Niemiecki obóz zagłady w Bełżcu

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Na mapach: 50°22′25″N 23°27′28″E/50,373611 23,457778

Zdjęcie lotnicze terenu dawnego obozu zagłady w Bełżcu z 1944
Pomnik na terenie obozu zagłady
Symboliczny ohel
Fragment pomnika ofiar obozu zagłady

Niemiecki Obóz Zagłady w Bełżcu[1] (niem.: Sonderkommando Belzec der Waffen-SS[2]) – niemiecki nazistowski obóz zagłady funkcjonujący od marca do grudnia 1942 roku. Obóz położony był na południe od wsi Bełżec, nieopodal linii kolejowej LublinLwów.

Historia obozu[edytuj | edytuj kod]

Bełżec – ekspozycja z szyn
Bełżec – pomnik przy złożonych szynach
Fragment pomnika ofiar obozu zagłady
Ekspozycja w muzeum obozu
Fragment pomnika ofiar obozu zagłady
Fragment pomnika ofiar obozu zagłady
Fragment pomnika ofiar obozu zagłady
Fragment pomnika ofiar obozu zagłady
Fragment pomnika ofiar obozu zagłady
Stara tablica pamiątkowa

Wcześniejsze okoliczne obozy pracy[edytuj | edytuj kod]

W okolicy Bełżca już od 1940 roku istniały stworzone przez Niemców obozy pracy (Arbeitslager). Więźniowie osadzeni w tych obozach pracowali przy budowie obronnych konstrukcji granicznych (linia Ottona) oraz przy rozbudowie sieci kolejowej. Więźniami byli najczęściej Polacy podejrzewani o udział w ruchu oporu, inteligencja, Cyganie i Żydzi z Zamojszczyzny. Obozy pracy nie były bezpośrednio powiązane z założonym później obozem zagłady w Bełżcu.

Na terenie Generalnego Gubernatorstwa istniały ponadto liczne obozy przejściowe m.in. w Zamościu i Izbicy. Prawdopodobnie do jednego z takich obozów przedostał się w 1942 roku w ukraińskim mundurze Jan Karski, aby zebrać informacje do swojego tajnego raportu dla aliantów.

Obóz zagłady[edytuj | edytuj kod]

Obóz w Bełżcu jest słabo poznany, gdyż nie zachowały się archiwalia i dokumentacja obozowa. Znanych jest wiele relacji świadków[potrzebne źródło], jednak tylko nieliczne są cytowane w literaturze. Zeznania świadków istnieją w aktach dochodzenia, które było prowadzone przez Główną Komisję Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. Komisja ta wydała w 1947 roku Biuletyn (tom 3), w którym odtajniła m.in. fragmenty zeznań świadków Rudolfa Redera, Stanisława Kozaka i Mieczysława Garfinkla. Wśród przesłuchiwanych świadków byli m.in.: były więzień obozu, budowniczy obozu, przewodniczący Gminy Żydowskiej w Zamościu, zawiadowca stacji w Bełżcu. Wyniki dochodzenia przeprowadzonego przez Główną Komisję pozwoliły na szczegółowe odtworzenie obrazu obozu w Bełżcu, jego urządzenia, czasu trwania, zespołu załogi, przebiegu likwidowania ofiar. Wyniki tego dochodzenia pozwoliły przede wszystkim na ustalenie z dużym prawdopodobieństwem systemu uśmiercania i liczby uśmierconych osób. Dochodzenie prowadzone przez Główną Komisję oparło się na zeznaniach świadków i wynikach przeprowadzonych badań terenu, na którym znajdował się obóz.[potrzebne źródło]

Założenie obozu[edytuj | edytuj kod]

W sierpniu 1941 roku, pięć tygodni po niemieckim ataku na ZSRR, byłe polskie terytorium wschodniej Galicji, z populacją żydowską liczącą około 0,5 mln osób, zostało włączone do Generalnego Gubernatorstwa (GG). W rezultacie Bełżec, będący dotąd miejscowością graniczną, znalazł się w centrum GG, w skład której wchodziły dystrykty: lubelski, krakowski i lwowski. W Bełżcu miał powstać obóz dla likwidacji Żydów skupionych w gettach Polski południowo-wschodniej.

Na miejsce obozu zagłady wybrano teren około pół kilometra na południowy wschód od stacji kolejowej w Bełżcu, przylegający do bocznicy kolejowej. Dogodna sieć komunikacyjna oraz konfiguracja terenu (piaszczyste wydmy porośnięte borem sosnowym), zapewne przesądziły o wyborze Bełżca na obóz zagłady Żydów[potrzebne źródło].

Na polecenie SS Zentralbauverwaltung (Główny Urząd Budowlany SS) pod koniec października 1941 roku przybył do Bełżca nieduży oddział, złożony w większości z Ukraińców na służbie niemieckiej i kilku SS-manów. W pierwszych dniach listopada 20 robotników polskich, wyznaczonych przez miejscowy zarząd gminny na żądanie Niemców, rozpoczęło budowę baraków wzdłuż bocznicy kolejowej. Praca polskich robotników pod kierownictwem majstra, Niemca z Katowic, nieustalonego nazwiska, trwała do świąt Bożego Narodzenia. Po postawieniu pierwszych baraków robotnicy polscy zostali zwolnieni z pracy, a przy dalszej budowie zatrudniono Żydów, sprowadzonych w tym celu z Lubyczy Królewskiej. Po zakończeniu prac, Żydzi ci zostali jako pierwsi uśmierceni w komorze gazowej. Budowę obozu ukończono w końcu lutego 1942 roku, jednak zaczął on funkcjonować w połowie marca 1942 roku. Obozem, w czasie jego istnienia, kierowało trzech komendantów. Pierwszym, odpowiedzialnym za budowę obozu był Josef Oberhauser (od listopada 1941 do grudnia 1941), drugim kapitan Christian Wirth (od stycznia 1942 do sierpnia 1942) i trzecim kapitan Gottlieb Hering (od września 1942 do marca 1943)[3].

Obsługa obozu[4]:

  • Gottfried Schwarz (z-ca komendanta obozu) – kierownik akcji likwidowania Żydów w obozie
  • Johann Niemann – szef Obozu II
  • Erwin Fichtner – kierownik administracji i działu gospodarczego
  • Josef Oberhauser – adiunkt
  • Lorenz Hackenholt – kierowca i ekspert od „gazowania”
  • Heinrich Barbel – elektrotechnik
  • Rudolf Kamm, Fritz Irrmann (lub Jirmann), Reinhold Feix – nadzór transportów
  • Paul Groth, Robert Emil Xaver Jürs, Arthur Dachsel, Spiess (?), Werner Dubois – pozostali SS-mani
  • jeńcy sowieccy zwerbowani do służby niemieckiej (wielu z nich było narodowości niemieckiej – Iwan Bartels, Adolf Jeschke, Samuel Kunz, Peter Oster, Heinrich Rohle, Heinz Schmidt, Aleksander Schultz, Alexander Szwab) – do nich należało wyładowywanie transportów na bocznicy, wpędzanie ofiar do komór, uśmiercenie przywiezionych do obozu itp.
  • Polacy zwerbowani do służby niemieckiej – Grzegorz Preczony, Jakub Systola, Michał Wonk, Jakub Wysota.
  • robocze drużyny Żydów.

Ponadto w obozie pracowało około 100 strażników, podzielonych na dwa plutony. Byli to żołnierze walczący przedtem w szeregach Armii Czerwonej, którzy po dostaniu się do niemieckiej niewoli skorzystali z okazji, by uniknąć morderczych warunków panujących w obozach jenieckich. Strażnicy ci odbyli uprzednio szkolenie w obozie obozie w Trawnikach[5]. Znaleźli się wśród nich m.in[6]: Peter Aleksejev, Ivan Bender, Wasil Bialakow, Wasyl Bulji, Heinrich Dalke, Wasyl Gruzin, Michal Huber, Vasyl Huleyt, Wasyl Hutyt, Iwan Huzij, Stefan Jadziol, Diner Jakovevits, Boris Kolisyn, Adolf Kolenko, Kyril Kostenko, Boris Kotychin, Mikolay Kozende, Ivan Kozlowski, Iwan Kuczercha, Wasyl Kulychin, Peto Litus, Nikolay Petrovich Malagon, Nikolay Matwijenko, Ivan Nikoforov, Vasilij Orlovski, Franz Pamin, Nikolai Pavli, Gygori Peczenyt, Alexey Pietka, Genrikh Pitnowij, Michal Pocholenko, Wasyl Podienko, Wasyl Podionak, Michal Polenko, Wasyl Prochenko, Dimitri Prochin, Alexander Prus, Boris Rogoza, Rosenholz, Arnold Rosenko, Viktor Sabat, Wasyl Szacholij, Dimitri Szpak, Porfiry Szpak, Iwan Tichonowski, Wilhelm Trautwein, Wasyl Tribenko, Alexander Twerdochlib, Fiodor Wedryhan, Ivan Werdenik, Edward Wlasiuk, Michal Wonk, Jakub Wysota, Iwan Zajczew, Ivan Zuk.

Wygląd obozu[edytuj | edytuj kod]

Cały obóz zbudowany został na planie prostokąta o wymiarach około 275 × 263 m. Obóz otoczony był kilkoma rzędami drutów kolczastych, które od strony torów kolejowych zamaskowane były gęsto posadzonymi (ściętymi) drzewami. Północną stronę obozu stanowił wał z piasku, usypany przez Niemców jeszcze w 1939 roku, jako granica między Generalnym Gubernatorstwem a ZSRR. Granicą zachodnią była bocznica kolejowa, południową i wschodnią stanowił bór sosnowy. Położenie obozu uniemożliwiało jego obserwację z zewnątrz. Na niewielkiej przestrzeni mieściło się około dziesięciu baraków drewnianych i budynek murowany. Nad obozem górowały trzy wieże wartownicze, wystawione w rogach i jedna pośrodku obozu. Wieże zaopatrzone zostały w reflektory, a na środkowej umieszczono ciężki karabin maszynowy. W pierwszym okresie istnienia obóz wyglądał nieco inaczej niż w drugim okresie. Różnice te polegały na zmianie miejsca grzebania zwłok oraz zmianie usytuowania baraku, przeznaczonego dla załogi obozu. Cały obóz dzielił się w drugim okresie istnienia na obóz I i obóz II. Obóz I obejmował północną i zachodnią część obozu. Przeznaczony był dla administracji, odbywało się w nim także przyjmowanie ofiar; Obóz II, we wschodniej i środkowej części był obszarem zagłady.

Obóz I[edytuj | edytuj kod]

W obszarze przyjęć znajdowała się rampa kolejowa, która mogła pomieścić 20 wagonów, plac dla deportowanych oraz dwa baraki: rozbieralnię i magazyn mienia ofiar. Część administracyjna składała się z dwóch baraków mieszkalnych dla żydowskich więźniów, pralni, kuchni, magazynów i placu apelowego. Obok bramy obozowej była wartownia, w której stale przebywali esesmani i ukraińscy strażnicy. Po lewej stronie od bramy wejściowej była część dla Ukraińców oddzielona od reszty ogrodzeniem z drutu kolczastego. Znajdowały się tam kwatery, kuchnia i barak, w którym mieścił się szpital, dentysta i fryzjer.

Obóz II[edytuj | edytuj kod]

Obszar zagłady, składał się z komory gazowej i masowych grobów, które były we wschodniej i południowej części obozu. Komora gazowa była otoczona drzewami, a nad dachem, aby zapobiec obserwacji z powietrza, założono siatkę maskującą. W późniejszym okresie wybudowano tu dwa baraki – kwatery i kuchnię dla żydowskich więźniów, którzy pracowali w tej części obozu. Obóz II był bardzo dokładnie oddzielony od innych części obozu. Jego brama była strzeżona. Było tam przejście, szerokie na dwa metry i długie na kilkadziesiąt, nazywane der Schlauch, ogrodzone z obu stron drutem kolczastym i gałęziami. Łączyło one barak rozbieralnię w Obozie I z komorą gazową w Obozie II.

Zagłada w Bełżcu[edytuj | edytuj kod]

Christian Wirth zdecydował się na połączenie w Bełżcu stałej komory gazowej z silnikiem spalinowym jako źródłem trującego gazu. Wirth nie chciał używać tlenku węgla w butlach, tak jak robiono to w centrach eutanazji. Butle musiałyby być dostarczane do Bełżca w dużych ilościach – wzbudzałoby to podejrzenia oraz powodowało duży problem logistyczny. Wirth stworzył zatem samowystarczalny system eksterminacji, bazując na zwykłym silniku i łatwo dostępnej benzynie. W ten sposób obóz zagłady był niezależny od czynników zewnętrznych.

Wirth wypracował także metody postępowania z transportem, tak aby zagłada odbywała się jak najszybciej. Stworzył on od podstaw ramy dla procesu eksterminacji w innych obozach. Wygląd obozu i wszystkie czynności, które ofiary musiały wykonać natychmiast po opuszczeniu wagonów, miały służyć jednemu celowi – okłamywaniu deportowanych i utrzymaniu ich w przeświadczeniu, że są w obozie pracy lub obozie tranzytowym. Deportowani mieli w to wierzyć, dopóki nie zostali zamknięci w komorach gazowych. Drugim podstawowym założeniem procesu zagłady była szybkość. Wszystko odbywało się biegiem. Ofiary nie miały czasu na rozejrzenie się wokół. Tempo połączone było z szokowaniem ofiar. System zakładał, że powinny być one zszokowane, tak aby sparaliżowani nie uciekali i nie stawiali oporu.

Sposób przyjęcia więźniów był następujący:

  • Obóz wyglądał spokojnie: ofiary nie mogły zobaczyć grobów, dołów ani komór gazowych. Wierzyły, że dotarły do „obozu tranzytowego” i esesmani podsycali w nich to przekonanie, mówiąc, że muszą się rozebrać i iść do łaźni do mycia i dezynfekcji. Mówiono im, że potem dostaną czyste ubrania i będą wysłani do obozów pracy. Ogrodzenie z drutu kolczastego i uzbrojeni strażnicy czyniły ludzi spokojnymi i posłusznymi.
  • Rozdzielenie płci, rozbieranie i nawet strzyżenie przekonywało ich, że rzeczywiście idą do kąpieli. Na tym etapie ofiary były pędzone i bite, żeby nie miały czasu na ucieczkę lub opór. Ze względów bezpieczeństwa, ale także, aby zapobiec ucieczkom[potrzebne źródło], mężczyźni byli zabierani do komór gazowych pierwsi, zanim zdołali domyślić się, co się dzieje. Potem zabierano kobiety i dzieci.
  • Komory gazowe przypominały zwyczajne łaźnie. Kiedy zamykano drzwi ofiary stłoczone wewnątrz nadal nie wiedziały, co się dzieje. Nawet jeśli ludzie zaczynali zdawać sobie sprawę, że są w komorze gazowej, było już za późno. Budynek i drzwi były zbyt mocne i wytrzymywały napór z wewnątrz. Śmierć poprzez zaczadzenie następowała powoli przez 25-30 minut w straszliwych męczarniach. Następnie zwłoki wrzucane zostały przez więźniów z Sonderkommando do zbiorowych mogił.

Pierwsze komory gazowe mieściły się w drewnianym baraku o trzech pomieszczeniach o wymiarach 4x8 m, z sufitem na wysokości 2 m (niski sufit pozwalał na oszczędzenie ilości używanego gazu). Ściany do wysokości 110 cm i podłogi były obite blachą cynkową. Pomieszczenia miały osobne drzwi do usuwania zwłok, wzdłuż których prowadziły tory wąskotorowe, doprowadzone aż do dołów grzebalnych.

W połowie czerwca 1942 r. na pewien czas przerwano przyjmowanie transportów. Stało się to ze względu na oczekiwane duże transporty z Krakowa, które wymagały przygotowania nowych, większych komóry gazowych. Pierwszy etap działania Bełżca zakończył się. Podczas tego etapu – od połowy marca do połowy czerwca zabito w Bełżcu około 93 tysiące Żydów. Stary drewniany budynek z trzema komorami gazowymi został rozebrany, a na tym samym miejscu postawiono większy, solidniejszy budynek, 24 metry długi i 10 metrów szeroki. Miał on sześć komór gazowych, każda z nich 4x8 m (niektóre źródła podają 4x5). Nowe komory gazowe uruchomiono pod koniec lipca. Z maszynowni dochodził gaz spalinowy, którego używano do mordowania. Nie jest wykluczone, że może i inne zabudowania mogły być przysposobione do gazowania ludzi. Infrastruktura obozowa była w stanie mordować i kremować do 4-5 tysięcy osób dziennie. Jednorazowe gazowanie trwało 15-20 minut.

Poza obozem, na północ, wschód i południe znajdowały się masowe groby, w których najpierw chowano ofiary zagazowania. W drugim etapie, chcąc zatrzeć ślady, zdecydowano się jednak na spopielenie ciał.

W obrębie obozu znajdowały się również magazyny, w których segregowano mienie ofiar, składano włosy kobiet i wyrwane sztuczne zęby.

Więźniowie[edytuj | edytuj kod]

Ofiary przywożono z gett najczęściej całymi rodzinami. Byli to poza nielicznymi wyjątkami sami Żydzi[potrzebne źródło], gdyż obóz z założenia – podobnie jak później Treblinka i Sobibor – został założony dla realizacji celów zagłady Żydów, w ramach „Operacji Reinhardt”.

Najwięcej transportów przybyło z ziemi lubelskiej, z Krakowa i Galicji wschodniej (w tym ziemi lwowskiej). Jednak zdarzały się również transporty z południa i zachodu Europy.

Niektórzy próbowali uciekać z transportu bądź przynajmniej wyrzucić z pociągu swoje dzieci. Bardzo nielicznym udawało się w ten sposób przeżyć. Z ich relacji wiemy, że wielu zdawało sobie sprawę z tego, że ta podróż kończy się śmiercią. Od przyjazdu na rampę do śmierci mijało najwyżej kilkadziesiąt minut, podczas których ofiary musiały się rozebrać i udać do komór. Czasem silni mężczyźni byli oddzielani od reszty, aby uzupełnić skład więźniów przeznaczonych do prac obozowych.

Ci więźniowie usuwali ciała z komór (nierzadko członków swoich rodzin lub znajomych), grzebali, a potem palili zwłoki, czyścili komory, segregowali zagrabione mienie, golili ofiary lub wyrywali zęby. Po pewnym czasie sami byli kierowani do komór. Pięciu osobom udało się zbiec z samego obozu. Dwie kobiety schowały się bezpośrednio po przyjeździe i udało im się uciec, podobnie jak jednemu dentyście z Krakowa[7]. Te trzy osoby nie dożyły końca wojny. Dwie osoby natomiast były więźniami z obsługi: Chaim Hirszman (zginął po wojnie w Polsce w połowie marca 1946 roku, w dniu rozpoczęcia zeznań na temat obozu zagłady; został zgładzony prawdopodobnie jako funkcjonariusz WUB w Lublinie przez Tajną Organizację Wojskową założoną przez uczniów Liceum im. St. Staszica w Lublinie) oraz Rudolf Reder, którego relacja jest jedynym bezpośrednim opisem dramatu obozu.

Liczba ofiar[edytuj | edytuj kod]

W połowie grudnia 1942 transporty do Bełżca wstrzymano. Zarzucono pomysł deportacji 200 tysięcy Żydów rumuńskich. Liczba Żydów deportowanych i zamordowanych w Bełżcu, którą można ustalić, wynosi około 414 tysięcy. Jednakże są setki maleńkich miejscowości, skąd deportowano tysiące ludzi, ale nie pozostały po nich żadne ślady. Tysiące Żydów z Niemiec, Austrii, Czechosłowacji i innych krajów deportowano najpierw do gett w dystrykcie lubelskim, a potem wysłano ich do Bełżca. Ich liczbę można szacować na 100 tysięcy. Jeżeli dodamy 93 tysiące Żydów zabitych w Bełżcu pomiędzy marcem i czerwcem 1942 r., otrzymamy liczbę ok. 600 tysięcy. Taką liczbę oszacował polski Komitet ds. Niemieckich Zbrodni Wojennych w Okupowanej Polsce. W procesie załogi Bełżca SS-Scharfuehrer Heinrich Gley i Robert Juhrs szacowali, że pomiędzy listopadem 1942, a marcem 1943 spalono w Bełżcu około pół miliona ciał (pomimo zakończenia działalności obozu akcja spalania zwłok i zacierania śladów trwała do wiosny 1943 roku). Liczba 600 tysięcy została zaakceptowana przez Landgericht München w RFN, gdzie odbył się proces Bełżec-Oberhauser. Państwowe Muzeum na Majdanku określa ostateczną liczbę zamordowanych na 500 tysięcy[8].

Prócz Żydów prawdopodobnie zamordowano tu 1500 Polaków za ukrywanie Żydów. Do Bełżca dotarło również przynajmniej kilka transportów romskich[potrzebne źródło]. W treści obecnej tablicy pamiątkowej nie ma o tym wzmianki, jednak tablica sprzed przebudowy obozu (do obecnej wersji) – przez całe dziesięciolecia, zawierała następująca informację[9]:

Quote-alpha.png
W TYM MIEJSCU OD LUTEGO DO GRUDNIA 1942 ROKU, ISTNIAŁ HITLEROWSKI OBÓZ ZAGŁADY, W KTÓRYM PONIOSŁO MĘCZEŃSKĄ ŚMIERĆ PRZESZŁO 600 000 ŻYDÓW Z POLSKI I INNYCH KRAJÓW EUROPY, ORAZ 1500 POLAKÓW ZA POMOC OKAZANĄ ŻYDOM.

Dzieje powojenne[edytuj | edytuj kod]

W pierwszych latach powojennych miejscowa ludność regularnie rozkopywała masowe mogiły, szukając złota i kosztowności. Teren obozu ogrodzono i upamiętniono kilkoma niewielkimi pomnikami dopiero w latach 60-tych. Jednak teren ogrodzony nie odpowiadał rzeczywistości historycznej. Na miejscu rampy zbudowano leśniczówkę, tereny pomagazynowe zostały zajęte przez nowo zbudowany tartak. Miejsce to rzadko było odwiedzane ze względu na kresowe położenie oraz zupełny brak jakiejkolwiek infrastruktury dla zwiedzających, pawilonu ekspozycyjnego czy tablicy informacyjnej.

Sytuacja zmieniła się po 1989 roku, gdy we współpracy między United States Holocaust Memorial Council, American Jewish Committee i Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przeprowadzono kompleksowe badania terenowe i archeologiczne, ustalono zakres występowania jam grobowych i innych elementów obozu, usunięto leśniczówkę, oraz odsłonięto w 2004 roku nowy pomnik autorstwa Andrzeja Sołygi, Zdzisława Pidyka i Marcina Roszczyka. Otworzono też muzeum, będące filią Państwowego Muzeum na Majdanku, której organizatorem i pierwszym kierownikiem był Robert Kuwałek.

Przypisy

  1. Historia obozu. Muzeum - Miejsce Pamięci w Bełżcu. [dostęp 2014-02-10].
  2. Niemieckie obozy nazistowskie na OKUPOWANYCH ziemiach polskich w czasie II wojny światowej. Ministerstwo Spraw Zagranicznych. [dostęp 2014-02-10].
  3. Yitzhak Arad: Belzec, Sobibor, Treblinka: The Operation Reinhard Death Camps. Bloomington: Indiana University Press, 1999, s. 24. ISBN 9780253213051.
  4. Bełżec Historia Obozu [1], Belzec – The perpetrators [2], Personnel who served in Aktion Reinhardt Camps [3], www.HolocaustResearchProject.org: Aktion Reinhard – Trawniki Staff Page [4] oraz Belzec Perpetrators: An overview of the German and Austrian SS and Police Staff [5].
  5. Obóz szkoleniowy w Trawnikach (ang.).
  6. www.HolocaustResearchProject.org: Aktion Reinhard – Trawniki Staff Page [6].
  7. Rudolf Reder: Bełżec. Oświęcim-Brzezinka: Państwowe Muzeum, 1999. ISBN 83-907715-3-5.
  8. Historia obozu. Państwowe Muzeum na Majdanku, 2006. [dostęp 2012-02-14].
  9. Por. fotografia w galerii.

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

  • Wykaz bibliografii dla serii artykułów o niemieckich obozach w latach 1933-1945 został umieszczony na osobnej stronie.

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]