Marcin Oracewicz

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Popiersie Marcina Oracewicza przed Celestatem w Krakowie
Tablica pamiątkowa Marcina Oracewicza na Barbakanie w Krakowie

Marcin Oracewicz (ur. ok. 1720, pochodził z Lubowli[1] na Spiszu, zm. po 1789 w Krakowie) – polski bohater obrony Krakowa przed Rosjanami w czasie Konfederacji barskiej w czerwcu 1768 roku.

Mieszczanin krakowski, nazwisko Oracz zmienił na Oracewicz[1], przyjął obywatelstwo miasta 17 listopada 1745[2]. W latach 17471775 mieszkał i prowadził warsztat w Szarej Kamienicy na Rynku Głównym. Był pasamonikiem, w latach 17651773 pełnił funkcję starszego cechu. Był członkiem Bractwa Kurkowego i doskonałym strzelcem[3].

22 czerwca 1768 w czasie konfederacji barskiej stanął do obrony miasta. Według relacji o. Wincentego Wytyszkiewicza OFM, z 1792 r.po dwukrotnym trafieniu nieprzyjacielskiego oficera bez żadnych skutków, za trzecim razem strzelił z broni nabitej guzem[4][5] od żupana i zabił dowodzącego wojskami rosyjskimi generała Iwana Panina[6] (nie wymieniają jednak tego nazwiska żadne źródła opisujące rosyjski szturm na Kraków z dnia 22 czerwca 1768 – w rzeczywistości chodziło o płk Bocka[7]). Jako przyczynę użycia guza (niekiedy guzika) od żupana popularne opracowania uzasadniają brakiem amunicji, o czym nie wspomina relacja o. Wytyszkiewicza OFM. Mogło to być także powodowane uznaniem nieprzyjaciela za charakternika, którego nie imają się kule. Był to powszechny wówczas przesąd, zgodnie z którym miały istnieć czary, zabezpieczające przed trafieniem ołowianą kulą, podczas gdy na pocisk ze srebra (srebrną kulę lub srebrny guz od żupana, użyty z braku srebrnej kuli), czary miały być nieskuteczne[8][9], o czym pisać zakonnikowi było niezręcznie[10].

W 1897 na murze Barbakanu umieszczono tablicę pamiątkową ku jego czci z napisem: DNIA 22 CZERWCA 1768 ROKU MARCIN ORACEWICZ MIESZCZANIN I PASAMONIK KRAKOWSKI STRZAŁEM Z MURÓW MIASTA ZABIŁ PUŁKOWNIKA ROSYJSKIEGO, SKUTKIEM CZEGO ROSYANIE DNIA TEGO OD MIASTA ODSTĄPILI. 1897..

W 1889 podczas ekshumacji oficerów rosyjskich poległych w 1768 znaleziono jedną z czaszek z głęboką raną postrzałową pod lewym okiem [11], co potwierdza relację o zabiciu przez Marcina Oracewicza rosyjskiego oficera.

Doczekał się również w roku 1890 niewielkiego pomnika-popiersia autorstwa Michała Korpala w Parku Strzeleckim przy Celestacie.

Przypisy

  1. 1,0 1,1 A. Chmiel, Marcin Oracewicz, mieszczanin krakowski: opowiadanie z przeszłości Krakowa. Kraków: Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa, 1897.
  2. Warunek, aby uprawiać rzemiosło. Za: A. Chmiel, Marcin Oracewicz, mieszczanin krakowski: opowiadanie z przeszłości Krakowa. Kraków: Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa, 1897, s. 6
  3. A. Chmiel, Marcin Oracewicz, mieszczanin krakowski: opowiadanie z przeszłości Krakowa. Kraków: Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa, 1897, s.. 12-13
  4. Zob. kolekcja srebrnych guzów do żupanów, za: Borta, guzy i pętlice [w: Polski strój męski XVI – XVIII w.] (pol.). [dostęp 20 sierpnia 2009].
  5. Katarzyna Kluczwajd: Skarb ze Skrwilna. Ozdoby stroju (pol.). [dostęp 20 sierpnia 2009].
  6. Relacja o. Wincentego Wytyszkiewicza OFM: ...Kiedy jednak strzały armatnie nie zdołały bramy wybić... Panin [w rzeczywistości podpułkownik Bock] szukał sposobu i miejsca wedle Bramy Floriańskiej, jeżdżąc na koniu ze swymi oficerami, ukazując miejsca muru szpadą – w które by bombardować mieli. Natychmiast spostrzegłszy jeden z obywatelstwa, będący na murze mieszczanin Marcin Oracewicz, kunsztu pasamoniczego, nabiwszy sztuciec, ugodził Panina w piersi, lecz ten będąc pod kamizelką uzbrojony zbroją, nic mu nie szkodziło. Poznawszy być uzbrojonego wodza Oracewicz, nabiwszy powtórnie broń, mierzył do głowy, co jak tylko kapelusz jego trafiwszy i przestrzeliwszy Panin oddał dzielnemu strzelcowi ukłon. Marcin Oracewicz tak po dwa razy omylon i chybionym zostawszy, nie omieszkał trzeci raz sztućca swego nabić – jak inna wiadomość podaje, guzikiem od żupana – i mierząc ku głowie trafił w zęby i zwalił Panina z konia. Officyerowie widząc porażonego śmiertelnie generała swego, a chcąc go ratować na ziemi, przez gęsty ogień z murów od obywatelstwa legło przy nim dwóch officyerów z kilkunastu gemejnymi**. Między poległymi oficerami był major Keith, liczba zaś zabitych żołnierzy wynosiła 27. Rosyanie, straciwszy przy tym szturmie swojego wodza, odciągnęli zaraz od miasta, udając się do Czyżyn, dziedzicznych dóbr księży Cystersów mogilskich. Zabrali także zwłoki poległych oficerów i pochowali je w ogrodzie Steinkellerowskim, gdzie dzisiaj ogród strzelecki. W: A. Chmiel, Marcin Oracewicz, mieszczanin krakowski, Kraków 1897, „Biblioteka Krakowska”, cytat za: Lidia Ligęza, Pogłosy konfederacji barskiej na ziemi krakowskiej, (w:) Przemiany tradycji barskiej, s. 225–246 [za:] str. 41–42 [w:] Jacek Kowalski: Niezbędnik Konfederata Barskiego. Poznań: Fundacja św. Benedykta, 2008. ISBN 978-83-60758-17-5.
  7. za: str. 74–77 Władysław Konopczyński: Konfederacja Barska. (t. I, reprint wyd. 1936–8), Warszawa: Volumen, 1991. ISBN 8385218076.
  8. ...w owe czasy trwała opinia między wojskowymi, że jest sekret albo czary od ołowiu i że ten sekret czy czary hajdamacy posiadają, nie mogąc być kulą ołowianą ranionymi; a nie masz sekretu żadnego przeciw żelazu, z jakiego kruszcu był grot u strzały. Słyszałem od wielu towarzystwa, bywalców w potyczkach z hajdamakami, że ci wystrzelone do siebie kule zmiatają z sukien jak pigułki śniegowe, że je wyjmują zza pazuchy, że je w ręce łapią i na urągowisko naszym odrzucają; dodawali ci opowiadacze, iż aby się kule ołowiane jęły hajdamaków, trzeba było lać je na pszenicę święconą albo też mieć je żelazne, srebrne lub złote. Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III – O marszu chorągwi husarskich i pancernych
  9. Jako zaś celem moim jest pisać o obyczajach polskich za Augusta III, tak nie mogę pominąć i tego, lubo mam za bajki i gusła, że Polacy wierzyli mocno, iż między hajdamakami wielu się znajdowało charakterników, których się kule nie imały. Powiadali z przysięgą nieraz, że widzieli hajdamaków zmiatających z siebie kule, które w ich twarz albo piersi trafiły, że wyjmując takie kule zza pazuchy, nazad na Polaków odrzucali. Dla czego nasi, zabobon zabobonem przemagając, robiąc kule na hajdamaków lali je na pszenicę święconą, to już taka kula chwycić się miała hajdamaki. Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III – O Siczy i hajdamakach
  10. relacja o. Wytyszkiewicza OFM, dla osoby dającej wiarę owemu zabobonowi była by uznana za dowód jego istnienia
  11. „... w 1889 r. ...władze miejskie pozwoliły rządowi rosyjskiemu zabrać szczątki Panina i poległych oficerów.” W jednej z wydobytych podczas ekshumacji szczątków czaszek, „prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego dr. Stopczański” stwierdził, „że jedna z nich ma zgruchotaną kość poniżej lewego oka, przez co widoczna jest głęboka jama” [w:] A. Chmiel, Marcin Oracewicz, mieszczanin krakowski: opowiadanie z przeszłości Krakowa. Kraków: Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa, 1897, s.. 21–22

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]