Katastrofa w Texas City

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Katastrofa w Texas City
SS Wilson B. Keene zniszczony w drugiej eksplozji
SS Wilson B. Keene zniszczony w drugiej eksplozji
Państwo  Stany Zjednoczone
Miejsce Texas City
Rodzaj katastrofy Eksplozja saletry amonowej
Data 16 kwietnia 1947
Godzina 9:12
Ofiary śmiertelne 581 osób
Ranni ok. 5000 osób
Zaginieni 113 osób
Położenie na mapie Teksasu
Mapa lokalizacyjna Teksasu
miejsce katastrofy
miejsce katastrofy
Położenie na mapie Stanów Zjednoczonych
Mapa lokalizacyjna Stanów Zjednoczonych
miejsce katastrofy
miejsce katastrofy
Ziemia 29°24′00″N 94°56′02″W/29,400000 -94,933889Na mapach: 29°24′00″N 94°56′02″W/29,400000 -94,933889

Katastrofa w Texas City (ang. Texas City Disaster) w dniu 16 kwietnia 1947 roku, spowodowana została pożarem, a następnie eksplozją około 2300 ton saletry amonowej w ładowniach francuskiego statku s/s Grandcamp w porcie w Texas City, w stanie Teksas, skutkiem czego zginęło 581 osób, a wiele tysięcy odniosło rany i obrażenia. Efektem katastrofy było wytoczenie rządowi Stanów Zjednoczonych pierwszego w dziejach USA sądowego pozwu zbiorowego w oparciu o właśnie uchwaloną Federalną Ustawę o Dochodzeniach Deliktowych (FTCA). Sprawa została wytoczona w imieniu 8485 poszkodowanych.

Statki[edytuj | edytuj kod]

Pływający pod francuską banderą Grandcamp był niedawno przywróconym do służby, długim na 134 m frachtowcem typu Liberty. Zbudowany w roku 1942 w Los Angeles i ochrzczony jako Benjamin R. Curtis statek brał udział w operacjach bojowych na Pacyfiku, a po zakończeniu II wojny światowej został odstawiony do rezerwy w porcie w Filadelfii. Jednak w jakiś czas później, w geście dobrej woli, został przekazany francuskim liniom żeglugowym Compagnie Générale Transatlantique w ramach pomocy w odbudowie zrujnowanej Europy. Przed zawinięciem w swym ostatnim rejsie do Texas City, zatrzymał się w jednym z portów belgijskich, gdzie wziął ładunek orzechów i sznurka oraz pewną ilość amunicji małokalibrowej.

Inny statek znajdujący się wówczas w porcie, s/s High Flyer, stał przy innym nabrzeżu w odległości około 200 m od Grandcampa. High Flyer miał pod pokładem dalsze 961 ton saletry amonowej oraz 1800 ton siarki. Saletra amonowa w ładowniach obu statków i w pobliskim magazynie portowym była przeznaczona – jako nawóz – dla europejskich rolników. Grandcamp przypłynął do Texas City z Houston, gdzie władze portowe nie zezwoliły na załadunek – uznanego za niebezpieczny – azotanu amonu.

Przebieg wypadków[edytuj | edytuj kod]

Parking odległy o około 400 m od miejsca wybuchu

32,5% azotanu amonu, używanego do produkcji nawozów sztucznych i materiałów wybuchowych, wytwarzano w tych czasach w stanach Nebraska i Iowa, w zakładach Monsanto i Union Carbide. W początku kwietnia 1947 roku partia tego towaru została wysłana koleją do Houston, a następnie do Texas City, by tam umieścić ją pod pokładem Grandcampa.

W trakcie procesu produkcyjnego saletra amonowa, dla zapobieżenia zawilgoceniu, została wymieszana (nie wiadomo, czy zgodnie z zaleceniami) z gliną, wazeliną, kalafonią i parafiną. Następnie zapakowano ją w papierowe worki i umieszczono w wagonach kolejowych. W czasie transportu lub w magazynie portowym worki z nawozem znalazły się pod wpływem wysokiej temperatury, co zaktywizowało chemicznie azotan amonu. Według późniejszych zeznań robotników portowych worki były ciepłe. Ponadto późniejsze dochodzenie wykazało, że worki wykonane z pojedynczej warstwy papieru łatwo ulegały uszkodzeniom tak, że niebezpieczna zawartość wysypywała się z nich (później zalecono, aby worki wykonywano z 2 warstw papieru wzmocnionych asfaltem lub tkaniną).

Wypłynięcie Grandcampa było opóźnione przez nieterminowe dostarczenie saletry amonowej do portu, więc 16 kwietnia kazano dokerom rozpocząć załadunek o godzinie 7.00 zamiast 8.00 jak było przyjęte w tym porcie — jednakże nie poinformowano o tym obsługi magazynów portowych, która otwarła je dopiero o 8, i w rezultacie dokerzy od 7.00 do 8.00 czekali na pokładzie paląc papierosy przy otwartych lukach ładowni (było to zabronione, ale kierownik dokerów nie egzekwował zakazu palenia). O 8.00 dostarczono nawóz i dokerzy rozpoczęli załadunek. Około godziny 8.10 w jednej z ładowni Grandcampa pojawił się najpierw dym, a potem ogień. Warunki panujące w ładowni mogły sprzyjać samoczynnemu zapłonowi, aczkolwiek prowadzący śledztwo nie wykluczali sabotażu. Pożar mógł też być spowodowany beztrosko rzuconym niedopałkiem papierosa, który mógł zapalić nawóz wysypujący się z uszkodzonych worków. Próby ugaszenia pożaru wodą pitną i gaśnicami zakończyły się niepowodzeniem i dokerzy opuścili ładownię. Wraz z rozszerzaniem się pożaru z wnętrza statku zaczęły dochodzić odgłosy niewielkich eksplozji, najprawdopodobniej amunicji karabinowej lub pistoletowej.

Przed 9.00 dowódca statku po naradzie z kierownikiem dokerów kazał puścić do ładowni parę pod ciśnieniem w celu ugaszenia ognia bez uszkodzenia ładunku. Decyzja ta wynikła z tego, że po ugaszeniu pożaru należało wyładować zniszczoną część ładunku i zastąpić ją niezniszczoną, a wszystkimi kosztami byliby obciążeni dokerzy (z powodu naruszenia przez nich zakazu palenia przy otwartej ładowni z niebezpiecznym ładunkiem) — dlatego też zarówno kapitan statku, jak i kierownik dokerów chcieli zminimalizować zniszczenia, bo pierwszy z nich chciał jak najszybciej wypłynąć, a drugi chciał jak najmniej płacić. Gorąca para spowodowała jednak gwałtowną reakcję chemiczną, podczas której azotan amonu zaczął zmieniać się w parę wodną i podtlenek azotu, co gwałtownie zwiększyło temperaturę doprowadzając do punktu krytycznego, i pożar zaczął się rozszerzać. Pożar przyciągnął licznych gapiów stojących wzdłuż nabrzeży w – jak im się zdawało – bezpiecznej odległości. Równocześnie do statku dotarli strażacy zaalarmowani widokiem dymu a potem ognia. Strażacy rozpoczęli gaszenie pożaru, ale okazało się, że woda z powodu wysokiej temperatury paruje zanim dotrze do płonącej ładowni.

O 09.12, azotan amonu osiągnął temperaturę krytyczną 454 °C. Statek natychmiast eksplodował powodując ogromne zniszczenia i zabijając setki ludzi. Siła eksplozji wywołała lokalne tsunami, którego fala zmyła brzegi, porywając stojących tam gapiów; znajdujące się na brzegu rafinerie ropy stanęły w płomieniach. Krążącym nad portem samolotom siła podmuchu pourywała skrzydła, w odległym o 16 km Galveston przewracała ludzi na ulicach. W Houston, odległym o 60 km, popękały szyby w oknach. Wstrząs dało się odczuć nawet w Luizjanie (400 km). Eksplozja wyrzuciła w powietrze blisko 6350 ton stalowych odłamków, niektóre z nich z naddźwiękową prędkością. Oficjalnie podano, że liczba ofiar wyniosła 581 osób, ale uważa się, że wiele ofiar śmiertelnych spłonęło i zostało spopielonych w wysokiej temperaturze lub zostało rozszarpanych na strzępki, szczególnie jeśli znajdowały się w bezpośrednim pobliżu Grandcampa.

S/s High Flyer został poważnie uszkodzony w wyniku wybuchu i stanął w płomieniach. Załoga próbowała ratować statek, ale po godzinie zeszła z pokładu. W pobliżu znajdowały się inne statki. Ich załogi, nie mogąc doczekać się przybycia holowników z Galveston (pojawiły się dopiero w 12 godzin po eksplozji Grandcampa), przez kilka godzin próbowały zwolnić High Flyer z kotwicy, ale bezskutecznie. Przez około pięć godzin z ładowni statku wydobywał się gęsty dym, a w piętnaście godzin po pierwszej eksplozji również High Flyer eksplodował niszcząc stojący obok s/s Wilson B. Keene, zabijając dalsze 2 osoby i zwiększając rozmiar zniszczeń na lądzie i wśród statków w porcie.

Skala katastrofy[edytuj | edytuj kod]

Jedna z kotwic Grandcampa, pomnik ofiar w Miejscu Pamięci

Katastrofa w Texas City uważana jest powszechnie za najgroźniejszą katastrofę przemysłową w historii Stanów Zjednoczonych. To co się stało świadkowie porównywali do nieco wcześniejszego zbombardowania przez samoloty niemieckie statku z amunicją w porcie w Bari (Włochy 1943) i znacznie większej tragedii w Hiroszimie i Nagasaki. Oficjalnie podano, że zginęło 581 osób. Z tego 405 zidentyfikowano, a 63 nie. Pozostałe 113 osób uznano za zaginione, bowiem wiele znalezionych szczątków ludzkich było nie do rozpoznania. Wśród tych ostatnich było 27 strażaków, którzy znajdowali się na pokładzie Grandcampa w chwili eksplozji. Od czasu do czasu pojawiają się spekulacje, że zabitych mogło być więcej (nawet o kilkaset osób), ale niepoliczonych, w tym marynarzy z innych krajów, nielegalnych imigrantów z rodzinami oraz podróżnych. Ciekawe, że wśród ocalonych znaleźli się ludzie przebywający w odległości zaledwie 21 m od miejsca eksplozji. Ciała ofiar w krótkim czasie zapełniły miejscową kostnicę, a pewna ich liczba została umieszczona w auli szkolnej w oczekiwaniu na identyfikację przez najbliższych.

Ponad 5000 osób odniosło rany, z czego 1784 umieszczono w 21 szpitalach w pobliżu. Całkowitemu zniszczeniu uległo ponad 500 domów, a setki dalszych uszkodzeniu, co spowodowało, że 2000 osób straciło dach nad głową. Port uległ zniszczeniu, a wiele zakładów na jego terenie zostało obróconych w gruzy lub spłonęło. Uszkodzeniom uległo ponad 1100 pojazdów, w tym 362 wagony kolejowe; straty szacowano na setki milionów dolarów.

2-tonową kotwicę Grandcampa siła eksplozji przerzuciła na odległość 2.7 km, gdzie w miejscu uderzenia o ziemię powstał 3-metrowy lej. Obecnie stanowi centralny eksponat miejscowego miejsca pamięci. Główna kotwica, o wadze pięciu ton, przeleciała 800 m. Płonące szczątki wywołały wiele pożarów, w tym dziesiątków zbiorników ropy, gazów i innych chemikaliów w rafineriach. Pobliskie Galveston tonęło w kłębach czarnego, tłustego dymu, osiadającego na każdej otwartej powierzchni.

Straty wśród strażaków[edytuj | edytuj kod]

Niektóre przypadki śmierci i zniszczeń w Texas City wiązały się z uszkodzeniem i związanymi z tym pożarami okolicznych zakładów chemicznych (w tym Monsanto i Union Carbide), zbiorników z ropą i innych zakładów w pobliżu miejsca eksplozji. 27 z 28 strażaków z ochotniczej straży pożarnej Texas City i trzech z ochotniczej straży pożarnej Texas City Heights zginęło podczas próby gaszenia pożaru na Grandcampie – w największej strażackiej tragedii XX wieku. W tej katastrofie zginęło jednocześnie więcej strażaków, niż wszystkich razem w akcjach walki z ogniem w dziejach USA przedtem. Ostatni strażak-ochotnik, który nie zdążył dotrzeć do kolegów, zajął się później koordynacją działań oddziałów strażackich przybywających z miejscowości odległych nawet o 100 km. W sumie z pożarami walczyło ponad 200 strażaków przybyłych z miejscowości nawet tak odległych jak Los Angeles. Ostatnie pożary udało się ugasić dopiero w tydzień po tragedii, a proces poszukiwania zwłok i zbierania szczątków ludzkich trwał blisko miesiąc. Wszystkie cztery wozy strażackie z Texas City spłonęły doszczętnie.

Inne podobne eksplozje[edytuj | edytuj kod]

Azotan amonu jest dobrze znanym materiałem wybuchowym, używanym w stosunku 2:3 z TNT do produkcji bomb lotniczych. W czasie II wojny światowej materiały wybuchowe oparte były głównie na nim. Związek ten produkowany jest też w dużych ilościach jako nawóz mineralny. W roku 1921 podczas kruszenia dynamitem hałd nawozu mineralnego złożonego z mieszaniny azotanu i siarczanu amonu miała miejsce katastrofa w Oppau (obecnie dzielnica Ludwigshafen) powodując śmierć ponad 500 osób[1]; była to największa katastrofa przemysłowa w historii Niemiec. W trzy lata później eksplodowało 4400 ton w miejscowości Nixon, w New Jersey. W 1942 roku eksplozja 140 ton zabiła 100 osób w Tessenderlo, w Belgii. W roku 1944 azotan amonu wybuchł w Milan w Tennessee, w fabryce amunicji, zabijając 4 osoby. W 1995 roku, w zamachu w Oklahoma City, gdzie Timothy McVeigh użył wynajętej półciężarówki zawierającej 2,3 tony saletry amonowej zmieszanej z nitrometanem, składnikiem paliw lotniczych, zginęło 168 osób.

Proces[edytuj | edytuj kod]

W rezultacie katastrofy wytoczono setki spraw sądowych. Wiele z nich zostało włączonych w pozew Elizabeth Dalehite i in. przeciwko Stanom Zjednoczonym zgodnie z nieco wcześniej przyjętą Federalną Ustawą o Dochodzeniach Deliktowych (FTCA). 13 kwietnia 1950 roku sąd okręgowy uznał odpowiedzialność Stanów Zjednoczonych za znaczną liczbę zaniedbań wobec 168 wymienionych z nazwy firm zajmujących się produkcją, pakowaniem, oznakowywaniem azotanu amonu łącznie z zarzutami o tolerowanie błędów w transporcie, składowaniu, przeładowywaniu, ochronie przeciwpożarowej i gaszeniu pożarów, których wynikiem była eksplozja, śmierć i zniszczenia. 10 czerwca 1952 roku Federalny Sąd Apelacyjny 5. Okręgu oddalił ten werdykt uznając, że Stany Zjednoczone mają prawo do działania według "własnego uznania" w istotnych dla kraju sprawach. Sąd Najwyższy potwierdził tę decyzję (8 czerwca 1953), stosunkiem głosów 4-3, oznajmiając, że sąd okręgowy nie posiadał jurysdykcji by stwierdzić czy rząd Stanów Zjednoczonych był czy nie był odpowiedzialny za "zaniedbania w planowaniu i podejmowaniu decyzji", które należały do różnorakich organizacji.

Trzej sędziowie SN uznali w oświadczeniu odrębnym, że zgodnie z FTCA "Kongres uznał, że w sprawach deliktowych rząd powinien być traktowany jak osoba prywatna" np. gdy zajmuje się sprawami nie związanymi z rządzeniem i że osoba prywatna jest zobowiązana do szczególnej ostrożności, gdy zajmuje się czynnościami "oczywiście niebezpiecznymi" jak przewożenie i składowanie materiałów wybuchowych.

Według Melvina Belli'ego, autora książki Ready for the Plaintiff! (1956), Kongres – mimo takiego stanowiska SN – poczynił kroki, by zrekompensować ofiarom pewne szkody (ss. 83-85). Gdy rozpatrzona została ostatnia skarga (1957), wypłacono 1394 odszkodowania na łączną kwotę blisko 17 mln USD.

Przypisy

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]