Mary Flora Bell

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ujednoznacznienie Ten artykuł dotyczy małoletniej morderczyni. Zobacz też: inne osoby, o tym imieniu i nazwisku.

Mary Flora Bell (ur. 26 maja 1957 w Newcastle upon Tyne) – brytyjska nieletnia morderczyni. W grudniu 1968 uznana za winną zabicia czteroletniego Martina Browna i trzyletniego Briana Howe. W chwilach popełniania zbrodni miała 11 lat.

Dzieciństwo[edytuj | edytuj kod]

Matka Mary, Betty, była prostytutką, często nieobecną w domu, gdyż pracowała w Glasgow. Zaszła w ciążę w wieku 16 lat. Jej pierwszym dzieckiem była Mary. Ojcostwa nie ustalono, ale Betty wierzyła, że był to Billy Bell – notoryczny przestępca m.in. zatrzymany za napad z bronią w ręku. Poślubił ją jakiś czas po urodzeniu dziewczynki. Niektórzy członkowie rodziny zapewniają, że Betty próbowała przynajmniej jeden raz zabić córkę i stworzyć pozory, by wyglądało to na wypadek. Sama dziewczynka utrzymywała, że matka zmuszała ją do nierządu od piątego roku życia.

Mary dorastała w Scotswood na terenie Newcastle upon Tyne – biednej dzielnicy, gdzie na porządku dziennym była wszelka przestępczość w tym przemoc domowa. Jej poprzednie przestępstwa, obejmujące kradzieże, bicie innych dzieci w szkole i akty wandalizmu nikogo zbytnio nie interesowały. Zwrócono na nią większą uwagę, gdy krzyknęła: Jestem morderczynią, lecz uznano to za dziecinny wybryk.

Morderstwa i śledztwo[edytuj | edytuj kod]

25 maja 1968 Mary udusiła czteroletniego Martina Browna, najprawdopodobniej bez udziału osób trzecich. Po tym morderstwie Mary, razem z trzynastoletnią przyjaciółką, Normą Bell (dziewczynki nie były spokrewnione), zdemolowały żłobek dziecięcy w Scotswood, w którym zostawiły kartkę z napisem, że zostawił ją morderca i jeszcze wróci. Policja Newcastle zignorowała ten fakt, uznając za żart typowy dla mieszkańców tego regionu.

Był 31 lipca: Szukasz swojego braciszka? – spytała Mary siostrę trzyletniego Briana, Pat Howe, zaniepokojoną jego zniknięciem. Zawsze bawił się blisko domu. Ona i Norma zapaliły się, by pomóc go szukać, choć obie wiedziały, gdzie jest. Szukały go w przemysłowej części miasta blisko kolei, gdzie dzieci bawiły się niebezpiecznymi materiałami i wrakami. Pat oblał zimny pot, gdyż przypomniała sobie, że zaledwie kilka tygodni wcześniej znaleziono zwłoki Martina Browna w budynku przeznaczonym do rozbiórki. Policja znalazła Briana o godzinie 23:10. Ciało przykryte było trawą i purpurowymi chwastami. Chłopiec został uduszony. W pobliżu znajdowała się para rozbitych nożyc i pukiel jego włosów. Zwłoki dziecka miały ślady cięcia na udach i okaleczone genitalia. Inspektor James Dobson określił to słowami: Straszna figlarność, a zarazem straszna łagodność. Jeśli celem sprawcy był żart, jest to więcej niż przeraźliwe. Brzuch dziecka podpisany był literą "M" przy pomocy brzytwy. Następnie stwierdzono, że była to litera "N", poprawiona na "M". Policja stwierdziła ponadto, że morderca musiał wrócić na miejsce zdarzenia już po uduszeniu ofiary – okaleczenia zostały dokonane później.

Mieszkańcy Scotswood wpadli w panikę. Wśród przesłuchiwanych dzieci Mary i Norma nie wyróżniały się niczym szczególnym. Pierwsza była wstydliwa, a jeden z funkcjonariuszy opisał Normę jako nieustannie uśmiechniętą, jak gdyby to był świetny żart. Z czasem krąg podejrzanych zawęził się wokół nich. Wtedy Mary przypomniała sobie, że widziała w dniu tragedii pewnego ośmiolatka, który zaczepił Briana i uderzył go bez powodu. Opisała także nożyce. Wskazany przez nią chłopiec miał jednak alibi, gdyż tej nocy był na lotnisku. Nożyce stanowiły dowód rzeczowy niepodany do publicznej wiadomości, zatem było już wiadomo, że Mary coś ukrywa. Opisała je bardzo dokładnie, zatem obie były naocznymi świadkami albo co najmniej jedna z nich – morderczynią.

Pogrzeb odbył się 7 sierpnia, uczestniczył w nim Detektyw Dobson, Mary także. Dziewczynka śmiała się i zacierała ręce. Mój Boże, jeśli jej nie powstrzymam, zabije jeszcze kogoś – pomyślał.

Przed pogrzebem Dobson rozmawiał kolejny raz z Normą. Oświadczyła, że Mary powiedziała jej, że ona zabiła. Zabrała ją na miejsce zbrodni, by to udowodnić. Ścisnęłam jego szyję i podniosłam do góry. Nie mów nikomu – miała powiedzieć. Norma twierdziła, że był martwy, gdy go zobaczyła, jego usta były purpurowe, była dumna z tego. Tej samej nocy zaprowadzono Normę na komisariat w celu spisania oficjalnych zeznań.

Podczas przesłuchania samej Mary detektyw udawał, że miał świadka, który widział ją i ofiarę tej nocy. Przyłapał ją kilkakrotnie na kłamstwie. W końcu odmówiła odpowiedzi. Przyprowadził ją na miejsce zbrodni. Nie mogła ukryć strachu wiedziała, że przyszedł czas na sprawiedliwość. Zapewniała, że Briana zabiła Norma na jej oczach, a ona próbowała ją powstrzymać. Po powrocie na miejsce zbrodni, Norma chciała obciąć mu nogę i ucho – bez skutku, gdyż ktoś ich zauważył.

Oficerowie śledczy zainteresowali się w końcu tajemniczą śmiercią Martina Browna, notabene kuzyna Mary. Jej zachowanie było tak podejrzanie odrażające, że wielu ludzi było zdziwionych, iż wtedy uniknęła aresztowania. Podczas pogrzebu Martina Mary chciała zobaczyć go w trumnie, lecz jej nie pozwolono. Wszystko przez powszechną opinię o niej jako kłamliwej rozrabiace. Zatem jej stwierdzenie: Jestem morderczynią uznano za żart.

11 maja 1968 Mary i Norma oficjalnie stwierdziły, że znalazły Martina z krwawiącą głową na krawężniku. Później Mary miała powiedzieć, że go popchnęła. Policja nie wykryła wówczas żadnych śladów przemocy, nie zwrócono uwagi na pobliską butelkę aspiryny, zatem uznano to za wypadek.

Susan, jedna z koleżanek, zeznała, że Mary chciała pokazać na niej, jak wygląda duszony człowiek. Od tej chwili przestały się przyjaźnić.

Uwięzienie i proces[edytuj | edytuj kod]

Pierwszej nocy spędzonej w małych celach posterunku policji Newcastle West dziewczyny były niespokojne. Nie było łatwo odizolować je od dorosłych. Z czasem strażniczki opisały Mary jako inteligentną i zuchwałą. Bezpośrednie jej zwierzenia czasem nimi wstrząsały. Niektóre widziały przestraszoną małą dziewczynkę, która nie wiedziała, co się z nią dzieje. Pewnej nocy Mary złapała kota za szyję, na rozkaz puszczenia go miała odpowiedzieć: on nic nie czuje, lubię ranić słabszych. Inna strażniczka zeznała, że Mary chciała zostać pielęgniarką, by móc robić zastrzyki (lubię kaleczyć ludzi). Biegli psychiatrzy opisali ją jako inteligentną, potrafiącą manipulować ludźmi i niebezpieczną. Przy próbie morderstwa mogła wydawać się rozbrajająca.

Prokurator Rudolph Lyons od początku sugerował powiązanie dwóch morderstw wskazując na podobne nękanie rodzin ofiar: niestosowne zachowanie podczas pogrzebów, nękanie pytaniami i kartka w dziecięcym pokoju. Był to jedyny dowód przeciw Normie, gdyż było to jej pismo. Później stwierdzono, że napisały ją obie. Dowodami winy Mary były szare włókna z jej sukienki na ubraniach chłopców. Na butach Briana znaleziono bordowe nitki ze spódnicy Normy. Według Gitty Sereny (dziennikarki prowadzącej jej sprawę) rozważano, czy to biedna chora dziewczynka, potwór, czy złe nasienie. Mary bezustannie zdawała się być osobą twardą i sprytną. Norma wszystko głęboko przeżywała. Uznano ją za opóźnioną w rozwoju, podatną na manipulację, zachęconą do wspólnych kłamstw. Zaś Mary za najnienormalniejsze dziecko, agresywne, brutalne, okrutne, niezdolne do odczuwania wyrzutów sumienia. Ponadto o dominującej osobowości z niezwykłą inteligencją i przerażającym sprytem.

17 grudnia 1968 Mary Bell została uznana za winną, jednak nie morderstwa, a jedynie spowodowania śmierci z uwagi na fakt, że działała w warunkach ograniczonej poczytalności. Sąd oparł się o badania psychiatryczne, które wykazały klasyczne symptomy psychopatii. Wyrok brzmiał: uwięzić na życzenie Jej Królewskiej Mości. Należy to rozumieć jako więzienie na czas nieokreślony, rodzaj środka zabezpieczającego. Norma Bell została uniewinniona. Problem w tym, że nie było pewności, jak Mary ma odbyć karę. Więzienie nie wchodziło w grę, szpitale psychiatryczne nie były przystosowane, a w przytułku dla sierot stanowiłaby zagrożenie. Umieszczono ją w nowo powstałym Red Bank – odpowiedniku polskiego zakładu poprawczego dla chłopców. Była tam jedyną dziewczynką.

Po procesie prasa brytyjska, a także niemiecki magazyn "Stern", poświęciły Mary wiele stron. Jej matka wiele razy za pieniądze opowiadała wątpliwej wiarygodności historie oraz przedstawiała krótkie pamiętniki, które rzekomo napisała córka. Ponownie zrobiło się o niej głośno we wrześniu 1979, gdy na krótko uciekła z otwartego zakładu.

Na wolności[edytuj | edytuj kod]

Mary Bell wyszła na wolność 14 maja 1980 w wieku 23 lat. Przyznano jej nową tożsamość, by mogła rozpocząć nowe życie ze swoją córką. Córka nie wiedziała nic o przeszłości swej matki, dopóki miejsce ich pobytu nie zostało wykryte przez dziennikarzy. Władze starały się zachować anonimowość dziecka aż do osiągnięcia pełnoletności. 21 maja 2003, brytyjski sąd najwyższy przyznał im dożywotnią ochronę.

Mary Bell jest tematem dwóch książek Gitty Sereny:

  • The Case of Mary Bell (Przypadek Mary Bell) – wydana w 1972 opisuje morderstwa,
  • Cries Unheard: the Story of Mary Bell (Nieusłyszany krzyk: Historia Mary Bell) – wydana w 1998 w Londynie biografia oparta przede wszystkim na wywiadach z Mary, jej krewnymi, przyjaciółmi i specjalistami resocjalizacji, którzy znali ją podczas pobytu i po wyjściu z więzienia. Była to pierwsza szczegółowa relacja wykorzystywania seksualnego dziecka przez matkę i jej klientów.

Publikacja Nieusłyszanego krzyku... była szeroko komentowana przez tabloidy i wzbudzała liczne kontrowersje, także z tego powodu, że Mary otrzymała pieniądze za udział w przygotowaniu książki. Rząd Tony'ego Blaira szukał prawnych środków, by uniemożliwić wydanie książki – uznano za nieetyczne czerpanie przez przestępcę profitów z dokonanej zbrodni. W roku 1999, podczas debaty w Izbie Lordów, konserwatywny lord John Wakeham stwierdził, że książka została napisana, by zaspokoić niezdrową ludzką potrzebę sensacji.

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]