileries. Fersen i Saint-Preist przywitali władców po ich przyjeździe z ratusza, przed nową siedzibą rodziny królewskiej. Młody Szwed podróżował w jednym z powozów królewskich i tak napisał do ojca: "Byłem świadkiem wszystkiego". Saint-Priest twierdził później, że obecność Fersena go zaszokowała, ale jego obecność znaczyła tylko, że jest jednym z ocalałych członków prywatnego towarzystwa królowej, chociaż jego prawdziwy status dość trudno określić. Szwed sprzedał dom i konie, które nabył w Wersalu, i wynajął rezydencję w Paryżu. Wkrótce mógł "Ją" - królową - odwiedzać, występując równocześnie w charakterze nieoficjalnego obserwatora z ramienia króla Szwecji.

Hrabia Fersen - teraz największy powiernik królowej - od samego początku doradzał ucieczkę. Nie wiadomo, czy do ich zbliżeń nadal dochodziło, niemniej Szwed ciągle namiętnie wielbił Marię Antoninę. Powiedział to wiele razy swojej siostrze. Dla Fersena monarchini była bohaterką, okrutnie traktowaną, wrażliwą i cierpiącą, ale nade wszystko pełną dobroci. Taka opinia w tamtych czasach należała do rzadkości. Już w styczniu 1790 roku Fersen pisał, że tylko wojna - "zewnętrzna" lub "wewnętrzna" - mogłaby przywrócić autorytet króla Francji, ale jak to osiągnąć "gdy król jest uwięziony w Paryżu?". Hrabia wynajął dom w Auteuil od przyjaciela Marii Antoniny i członka jej prywatnego towarzystwa, hrabiego Esterhazy'ego. Mógł więc w pełni korzystać z obecności rodziny królewskiej w Saint-Cloud, która z małymi przerwami trwała do końca października.

Ucieczka rodziny królewskiej[edytuj | edytuj kod]

Wpływ Fersena, jako aktywnego zwolennika i praktycznego organizatora planu ucieczki, wzrósł po wyjeździe hrabiego Mercy'ego. W końcu zdecydowano się na ucieczkę. Hrabia Fersen był zaangażowany we wszystkie praktyczne szczegóły. Fersen pomagał rodzinie królewskiej między innymi pożyczając pieniądze.

De Bouille poinformował Fersena, że lojalne wojska będą strzec drogi którą będzie jechał Król z rodziną. Szwed obawiał się, że taka manifestacja będzie niebezpieczna. Myślał iż lepiej będzie zastosować podstęp i wysłać w podróż małą grupkę ludzi bez żadnej wojskowej obstawy. Jednak de Bouille nie zgodził się z tokiem rozumowania Fersena. Hrabia Fersen, którego zadanie polegało na powożeniu karocą, w czasie wyjazdu z Paryża, miał się potem oddzielić od królewskiej grupy.

Początkowo Szwed miał zamiar jechać aż do Montmedy. Poprosił nawet króla o zgodę na włożenie szwedzkiego munduru, ponieważ nie miał przy sobie francuskiego, a brakło mu śmiałości by zamówić nowy. Jednak Ludwik XVI się nie zgodził. Tu również można sie zastanowić nad przyczynami odmowy. Prawdopodobne jest, że właśnie wtedy monarcha miał dziwny atak zazdrości. Potwierdza to fakt, że Fersenowi pozwolono wykonać ryzykowne zadanie wyprowadzenia berliny z rodziną królewską z Paryża z wszystkimi skutkami, jakie możliwość odkrycia spisku ze sobą niosła. Być może przeważył snobizm. Książę de Levis powiedział potem, że rola stangreta powinna przypaść w udziale "francuskiemu wielkiemu panu". Najbardziej prawdopodobnym jest fakt, że Fersen był cudzoziemcem, chociaż dowodził francuskim wojskiem, a królowi bardzo zależało, żeby nie kojarzono jego ucieczki z żadnym obcym akcentem, gdy dotrze wreszcie do Montmedy.

Ucieczkę parę razy przekładano. Nową datę wyznaczono na 20 czerwca, w nocy. Król po raz ostatni rozmawiał z Fersenem. Mieli się zobaczyć ponownie - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - kiedy hrabia przebrany w strój stangreta zasiądzie na koźle berliny. Ale gdyby ocalenie się nie udało, Ludwik XVI rozkazał Szwedowi uciekać do Brukseli i próbować organizować coś stamtąd. Również królowa pożegnała się z Fersenem. Występujący w roli stangreta Fersen około wpół do drugiej nad ranem dotarł do rogatek Porte Sanit-Martin. Z czystej ostrożności nie jechał prostą drogą, ale krążył po bocznych uliczkach, co spowodowało kolejne opóźnienie. Na pierwszym postoju w Bondy, zgodnie z uprzednią decyzją króla, zrezygnował z powożenia berliną i opuścił królewskich podróżników. Ucieczka jednak koniec końcem okazała się nie udana. Rodzinę królewską złapano w Varennes skąd odesłano do Paryża.

Próby uratowania rodziny królewskiej[edytuj | edytuj kod]

Hrabia Fersen dotarł do Brukseli, wioząc list od króla do hrabiego Mercy-Argenteau, przekazujący mu prawa do otrzymanych wcześniej pieniędzy i papierów wartościowych. Hrabia Esterhazy, określający Fersena zaszyfrowaną nazwą La chose ( dosłownie "rzecz" ), opisuje jego bezdenną rozpacz na wieść o schwytaniu uciekinierów, chociaż publicznie Szwed, podobnie jak królowa, robił dobrą minę do złej gry. Zgromadzenie Narodowe uznało między innymi Fersena za winnego "porwania" rodziny królewskiej.

Maria Antonina napisała kilka listów do Fersena, w których wyraża swoje cierpienia oraz pisała iż zamartwia się o swego faworyta. Wykorzystując hrabiego Esterhazy'ego jako pośrednika, królowa wysłała do Fersena dwa niedrogie pierścienie z widniejących na nich królewską lilią, takie jakie można było wszędzie dostać. Na jednym widniał napis: "Tchórz, kto ich porzuca", a na drugim: "Wiele mil i wiele krajów nigdy nie rozdzielą serc". Maria Antonina pisywała do Fersena jeszcze wiele razy opisując wszystko co ją trapi.

Fersen odwiedził Turyn i Wiedeń - gdzie odbył sentymentalną wizytę u księżny de Polignac, przyjaciółki Marii Antoniny - po czym wrócił do Brukseli.

Wiosną 1792 roku król Szwecji, Gustaw, którym kierowały nie tylko zachęty Fersena, ale także monarchiczna solidarność, poszukiwał nowych sposobów uratowania rodziny królewskiej. Monarcha i hrabia różnili się zdaniami, jak należy przeprowadzić taką ucieczkę. Szwedzki władca uważał, że Ludwik XVI powinien wyjechać sam, ale Fersen zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo pozostawienia królowej i delfina we Francji jako zakładników.

Mimo wcześniejszych zakazów Marii Antoniny, Fersen wrócił do Francji w lutym, w przebraniu i z fałszywym paszportem. Było tak zimno, że słyszał, jak koła skrzypią "niczym w Szwecji". Przyczaił się na strychu domu Eleanore Sullivan, dokąd jego szczodra kochanka w tajemnicy przed Craufurdem podsyłała mu pożywienie.

Fersenowi udało się przedostać do Tuiliers przez boczne wejście. Spotkał się z królową 13 lutego. Nie widzieli się od pożegnania w ciemności na Bondy, ponad sześć miesięcy wcześniej. Szwed spędził noc w pałacu, mało prawdopodobne żeby spędził ją z królową. Fersen musiał przede wszystkim zobaczyć się z królem i w imieniu króla Gustawa chciał przedyskutować kwestię ucieczki. Niestety, nic w tej kwestii nie zyskał. Przeszkodził tu nie tylko ciągły nadzór straży, ale także skrupuły Ludwika XVI, który wiele razy obiecywał pozostać we Francji. Monarcha zgodził się tylko, by "szmuglerzy" przeprowadzili go przez las na spotkanie z lekką kawalerią w razie inwazji.

Fersen pozostawał w Paryżu przez jakiś czas, ciągle kryjąc się w domu swojej kochanki Eleanor, chociaż Maria Antinina była przekonana, że już wyjechał do Hiszpanii. Opuścił w końcu kraj 21 lutego, zabierając ze sobą psa Odina.

Fersen znowu udał się do Brukseli, gdzie dostawał listy od francuskiej królowej, w których pisała o sytuacji politycznej i swojej.

Gdy francuska armia, pod dowództwem generała Dumourieza, odniosła kolejne zwycięstwo pod Jemappes, na zachód od Mons, hrabia Fersen zmuszony był uciekać. Udał się do Düsseldorfu. Pod koniec stycznia Fersen był bardzo zgnębiony doniesieniami o bardzo złym stanie zdrowia królowej. Próbował jeszcze ratować Marie Antonine. Naradzał się z Quentinem Craufurdem, hrabią de la Marck oraz doświadczonym rosyjskim ministrem, Jeanem Simolinem. Myślał czy nie należałoby przekonać cesarza Franciszka II, by zażądał uwolnienia ciotki jako "osoby prywatnej". W końcu na nic się nie zdecydowali by nie sprowokować sądu nad królową. Ale po 9 lutego te obawy zdawały się bezpodstawne: "Zaczynam mieć nadzieję" - napisał Fersen.

W Brukseli ostrożność, czy też obojętność, z jaką przyjmowano pomysł wyzwolenia ciotki cesarza doprowadzała do szału hrabiego Fersena. Szwed, człowiek czynu, proponował wjechać z oddziałem dzielnych ludzi do Francji przez granicę z Belgią i po prostu porwać królową z Conciergerie. Jednak ten pomysł przepadł.

Życie po śmierci królowej[edytuj | edytuj kod]

Fersen, który mieszkał w Brukselii, dowiedział się o egzekucji Marii Antoniny 20 października. Przez chwilę czuł się jak sparaliżowany, podczas gdy belgijska socjeta patrzyła na niego z milczącym, pełnym szacunku współczuciem. Do końca życia "tę straszną datę" - 16 października, dzień egzekucji królowej Francji - obchodził jako dzień żałoby po tej, która była, jak tydzień później powiedział Lady Elisabeth Foster, "wzorem królowych i kobiet". Zachował jej idealny wizerunek, w listach do swojej siostry często wspominał o jej słodyczy, czułości, dobroci, pełnej miłości naturze i wrażliwości. Wyznał siostrze, że Eleanore Sullivan nigdy nie zastąpi Marii Antoniny w jego sercu.

Śmierć[edytuj | edytuj kod]

Hrabia naraził się na wrogość szwedzkiego tłumu przekonanego, że to on otruł duńskiego następcę tronu. 20 czerwca 1810 roku Fersen zginął w wyniku zmiażdżenia klatki piersiowej przez żeglarza Otto Johan Tandefelta . Nigdy mu nie zwrócono ogromnych sum, które wydał na próby ratowania króla i królowej. Jego żądania członkowie rodziny królewskiej przekazywali sobie jeden drugiemu, mimo że mógł udowodnić ich zasadność.