Bitwa o fort Driant

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Bitwa o fort Driant
II wojna światowa, front zachodni
Karte westwall.png
Czas 27 września - 13 października 1944
Miejsce Linia Zygfryda
Terytorium Europa Zachodnia
Przyczyna ofensywa aliancka 1944 roku
Wynik zwycięstwo Niemiec
Strony konfliktu
 III Rzesza  Stany Zjednoczone
Dowódcy
nieznani George Patton
Harry Anderson
Jack Gerrie
Siły
fortyfikacje Fortu Driant,
siły piechoty i artylerii nieznane
dwa pułki piechoty
kompania pancerna

Bitwa o fort Driant – bitwa stoczona w forcie Driant i jego najbliższych okolicach w dniach 24 września do 13 października 1944 roku pomiędzy niemiecką załogą fortu i wspierającą ich artylerią a 3 Armią Pattona.

Przed bitwą[edytuj | edytuj kod]

We wrześniu 1944 roku wojska amerykańskie stanęły naprzeciw całej długości Linii Zygfryda. Alianci mieli poważne problemy z zaopatrzeniem z powodu braku portów, a teren, do którego dotarli, zwłaszcza Lotaryngia, nie sprzyjał mobilności amerykańskiej armii. Przedpola Niemiec były błotniste, zimne i przede wszystkim silnie ufortyfikowane. Granicy III Rzeszy strzegła sieć umocnionych fortów, z których najpotężniejszym nie tylko w Wale Zachodnim, ale i całej Europie, był fort Driant.

Bitwa[edytuj | edytuj kod]

Pierwszy atak[edytuj | edytuj kod]

Fort został po raz pierwszy zaatakowany 27 września. zwiadowcy donieśli, że fortu bronią słabo wyszkolone, kiepsko wyposażone i niekompletne jednostki. Od godziny 6:00 do 14:15 pozycja była ostrzeliwana przez amerykańska artylerię. Gdy skończyła się amunicja do ataku ruszył 11 Pułk Piechoty.

Żołnierze, będąc jeszcze daleko od fortu, dostali się po ostrzał z broni maszynowej zainstalowanej w dziesiątkach otworów strzelniczych, a także w zamaskowanych bunkrach w okolicy. Amerykańskie czołgi ruszyły, aby wesprzeć piechotę, ale fort był całkowicie niewrażliwy na pociski czołgowe. Z kolei bunkry na wzgórzach były tak zamaskowane, ze namierzenie ich było prawie niemożliwe. Gdy do czołgów otworzyła ogień artyleria i kilka z nich zostało zniszczonych, te wróciły do reszty oddziałów. Piechociarze zaś ukryli się, gdzie mogli i poczekali do zmroku. Potem wycofali się.

Drugi atak[edytuj | edytuj kod]

Przed drugim natarciem nim w szeregach kompanii A, G i B 11 pułku panowały niskie morale. Kompania A otrzymała trochę ciężkiego sprzętu, ale na kilka godzin przed atakiem okazało się, że jest on bezużyteczny. Buldożery, które miały przedrzeć się przez zasieki i unieszkodliwić pole minowe, miały poważne awarie silnika. Żadnego z nich nie dało się wprawić z ruch. z czterech miotaczy płomieni tylko jeden działał. Nadzieją były za to rury Bangalore, które pomogły przedrzeć się przez umocnienia na plaży Omaha.

3 października Amerykanie ruszyli do ataku. Kompania A podeszła pierwsza do fortu i podłożyła torpedy pod zasieki. Ani jedna nie wypaliła i umocnienia pozostały nietknięte. Kompania B mimo to ruszyła groblą do Driant. Dowódca kompanii, kapitan Harry Anderson, biegł na przedzie i rzucał granatami w Niemców. Kule omijały go i jego ludzi, którzy w pełnym składzie dobiegli do fortu. Granatami wysadzili miny i przeskoczyli zasieki. Kiku żołnierzy poraniło się, ale większość dotarła do bunkra granicznego.

Niemcy w środku opuścili otwór strzelniczy, ale zadekowali się w tylnym pomieszczeniu. Wtedy szeregowy Robert Hemlund wrzucił przez górne wejście jedną z ostatnich rur Bangalore. Kilku nazistów, którzy przeżyli wybuch, wybiegło na zewnątrz. Tam Anderson zdjął ich serią z Thompsona. Wtedy bez przeszkód wprowadził swoich ludzi do fortu. Kompania A, jako że wykonała swoje zadanie, polegające na umożliwieniu wejścia do fortu, wycofała się.

Amerykanie weszli do koszar. W krótkiej walce na małym dystansie zabili Niemców, który tam przybywali. Potem ruszyli dalej i zajęli pobliskie jedno pomieszczenie. Potem Niemcy ruszyli do nagłego kontrataku. Zaczęli zasypywać Amerykanów granatami i zadawać im straty. Natarcia odpierali, ale nie czynili przez dłuższy czas żadnych postępów. Załoga Driant okazała się zaskakująco liczna.

Harry nadał komunikat, iż nie jest w stanie atakować. Jeszcze przed zachodem słońca dostał posiłki - kompanię B pod dowództwem kapitana Jacka Gerrie' ego wspartą czterema Shermanami. Ci ludzie nie zdołali dotrzeć do fortu, bo dostali się pod ostrzał z kilku sąsiednich bunkrów. Niemcy spróbowali nawet ich okrążyć. Czołgi zostały trafione w gąsienice z panzerfaustów i nie mogły się ruszyć. Załogi je porzuciły, a kompania G zajęła okoliczne porzucone okopy i schrony.

4 października Gerrie znów poprowadził swoja kompanię G do Driant. Tym razem Niemcy skupili na jego ludziach jeszcze gęstszy ostrzał. Amerykanie walczyli, lecz był to wysiłek daremny. Do wieczora ponad połowa z nich straciła życie. Jack jednak według rozkazu pozostał na pozycjach.

Tymczasem kompania B tkwiła w forcie czyniąc znikome postępy i z trudem odpierając zmasowane ataki wroga. Panowały tam złe warunki sanitarne. Było duszno, wszystkie źródła czystej wody kontrolowali Niemcy, lekarzom brakowało medykamentów, a rannych przybywało. Anderson postanowił wreszcie nie atakować. Rozstawił prowizoryczną obronę i kazał tkwić na pozycjach. Żołnierze z kompanii G zrezygnowali z dostarczania ich sojusznikom w fortecy jakiegokolwiek zaopatrzenia, gdyż byli nieustannie ostrzeliwani przez artylerię, w jedyne w okolicy drzwi do fortu wstrzelanych było kilkanaście kaemów.

5 października Garrie siedząc w głębokim kraterze po pocisku nadał meldunek do dowódcy batalionu. Brzmiał on następująco:

Sytuacja jest krytyczna; jeszcze jedna czy druga nawała artyleryjska, jeden kontratak, a będziemy zgubieni. Nie mamy ludzi, sprzęt został zniszczony, a my nie możemy się ruszyć... Nie mamy jak iść do przodu. Może zdołamy utrzymać się do zapadnięcia ciemności, ale jeżeli tego wieczoru cokolwiek się zdarzy, za nic nie ręczę. Artyleria nieprzyjaciela masakruje nas. Nie możemy wyjść na zewnątrz, żeby zabrać swoich rannych i mamy cholernie dużo zabitych i zaginionych... W tej sytuacji są tylko dwa wyjścia: albo powinniśmy wycofać się i sprowadzić nad fort ciężkie bombowce, albo albo dostać diabelnie duże posiłki, ale w końcu Niemcy i tak zagrożą nam swoja artylerią. Artyleria jest tu znakomicie wstrzelana... To tylko sugestia, ale jeżeli zależy nam na tym przeklętym forcie, trzeba zgromadzić wszystkie siły i ruszać. Na razie go nie zdobyliśmy.

Dowódca batalionu był poruszony tym meldunkiem i przekazał go od razu dowódcy XX korpusu, a ten Pattonowi. On odpowiedział tak:

Nigdy - nie będzie ani wycofywania się, ani posiłków. Driant będzie wzięte, choćby miało to kosztować życie wszystkich żołnierzy korpusu. Nie pozwolę, aby atak mojej armii spełzł na niczym.

Dopiero po trzech dniach Patton wysłał do ataku kolejny, cały pułk, który został, jak poprzedni, zmasakrowany. Wszyscy byli przekonani, że tkwienie w forcie nie ma sensu. Rozkaz jednak padł.

13 października wreszcie zezwolono na odwrót. Straty 11 pułku sięgały 60%. Pod Driant 3 Armia poniosła pierwszą porażką od początku wojny.

Znaczenie bitwy[edytuj | edytuj kod]

Bitwa pod fort Driant zakończyła się porażką. 3 armia poniosła straty, ale od tej pory nastawienie Pattona do wojny zmieniło się, zwłaszcza po interwencji Eisenhowera. 3 armia przestała przeprowadzać samobójcze akcje i zaczęła unikać walki tam, gdzie przyniosłaby ona tylko niekorzyści. Skruszenie pychy Pattona przyniosło też ulgę innym oficerom amerykańskim[potrzebne źródło], a szczególnie jego podwładnym, którzy mogli od tamtej chwili bez strasu wykonywać swoje zadania.

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]