Etyczny problem spożywania mięsa

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Różne typy mięsa.

W ostatnich dziesięcioleciach w wielu społeczeństwach wywiązała się dyskusja na temat zagadnień etycznych związanych z zabijaniem zwierząt hodowlanych. Obiekcje etyczne najczęściej dzielą się na sprzeciw wobec zabijania zwierząt w ogóle i na sprzeciw wobec konkretnych praktyk hodowlanych związanych z produkcją mięsa. Sprzeciw wobec uboju zwierząt na potrzeby żywieniowe mogą wynikać z uznawania praw zwierząt, etyki ekologicznej lub przyczyn religijnych. Niektórzy ludzie, choć sami nie są wegetarianami, odmawiają jedzenia konkretnego rodzaju mięsa z powodu tabu kulturowego. Niektórzy z kolei opowiadają się za jedzeniem mięsa z powodów kulturalnych, religijnych i odżywczych. Część społeczeństwa, choć jest mięsożerna, odmawia jedzenia mięsa zwierząt hodowanych w określonych warunkach – chodzi tu m.in. o mięso wytworzone w ramach hodowli przemysłowej (ang. factory farming), w tym o cielęcinę i stłuszczone wątróbki drobiowe. Niektórzy ludzie zostają wegetarianami lub weganami nie z powodu ogólnego sprzeciwu wobec spożywania mięsa, ale z powodu złego traktowania zwierząt hodowlanych. Postawa taka koncentruje się na dobrostanie zwierząt (ang. animal welfare), a nie na prawach zwierząt.

Zabijanie na pożywienie[edytuj | edytuj kod]

W XX-wiecznej filozofii poważną debatę nad zabijaniem zwierząt rozpoczął profesor Princeton University Peter Singer swoją książką “Wyzwolenie zwierząt”. Prezentuje on stanowisko utylitarystyczne. Jego zdaniem, jeśli istnieje dla człowieka alternatywa dla spożywania mięsa (a jego zdaniem istnieje), to człowiek powinien przestać zabijać zwierzęta na pożywienie, by nie wywoływać niepotrzebnego bólu i cierpienia zwierząt. Wielu etycznych wegetarian argumentuje, że powody niezabijania zwierząt na pożywienie są bardzo podobne do powodów niezabijania ludzi na potrzeby żywieniowe. Dla Singera warunkiem sine qua non posiadania interesów jest posiadanie świadomości. Kamień, w przeciwieństwie do zdolnych do odczuwania bólu i świadomych zwierząt hodowlanych nie ma interesów, które można naruszyć i którym to interesom należy się równe poszanowanie (ang. equal consideration of interests), np. wolność od bólu i cierpienia[1]. Etyczni wegetarianie zgadzający się z poglądami Singera twierdzą, że zabicie zwierzęcia (podobnie jak zabicie człowieka) może być dopuszczone wyłącznie w ekstremalnych sytuacjach i że spożywanie mięsa zabitych zwierząt ze względu na przyjemny smak, wygodę czy wartości odżywcze nie są wystarczającym usprawiedliwieniem (tym bardziej że istnieją łatwo dostępna i równie zdrowe możliwości substytucji mięsa).

Tom Regan: Zwierzęta są podmiotami życia.

Inne stanowisko prezentuje amerykański filozof Tom Regan, który opowiada się za koncepcją praw zwierząt. Według niego zwierzęta mają nie tylko interesy – niektóre z nich posiadają także prawa moralne. Regan stoi na stanowisku, że zwierzęta posiadają wewnętrzną wartość (ang. inherent value), która nie może być sprowadzona do ich użyteczności dla człowieka. W przeciwieństwie do szkoły wyrosłej na filozofii Immanuela Kanta twierdzi on, że nie racjonalność decyduje o wartości życia, ale to, że każde żyjące stworzenie ma życie, które stanowi dla niego wartość[2]. Ta wartość jest nadrzędna względem roszczeń innych. Zdaniem Regana, wszystkie ssaki starsze niż rok są podmiotem życia i w związku z tym należą im się niezbywalne (nawet jeśli nieuświadomione) prawa. Każdy podmiot życia ma prawo być traktowany jako cel sam w sobie, a nie jako środek do celu – twierdzi Amerykanin[3].

Jeszcze inni argumentują, że ludzie są zdolni do moralnej oceny swoich świadomych czynów i w związku z tym nakładane są na nich wyższe wymagania dotyczące etycznego postępowania. Jednak ten sam argument (wyższości człowieka) jest używany do argumentowania, że zwierzęta nie mogą mieć takich samych praw jak ludzie i nie mogą być traktowane w taki sam sposób. Według nich równość wymaga, by wszyscy uczestnicy moralnej wspólnoty byli w stanie podejmować moralne decyzje. Zwierzęta nie są zdolne do podejmowania moralnych decyzji i dlatego nie przysługują im określone prawa. Nie zawsze oznacza to przyzwolenie na okrutne traktowanie, ale oznacza, że zwierzęta nie posiadają praw, tak jak posiadają je ludzie. Dla przykładu zabicie krowy nie jest moralnym odpowiednikiem zabójstwa.

Odmienne podejście prezentuje anglikański pastor, wielebny Andrew Linzey, autor ponad 20 książek na temat obowiązków człowieka wobec zwierząt. Jego argumentacja opiera się na argumentacji religijnej. “Zwierzęta są stworzeniami Bożymi, nie ludzką własnością, nie przedmiotami użytecznymi, nie zasobami, nie towarami, ale cennymi istotami w oczach Boga. (...) Chrześcijanie, których oczy skoncentrowane są na okrucieństwie krzyża, mają wyjątkową perspektywę, by zrozumieć okropieństwo niezasłużonego cierpienia. Krzyż Chrystusa jest absolutną identyfikacją ze słabymi, bezbronnymi, podatnymi na zranienia, ale przede wszystkim na niebronione, bezbronne, niezawinione cierpienie”[4].

Traktowanie zwierząt[edytuj | edytuj kod]

Hala z brojlerami

Etyczny wegetarianizm stał się popularną ideą w krajach uprzemysłowionych w szczególności w związku z rozprzestrzenianiem się intensywnej hodowli przemysłowej, szybszej komunikacji i większej świadomości ekologicznej. Niektórzy twierdzą, że obecne ogromne zapotrzebowanie na mięso może być zaspokojone jedynie przez system masowej produkcji, który spycha na margines dobrobyt zwierząt. W USA działa wiele programów, które promują humanitarne traktowanie zwierząt hodowanych na potrzeby żywieniowe. Jednak organizacja Farm Sanctuary i wiele innych organizacji prozwierzęcych stoi na stanowisku, że sprowadzenie zwierząt do roli dóbr konsumpcyjnych i ich zabijanie niewiele ma wspólnego z definicją słowa “humanitarne”. Według Słownika Języka Polskiego PWN brzmi ona następująco: “mający na celu dobro człowieka, poszanowanie jego praw i godności oraz oszczędzenie mu cierpień; też: mający na celu dobro zwierząt”[5].

Zdaniem obrońców intensywnych metod hodowli zwierząt, zwierzęta mają się lepiej w totalnym odosobnieniu niż na wolności. Jak twierdzi prezes Carroll’s Foods F.J. Faison: “To są obiekty zamknięte będące dziełem sztuki. Warunki, w jakich trzymamy zwierzęta są znacznie bardziej humanitarne, niż gdyby były na zewnątrz na polu. Dziś znajdują się one w pomieszczeniach, których środowisko jest kontrolowane na wiele sposobów. I pożywienie jest tam dla nich cały czas; i woda, świeża woda. Dba się o nie dzięki jednym z najlepszych warunków, ponieważ im zdrowsze i bardziej zadowolone są zwierzęta, tym lepiej rosną. Więc jesteśmy bardzo zainteresowani ich dobrobytem, aż do przesady”[6].

Świadomość zwierząt a zabijanie zwierząt[edytuj | edytuj kod]

Współczesna ubojnia.

Współczesna nauka, bazując na psychologii komparatywnej, etologii, psychologii ewolucyjnej i behawiorystyce doszła do wniosku (od czasów Kartezjusza często negowanego), że zwierzęta posiadają świadomość, a niektóre z nich najprawdopodobniej są samoświadome. Świadczyć mogą o tym m.in. testy na delfinach, małpach człekokształtnych, słoniach etc.[7][8]

Przeciwnikiem takiego stanowiska jest m.in. amerykański filozof Daniel Dennett. “Różnice pomiędzy ludźmi i innymi gatunkami są tak wielkie, że spekulacje na temat świadomości zwierząt wydają się bezpodstawne. Wielu autorów po prostu przyjmuje, że zwierzę takie jak nietoperz ma punkt widzenia, ale wygląda na to, że jest małe zainteresowanie w badaniu związanych z tym szczegółów”[9].

Ten pogląd często wiązany jest z twierdzeniem, że świadomość (tego, co się dzieje dookoła), nie jest równoznaczna z posiadaniem samoświadomości (bycia świadomym siebie jako odrębnej jednostki). Wskazuje się tutaj, że jak do tej pory niewiele gatunków zwierząt przeszło tzw. test lustra i w związku z tym można je nazwać samoświadomymi. Z kolei część filozofów (w tym Peter Singer) twierdzi, że bycie samoświadomym jest zupełnie nieistotne w argumentacji na temat zabijania zwierząt i ich traktowania przez człowieka. Warunkiem wystarczającym jest – twierdzi Australijczyk – posiadanie interesów. A te – orzeka – zwierzęta hodowlane bez wątpienia posiadają[10].

Odczuwanie bólu[edytuj | edytuj kod]

Ból i cierpienie są złe, bez względu na rasę, płeć czy gatunek istoty, która cierpi. To, jak ból jest zły, zależy od tego, jak jest intensywny i jak długo trwa; ale bóle o tej samej intensywności i czasie trwania są równie złe, bez względu na to, czy są odczuwane przez ludzi czy zwierzęta.
Peter Singer, Etyka praktyczna[11]

Innym argumentem stosowanym w dyskusji jest argument oparty na zdolności zwierząt do odczuwania bólu. Jeśli uda się wykazać, że zwierzęta odczuwają ból i cierpią bardzo podobnie lub identycznie jak ludzie, wiele argumentów przeciwko wywoływaniu bólu u ludzi da się rozszerzyć także na zwierzęta. Obecnie toczy się spór raczej nie o to, czy zwierzęta w ogóle ból odczuwają, ale o to, gdzie należy postawić granicę[12]. Justin Leiber, profesor filozofii na University of Oxford, pisze: “Montaigne jest ekumeniczny w swoim szacunku, uznając świadomość pająków i mrówek, a nawet opisując nasze obowiązki w stosunku do roślin. Singer i Clarke zgadzają się w odmawianiu świadomości gąbkom. Singer plasuje rozróżnienie gdzieś między krewetką a małżem. (...) Nieustraszona Mary Midgley z drugiej strony wydaje się skłonna spekulować na temat subiektywnych doświadczeń tasiemca. Charles Nagel – wygląda na to – zarysowuje granicę na flądrach i pszczołach, ale ostatnio mówi o wewnętrznym życiu karaluchów.”[13]

John Webster, emerytowany profesor zajmujący się zagadnieniem chowu zwierząt na University of Bristol, zauważa z kolei: "Ludzie przyjęli, że inteligencja jest połączona ze zdolnością do cierpienia i że z powodu, iż zwierzęta mają mniejsze mózgi, cierpią mniej niż ludzie. Jest to przykład żałosnej logiki. Świadome zwierzęta mają zdolność do odczuwania przyjemności i są motywowane, by ją osiągnąć, wystarczy tylko popatrzeć, jak krowy czy owce poszukują i delektują się przyjemnością, gdy leżą z głowami podniesionymi ku słońcu w piękny angielski letni dzień. Tak samo jak ludzie.”[14]

Jednym z argumentów przyjmowanych na rzecz twierdzenia, iż zwierzęta odczuwają ból jest ich reakcja na negatywny bodziec. Gdyby nie odczuwały bólu, taka reakcja byłaby nielogiczna i nieprzystosowawcza. Jedną z takich reakcji jest doznawanie stanów bezradności (hamowanie transmarginalne) – fenomen obserwowany u ludzi i niektórych zwierząt.

Argumenty ekologiczne[edytuj | edytuj kod]

Jeśli całe zboże, którym obecnie karmi się zwierzęta hodowlane w USA było zjadane bezpośrednio przez ludzi, liczba ludzi, którą dałoby się nakarmić wyniosłaby prawie 800 milionów.
– David Pimentel, profesor ekologii na Cornell University[15]

Wielu wegetarian i wegan przyjęło taki styl życia z przyczyn ekologicznych. Użycie dużych monokultur powszechne w zindustrializowanej agrokulturze, w szczególności chodzi o uprawy takie jak kukurydza czy soja (będące podstawą wielu pasz dla zwierząt), jest bardziej niszczące dla środowiska niż zrównoważone gospodarowanie, takie jak m.in. hodowle organiczne czy permakultura. Inne obawy są związane z marnotrawstwem zasobów naturalnych, takich jak pożywienie, woda itd. I tak na potrzeby zwierząt żywiących się zbożem zużywa się wielokrotnie więcej wody niż w uprawach o identycznej ilości składników odżywczych. Według Departamentu Rolnictwa USA (USDA) uprawy zjadane później przez zwierzęta hodowlane zużywają prawie połowę wody i 80 procent powierzchni ornych. W USA zwierzęta hodowane na pożywienie zjadają 90 procent upraw soi, 80 procent kukurydzy i 70 procent innych zbóż uprawianych w USA[16].

Pole kukurydzy

Jeśli chodzi o wydajność hodowli zwierząt dla potrzeb żywieniowych, to trzeba zużyć na ich chów od 4 do 54 razy więcej energii, niż w przypadku uprawiania upraw wyłącznie roślinnych. W związku z tym produkcja oparta na mięsie i produktach pochodzenia zwierzęcego jest znacznie mniej wydajna niż uprawa roślin. Zdaniem naukowców amerykańskiego Cornell University dałoby się wyżywić dodatkowo 800 milionów ludzi dzięki roślinom, które zjadają zwierzęta gospodarskie w samych tylko Stanach Zjednoczonych[15].

Co więcej według Organizacji Narodów Zjednoczonych przemysł związany z hodowlą zwierząt jest jednym z największych winowajców degradacji środowiska naturalnego[17].

Debata na temat zabijania zwierząt podczas uprawy zbóż[edytuj | edytuj kod]

Profesor Oregon State University Steven Davis argumentuje, że zasada minimalizacji cierpienia nie domaga się wcale całkowitego zrezygnowania ze spożywania mięsa. Według niego dieta mieszana, składająca się ze zbóż i mięsa zwierząt żywiących się trawą prowadziłaby do wytworzenia mniejszej ilości cierpienia niż dieta wegetariańska. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę zwierzęta zabijane przypadkowo podczas uprawy roli. I tak według niego przy założeniu, że w trakcie uprawy zbóż ginie średnio 15 zwierząt na hektar w ciągu roku, a w USA jest 120 milionów hektarów ziem uprawnych – liczba zabitych zwierząt rocznie tylko na uprawy roślinne wyniosłaby 1,8 miliarda. Za to – twierdzi Davis – gdybyśmy połowę ziemi przeznaczyli na taką uprawę, a połowę na wypas zwierząt-przeżuwaczy, których mięso potem zjadamy (np. krów), to rocznie zginęłoby 1,35 miliarda zwierząt (bo ten drugi rodzaj hodowli skutkuje śmiercią niespełna 7,5 zwierząt na hektar w ciągu roku). Davis myli się jednak w swoich założeniach twierdząc, że ta sama ilość ziemi w obu systemach wykarmiłaby tę samą liczbę ludzi (w jego przypadku populację USA). W rzeczywistości uprawa zbóż jest znacznie bardziej wydajna niż uprawy mieszane. Kiedy bierze się pod uwagę właściwe liczby okazuje się, że weganizm jest dietą, która najbardziej przyczynia się do zmniejszenia liczby zabijanych zwierząt. I tak po przeliczeniu, by uzyskać 20 kg białka rekomendowanego rocznie dla dorosłej osoby, w diecie wegańskiej doszłoby do śmierci 0,3 zwierząt w ciągu 12 miesięcy, w diecie laktowegetariańskiej 0,39, a w zaproponowanym przez Davisa systemie mieszanym wskaźnik ten wynosiłby 1,5.[18] Poza tym profesor Oregon State University nie bierze w swoich obliczeniach pod uwagę cierpienia innego niż śmierć (czyli na przykład warunków życia zwierząt)[18].

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Przypisy

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

  1. Peter Singer, Wyzwolenie zwierząt, PIW, 2004, ISBN 83-06-02936-4
  2. Przewodnik po etyce, red. Peter Singer, Książka i Wiedza, 2006, 83-05-13228-5
  3. Andrew Linzey, Animal Rights, A Christian Assessment of Man’s Treatment of Animals, SCM Press Ltd, 1976, ISBN 0334000343
  4. Tomasz Pietrzykowski, Spór o prawa zwierząt, Sonia Draga, 2007, ISBN 978-83-7508-017-9

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]