Operacja Compass

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Operacja Compass
II wojna światowa, II wojna światowa w Afryce
Italian soldiers taken prisoner during Operation Compass.jpg
Włoscy żołnierze wzięci do niewoli przez oddziały brytyjskie operacji Compass
Czas 7 grudnia 19409 lutego 1941
Miejsce zachodni Egipt i wschodnia Libia
Terytorium Afryka Północna
Wynik decydujące zwycięstwo aliantów
Strony konfliktu
 Wielka Brytania
 Australia
 Indie Brytyjskie
 Wolna Francja
 Włochy
Dowódcy
Wielka Brytania Archibald Wavell
Wielka Brytania Henry Maitland Wilson
Wielka Brytania Richard O'Connor
Zjednoczone Królestwo Włoch Rodolfo Graziani
Zjednoczone Królestwo Włoch Italo Gariboldi
Zjednoczone Królestwo Włoch Mario Berti
Zjednoczone Królestwo Włoch Giuseppe Tellera
Zjednoczone Królestwo Włoch Pietro Maletti
Zjednoczone Królestwo Włoch Annibale Bergonzoli
Siły
36 000 żołnierzy
120 dział
275 czołgów
142 samoloty
150 000 żołnierzy
1600 dział
600 czołgów
331 samolotów
Straty
500 zabitych
1373 rannych
55 zaginionych
15 samolotów straconych
3000 zabitych
130 000 pojmanych
380 czołgów straconych
ok. 1300 dział
1249 samolotów straconych
Działania zbrojne w Afryce 1940-1943

DakarGabonCompassTobrukBrevityBattleaxeCrusaderGazalaBir HakeimEl Alamein (I)Alam HalfaEl Alamein (II)Torchprzełęcz Kasserine

Operacja Compass – pierwsza większa ofensywa wojsk alianckich przeprowadzona podczas kampanii w Afryce Północnej w czasie II wojny światowej. Alianckie wojska zaatakowały włoskie siły w zachodnim Egipcie i wschodniej Libii między grudniem 1940 roku a lutym 1941 roku. Atak zakończył się pełnym sukcesem. W ciągu trzech miesięcy wojska alianckie posunęły się ze środkowego Egiptu do centralnej Libii, biorąc do niewoli 130 000 jeńców oraz niszcząc tysiące czołgów, dział i samolotów, ponosząc bardzo niewielkie straty.

Geneza kampanii[edytuj | edytuj kod]

Francja była na skraju załamania, a Brytyjczycy w rozsypce wycofali się z kontynentalnej Europy, gdy 10 czerwca 1940 roku dyktator faszystowskich Włoch Benito Mussolini wypowiedział wojnę obu tym państwom. Jak cynicznie zauważył: "Aby zasiąść do stołu rokowań pokojowych jako jedna z walczących stron", potrzebował "tylko kilku tysięcy poległych". Zanim Francja podpisała zawieszenie broni, zahartowani w walce francuscy strzelcy alpejscy zadali Włochom ciężkie straty. Doradcy Mussoliniego ostrzegali go wcześniej, że włoskie siły zbrojnie nie są wystarczająco wyszkolone i wyekwipowane, aby wziąć udział w nowoczesnej wojnie europejskiej, zresztą – duce nie spodziewał się jej. Gdy pokonano Francję, rzucenie Wielkiej Brytanii na kolana wydawało się już tylko kwestią kilku miesięcy. Włoskie siły lądowe miały znaczną przewagę liczebną nad wojskami brytyjskimi. Również odrodzona włoska marynarka wojenna, czyli Regia Marina, była liczniejsza od Royal Navy. Pomimo możliwości bojowych brytyjskich lotniskowców wydawało się, że bazujące na lądzie samoloty włoskich sił powietrznych – Regia Aeronautica – jeszcze powiększą tę przewagę.

Wczesnym latem 1940 roku rejony basenu Morza Śródziemnego wydawały się stosunkowo spokojne, ale niespodziewanie wszystko uległo zmianie. Gdy 11 czerwca Hitler usłyszał przy obiedzie, że Włosi zbombardowali Maltę, nie przejął się tym, sądząc, że gdyby Włochom naprawdę zależało na tej wyspie, to po prostu dokonali by na nią inwazji. Nie mógł jednak wiedzieć, jak wiele zmartwień przysporzy mu Malta, gdy ostatecznie zdecydował się wesprzeć swojego włoskiego sojusznika, na skutek czego Niemcy ponieśli ogromne straty w samolotach oraz jednostkach pływających i podwodnych. Następnego dnia Włosi wysłali pojedynczy samolot rozpoznawczy nad Maltę, by oszacował dokonane zniszczenia. Maszyna została zestrzelona. Jako że władze w Londynie zdawały sobie sprawę z tego, że wkrótce wyspa może stać się kuszącym celem dla Regia Aeronautica, poczęto czynić starania o wzmocnienie jej, i to nie tylko do celów obronnych, ale również do akcji ofensywnych. W tym celu przebazowano na Maltę myśliwce Hawker Hurricane i samoloty torpedowo-bombowe Fairey Swordfish – pierwsze po to, aby przeciwdziałać atakom lotniczym, drugie by zagrozić siłom nawodnym Państw Osi. Przebazowano również bombowce Vickers Wellington, by stanowiły zagrożenie dla nieprzyjacielskich portów. Po raz kolejny wyspa stała się fortecą, która w ciągu trzech lat miała stanąć w obliczu ciągłych ataków i skrajnego niedostatku, aby ostatecznie znakomicie sobie z tym poradzić.

W chwili wypowiedzenia wojny w Egipcie, w pobliżu granicy z włoską wówczas Libią, znajdowały się brytyjskie czołgi z 11. Prince Albert's Own Hussars pod dowództwem ppłk. Johna Combe'a. Pancerniacy, poinstruowani, że mają "zrobić piekło", bezzwłocznie przekroczyli zapory z drutu kolczastego rozstawione przez włoskich inżynierów wzdłuż całej 644-kilometrowej granicy. W serii zaskakujących błyskawicznych ataków uderzyli na forty i kolumny transportowe, biorąc do niewoli zdezorientowanych żołnierzy, których nikt nie poinformował o wypowiedzeniu wojny przez Mussoliniego. Do świtu 12 czerwca 1940 roku wszystkie patrole powróciły bez strat własnych, biorąc do niewoli 70 jeńców. Co więcej, powodzenie uderzenia utrwaliło wśród Brytyjczyków przekonanie o przewadze nad siłami włoskimi. Zachęceni udanym początkiem kampanii zaplanowali uderzenia na Fort Maddalena i Fort Capuzzo. Ataki te przeprowadzono 14 czerwca. Wzmocnieni przez pododdziały 4. Brygady Pancernej, dowodzonej przez bryg. J.R.L. Cauntera o przezwisku "Blood", pochodzącym z ulubionego powiedzenia "wiadra krwi!", oraz 1. Batalion Królewskich Strzelców (King's Royal Rifle Corps) bez jednego wystrzału zdobyli Fort Maddalena, opuszczony przez całą osiemnastoosobową załogę. Większy opór stawił broniony przez 226 żołnierzy Fort Capuzzo, ale i tam odbyło się bez przelewu krwi. Znaczący był wynik spotkania Brytyjczyków z sześcioma włoskimi tankietkami Fiat-Ansaldo L3. Zostały one ostrzelane z rusznic przeciwpancernych Boys – jedna z tych tankietek została unieruchomiona, a pozostałe uciekły w panice.

Zdobyte przez Brytyjczyków włoskie tankietki L3 w pobliżu Bardiji, 1941 r.

Dwa dni później dwa oddziały huzarów pancernych patrolowały teren pomiędzy Sidi Omar i Fortem Capuzzo, gdy jeden z nich napotkał 12 tankietek L3 i 30 ciężarówek, wyraźnie zmierzających do fortu w celu wymiany załogi. W tym samym czasie drugi oddział zawiadomił o zauważeniu kolumny 17 tankietek L3 i 40 ciężarówek kierujących się na spotkanie z tymi pierwszymi. Chociaż dowódca szwadronu wydał rozkaz cofania się, Brytyjczycy rzucili się w kierunku wroga. Podczas błyskawicznego starcia trzy włoskie tankietki zostały zniszczone, zanim atakujący wycofali się na niewielkie wzniesienie pod ogniem włoskich dział polowych. W sytuacji tej podpułkownik Combe błyskawicznie zgromadził posiadane odwody, w tym mieszany szwadron czołgów lekkich i ciężkich z 7. Queen's Own Hussars oraz należące do 4. Brygady Pancernej siły przeciwpancerne z Królewskiej Artylerii Konnej (Royal Horse Artillery – RHA) i bezzwłocznie wprowadził je do akcji. Gdy jednostki przybyły na wzniesienie, podpułkownik zdumiał się, widząc Włochów z pierwszej kolumny (druga nigdy się nie pojawiła) na otwartej przestrzeni w odległości około 5 kilometrów. Formowali oni czworobok, jak gdyby mieli walczyć z miejscowymi plemionami.

Nie mając pewności, czy Włosi nie mają więcej dział, Combe wysłał naprzód kilka czołgów, które zostały ostrzelane przez pojedyncze działo i zaatakowane przez tankietki L3. Te ostatnie natychmiast zniszczono – każda po jednym trafieniu zaczynała płonąć. Następnie brytyjskie czołgi zaczęły poruszać się wokół jednostek włoskich ostrzeliwując bezbronną piechotę i ciężarówki. Zanim Włosi ujawnili dwa działa ukryte w rogach czworoboku, brytyjskie czołgi zdążyły wykonać dwa pełne okrążenia. Po krótkiej, ale gwałtownej wymianie ognia obsługa dział została w całości zabita, a czworobok rozpadł się i natychmiast został otoczony. Ocalało zaledwie stu żołnierzy włoskich, którzy zostali wzięci do niewoli, a także 12 ciężarówek, które zostały zdobyte przez oddziały brytyjskie. Tak zakończyła się "bitwa" pod Nezuet Ghirba. Wśród poległych był pułkownik D'Avanso, w którego kieszeni znaleziono rozkazy mówiące o "zniszczeniu wrogich jednostek, które przedarły się przez granicę" i "zaimponowaniu Brytyjczykom [...] odwagą, zdolnościami i oporem".

Mapa włoskiej ofensywy w Egipcie oraz kontrofensywy Brytyjczyków (operacja Compass)

Swoboda poruszania się trwała do końca lipca, kiedy Włosi wprowadzili do użytku ciężko uzbrojone kolumny transportowe osłaniane z powietrza. Ich siła ciągle wzrastała między innymi dzięki wsparciu czołgów typu M11/39 oraz niezmiennej skuteczności i odwadze artylerii. Na morzu Royal Navy ostrzeliwała flotyllę włoskich trałowców w porcie w Tobruku. Akcję tę podziwiał patrol brytyjskich huzarów pancernych, znajdujący się na plaży zaledwie 160 kilometrów za linią frontu! W trakcie ciągłych akcji przeciwko nieprzyjacielskim okrętom podwodnym Royal Navy nie odczuwała żadnego oporu ze strony wrogich jednostek nawodnych i jej okręty ostrzelały Bardiję 21 czerwca 1940 roku. W odpowiedzi włoskie samoloty wykonały nocne naloty na Aleksandrię i Abu Kir. Tydzień później Włosi zaatakowali również z powietrza brytyjskie bazy w Sidi Barrani i Mersa Matruh, gdzie myśliwce Gloster Gladiator spotkały się z włoskimi Fiatami. Włosi jednakże nie poprowadzili efektownej kampanii ani przeciwko samolotom RAF-u, ani przeciwko bardzo wrażliwej na ataki cywilnej flocie aliantów.
Pustynne warunki powodowały zrozumiałe zużycie sprzętu, w tym pojazdów zmotoryzowanych, i w połowie sierpnia brytyjska 4. Brygada Pancerna została wycofana i zastąpiona przez 7. Brygadę Pancerną wraz z 7. Pancerną Dywizyjną Grupą Wsparcia (Armoured Division's Support Group) pod dowództwem bryg. Williama "Strafera" Gotta. Jego rozkazy przewidywały prowadzenie obserwacji i działań opóźniających, przy pomocy dwóch batalionów piechoty, pułku artylerii i jednostek wsparcia. Huzarzy z 11. Pułku otrzymali polecenie zaprzestania swojej aktywności i wysłania na wypoczynek połowy stanu osobowego. Żadna z walczących stron nie miała zdobyczy terytorialnych, ale zaistniała możliwość testowania sprzętu, wyposażenia technicznego i – co najważniejsze – przygotowania żołnierzy. Obie strony cierpiały z powodu niedostatków technicznych, ale podczas gdy Włosi przeważali pod względem zasobów ludzkich, Brytyjczycy niewątpliwie górowali nad nimi wyszkoleniem i morale. Pierwsze trzy miesiące kampanii spowodowały zaledwie 150 ofiar po stronie brytyjskiej w stosunku do 3500 po stronie włoskiej.

Wprawdzie Mussolini zapewnił Adolfa Hitlera, że wszystkie przygotowania do inwazji na Egipt zostaną zakończone 17 lipca 1940 roku, ale przez sześć tygodni był on oszukiwany przez swoich podkomendnych. Ostatecznie 7 września duce stracił cierpliwość i wystosował ultimatum do marszałka Rodolfo Grazianiego, głównodowodzącego siłami włoskimi w Libii. Miał on zaatakować albo zostać zdymisjonowany. Prześladowany chronicznym niedoborem środków transportu Graziani szybko zmodyfikował swoje plany i 9 września rozpoczął wstępne przesunięcia oddziałów. Z powodu ciężkich ataków z powietrza i pogłosek o poważnych brytyjskich siłach pancernych operujących na południe od zbocza oddzielającego nadmorską równinę od płaskowyżu powtórnie zmienił zamiary i skierował główne uderzenie wzdłuż wybrzeża. 13 września Włosi przedarli się przez granicę i poprzedzani bombardowaniami bezludnej pustyni, ostrożnie podążali przez przełęcz Halfaya (nazywaną przez Brytyjczyków "Hellfire" – "Ogień piekielny") w kierunku portu As-Sallum, poruszając się – jak na paradzie w regularnych kolumnach zmotoryzowanych. Jedyną brytyjską jednostką w tym rejonie był pluton gwardzistów 3. Batalionu Coldstream Guards, który szybko wycofał się podczas gdy RHA i RAF szerzyły zniszczenie wśród posuwających się naprzód Włochów. Następnego dnia brytyjskie działa ostrzeliwały wlokące się włoskie kolumny, dopóki nie nadszedł czas na odwrót, osłaniany przez gwardzistów z Coldstream Guards. Cała ta procedura powtarzała się aż do osiągnięcia przez Włochów Sidi Barrani, leżącego w odległości około 97 kilometrów od głównych pozycji obronnych Brytyjczyków. Ustawicznie obserwowany przez brytyjskich pancerniaków Graziani zatrzymał się tam, odmawiając dalszego marszu do momentu wzmocnienia jego sił w artylerię i czołgi oraz uzupełnienia zaopatrzenia. Zamiast tego jego żołnierze zbudowali nową linię ufortyfikowanych obozów. Zanim walki wybuchły na nowo w tym rejonie minęło wiele tygodni.

28 października 1940 roku Mussolini zdecydował się na inwazję na Grecję. Decyzja została podjęta impulsywnie i częściowo była skutkiem niepoinformowania go przez Niemców o wcześniejszej okupacji Rumunii. Grecy jednak nie mieli zamiaru się poddać i przeciwstawili się najeźdźcom. Walki obronne były wyniszczające. W tej sytuacji nie przewidywano żadnych uzupełnień dla wojsk w Egipcie. W tym samym czasie bryg. William "Strafer" Gott był odpowiedzialny za kontrolę nad szerokim na 113 km pasem rozciągającym się pomiędzy dwoma armiami i wspieranym przez 11. Prince Albert's Own Hussars, jedyną jednostkę rozpoznawczą zdolną do obserwacji sił nieprzyjaciela w jego nowych obozach. Szczegóły dotyczące obozów były niejasne, a zarówno one same, jak i kuszące luki pomiędzy nimi wymagały starannego zbadania, aby atak nie mógł być uwieńczony niepowodzeniem. W tym celu sformowano niewielkie uzbrojone grupy znane jako "Jock Columbus". Nazwa ta pochodziła od pseudonimu ppłk. J.C. "Jocka" Campbella z Królewskiej Artylerii Konnej, a celem grup było zabezpieczenie gromadzenia informacji i opanowanie ziemi niczyjej. W ich skład wchodziły jedna lub dwie zmotoryzowane kompanie piechoty, saperzy i artyleria przeciwpancerna, zaopatrzone w wozy opancerzone, kilka czołgów i niezbędne pojazdy wsparcia, a ich siłę ogniową stanowiły dwa oddziały 25-funtowych haubicoarmat.

Dwie takie kolumny działały do października 1940 r., usuwając miny oraz wywołując zamieszanie na szlakach komunikacyjnych i na tyłach wroga, ale w zadaniach tego typu zaangażowane były także inne jednostki.

Jeden wypad przeprowadzili żołnierze 2. batalionu Queen's Own Cameron Highlanders 8. King's Royal Irish Hussars. Ich celem był obóz Maktila Camp, którego załoga okazała się przygotowana do obrony i oczekiwała ataku. Na szczęście Brytyjczykom udało się wydostać bez poważniejszych strat, ale była to dla nich nauczka na przyszłość. W czasie kolejnych operacji nie można było sobie pozwolić na taką beztroskę. Tymczasem Włosi wydawali się zadowoleni, że ich obozy udowodniły odporność na bezpośredni atak, i dalej wzmacniali obronę, pozostawiając ziemię niczyją i inicjatywę Brytyjczykom.

Pomimo wyraźnego zmniejszenia się włoskiego naporu na zaatakowaną Grecję brytyjscy głównodowodzący na Bliskim Wschodzie decydowali się dołożyć jeszcze jeden do swoich obowiązków, gdy Churchill zaoferował Grekom natychmiastową pomoc. Na morzu Royal Navy, wychodząc zwycięsko z pierwszych spotkań z włoskim przeciwnikiem, już w sierpniu była w stanie atakować miejsca koncentracji oddziałów wzdłuż całej linii brzegowej. Kanonierka HMS "Ladybird" dostała się do portu Bardiji i niespiesznie wybierając cele po oświetlaniu ich reflektorem, uciszała każde stanowisko strzeleckie na tyle nierozsądnie, aby odpowiadać ogniem. W powietrzu Pustynne Siły Powietrzne (Desert Air Force) zapewniały wsparcie zarówno marynarce, jak i jednostkom lądowym, a także pod osłoną myśliwców Gloster Gladiator bombardowały bardziej odległe cele, takie jak Tobruk. Marszałek lotnictwa sir Arthur Longmore użył jedynego posiadanego myśliwca Hurricane, w ten sposób, aby Włosi odnieśli wrażenie, że jest to jeden z wielu. Pomimo tego Regia Aeronautica twardo się broniła, bombardując Aleksandrię i Maltę. Włosi cieszyli się chwilową przewagą techniczną, dopóki myśliwce Hurricane nie przybyły w znaczącej liczbie.

Plany przeciwników[edytuj | edytuj kod]

Rejon bitew operacji Compass pomiędzy 1940 a 1941 rokiem

Po zatrzymaniu się w Sidi Barrani Graziani musiał zająć się konsolidacją swych sił i rozwiązaniem problemów, jakie ujawniły się w tym czasie. Problemy związane były, przede wszystkim, z dużymi brakami w transporcie, co sprawiało, że nie sposób mówić o jakiejkolwiek efektywności w poruszaniu się. Włoski wywiad był tak słaby, że panowało przekonanie o liczebności wojsk brytyjskich w granicach 200 000 żołnierzy, Graziani skarżył się na "przedzieranie się przez stalowe drzwi za pomocą paznokci". W tym samym czasie Włosi wierzyli, że jednostki brytyjskie są zaopatrywane w paliwo w Grecji i że Brytyjczycy nie są w stanie – podobnie jak oni – przeprowadzić skutecznej ofensywy pustynnej, dlatego pozwolono generałowi Bertiemu wyjechać pod koniec listopada na urlop. Ogólnie rzecz biorąc, Włosi byli w fatalnej dyspozycji, która nie mogła być szybko poprawiana. Narażało to całą armie w Egipcie na całkowitą destrukcję.

Jeszcze zanim siły Grazianiego rozpoczęły atak na Egipt, Wavell zastanawiał się nad sposobami uderzenia. Zażądał sporządzenia studium możliwości ataku na Tobruk już 11 września 1940 roku, instruując jednocześnie planistów, by unikali "charakteryzującego brytyjskie operacje powolnego rozdzielania włosa na czworo". W tym samym czasie dotarły do niego z Wielkiej Brytanii duże uzupełnienia. Konwój "Apology", który przybył 5 września, wzmocnił 5. Dywizję Pancerną i dostarczył 50 czołgów Matilda – połowę pojazdów dostępnych w Anglii, i to w momencie, gdy zagrożenie inwazją było największe. Podobnie ciągle rosły możliwości bojowe Longmore'a, ponieważ nowe samoloty, przede wszystkim myśliwce Hurricane, przybywały z zachodniej Afryki nową drogą dostarczania posiłków – przez Takoradi na Złotym Wybrzeżu[1] – choć w pełni operacyjna stała się ona dopiero w listopadzie.

W październiku było już jasne, że Włosi budują stałe umocnienia polowe. Nowe światło na ich plany rzuciło odczytanie przez Brytyjczyków włoskich depesz. Szyfry włoskiego lotnictwa dekodowano w 80 procentach, z wyjątkiem, czterotygodniowej przerwy w styczniu; od tego czasu złamano także kody armii lądowej. Depesze Luftwaffe ze źródła Ultra również świadczyły o tym, że nie istnieje bezpośrednie zagrożenie interwencją niemiecką. 20 października Wavell wysłał do Wilsona list z poleceniem sprawdzenia możliwości zaatakowania wroga w trójkącie Sidi BarraniSofafi – Buq Buq. Operacja trwałaby cztery-pięć dni i przeprowadzono by ją z zaskoczenia. Wavell był w pełni świadom potrzeby zachowania tajemnicy, dlatego liczbę odbiorców zmniejszył do minimum. Prawie żadna operacja w historii nie ograniczyła się do równie niewielkiej biurokracji. Równocześnie z włoskim najazdem na Grecję z Londynu nadeszły żądania zwolnienia części ludzi i sprzętu i wysłania ich na pomoc Grekom. Jednak nawet najmniejsze zmiany wystawiały całą operację na niebezpieczeństwo. Pomysłodawcę zmuszono do powiadomienia o wszystkim Anthony'ego Edena, sekretarza stanu do spraw wojennych, który właśnie przebywał na Bliskim Wschodzie. Gdy Eden był w stanie do 8 listopada przekazywać informację Churchillowi, ten ostatni był zachwycony, co jednak nie powstrzymało go przed pouczeniem Wavella. Podczas gdy Churchill oczekiwał maksymalnego wysiłku i nadziei na błyskawiczne uwolnienie ludzi i sprzętu do innych projektowanych zadań na Bałkanach, celem Wavella było oczyszczenie z Włochów (którzy przegonili Brytyjczyków z Somali) całej wschodniej Afryki. Właśnie do tego potrzebne były niezbędne posiłki w Egipcie, a jedyna w pełni wyszkolona i zaopatrzona dywizja, Hinduska 4. Dywizja Piechoty, nie mogłaby podołać obu tym zadaniom.

W swoich licznych instrukcjach Wavell podkreślał znaczenie mobilności i ograniczenia spowodowane niewystarczającą pomocą techniczną, a także zawierał różne sugestie natury taktycznej, o których jednak ani Wilson, ani O'Connor nie mieli najlepszego zdania. W pewnym momencie Wilson przedstawił Wavellowi poprawiony plan O'Connora zakładający wykorzystanie przełęczy Enba, oddzielającej obozy Sofafi i Nibeiwa, oraz zaatakowanie Nibeiwy i Tummar od zachodu. Wavell, który zawsze lubił niekonwencjonalne podejście, z zadowoleniem zaakceptował plan. Szczegóły tego, co miałom być operacją "Compass", zaczęły się krystalizować w przenikliwym umyśle O'Connora. Po przejściu sił atakujących przez przełęcz Enba hinduska 4. Dywizja Piechoty posuwała by się na północ, opanowując obozy, podczas gdy 7. Dywizja Pancerna osłaniała by ją przed wrogiem od południa i zachodu. Garnizon Mersa Matruh i Selby Force miały dokonać demonstracji siły, a następnie poruszać się wzdłuż głównej drogi nadbrzeżnej. Zamiast klasycznego natarcia piechoty i czołgów zaplanowano, że Matildy otworzą drogę do obozów nacierającej za nimi piechocie. O'Connor napisał później, że:

Quote-alpha.png
"oś ataku zależała w największej mierze od najświeższych zdjęć ukazujących pola minowe, a ponieważ obozy były bronione ze wszystkich stron, to każdy atak należało uznać za frontalny".

Aby zwiększyć bezpieczeństwo, Wavell posłużył się fortelem: miano stworzyć wrażenie, że Pustynia Zachodnia została pozbawiona sił przebazowanych z Grecji.

Problemy logistyczne rozwiązano dzięki zorganizowaniu Forward Supply Depots[2]. Składy numer 3 i 4, z amunicją, żywnością i paliwem na pięć dni, zostały rozlokowane 48 kilometrów od Mersa Matruh na ziemi niczyjej. Tak naprawdę utworzono je na wypadek posuwania się Włochów, a O'Connor regularnie wizytował budujące je jednostki administracyjne. "Jock Columns" ciągle obserwował te wysiłki. Nagłe starcie na przełęczy Enba 19 listopada skończyło się zniszczeniem pięciu czołgów Włochów i setką włoskich żołnierzy zabitych i rannych przy utracie pięciu żołnierzy po stronie brytyjskiej. Wstrzymało to Włochów na kolejne trzy tygodnie, a tymczasem Brytyjczycy przechodzili intensywny trening, którego kulminacją były "Ćwiczenia nr 1". Ćwiczono ataki na dokładne repliki, ale żaden z trenujących nie był tego świadom. 26 listopada wieczorem O'Connor zwołał swych starszych oficerów na odprawę i poinformował o "Ćwiczeniach nr 2", które w rzeczywistości były operacją "Compass" – do oryginalnego planu prowadzono tylko niewielkie poprawki.

Tego samego dnia Wavell otrzymał depeszą od Churchilla. Przeczytał w niej, że jeśli atak będzie skuteczny "to sądzę, że ma pan plany, aby wykorzystać powodzenie w pełni". Wavell wydawał się lekceważyć szansę na powodzenie ataku. Wyjaśniał później:

Quote-alpha.png
"Zawsze miałem na myśli pójść tak daleko, jak to możliwe, i wykorzystać w pełni każdy sukces, ale nieco obawiałem się, że Churchill może ponaglać mnie do zrobienia zbyt wiele, jako że ograniczenia w transporcie i zaopatrzeniu nigdy nie czyniły na nim specjalnego wrażenia".

Dwa dni później Wavell wydał Wilsonowi ostatnią dyrektywę na piśmie, oświadczając:

Quote-alpha.png
"Nie mam nadmiernych oczekiwań co do operacji, ale chciałbym, by miał pan pewność, że jeśli zdarzy się dobra sposobność, to jesteśmy przygotowani moralnie, mentalnie i pod względem administracyjnym, aby wykorzystać ją w pełni".

2 grudnia Wavell zwołał konferencję dotyczącą wschodniej Afryki i planowania przebazowania hinduskiej 4. Dywizji, a 6 grudnia wysłał depeszę do Londynu, w dalszym ciągu lekceważąc operację "Compass". Churchill był wściekły.

Operacja[edytuj | edytuj kod]

Pięciodniowy rajd[edytuj | edytuj kod]

Brytyjski czołg Matilda Mk II należący do 7. Królewskiego Pułku Czołgu na pustynii podczas operacji Compass, 19 grudnia 1940 roku

Od października RAF dokonywał nalotów na nieprzyjacielskie magazyny amunicji i zaopatrzenia, koszary i lotniska w Bengazi, Darnie, Tobruku i Bardiji. 7 grudnia ataki te zaczęły jednak koncentrować się na włoskich lotniskach, czego skutkiem było zniszczenie na ziemi 39 samolotów w ciągu kolejnych dwóch nocy. W nocy 8 grudnia działa 381 mm monitora HMS "Terror" ostrzelały Maktilę, a kanonierka HMS "Ladybird" i jej siostrzana jednostka HMS "Aphis" - Sidi Barrani. Ta wzrastająca w aktywność została oczywiście zauważona we włoskich sztabach, ale nie spowodowała żadnego alarmu. Raporty o ruchach pojazdów w kierunku linii frontu zlekceważono - uznano to za rutynowe przesunięcia sił. Specjalny patrol z 2. batalionu brygady strzelców (Prince Consort's Own) potwierdził osiągnięcie Nibeiwy w nocy 7 na 8 grudnia. Po tej informacji podjęto decyzję o ostatecznym spotkaniu sił. Ruch naprzód przez tej strefę koncentracji zwaną "Piccadilly Circus" przebiegł bez zakłóceń, kamuflowany atakiem lotniczym samolotów Bombay, których bomby były nieskuteczne, ale ich buczenie pomogło zagłuszyć dźwięk pojazdów nadciągających z południa. Pomimo niewielkich problemów, gdy nadchodził świt, kolumny setek pojazdów poruszały się miarowo w kierunku północny. O godzinie 5:00 hinduska 11. Brygada osiągnęła pozycje wyjściowe na północny zachód od obozu Nibeiwa. Po tym jak został on w nocy ostrzelany od wschodu przez 4. batalion 7. pułku radżputów (wycofali się o godzinie 6:00) poranna rutyna Włochów została ponownie zakłócone godzinę później przez mieszane siły artylerii. Czołgi Matilda z 7 Królewskiego Regimentu Pancernego przesuwały się na pozycje naprzeciw północno-zachodniego rogu obozu, nieświadomie faktu, że w nocy zatrzymała się tam grupa 23 czołgów M11/39. Luka ta przynajmniej nie została zaminowana, a M11/39 było łatwo pokonać. Załogi, zaskoczone atakiem, nie zdążyły jeszcze obsadzić maszyn, gdy Matildy były już obozie. Z niezniszczalnymi Matildami za plecami ("Najszybsza piekłu rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem" - stwierdził włoski lekarz wojskowy) Włosi zostali zdruzgotani, gdy piechota zaczęła oczyszczać teren ze wszystkiego, co czołgi mogły pominąć.

Sam obóz miał wymiary 2200 na 1600m, a jego linia obrony składała się z kamiennych przedpiersi, stanowisk karabinów maszynowy i dział, które nie były w stanie zatrzymać Matild. Pozycje obronne zostały rozmieszczone co 23 m, a oprócz tego teren był pełen okopów, namiotów i magazynów. Obrońcy z Gruppo Maletti walczyli twardo przez dwie i pół godziny. Artylerzyści wspinali się po ścianach i obrzucali granatami ciężko poruszające się czołgi, dopóki nie zostali zmiażdżeni przeważającymi siłami. Członek załogi jednego z czołgów powiedział:

Quote-alpha.png
Może i Włosi zostali odepchnięci, ale w Nibeiwie walczyli jak diabły[potrzebne źródło]

W trakcie całej kampanii demonstrowali oni taką samą bezinteresowną odwagę, ale gdy zamilkły działa, piechota musiała ulec. Wzięto do niewoli 4 000 żołnierzy. Niektórzy Włosi poddawali się na żądanie, ale generał Pietro Maletti, podnoszący się ze swojego ukrycia z karabinem maszynowym w ręku, został zastrzelony. 7 Królewski Regiment Pancerny stracił dwóch zabitych i pięciu rannych. O godzinie 10:40 było po wszystkim. Zabrakło czasu na świętowanie, zwłaszcza wśród załóg czołgów, które natychmiast musiały zacząć uzupełnianie paliwa i amunicji. Hinduska 5. Brygada miała rozpocząć atak na Tummar West o godzinie 11:00. Plan był jak zwykle optymistyczny, więc gdy wsparcie czołgów opóźniło się z powodu burzy piaskowej, a siedem maszyn zostało zniszczonych na polu minowym, natarcie przesunięto na 13:35. Musiano kierować się wskazaniami kompasu, które szczęśliwe doprowadziły czołgi do wyłomu w murze. Jeszcze raz wdały się one w pojedynek z włoskimi artylerzystami, podczas gdy piechoty znalazła się w większych opałach niż w Nibeiwie. 1. batalion strzelców królewskich został doprowadzony na odległość 135 m do ogrodzenia przez bohaterskiego nowozelandzkiego kierowcę z 4. rezerwowej kompanii transportowej, który pochwycił karabin maszynowy i poprowadził natarcie, wołając: "Idę do was, bękarty!". Dwugodzinny atak z użyciem grantów ręcznych i bagnetów zakończył się wzięciem do niewoli 2 000 jeńców.

Działo 152 mm na pokładzie kanonierki HMS "Ladybird" podczas ostrzeliwania Bardiji, 31 grudnia 1940 roku

Uchodźcy opowiedzieli o "strasznych Matildach" w Tummar East, którego upadek nastąpił szybko, zwłaszcza po zorganizowaniu kontraktu w kierunku Tummar West - załamał się on błyskawicznie na otwartej przestrzeni. Pojedynczą Matildę odkomenderowano do przyjęcia kapitulacji, ale dowódca odmówił poddania się do momentu przeprowadzenia demonstracji siły wraz z ostrzałem artyleryjskim (niekoniecznie bezpośrednio skierowanym na Włochów). Zapadł zmrok - zrobiło się zbyt późno, aby uczynić cokolwiek więcej. W obozach panowała radość. Ludzie byli rozbawieni tym, co tam znaleźli - perfumy, zestawy do manicure, galowe mundury w kwaterach oficerskich i łóżka ze świeżą pościelą. Nawet kaprale wydawali się wieść bardziej luksusowe życie niż O'Connor w swojej kwaterze głównej. Australijski dziennikarz Alan Moorehead był zdumiony znaleziskami:

Quote-alpha.png
(...) wina z Frascati, Falerno i Chianti, puszki z delikatnymi ozorkami i tuńczykiem, parmezany wielkie jak koła od wozów, okrągłe puszeczki z wołowiną. Były tam wszystkie rodzaje warzyw(...)[potrzebne źródło]

Dalej na zachód 11. pułk huzarów dotarł o godzinie 9:00 do szosy nadbrzeżnej na zachód od Sidi Barrani i w towarzystwie 7. pułku huzarów odciął połączenia telefoniczne i dostawy wody. Czołgi 4.Brygady Pancernej znajdowały się na południowy wschód do Buq Buq. 6. Royal Tank Regiment oczekiwał spotkania koncentracji głównych sił pancernych przeciwnika, ale te zostały o noc odciągnięte w kierunku Nibeiwy. Po osiągnąć szosy 7. pułku huzarów otrzymał rozkaz oczyszczenia Wadi el Kharruba; atak zakończył się o godzinie 11:40, co zakończyło izolowanie wszystkich sił włoskich na wschód od tego miejsca. O'Connor spędził dzień wysunięty daleko do przodu, posuwając się za 7. Dywizją Pancerną. Odkomenderował on starszego oficera łącznikowego, aby koordynował współpracę pomiędzy dwoma formacjami, i wysłał patrol z 8. pułku huzarów na zachód od obozu Sofafi, aby zniechęcić Włochów do ewakuacji. Podczas gdy forty były atakowane, siły Selby Force jechały szosą nadbrzeżną. Nieświadomy ich postępów O'Connor skierował brytyjską 16. Brygadę do ataku następnego ranka na Sidi Barrani, podczas gdy hinduska 5. Brygada zajmowała się Tummar East (skapitulował on o 7:30).

Selby Force spędziła dzień 9 grudnia we frustrującym odosobnieniu, pozbawiona aktualnych informacji i poprawionych rozkazów. Zwracała baczną uwagę na Maktilę, gdy zaczęły się pierwsze potyczki, i jeszcze tego dnia dokonała próby okrążenia, podczas gdy gwardziści z 3. Coldstream Guards wolno poruszali się naprzód. Nocą, po powtarzającym się ostrzale z jednostek Royal Navy, obrońcy z 1. Dywizji Libijskiej wyślizgnęli się prosto w kleszcze uformowane przez 4. Brygadę Pancerną naciskającą z zachodu i brytyjską 16. Brygadę nadciągającą z południa. Dowódca Grupy Libijskiej w Sidi Barrani, generał Sebastiano Gallina, raportował Grazianiemu:

Quote-alpha.png
dostawy wody zostały odcięte, tereny między Sidi Barrani a 2. Dywizją Libijską są opanowywane przez wojska zmechanizowane, przeciw którym nie mam odpowiednich środków.[potrzebne źródło]

Gdy nadszedł poranek, a wraz z nim burza piaskowa - i nadal nie było wsparcia pancernego - po brytyjskiej stronie brygadier C.E.N Lomax z 16. Brygady zdecydowały się przejąć inicjatywę. Gdy tylko ciężarówki transportujące 1. batalion z pułku Argyll and Sutherland Highlanders ruszyły, dostały się pod celny ostrzał artyleryjski i wojsko musiało zalegnąć na ziemi. Po ich prawej stronie 2.batalionu pułku Leicestershire miał więcej szczęścia - było nim przybycie 11 ocalałych czołgów Matilda z 7 Królewski Regiment Pancerny wraz z 1. batalionem pułku Queen's Royal Regiment - co pozwoliło przesunąć się im w lewo. Wśród szalejącej burzy piaskowej i przy brytyjskim ostrzale artyleryjskim zwalczającym Włochów, od zachodu rozwinęły się działania bitewne. Pomimo krótkiej wymiany ognia pomiędzy 1. A&SA i 2. Queen's osiągnęli oni swój cel, podczas gdy 2. Leicestershire przedzierał się po południowym obwodzie. Nagle Brytyjczycy ujrzeli wielką liczbę ludzi wyłaniających się z okopów, "jak gdyby szli do ataku". Było to 2000 zbiorowo poddających się "czarnych koszul".

Po przystąpieniu o godzinie 16:50 do walki 2. Camerons i 4.batalionu 6. pułku radżputów z rezerw dywizyjnych wszystko skończyło się do zapadnięcia zmroku. Generał Gallina poprosił o możliwość zwrócenia się do swoich żołnierzy i w pełnym emocji przemówieniu podziękował im za to, że "walczyli jak faszyści". Selby Force, wspomagana przez 6.Royal Tank Regiment, odcięta od 4.Brygady Pancernej, dalej zmagała się z obroną 1. Dywizji Libijskiej, która zredukowała siły 6. Royal Tank Regiment do siedmiu czołgów Cruiser i sześciu lekkich, a w efekcie zmusiła go do odstąpienia. Tylko dodanie artylerii hinduskiej 4. Dywizji i nacisk z zachodu przekonały Włochów następnego ranka, że dalszy opór jest bezsensowny. Rano 11 grudnia O'Connor stanął nagle w obliczu sukcesu i możliwości jego wykorzystania. Za cenę 10 maszyn RAF utrwalił swoją przewagę w powietrzu, a wysunięte linie obronne wroga były zdruzgotane. Do tej pory wzięto do niewoli 20 000 jeńców, przejęto 180 dział i 60 czołgów; wszystko to za cenę 600 poległych, rannych i zaginionych (250 z nich pochodziło z brytyjskiej 16. Brygady). Point 90 poddał się w południe, a siły pancerne zmierzały do Buq Buq, perspektywy wyglądały więc wspaniale. Wtedy nadeszły złe wieści. O'Connor był zszokowany, gdy dowiedział się, że hinduska 4.Dywizja ( i częściowo brytyjska 16.Brygada) ma zostać natychmiast wysłana do Sudanu, co pozbawiło by go cennej artylerii i środków transportu.

Decyzja ta była skutkiem poważnej troski Gabinetu Wojennego, wywołanej obecnością znacznych sił włoskich w Abisynii, choć tak naprawdę nie stanowiły one realnego zagrożenia. Churchill uparcie próbował skusić Sztab Generalny swoim planem zajęcia włoskiej wysepki Pantelleria. Choć Wavell obiecał jako uzupełnienie australijską 6.Dywizję, nie była ona od razu osiągalna, a poza pościgiem istniała jeszcze konieczność zajęcia się ogromną ilością jeńców i przejętym wyposażeniem. Co więcej, na południowym zachodzie 7 .Brygada Pancerna nie przeszkodziła w ewakuacji obozów Sofafi i Rabia, czego powodem była gęsta burza piaskowa. Tej nocy została ona wysłana w pościg za wojskami, które umknęły Buq Buq. 7. Brygada Pancerna nadal wiodło się źle. Była ona prowadzona przez pododdział z 11.pułku huzarów, który przedarł się do Buq Buq, by stwierdzić, że jest tam pusto. Zdając sobie sprawę z tego, że uderzenie głównych sił trafi na pustkę, wysyłano komunikaty radiowe, by skierować czołgi na flankę głównych sił wroga. Nie zostały one odebrane, bo wóz dowódcy brygady był zepsuty, a podpułkownik Combe, choć znajdował się w znakomitym miejscu, by oglądać rozwijającą się przed nim bitwę, nie był w stanie przejąć dowództwa aż do katastrofy, jaka przydarzyła się 3. King's Own Hussars. Gdy ich lekkie czołgi przeszły przez Buq Buq, weszły na teren pełen piaskowych wydm i słonych bagienek. Przed nimi roiło się od Włochów. Na nieszczęście obecność świetnie uplasowanej artylerii została zauważona dopiero wtedy, kiedy było za późno. Pojazdy 3. pułku huzarów grzęzły w błocie, aż do całkowitego zatrzymania.

Combe zażądał wsparcia artylerii i szwadron Cruiser z 8.pułku huzarów zaczął manewrować, by wyjść na flankę nie przyjaciela. Włosi zmienili szyk, aby stawić czoło nowemu zagrożeniu, gdy nagle nastąpiła eksplozja ciężarówki z amunicją, która osłabiła ich morale i skłoniła do poddania się. Jedynie Regia Aeronautica kontynuowała stawianie oporu, wykonując serię niszczących uderzeń, którym RAF nie mógł zapobiec, jako że Gladiatory zostały wycofane. Pomimo wszystko był to kolejny ogromny sukces. Młody dowódca oddziału raportował do dowództwa pułku:

Quote-alpha.png
Po przybyciu do Buq Buq poprosiliśmy o oszacowanie liczby jeńców - oficer stwierdził, że o ile widzi, jest tam 20 akrów oficerów i 100 akrów żołnierzy.[potrzebne źródło]

Do tego momentu Brytyjczycy w czasie operacji "Compass" wzięli do niewoli 38 tys. jeńców, zdobyli 237 dział oraz 73 średnie i lekkie czołgi. Powodzenie zawdzięczali głównie zaskoczeniu, które było efektem zastosowania doskonałych środków bezpieczeństwa. 7 grudnia Wavell wraz z rodziną dumnie pojawił się na wyścigach, po których wydano kolację dla starszych oficerów. Egipski premier Hussein Sirri Paşa pogratulował Wavellowi:

Quote-alpha.png
Mam źródła, które informują mnie ciągle, co się dzieje i gratuluje najlepszym w dochowania tajemnicy w Kairze[potrzebne źródło]

Problem związany z utajnieniem wszystkie był brak pomysłu na to, co zrobić z jeńcami, którzy sprawiali O'Connorowi duże trudności, zwłaszcza teraz, gdy był pozbawiony środków transportowych hinduskiej 4.Dywizji. Pomimo tego odmówił on zboczenia z drogi wiodącej do celu.

Brytyjskie stanowisko artyleryjskie podczas ostrzeliwania Bardiji w dniu 29 grudnia 1940 roku

Royal Navy ostrzelała już transport wlokący się szosą z As-Sallum do Bardiji. O'Connor miał nadzieję, że oba te miejsca zostały opuszczone, aczkolwiek wydawało się to nieprawdopodobne w świetle późniejszych wydarzeń. Jednak nawet niewielka zatoka w As-Sallum wraz ze swoim molo znacznie odciążyłyby poddane potężnej presji służby kwatermistrzowskie, uwalniając kolumny transportowe od konieczności długiej drogi powrotnej do Mersa Matruh. Graziani był w tak ponurym nastroju, że oczekiwał błyskawicznego przejścia Brytyjczyków obok Bardiji i ich marszu aż do Tobruku. W katastroficznej depeszy do Mussoliniego z 12 grudnia ostrzegał, że "został zobowiązany do prowadzenia wojny pchły ze słoniem". Gdyby O'Connor był świadom, w jak głęboką panikę wpadł Graziani, mógłby się pokusić o silniejszy nacisk. Ale sam miał ogromne problemy. Żywność, paliwo i amunicja musiały wędrować naprzód, a jednocześnie trzeba było transportować jeńców i hinduska 4. Dywizję na tyły. Równoległe utrzymywany był ostrzał kolumn brytyjskich przez włoską artylerię. Tylko poprzez pozbawienie grupy wsparcia jej pojazdów O'Connor mógł przesunąć 7. Brygadę Pancerną 95 kilometrów do przodu od najbardziej wysuniętego składu zaopatrzenia, aby znalazła się po obu stronach szosy z As-Sallum do Bardiji. 13 grudnia 4. Brygada Pancerna była w stanie dołączyć do linii i przeszła przez lukę pomiędzy Halfaya i Sidi Omar. Jej rozkazy przewidywały obejście wroga na flankach i przecięcie szosy Bardija - Tobruk, co miało pogłębić izolację Bardiji i być może skłonić garnizon do ewakuacji.

Do tego celu sformowano dwie kolumny: Combeforce pod komendą oficera dowodzącego 11. pułkiem huzarów, z częścią tego pułku, dwoma bateriami Royal Horse Artillery i 2.Royal Tank Regiment, oraz Birksforce z pozostałością częścią 11. pułku huzarów (w tym 2.szwadronem samochodów pancernych RAF - doświadczoną jednostką z Palestyny) i 7. pułkiem huzarów. Przemieszczały się one w dzikim terenie, nie napotykając żadnego zorganizowanego oporu poza uciekinierami z różnych włoskich jednostek w Egipcie, mającymi nadzieję na znalezienie ratunku w Bardiji. Po ponad 20 uderzeniach z powietrza jednego dnia 11.pułk huzarów został w końcu zmuszony do wycofania się z akcji. W tym samym czasie 7.Brygada Pancerna napotkała niedaleko Fortu Capuzzo zacięty opór ze strony straży tylnej, który nie pozwolił im na przecięcie szosy As-Sallum - Bardija. Do świtu następnego dnia Włosi odnieśli sukces, przedzierając się do Bardiji. O'Connor napisał:

Quote-alpha.png
Czy można było temu zapobiec, czy nie - nie jestem w stanie stwierdzić. Czuję jednak, że pytanie o możliwość zapobiegnięcia ruchowi kolumn przeciwnika musi być postawione.[potrzebne źródło]

Niezdolność brytyjskich sił pancernych do operowania w warunkach nocnych miała się stać powracającym tematem w toku całej kampanii, ale na chwilę obecna sytuacja się nieco wyjaśniła. Potężne, różnorodne siły zajmowały Bardiję, inne duże zgrupowanie znajdowało się na terenie Tobruku, a fort w Sidi Omar bronił się. Wraz z ponownym objęciem dowodzenia 7.Dywizja Pancerna przez generała majora Michaela O'Moore'a Creagha, zadanie ich zniszczenia 16 grudnia ponownie spadło na dowodzącego 4.Brygadą Pancerną. Układ obrony był bardzo podobny do tego, co znaleziono w poprzednich obozach jedyną różnicę stanowiło coś w stylu "Beau Geste" - biały fort w środku niczego.

Kapitan Pat Hobart, dowodzący szwadronem "C" 2. Royal Tank Regiment (siostrzeniec Percy'ego Hobarta) opisał tę akcję:

Quote-alpha.png
Jechaliśmy zakosami, by uniknąć ostrzału, gdy 25-funtówki dokonały ataku ogniowego, a następnie uformowały się w linię i z maksymalną prędkością pognały na fort zgodnie z najlepszymi tradycjami >>Białej Armii<<. Wróg musiał przeżywać ciężkie chwile, ciesząc się zainteresowaniem 4.Royal Horse Artillery, więc pognaliśmy, strzelając ze wszystkich luf. Mój rozkaz dla szwadronu przewidywał przemieszczanie się do przodu przez umocnienia, czyniąc przy tym jak najwięcej zniszczeń, aż na drugą stronę, a potem powrót i atak z drugiej strony.[potrzebne źródło]

Plan ten został jednak udaremniony w chwili, gdy czołg Hobarta uderzył w kamienną ścianę i zerwał koło napinające gąsienice. Zastępca dowódcy, kapitan David Wilkie, wprowadził swój pojazd na plac i zobaczył chronionego stalowym hełmem Hobarta, jak z wysokości wieżyczki ostrzeliwuje okolicę z rewolweru. W tym momencie "szalony galop" zakończył się, a wstrząśnięci Włosi oddali się do niewoli. W ciągu kolejnych dwóch tygodni ostrzał Bardiji z morza i powietrza stał się bardziej intensywny. 17 grudnia HMS "Aphis" wpłynął bezpośrednio do zatoki, zatopił kilka jednostek przybrzeżnych, strzelając z niewielkiej odległości, i wycofał się nietknięty. Próba podjęcia podobnego ataku następnego dnia została udaremniona przez ostrzał ruchomych dział. "Aphis", jego siostrzana jednostka "Ladybird" i "Terror" oprócz zadań agresywnych pełniły ważną rolę transportowców wody. Tam, gdzie to było możliwe, przechwycone włoskie ciężarówki wcielano do służby, aby dostarczały zaopatrzenie. Ścisłe instrukcje dla hinduskiej 4. Dywizji mówiły o nienaruszalności wysuniętych punktów zaopatrzenia, ale O'Connor był nieco rozdrażniony, stwierdziwszy konieczność poinformowania jej dowódcy, generała majora Noela Beresforda-Peirse'a o konieczności zawrócenia jednostek artylerii, które były pod jego komendą. Być może dawało się to doskonale uzasadnić względami natury militarnej, ale oznaczało stratę czas i paliwa.

Bardija[edytuj | edytuj kod]

Artylerzyści na pokładzie kanonierki HMS "Ladybird" ostrzeliwiją Bardiję, 2 stycznia 1941 roku

Pierwszym australijskim oddziałem, który wszedł do akcji, był 6. pułk kawalerii. Wykonał on błyskotliwe akcje przeciwko garnizonom w Forcie Maddalena i Garn el Grein 11 i 12 grudnia. Główne siły australijskiej 16.Brygady rozpoczęły marsz z Aleksandrii 12 grudnia, a tuż za nimi wkrótce ruszyły australijska 17.Brygada i dywizyjna kwatera główna. Australijska 19.Brygada była trzymana w gotowości do transportu morzem do Bardiji, na wypadek gdyby Włosi ją opuścili (to jednak nie nastąpiło). Włosi umocnili Bardiję i Tobruk stalą i betonem. Przechwycone plany ukazywały niemal nieprzerwaną 29-kilometrową linię zapór przeciwczołgowych rozciągających się łukiem wokół małego miasteczka, za którą znajdowała się podwójna linia wokół małego miasteczka, za którą znajdowała się podwójna linia podziemnych posterunków, numerowanych konsekwentnie od południa ku północy, otoczonych drutem kolczastym. Posterunki w czołowej linii znajdowały się odległości około 730 metrów od siebie i były chronione własnymi rowami przeciwczołgowymi, przykrytymi cienkimi deskami. Każdy posterunek posiadał jedno lub dwa działa przeciwpancerne i do czterech karabinów maszynowych strzelających z zabezpieczonych betonowych wykopanych w ziemi stanowisk, połączonych ze sobą podziemnymi schronami. Chociaż schrony zapewniały znakomitą ochronę, stanowiska strzeleckie nie były osłonięte od góry, a łączące je okopy nie zostały konstrukcyjnie zabezpieczone przed ostrzałem. Druga linia posterunków rozciągała się łukiem 400 metrów za pierwszą, ale nie było tam rowu przeciwczołgowego i brakowało drutu kolczastego.

Sztab O'Connora przypuszczał, że Włosi mają około 20 000 żołnierzy wewnątrz linii okopowych. W ich skład wchodziły siły forteczne oraz zbieranina uciekinierów z Egiptu. Przydatność tych ostatnich była - w najlepszym wypadku - wątpliwa. Zdjęcia lotnicze pokazały jednak długie, kamienne umocnienia i szachownicę dział, których liczebność szacowano na 110. O'Connor sugerował australijskiemu dowódcy, aby zorganizował osłaniany przez artylerię atak, którego cel stanowiłby uchwycenie przyczółka wewnątrz linii obronnych. Intencją O'Connora było zdobycie Bardiji siłami dwóch australijskich brygad, podczas gdy trzecia miała pozostawać w gotowości do ataku na Tobruk. Nie chciał on przyśpieszać działań operacyjnych, ale żądał stałego nacisku. Gdy australijska 16. Brygada wraz z 2/1. polowym pułkiem Royal Australian Artillery przybyła, by przejąć pozycje utrzymywane przez grupę wsparcia na wschód od miasta, cała dywizja została rozciągnięta pomiędzy Aleksandrią i Bardiją. Mackay przejął również dowództwo brytyjskiej 16. Brygady, która utrzymywała pozycje na południu, a 7.Dywizja Pancerna zapewniała osłonę z północy i zachodu. Australijczycy natychmiast rozpoczęli działania patrolowe, mające na celu zdobycie informacji dotyczących linii obronnych i opanowanie ziemi niczyjej. Często natrafiali na pozycje wroga i znajdowali się pod silnym, ale fatalnie prowadzonym ostrzałem artylerii i karabinów maszynowych, który jednak nie pociągnął za sobą żadnych ofiar w ludziach.

Do Bożego Narodzenia utracono 20 żołnierzy od ostrzału i tak zwanych bomb-termosów, czyli min przypominających termos, które uzbrajały się przy uderzeniu o ziemię, a do ich aktywacji wystarczyło poruszenie. Miny te Włosi rozrzucili z powietrza na dużym terenie. Pojawiły się również problemy z pracą służb kwatermistrzowskich, wynikające z konieczności zaopatrywania nie tylko własnych jednostek, lecz także wielu tysięcy jeńców. Otwarcie As-Sallum i przybycie z Palestyny 50 ciężkich ciężarówek niewiele mogło pomóc przy 40 procentowych stratach w pojazdach, spowodowanych trudnymi warunkami pustynnymi i brakami w serwisie mechanicznym.

W płaskim kamienistym terenie kopanie w ziemi było bardzo trudne i dlatego kryjówki często budowano z kamieni. Wiatr roznosił miałki, żółty pył, który cienką warstwą pokrywał wszystkie nie dość dobrze zapakowane przedmioty i sprawiał, że twarze nabierały żółtawo-szarego zabarwienia. Woda była racjonowana - pół galona (2,27 litra) dziennie na osobę musiało wystarczyć na wszelkie potrzeby, a gorący posiłek z nieuniknioną puszkowaną wołowiną serwowano raz dziennie. Na Boże Narodzenie Australijczycy otrzymali wyjątkowo podarunki - paczki z Australian Comforts Fund. Każda z nich zawierała pudding śliwkowy i śmietanę w puszkach, ciasto, owoce i ser. Brytyjczycy dostali więcej amunicji i paliwa oraz ostrzeżenie, aby dbali o broń i naboje przed atakiem. Dla każdego było jasne, że to nie koniec braków wody i jedzenia. 27 grudnia australijska 17. Brygada (2/6 batalionu) przejęła od brytyjskiej 16. Brygady przedpola prawej części frontu i w nocy z 29 na 30 grudnia przesunęła się na pozycje górujące nad Wadi Muatered, głęboko wcinającym się w nadmorski klif. Włoska obrona była tu bardziej aktywna niż na odcinku australijskiej 16.Brygady i zrobiono przejście na stanowiska ogniowe 2./2. pułku polowego, który został zluzowany. O'Connor miał ochotę użyć ocalałych Matild i w Wigilię polecił Mackayowi, aby opracował plan z takimi założeniami. Ze swojej strony obiecał użycie artylerii całego korpusu (1 stycznia 1941 r. Western Desert Firce oficjalnie przekształcono w XIII Korpus), liczącej 118 dział polowych i 42 średnie. Plan zakładał skoncentrowanie się na przerwie pomiędzy stanowiskami 45 i 47 - nie była to łatwa pozycja z powodu płaskiego terenu, ale patrol batalionu 2/1. już rozpoznał podejścia do niej i miał prowadzić atakujące siły. Cała operacja miała zostać przeprowadzona przed świtem 3 stycznia. Po 25-minutowej nawale ogniowej piechota wspierana przez saperów miała przerwać zaporę z drutu kolczastego i opanować cztery włoskie stanowiska obronne, zasypując jednocześnie rów przeciwczołgowy, aby umożliwić 7 Królewskiemu Regimentowi Pancernemu posuwanie się naprzód, gdy zrobi się wystarczająco jasno. Kolejne nacierające bataliony miały przedostać się dalej i rozwijając się w kierunku południowym, otoczyć obronę Włochów.

Było nieco niedopatrzeń w rozkazach dotyczących udziału australijskiej 17. Brygady, której zdaniem miały być działania pozorujące na południu. Miał tego dokonać 2/6. batalion, co dla niedoświadczonych żołnierzy nie było zbyt łatwe. Mimo wszystko kontynuowano uszczegóławianie operacji, między innymi zamówiono 11 500 skórzanych kurtek do ochrony żołnierzy przed zimnem, nożyce do drutu kolczastego i specjalne gogle, które dotarły w chwili, gdy wyruszano na miejsca koncentracji. Taśm do oznaczania pól minowych nie dostarczono jednak na czas i żołnierzy robili je z flaneli używanej do oczyszczenia broni. Bombowce RAF-u wykonywały ciężkie naloty na umocnienia już od 31 grudnia, a 2 stycznia dołączyła do nich Royal Navy. Jeszcze raz "Terror", "Aphis" i "Ladybird" ostrzelały pozycje wroga. Australijczycy byli o krok od wzięcia udziału w swojej pierwszej bitwie w II wojnie światowej. Prowadzące plutony posuwały się do przodu w asyście grup saperskich niosących ładunki wydłużone - czterometrowe rury wypełnione amonalem, gdy pociski włoskiej artylerii zaczęły eksplodować, na szczęście głównie za ich plecami. Siedem grup saperskich, po trzech żołnierzy, zostało rozmieszczonych co ok. 55 m. Po przeniesieniu ognia własnej artylerii, saperzy podbiegli do szerokiego na 6 metrów pasa zasieków i wepchnęli pod nie po dwie rury, przepychając pierwszą za pomocą drugiej. Natychmiast po eksplozjach piechota ruszyła do przodu, podczas gdy saperzy w pośpiechu zasypywali rowy przeciwczołgowe. Stanowiska 49 i 47 zostały błyskawicznie opanowane, równie szybko padło stanowisko 46 w drugiej linii obrony. Po kolejnej półgodzinie zdobyto stanowisko 48, a druga kompania zmusiła się do poddania się stanowiska 44 i 45. Pozostałe dwie kompanie przesunęły się do przodu, gdyż pociski artyleryjskie zaczęły padać wokół wyrwy w drucie kolczastym. Po kilkuset metrach żołnierze dotarli do niewysokiego kamiennego muru, zza którego Włosi prowadzili gęsty, ale nieskuteczny ogień, i po krótkiej walce z użyciem bagnetów i granatów ręcznych zdobyli tę pozycję, biorąc około 400 jeńców.

Rolls-Royce Armoured Car ze zmodyfikowaną wieżą w pobliżu Bardiji w 1940 roku

O 6:30 wytoczono sześć przejść dla czołgów, oznakowano także miny pomiędzy zwojami drutu kolczastego. Pięć minut później dwa z przejść zostały otwarte i 23 Matildy z 7 Królewskiego Regimentu Pancernego w towarzystwie żołnierzy 2/2.batalionu, palących papierosy i śpiewających "South of the Border, ruszyły naprzód. Około 7:00 przejeżdżając przez przejścia, skręciły podwójnej linii stanowisk bojowych. Włosi walczyli twardo, ale nie byli w stanie zatrzymać Matild, które prowadziły gęsty ogień, wspieranych przed podążającymi za nimi żołnierzy, którzy atakowali napotkane schrony i okopy granatami i ogniem broni maszynowej. Jedna z kompanii została skierowana przeciwko stanowiskom włoskiej artylerii - Włosi bronili się, dopóki wszyscy nie padli martwi przy swoich działach. Kiedy 2/3. batalion, wspomagany przez szwadron "A" 6. pułku kawalerii, o godzinie 7:50 przechodził przez druty kolczaste, kurz był tak gęsty, że dowódcy plutonów nie mogli dojrzeć sąsiadujących jednostek i musieli posługiwać się kompasami. O 9:20 wszyscy osiągnęli swoje cele i połączyli się z 2/1. batalionem po lewej flance. W odległości od 800 do 1000 metrów zauważono stanowiska włoskich karabinów maszynowych. Australijczycy, wydający się olbrzymami w swoich długich płaszczach, wyłonili się z dymu i opanowali swoje cele, walcząc przy pomocy bagnetów i ciężkich, nabijanych gwoździami butów. Rozciągniętemu w cienką linię 2/3. batalionu zagroziło nagle pół tuzina włoskich czołgów, które uwolniły grupę 500 jeńców (bardzo szybko trafili oni z powrotem do niewoli pod groźbą ostrzału z karabinów maszynowych) i czyniły zamęt na południowej flance. Załogi dwóch Matild popijały w tym czasie herbatę i zlekceważyły zagrożenie, traktując to jako charakterystyczną dla Australijczyków przesadę - Włosi po prostu nie mogli nic takiego zrobić. W końcu włoskie czołgi unieszkodliwił pluton przeciwczołgowy wyposażony w trzy dwufuntówki zamontowane na ciężarówkach; cztery z sześciu czołgów zniszczył kapral A.A. Pickett (ranny w tym starciu).

W międzyczasie kolumna włoskich jeńców kierująca się na tyły zadała kłam szacowanej ilości garnizonu. Do południa 6000 jeńców dotarło do tymczasowych miejsc koncentracji w pobliżu stanowiska 45. Eskortowało ich coraz mniej strażników, niechętnie delegowanych do tego zadania przez kompanie strzelców. Morale obrońców zostało dodatkowo osłabione przez 45-minutowy ostrzał wybranych cele w mieście przez działa 381 mm pancerników "Barham", "Valiant" i "Warspite", przybyłych pod Bardiję w eskorcie czterech niszczycieli. Teraz miała rozpocząć się druga faza ataku. Batalion 2/5. wraz z dwoma kompaniami z batalionu 2/7. po przebyciu 24 kilometrów w dziewięć godzin przesunął się na prawo w kierunku Switch Line. Nie towarzyszyły im Matildy, które musiały uzupełnić paliwo i amunicję. Podczas marszu dostały się pod ciężki ogień artylerii nieprzyjaciela i broni maszynowej strzelający ponad otwartym terenem, jedna z czołowych kompanii została zmuszona do zalegnięcia. Wkrótce jednak batalionowe moździerze i Vickersy odpowiedziały ogniem i jedna z kompanii zaatakowała wzdłuż koryta Wadi Scemmas , biorąc do niewoli 3000 Włochów. Po tym, jak opanowano stanowisko 24, ruszyły dwie Matildy i z ich pomocą wzięto stanowisko 22. Gdy gromadzono jeńców, z okopu wynurzył się włoski żołnierz, zastrzelił dowódcę kompanii, a następnie uśmiechając się szeroko, rzucił swój karabin i próbował się poddać. Jeden z Australijczyków wystrzelał w niego cały magazynek z Brena, a zastępca dowódcy musiał powstrzymać swoich podwładnych od zakłucia bagnetami pozostałych jeńców. Świadkami tego wszystkiego byli Włosi z oddalonego o 455 metrów stanowiska 25, którzy natychmiast się poddali. O godzinie 15:00 siły 2/5.batalionu dotarły do stanowiska 20 - przy mniejszym wsparciu czołgów, bo jeden z nich musiał uzupełnić paliwo, a drugiemu spadła gąsienica. Dowódca innego pojazdu tak opisał stan swojej maszyny:

Quote-alpha.png
Wszystko, co mogło odpaść - anteny radiowe, zbiorniki na wodę, reflektory itp. - gdzieś znikło, a ślady nie mniej niż 46 bezpośrednich trafień wiele mówią o Matildach

Plan był skomplikowany i mógł się nie powieść, ale dzięki determinacji żołnierzy, którzy nadal posuwali się do przodu, gdy ogień gęstniał wieczorem i w nocy, opanowano 2700 metrów linii obronnych i połowę Switch Line. Jak wiadomo, Mackay planował dla batalionu 2/6. działania demonstracyjne, ale rozkazy wydane przez oficera dowodzącego, podpułkownika A.H.L.Godfreya, głosiły: "2/6.batalion opanuje pozycję przeciwnika na Wadi Muatered na odcinku od stanowiska 3 do stanowiska 11". Wobec zaciekłej obrony, szczególnie skoncentrowanej wokół stanowiska 11, zapowiadał się bardzo ciężki dzień. Australijczycy wdarli się, ale zostali odrzuceni i musieli zadowolić się okrążeniem przeciwnika. Trzykrotnie Włosi organizowali zaciekłe kontrataki, ale do końca dnia, za cenę 38 poległych i zaginionych oraz 26 rannych, opanowano 550 metrów północnego brzegu wadi i zdobyto stanowisko 7 wraz z częścią stanowiska 9. Mackay był zainteresowany postępami. Podczas gdy dwie brygady konsolidowały się w nocy, O'Connor, wykazując charakterystyczne dla wielkich dowódców wyczucie chwili, pojawił się przy jego boku, by przedyskutować sprawę i uzgodnić plany dotyczące wprowadzenia artylerii na południe od miasta. O pierwszym brzasku australijska 16.Brygada kontynuowała marsz po obu stronach miasta, którego garnizon już skapitulował. Pewien Australijczyk był widziany, gdy zaganiał jeńców w grupę, uzbrojony jedynie w bagnet w pochwie ozdobionej cierniami kolczastych krzewów.

Od południa do zmroku na całej długości frontu (9 kilometrów) wzięto ponad 10 000 jeńców. Na północy demonstracyjne działania 6.Royal Tank Regiment i oddziału Wolnych Francuzów zakończyły się niepowodzeniem. Sierżant Harry Kirkham powiedział:

Quote-alpha.png
Nasi alianci nie byli chętni do ataku. Rozejrzałem się za Francuzami, ale nie było nikogo w zasięgu wzroku

A z drugiej strony oficer Royal Tank Regiment wzięty do włoskiej niewoli, gdy jego czołg się zepsuł, pojawił się w kwaterze głównej batalionu 2/1., aby zgłosić, że namówił Włochów w nadbrzeżnym wadi na północy do poddania się. Kiedy poproszono go, aby ich wprowadził do środka, odparł, że jest ich co najmniej 1500. Niezdolny do zajmowania się kolejnymi jeńcami oficer dowodzący odesłał go z powrotem, aby przetrzymał ich do następnego poranka. Bardziej na południe wyczerpanej 17.Brygadzie trudno było czynić postępy. Musiała ona stawić czoła skoncentrowanemu ogniowi artylerii i, pozbawiona wsparcia czołgów, otrzymała rozkaz zatrzymania się do momentu, gdy przyjdzie jej na pomoc wysłana z odsieczą australijska 19.Brygada z czołgami i artylerią. Nastąpiło to 5 stycznia i wszystko poszło gładko. Batalion 2/11., wspierany przez sześć Matild i batalion 2/4., zaatakował i zwyciężył. Przy tylko trzech utraconych żołnierzach w całej brygadzie do godziny 13:00 było po wszystkim. Wśród jeńców schwytanych przez 19.Brygadę było dwóch dowódców dywizji, zaskoczył luksus, który wszędzie znajdowali - emaliowe wanny, jedwabna odzież, kosmetyki, wytłaczany papier do notatek, rżnięte szkło.

Pojawienie się czołgów ostatecznie przekonało dowódcę stanowiska 11, że jego honor został ocalony. Nakazał wywiesić białą flagę. Podpułkownik Godfrey pośpieszył, by uścisnąć mu dłoń, podczas gdy wokół stanowiska obsadzonego normalnie przez jeden pluton mrowiło się 350 Włochów, w tym 26 oficerów. Cały ten tłum uzbrojony był w dwa działa polowe, sześć przeciwpancernych, 12 średnich i 27 lekkich karabinów maszynowych. Ich chęć do poddania się była jednym z niewielu przykładów determinacji okazanej przez obrońców. Wojska inżynieryjne nie znalazły żadnych uszkodzeń źródeł wody i pomp i oczekiwane 400 ton zaopatrzenia dziennie zaczęło płynąć w ręce zajmującej się dystrybucją nowozelandzkiej 5.kompanii kwatermistrzowskiej. W pułapce znalazło się 38 300 jeńców z 26 działaniami obrony wybrzeża , siedmioma działami średniego kalibru, 216 działami polowymi, 26 ciężkimi działami przeciwlotniczymi, 41 działami piechoty (kalibru 65 mm), 146 działami i rusznicami przeciwpancernymi, 12 działającymi czołgami, 115 bezużytecznymi tankietkami L3 i, co najważniejsze 708 ciężarówkami. Parafrazując słowa premiera, Anthony Eden zadeklarował, że "nigdy tak wielu nie oddało się tak nielicznym". Całkowite straty Australijczyków wyniosły 130 poległych i 326 rannych, przy ogólnych stratach sił Brytyjskiej Wspólnoty Narodów wynoszących 500 żołnierzy.

Tobruk[edytuj | edytuj kod]

Brytyjskie haubice 6-calowe ostrzeliwują Tobruk, styczeń 1941 roku
Brytyjski czołg Matilda wjeżdża do Tobruku ze zdobytą włoską flagą, 24 stycznia 1941 roku

5 stycznia Wavell poinstruował Joint Planning Staff (Połączone Biura Planowania), aby rozważano skierowanie się na Bengazi jako "kwestię niecierpiącą zwłoki". Następnego dnia Churchill zażądał przebazowania kolejnych czterech lub pięciu dywizjonów lotniczych do Grecji (Longmore przekazał dwa), jak również przekierowania posiłków transportowych początkowo do Aleksandrii. Cztery dni później potwierdziły się najgorsze obawy Wavella. Churchill poinformował go, że musi dostosować swoje plany do "wyższych celów". Po zdobyciu Tobruku wszystkie operacji w Libii miały być "podporządkowane wsparciu Grecji", co wymagało "jasnej i aktywnej współpracy". Już na długo przed Bożym Narodzeniem uwaga premiera była skupiona na południowo wschodniej Europie i na możliwości otwarcia tam nowego frontu, co - pomimo sukcesów O'Connora - stało się jego priorytetem. Podczas bitwy o Bardiję dywizjony Blenheimów bombardowały lądowiska w Al-Ghazali, Darnie, Tmimi. Jednocześnie Hurricane'y patrolowały zachód, a Gladiatory z 3.dywizjonu RAAF (Royal Australian Air Force) ochraniały współpracujące z wojskami lądowymi Lysandery. Działania te były tak efektywne, że Włosi nie ośmielali się nawet pojawiać w przestworzach aż do decydującego popołudnia 5 stycznia. Tego dnia 7.Brygada Pancerna zajęła lotnisko w El Adem 13 kilometrów, na południe od Tobruku, a następnego patrolowała tereny na zachód od niego, podczas gdy 4. Brygada Pancerna podeszła pod Belhamed, na wschód od portu.

1.pułk huzarów odkrył, że lądowisko Bir el Gubi jest opuszczone i zaśmiecone zniszczonymi i zepsutymi samolotami, więc poinformował o sukcesie operacji lotniczych. Longmore musiał także stawić czoła poważnym trudnościom, ponieważ wysłał do Grecji swoje drogocenne dywizjony i został bez żadnych rezerw. Ostatnie odczytane depesze przekonały Cabinet Defence (Radę Obrony) w Londynie, że niemiecka inwazja na Grecję jest nieunikniona i Wavell wraz z Longmore'em zostali wezwani do Aten na konsultacje z greckim premierem, które miały odbyć się w drugim tygodniu stycznia. Dziwiąc się otrzymanym instrukcjom i rozważając realność wspomnianego zagrożenia, Wavell poinstruował O'Connora, aby szedł aż do Bengazi, kiedy tylko Tobruk padnie, co z resztą było zamiarem tego ostatniego. Brytyjczykom brakowało praktycznie wszystkiego, a port w Tobruku, znacznie większy od tego w Bardiji, umożliwiłby transport niezbędnych uzupełnień morzem. Grecy odrzucili brytyjską pomoc, uważając ją za niestosowną i mogącą sprowokować działania Niemców gromadzących się w Bułgarii, w efekcie czego 21 stycznia Winston Churchill zawiadomił Wavella, że opanowanie Bengazi jest kwestią priorytetową.

Archibald Wavell zdecydował o potrzebie uproszczenia łańcucha dowodzenia. Richard O'Connor otrzymał instrukcję z kwatery głównej Wilsona, że żadne ruchy w kierunku Bengazi nie będą brane pod uwagę. Również sztab Henry'ego Maitlanda Wilsona kontrolował linie komunikacyjne XIII Korpusu, co usunęło jedne, a stworzyło inne problemy. Wkrótce zaowocowało to niewystarczającymi dostawami z magazynów mieszczących się na tyłach i O'Connor zaczął naciskać, aby to on ustalał priorytety. Wówczas Wavell zadekretował, że XIII Korpus ma działać bezpośrednio pod rozkazami Sztabu Generalnego, omijając w ten sposób całkowicie Wilsona. O'Connor zauważył później, że nadchodzący okres był najbardziej efektywny i najszczęśliwszy ze wszystkich w czasie jego dowodzenia. 6 stycznia australijska 19.Brygada wraz z dwoma pułkami artylerii i 1.batalionem Northumberland Fusiliers przesunęła się na pozycje 4.Brygady Pancernej i do południa 7 stycznia przebazowała się, stając przed wschodnią flanką obrony Tobruku i dostając się pod ciężki ogień artylerii. Oficer brygady strzelców opisał swój pierwszy rzut oka na miast:

Quote-alpha.png
Widok był poruszający. To wyglądało jak obrazek z arabskich baśni - miasto położone na końcu skalistego półwyspu z arabskimi dekoracjami i obronnym portem zdolnym do przyjmowania dużych jednostek"

Fortyfikacjami były dwie współśrodkowe linie obronne z podziemnymi betonowymi stanowiskami, osłaniane zasiekami z drutu kolczastego, z tym że druga z nich nie była wykończona. Odwód obrony był długi na około 48 kilometrów, a według dokumentów przejętych w Bardiji siły obsadzające 128 stanowisk bojowych pod dowództwem generała Petassiego Manelli z XXII Korpusu miały liczyć 25 000 żołnierzy z 61.Dywizji "Sirte", dwa dodatkowe bataliony, siedmiotysięczny garnizon, wojska drugiego rzutu oraz zdemoralizowanych uciekinierów z Bardiji, 220 dział, 45 lekkich i 20 średnich czołgów.

Linie obronne były dłuższe, a siły obrońców mniej liczne niż w Bardiji. Atak nie mógł być przeprowadzony natychmiast, gdyż trzeba było czasu na dostarczenie niezbędnej amunicji, a O'Connor nie mógł ryzykować kurczących się zasobów 7. Dywizji Pancernej, decydując się na ofensywę w kierunku określonych punktów obrony - to jak zwykle miał być cel dla niewielu pozostających jeszcze w służbie Matild. Grupa wsparcia została umieszczona na północy z 7.Brygady Pancernej na lewej flance i 4.Brygady Pancernej broniącą lewego skrzydła Australijczyków. Podczas gdy australijska 6.Dywizja przechodziła na nowe pozycje, napływał ciągły potok jeńców wojennych - ostatni uciekinierzy z Bardiji, kierujący się do bezpiecznego, jak im się wydawało schronienia w Tobruku, przynosili ze sobą pełne smutku i żalu opowieści o niezwyciężonych Matildach. Wśród około 7000 Włochów, którzy odważyli się na trudną drogę na północ przez nieprzyjazny teren, był "Electric Whiskers", czyli Bergonzoli, i właśnie on objął dowództwo obrony. Wielu Australijczyków nosiło włoskie buty, gdyż ich własne już się zużyły, wysoko cenione były także zdobyczne derki, odpowiednie na skaliste podłoże. "Pustynne rany" jak je nazywano, były czymś powszechnym, a pchły i wszy wzmagały ogólny dyskomfort. W nocy z 9 na 10 stycznia australijska 16. Brygada przesunęła się na linię frontu na lewo od australijskiej 19.Brygady i obie zaczęły przemieszczać się z takimi samymi intensywnymi działaniami patrolowymi, jakie poprzedzały atak na Bardiję. Patrole wkrótce ujawniły nowe zagrożenie - liczne miny-pułapki powodowały straty w ludziach. W odpowiednim czasie zdecydowano, że punkt przełamania obrony znajdzie się pomiędzy stanowiskami 55 i 57, gdzie zapora przeciwpancerna wydawała się szczególnie płytka. W nocy z 15 na 16 stycznia obszar ten i jego linie obronne zostały starannie pomierzone przez dwóch oficerów wojsk inżynieryjnych.

Intencją O'Connora było posuwanie się wraz z 7.Dywizją Pancerną w kierunku El Mekili, lecz wkrótce okazało się jasne, że nie wystarczy paliwa na taką akcję i nie będzie ono dostępne przed 20 stycznia. Zgodził się on z Mackayem, że ruch ten należy przełożyć na okres po zdobyciu Tobruku, w którym dywizja będzie mogła otrzymać posiłki. Wszelkie przesunięcia w kierunku zachodnim były teraz uzależnione od zdolności korpusu do utrzymania swoich pojazdów w stanie używalności i transportowania do przodu zaopatrzenia. Części zapasowych brakowało do tego stopnia, że każdy uszkodzony pojazd był natychmiast rozbierany na drobne elementy. Nie sprawiało to przyjemności załogom, ale było świadectwem presji, jakiej podlegali kierowcy. Plany korpusu wymagały zapewnienia przez 7.Dywizję Pancerną osłony od zachodu i południa, podczas gdy australijska 6.Dywizja miała przedrzeć się na południowy wschód i zająć odpowiednie pozycje, oszczędzając w ten sposób swoje pojazdy pancerne. Błyskotliwy plan Mackaya przypominał plan ataku na Bardiję, z jednym batalionem dokonującym wyłomu dla czołgów 7 Królewskiego Regimentu Pancernego. Chciał on, by "głęboko wgryziono się w obronę i szybko opanowano artylerię wroga". Zgodził się na niewielkie opóźnienia, aby przygotować do akcji tyle Matild, ile tylko było możliwe, ostatecznie ustalono termin akcji na 21 stycznia. W 7.Dywizji Pancernej na chodzie było tylko 69 Cruiserów i 126 lekkich czołgów, tak że każda brygada pancerna składała się tylko z dwóch pułków. Więcej problemów sprawiał marsz naprzód Matild. Najpierw musiały one być wciągnięte na skarpę oddzielającą nabrzeżną nizinę od płaskowyżu. Miały do tego służyć ciężkie ciągniki artyleryjskie, których działalność miała uchronić czołgowe silniki od przedwczesnego zużycia. Jednak nawet w takich warunkach do ataku dostępnych było tylko 18 czołgów tego typu.

22 stycznia 1941 roku. Żołnierze należący do 2/11. Batalionu Piechoty z australijskiej 6. Dywizji Piechoty na południowym brzegu portu w Tobruku po zniszczeniu włoskich zewnętrznych pozycji obronnych i po ataku na stanowiska artylerii przeciwlotniczej

18 stycznia patrol starannie zaznaczył linię frontu i podejścia, za pomocą pasków flaneli i przyczepionych do ciernistych roślin. W ciągu dwóch poprzednich nocy Wellingtony i Blenheimy zrzuciły na wroga 20 ton bomb, a monitor "Terror" i wspomagające go kanonierki zwiększyły swoimi pociskami dyskomfort obrońców. W ciemnościach nocy z 20 na 21 stycznia Australijczycy przesunęli się na pozycje wyjściowe, oczekując nawały ogniowej. Działa otworzyły ogień o 5:40 i wkrótce potem batalion 2/3. ruszył do przodu, prowadzony przez saperów z 2/1. jednostki polowej Royal Army Engineers, zaopatrzonych w ładunki wydłużone do przerwania zasieków. W jednym plutonie naliczono 20 ofiar pułapek minowych; "ludzie padali jak ścięte kwiaty". Było trochę zamieszania, gdy eksplodowały ładunki, i zdyscyplinowani podoficerowie motywowali swoich ludzi do ataku w typowo australijski sposób: "Naprzód, bękarty!" - krzyczeli i wspinali się na ściany rowów, zanim nie przywołali ich do porządku dowódcy kompanii. Dowódca batalionu również nawoływał do szturmy, dopóki dowódca kompani nie wyjaśnił mu, że jeden z ładunków nie wybuchł. Saperzy pośpieszyli do przodu, by sprawdzić wyłomy, a reszta ludzi ruszyła za nimi. Pod Bardiją nauczono się, że najważniejsza jest szybkość, i razem ludzie mieli na mundurach tylko skórzane kamizelki i dźwigali wyłącznie amunicję chroń i wypchane chlebaki. Poruszali się do przodu tak błyskawicznie, że zaskoczyło to nie tylko obrońców, lecz także ich sąsiadów. Stanowisko 56 zostało szybko zdobyte, a stanowiska 54 i 55 zaatakowane, przy czym opanowanie tego ostatniego zajęło pół godziny. Do 6:45 batalion 2/3. zajął pięć stanowisk i czołowe czołgi zaczęły się posuwać do przodu ze stałą prędkością 4km/h. Do godziny 9:00 opanowały stanowisko 81; w ciągu dwóch i pół godziny poddało się dwadzieścia jeden stanowisk. Batalion 2/2. przedzierał się przez zasieki i miał do spełnienia podobnie trudne zadanie jak 2/5. w Bardiji. Choć tego poranka pogoda była znakomita, zaczęły podnosić się gęste tumany kurzu, a piechota oddzieliła się od pojazdów pancernych. Przemieszczano się wśród pyłu, napotykając bardzo niewielki opór, a założone cele osiągnięto do godziny 9:10.

Batalion 2/6., następny w kolejce do wdarcia się do środka, przesunął się na prawą flankę batalionu 2/2. Za nim szedł szwadron "A" 6.pułk kawalerii w i 1.batalion Northumberland Fusiliers). Były one wyposażone w tuzin zdobycznych włoskich czołgów, na których namalowano duże skaczące kangury, aby uniknąć nieporozumienia. Batalion 2/6. został na chwilę powstrzymany przez obrońców stanowiska 62, które unicestwiono, wlewając do niego ropę zmieszaną z naftą i podpalając mieszaninę. Gdy australijska 16.Brygada rozwijała się, australijska 19.Brygada zdążyła już wedrzeć się w głąb włoskich pozycji. Przekroczyła linię obrony o 8:40 z piechotą w zwartym ugrupowaniu, pokonującą w ogniu zaporowym około 180 metrów w ciągu każdych dwóch minut. Z prawej batalion 2/11. osiągnął swoje cele bez żadnych strat, ale batalion 2/8. z lewej dostał się pod ciężki ostrzał, po tym jak batalion 2/4. zajął sektor kwatery głównej około 900 metrów od szosy. Siły 6.pułku kawalerii w Carrierach i jednym czołgu prowadziły batalion 2/8., gdy został on dotkliwie ostrzelany. Wkrótce stało się oczywiste, że ogień pochodził z dziesięciu nieruchomych czołgów wkopanych w ziemię. Wywiązała się seria drobnych utarczek między piechotą uzbrojoną tylko w lekką broń, rusznice przeciwpancerne i granaty a nieruchomymi stanowiskami punktu oporu. Nieustraszeni Australijczycy z batalionu 2/8. ruszyli do ataku bez wsparcia. Dopóki starczyło im impetu, zdobyli 22 czołgi i wzięli 1000 jeńców. Ale wyczerpanie energii nie trwało długo. Druga faza rozpoczęła się, gdy batalion 2/4. zaczął ruch w kierunku Fortu Solaro, przypuszczalnej kwatery głównej sił włoskich, a batalion 2/11. został wysłany do opanowania klifu górującego nad portem od południa, podczas gdy batalion 2/8. dalej przemieszczał się w kierunku Fortu Pilastrino.

Faza druga rozpoczęła się o godzinie 14:00 ze wsparciem dwóch pułków zreorganizowanej artylerii. Grupa włoskich czołgów została odparta, a przy lądowisku nastąpiła potyczka z działami przeciwlotniczymi. Niestety, Fort Solaro okazał się tylko garstką zabudowań bez żadnych śladów kwatery głównej. Dalej na zachodzie odkryto grupę jaskiń obsadzonych przez Włochów, których dowódca zgodził się skapitulować, ale tylko wobec oficera. Porucznik J.S. Copland wszedł do środka i przyjął kapitulację dowódcy korpusu generała Manelli, który ze łzami w oczach wręczył mu swój pistolet. "C'est la guerre" ("To jest wojna") - powiedział ze współczuciem Copland. "Oui, c'est la guerre" ("Tak, to jest wojna") - odpowiedział Manelli. Batalion 2/3. nadal walczył wzdłuż linii obronnych ze zdeterminowanymi przeciwnikami, lecz przy zreorganizowanej artylerii i wsparciu czołgów, do godziny 15:00 opanował stanowiska 39 i 36 i przesunął się do stanowiska 34. Większości żołnierzy w czołowych kompaniach wydawało się, że jest już po bitwie, bo działa włoskie zamilkły, podczas gdy w Bardiji strzelały do końca pierwszego dnia. Po raz kolejny wzięto tysiące jeńców. Niestety, później tej nocy, gdy na linii walki zapanował spokój, włoscy lotnicy w spóźnionej próbie pomocy garnizonowi, zbombardowali ogniska, powodując liczne straty wśród swych towarzyszy broni. Tej samej nocy Mackay zarządził końcowe uderzenie na poranek. 7.Dywizja Pancerna wdarła się od zachodu po przeprowadzeniu działań pozoracyjnych poprzedniego dnia, australijska 16.Brygada przesunęła się na północny zachód, a batalion 2/4. wraz z oddziałem Matild wszedł do miasta o 10:20. Cały zorganizowany opór zakończył się do południa. Kwatera główna włoskiej marynarki wojennej wraz z liczącym 1500 ludzi personelem poddała się, a Australijczycy zawiesili swój charakterystyczny kapelusz na maszcie flagowym. Nad miastem rozciągał się welon dymu z płonących zbiorników ropy i krążownika "San Giorgio"

Wśród łupów było 208 dział polowych i średniego kalibru, 23 czołgi średnie i ponad 200 pojazdów mechanicznych oraz źródła wody i odsalarnie zdolne do produkcji 180 000 litrów słodkiej wody dziennie, jak również tysiące skrzyń wody mineralnej. Garnizon miał mnóstwo puszkowanego jedzenia - warzywa, owoce, cielęcinę - wystarczającego na dwa miesiące. Do niewoli trafiło 25 000 żołnierzy ("Electric Whiskers" Bergonzoli był wśród nich nieobecny - po raz kolejny udało mu się wymknąć). Nawet do marca nie zdołano opróżnić obozów jenieckich w Tobruku. Ambulanse polowe musiały zaopiekować się 306 rannymi Australijczykami (49 zostało zabitych lub zmarło od ran) i setkami Włochów. Były one obsługiwane przez wspaniałych lekarzy, w tym laureatów nagród i licznych mówiących po włosku sanitariuszy, niosących wielką pomoc. Po raz kolejny Australijczycy udowodnili, że świetnie działają w niekonwencjonalnych warunkach. Jedynym pocieszeniem dla Włochów było to, że wypadki zaczęły przebiegać zbyt szybko dla powolnych Matild z 7 RTR. Wycofano je z walk, na które wywarły tak wielki wpływ, i skierowano na zasłużony odpoczynek.

Darna[edytuj | edytuj kod]

22 stycznia O'Connor dowiedział się od Wavella, że Bengazi jest obecnie uważane za cel o największym znaczeniu. Szefowie sztabu w Londynie uznali, że miejsce to powinno zostać przekształcone w silną bazę powietrzną i morską zaopatrywaną morzem, a nie niewygodną drogą lądową. Właśnie te plany spowodowały bezzwłoczne skierowanie na zachód 7.Dywizji Pancernej, a następnego dnia australijskiej 10.Armii, której kwatera główna mieściła się, jak sądzono, w Cyrenie i XX Korpus w Giovanni Berta, ale jedyną jednostką, która pozostała nienaruszona, była 60.Dywizja "Sabratha" wraz z brygadą pancerną "Babini" i elementami innych oddziałów przebazowanych z Trypolitanii. Posuwając się wzdłuż głównej bitej drogi, 7.Brygada Pancerna odkryła, że jest ona zablokowana na wysokości Mertuby. Następnego dnia patrole weszły w kontakt z Włoskimi w Siret el Chreiba około 16 kilometrów od Drany, gdy 4.Brygada Pancerna, będąc 40 kilometrów na wschód od El Mekili, wysłała na zachód patrole, aby blokowały szlaki prowadzące do tej osady z zachodu, południa i południowego wschodu.

24 stycznia 4.Brygada Pancerna związała walką siły włoskie składające się z 50 czołgów średnich na szlaku z Darny do El Mekili i zniszczyła dziewięć z nich za cenę utraty jednego Cruisera i sześciu czołgów lekkich. Straż przednia australijskiej 6.Dywizji dotarła do Martuby o godzinie 16:00 i o zmierzchu zluzowała Brytyjczyków. Carriery szwadronu "A" 6.pułku kawalerii spróbowały opanować lądowisko pod sporadycznym ostrzałem, ale choć nie był on ciężki, stało się jasne, że do oczyszczenia terenu niezbędna będzie akcja piechoty. O 12:30 batalion 2/11. rozładował się z ciężarówek 1,5 kilometra od Siret el Chreiba i Australijczycy ruszyli naprzód po obu stronach drogi. Kompania z lewej strony wdarła się w potyczkę z dwoma zamontowanymi na motocyklach karabinami maszynowymi, które jednak szybko zostały uciszone i żołnierze posuwali się naprzód przez otwarty teren, dopóki ogień broni maszynowe i artylerii z odległych o 3 kilometry wzgórz nie zmusił ich do zalegnięcia. Powoli jednak przemieszczali się dalej, stwierdzając obecność czterech czołgów i ośmiu ciężarówek z zamontowanymi karabinami maszynowymi. Zatrzymało ich to aż do zmierzchu, który pozwolił im przesunąć się naprzód i zająć hangary oraz inne budynki lądowiska. W międzyczasie kompania po prawej osiągnęła północno-wschodni narożnik lądowiska, górującego nad Darną i wybrzeżem.

Pomiędzy świtem a godziną 8:00 batalion 2/11., wspomagany teraz przez własną artylerię, opanował wzgórza. Dołączyła do niego reszta sił brygady, a nieco na południe nieduży oddział wydzielony z batalionu 2/4. przekroczył wielki, głęboki na 213 metrów i szeroki na 1,6 kilometra wąwóz Wadi Darna, uważany przez Włochów za niemożliwy do przejścia. Sztabowcom O'Connora wydawało się, że główne włoskie pozycje są w El Mekili, wysłano więc wiadomość do Creagha, że niezbędne jest powstrzymanie stacjonujących tam Włochów od ucieczki na północny zachód w kierunku Slonta. Szanse na izolacje głównych sił wroga były ogromne, z grupą wsparcia blokującą na wschodzie i północy, 4.Brygada Pancerna na południowym zachodzie i północnym zachodzie i 11.pułkiem huzarów patrolującym 48 kilometrów na południe od El Mekili. 26 stycznia 7.Brygada Pancerna, powstrzymana uprzednio przez niedostatek paliwa, została wysłana do przecięcia szlaku z El Mekili do Slonta. O'Connor poinstruował Creagha, aby użył do tego celu grupy wsparcia, gdyby droga była zbyt trudna dla czołgów. Mackay otrzymał rozkaz podciągnięcia do przodu swojej australijskiej 17.Brygady i zaatakowania wroga w El Mekili wraz z 7.Dywizją Pancerną. Wydawało się, że pułapka jest zastawiona idealnie. Poranek przyniósł jednak rozczarowanie. Rekonesans lotniczy ujawnił, że główne siły wroga posuwają się na północny zachód, w kierunku osady El Faidia. Po raz kolejny O'Connora rozdrażnił fakt, że dywizja pancerna, przez swoją nieskuteczność w nocnych operacjach, pozwala wyślizgnąć się wrogowi. Efektem była pełna wymówek notatka służbowa. Creagh był również rozczarowany i za przyczynę porażki uznał złe mapy, trudny teren i niedostatek paliwa. O'Connora jednak to nie przekonało i odpowiedział:

Quote-alpha.png
Skoro Włosi byli w stanie odjechać swoimi czołgami w nocy, to nie widzę powodu, dla którego my nie moglibyśmy uruchomić naszych

Chociaż nie miał zwyczaju rozwodzić się nad takimi błędami, dodał:

Quote-alpha.png
Powiada pan, że dywizja pancerna wypadnie z gry po El Mekili. Obawiam się, że nie mogę się z tym zgodzić. Oni wypadną z gry dopiero wtedy, gdy żaden czołg nie będzie mógł się poruszać. Nic nam nie dadzą rezerwy pancerne, jeśli nie osiągniemy celu naszej kampanii

Dywizja pancerna była w tym momencie zredukowana do 50 Cruiserów i 95 czołgów lekkich,ale O'Connor był zdeterminowany, by osiągnąć swój cel i całkowicie zniszczyć 10.Armię.

Próba zrehabilitowania się 4.Brygady Pancernej za nieudane zablokowanie przeciwnika została przerwana przez obfite deszcze, które zamieniły wąwozy w rzeki błota. 29 stycznia pogoń odwołano. Teraz jednak Australijczycy mieli do zakomunikowania lepsze wiadomości z północy i otwarty szlak na pustynię, więc O'Connor zdecydował, że mogą kontynuować wywieranie nacisku wzdłuż wybrzeża z dwoma świeżymi pułkami 2.Dywizji Pancernej, które miały przybyć 7 i 9 lutego. Miał nadzieję, że przekona to wroga, iż jest to kierunek głównego uderzenia i gdy tylko przybędą nowe siły pancerne i zostanie dostarczone dodatkowe zaopatrzenie (czego nie oczekiwano przed 12 lutym), 7.Dywizja Pancerna wykona błyskawiczny ruch na południowy zachód, aby przeciąć drogę poniżej Bengazji i schwytać w pułapkę resztki włoskich sił w Cyrenajce. Planowi temu mogły zagrozić dwie rzeczy. Pierwszą były trudności w dostarczeniu niezbędnych uzupełnień, co, jak się wydawało, mogło potrwać co najmniej dwa tygodnie. Drugą stanowiła groźba zabrania części sił w celu wzmocnienia Grecji. W międzyczasie Australijczycy działali naprzeciwko Wadi Darna; batalion 2/4. odparł 27 lutego ciężki atak ponad 1000 Włochów, który został powstrzymany tylko dzięki pomocy broni maszynowej z 1.Northumberland Fusiliers. Uzupełnianie dostaw poprzez wadi było bardzo uciążliwe i oficer dowodzący polecił, aby kilka ciężarówek jeździła tam i z powrotem drogą do Martuby, tworząc tumany kurzu, sugerujące przybywanie posiłków. W tym samym czasie oddział z 7.pułku kawalerii, próbujący objechać południowy kraniec wadi, wpadł w zasadzkę, w której zginęło czterech podoficerów, a trzech zostało wziętych do niewoli. Na wzgórzach powyżej samej Darny batalion 2/11., pomimo napotkania na gwałtowny opór, poradził sobie z zdobyciem Fortu Rudero obsadzonego przez 290 żołnierzy i pięć dział. Zajęto również pewną liczbę innych stanowisk obronnych.

28 stycznia Włosi nadal stawiali opór, ich artyleria była wspaniale ulokowana i zdolna do prowadzenia gęstego ostrzału określonego jako "bardzo ciężki, jeśli przyjmować europejskie standardy z roku 1918". Tego wieczoru patrole z 11.pułku huzarów i 6.pułku kawalerii zacieśniły sieć na południu, a Mackay polecił swoim brygadom piechoty podjęcie energicznych działań mających na celu wyparcie nieprzyjaciela z zajmowanych pozycji. Było to jednak trudne zadanie, zwłaszcza na południu, gdzie znajdował się pogmatwany labirynt wzgórz. 29 stycznia ostrzał był bardzo ciężki, szczególnie na terenie zajmowanym przez batalion 2/11. na północnym wschodzie. Następnego dnia we wczesnych godzinach porannych zaobserwowano w Darnie pożary, a krótko po brzasku patrol zameldował, że miasto zostało opuszczone, pozostał jedynie kilku Arabów, ładujących łupy na grzbiety osłów. Na zachód i południe od Darny leżą Dżabal Achdar - Góry Zielone, wnoszące się na wysokość 865 metrów i wystarczające żyzne, aby można było tam uprawiać oliwki i pomarańcze. Deszcze zmienił te pola w mokradła pełne czerwonego błota, a drogi i ścieżki przypominały trzęsawiska. Wielu Australijczyków cierpiało z powodu złamanych lub skręconych kostek i jeżeli uznać, że już na pustyni było trudno, to możliwości oferowane obrońcom przez wzgórza oznaczały, że tu lepiej na pewno nie będzie. Mackay martwił się również bardzo słabą dyscypliną drogową swoich kolumn i jedną z nich poprowadził nawet osobiście, kładąc wielki nacisk na możliwie szybkie kontynuowanie posuwania się na zachód, co znacznie utrudniały, jak to określił "małe, zdobyczne Fiaty, spalające paliwo australijskiego rządu i kierowane przez oficerów i żołnierzy". O'Connor uskarżał się na problemy z żołądkiem, które ukrywał przed wszystkimi oprócz swojego najbliższego otoczenia. Nie powstrzymywało go to jednak od dowodzenia i pracował równie ciężko jak reszta jego wojsk. Dolegliwości przeszkadzały mu czasami zasnąć, ale przyznał później, że właśnie okresy bezsenności przynosiły mu najlepsze pomysły.

Jego plan odcięcia sił włoskich od Bengazi wymagał wywierania ciągłego nacisku przez góry, ale opierał się głównie na możliwości odtworzenia wartości bojowej 7.Dywizji Pancernej. Otwarcie portu w Tobruku dla działań marynarki było niezbędnym punktem wyjście, ale O'Connor złożył hołd przede wszystkim wspaniałej pracy kompanii transportowych "Nigdy nie zawiodły one żołnierzy w żadnej sytuacji i pomimo licznych trudności, takich jak paskudny teren i ciągłe burze piaskowe, ich skuteczność została doprowadzono do bardzo wysokiego poziomu." 12.polowy magazyn zaopatrzenia działał teraz w Tmimi, 19 kilometrów na południe założono 13.polowy magazyn zaopatrzenia, na południowy zachód od El Mekili miał zostać utworzony 14.polowy magazyn zaopatrzenia tak szybko, jak to będzie możliwe. Spodziewano się, że w polowych magazynach zaopatrzeniach uda się zgromadzić zapasy żywności i paliwa na 10 dni, dwa pełne uzupełnienia amunicji oraz zapewnić ciągłe dostawy wody, ale szacowano, że zabierze to około 12 dni. Pojazdy pancerne desperacko potrzebowały gruntownych przeglądów, co bez powrotu do warsztatów Abbassia w Aleksandrii nie było możliwe, musiał więc wystarczyć rutynowy serwis. O'Connor zdecydował się zgromadzić pozostające w najlepszym stanie pojazdy z 7.Brygady Pancernej w 4.Brygadzie Pancernej aby były gotowe stanąć na czele ataku, gdy już się zacznie. Zakończywszy ustalenia z Creaghem i otrzymawszy informacje z zwiadu lotniczego, dotyczące licznych włoskich kolumn zmotoryzowanych posuwających się szybko na południe, brygadier Eric "Chink" Dorman-Smith (oficer łącznikowy Wavella) powrócił do Kairu, aby zapoznać go z planami O'Connora. ten ostatni wiedział, że ma zgodzę Wavella na atak i interpretował ją jako pozwolenie na działanie bez ograniczeń.

Kiedy Dorman-Smith opisał Wavellowi sytuację wraz z szczegółami śmiałego planu O'Connora, "Jakikolwiek wyraz zniknął z twarzy Wavella". Porządkując ołówki na swoim biurku, naśladował ćwiczenia z placu musztry: układał je w grupki - formował czwórki i trójki, w szyku zwartym i szyku luźnym. Od czasu do czasu, gdy Dorman-Smith przerywał dla nabrania oddechu, zauważał: "Tak, Eric, rozumiem". Na koniec spojrzał do góry: "Powiedz Dickowi, że może zaczynać - powiedział - i życz mu ode mnie powodzenia. Dobrze się sprawił". Kiedy Dorman-Smith powrócił 2 lutego do kwatery głównej O'Connora, Australijczycy stacjonowali w Giovanni Berta, a przed nimi nie istniał żaden zorganizowany opór. Obecność dwóch szwadronów z 11.pułku huzarów, operujących na południowej flance Australijczyków, przekonała Włochów, że 7.Dywizja Pancerna posuwała się za nimi, wobec czego nie odkomenderował na flanki żadnych sił, biorąc pod uwagę możliwość szerszego ruchu i przez pustynię do Msus. W międzyczasie Graziani kompletnie stracił energię i jasno zdecydował, że należy wynosić się tak szybko, jak to tylko możliwe. Rzeczywiście postanowił wycofać się do Trypolisu zamiast "niepotrzebnie eksponować swoją osobę na froncie" - jak to ujął. Dla Brytyjczyków stawało się to coraz bardziej oczywiste, że reszta Włochów wkrótce podąży w jego ślady. Nie było więc czasu, by czekać na 3 000 ton uzupełnienia zapasów, dostawy wody czy nawet paliwa wystarczającego na zapewnienie dotarcia na miejsce z odpowiednią ilością jedzenia i amunicji. Nie było również czasu, by czekać na dwa świeże pułki czołgów. Zaczynał się wyścig do wybrzeża z tym, co było pod ręką.

Beda Fomm[edytuj | edytuj kod]

O'Connor stanął w obliczu dylematu. Mógł zastawić pułapkę na Włochów, ale czy będzie mógł ją zatrzasnąć? Byłoby to 242km marszu ze zużytymi pojazdami przez nierozpoznaną pustynię. O drodze mówiono, że jest naprawdę fatalna, a po dotarciu na miejsce musieli by jeszcze stanąć do walki z przeważającymi liczebnie i zdeterminowanym nieprzyjacielem. Wystarczało paliwa na wyruszenie z pełnymi zbiornikami oraz własnymi zapasami jedzenia i amunicji. Miał podążać za nimi konwój ciężarówek transportujących racje żywnościowe i wodę na dodatkowe dwa dni, oraz dwa uzupełnienia amunicji. Nie było już niczego więcej. Wyruszyli o świcie 4 lutego z samochodami pancernymi na czele, za nimi znajdowała się 4. Brygada Pancerna. Droga okazała się w całej rozciągłości potwierdzać najgorsze obawy, zwłaszcza przez pierwsze 80km była ona pokryta otoczakami i miękkim piaskiem. Luźne odłamki skał spowolniały marsz i zwiększały zużycie paliwa. Tellera wiedział z podsłuchu radiowego, że celem jest Suluk, ale jedyne co mógł zrobić, to w pośpiechu zagonić naprędce sklecony garnizon do fortów i tam i w Sceleidimie oraz rozrzucić nieco bomb termosowych wzdłuż drogi, jeszcze bardziej spowalniając marsz. Jednak w momencie, gdy powierzchnia stała się wolna od kamieni, otworzyła się luka i 11.pułk huzarów znikł w chmurze kurzu, aby do południa oczyścić Msus z kilku maruderów. Ciężarówki z paliwem nie nadążały, a jego zużycie zwiększało się jeszcze w wyniku uszkodzeń spowodowanych jego złą jakością. Pojemniki z wodą uderzały o siebie, wiele z nich pękało, a drogocenny płyn wyciekał na piasek. Podczas gdy kolumna posuwała się do przodu, przekazano dramatyczne wieści z pokładu samotnego Hurricane'a, który poleciał na rozpoznanie - zauważono dużą włoską kolumnę poruszającą się na południe od Bengazi. Choć w rzeczywistości był to ruch oddziałów straży tylnej, Creagh podjął dwie kluczowe dla końcowego sukcesu decyzje, obie potwierdzone przez O'Connora. Po pierwsze, zamiast przesuwać się na zachód od Msus do Suluk, skierował się na południowy zachód przez Antelat w okolice Beda Fomm i Sidi Saleh, skierował się na pozycje blokujące, ponieważ miał pewność, że Włosi próbują właśnie całkowicie ewakuować Cyrenajkę. Była to decyzja, o której O'Connor napisał później:

Quote-alpha.png
"Była w pełni odpowiedzialna za odcięcie głównych sił wroga"

. Po drugie, uznawszy, że czołgi potrzebują więcej czasu na uzupełnienie zapasów i serwis, a prędkość stanowiła element kluczowy, sformował szybki oddział Combeforce dowodzony przez podpułkownika.Combe'a z 11.pułku huzarów, aby jak najszybciej dotrzeć do drogi i odciąć ustępującego przeciwnika. Oddział składał się z samochodów pancernych szwadronu "C" 11.pułku huzarów, szwadronu "A" 1 pułku dragonów gwardii (1.King's Dragoon Guards - 1.KDG), 2.batalionu brygady strzelców (Rifle Brigade - RB), baterii "C" 4.Royal Horse Artillery z 25-funtowymi działami polowymi i zapasem 160 pocisków na działa oraz dziewięciu przeciwpancernych dział Bofors 37mm zamontowanych na ciężarówkach ze 106.Royal Horse Arillery (Lancashire Hussars), która również posługiwała się zdobycznymi działkami przeciwlotniczymi 20mm Breda.

W tym momencie pojawiły się dość poważne trudności natury logistycznej. Większość potrzebnych pojazdów znajdowała się daleko z tyłu w kolumnie dywizyjnej, a zgromadzenie wszystkich 140 wozów i odpowiednie ich sformowanie nie było łatwym zadaniem. Pojazdy 4.Royal Horse Artillery, wiozące rezerwową amunicję, musiały ją rozładować i zostać ponownie załadowane paliwem. Należało zorganizować oddzielną komunikację radiową, tak aby umożliwić łączność w sieci dywizji. Wyruszyli krótko przed świtem 5 lutego - była to najdonioślejsza podróż w całej kampanii. Wśród wielkich tumanów kurzu widocznych z odległości wielu mil dla nielicznych pozostałych włoskich samolotów, siły Combeforce przedzierały się przez nieopisaną na mapach pustynię, posługując się wskazaniami kompasu. Koło południa żołnierze dotarli do szosy niedaleko Sidi Saleh, na południe od Beda Fomm. Nie było tam nikogo. Z 7.Dywizji Pancernej za plecami Combe szybko zorganizował blokadę drogi. Zbliżająca się operacja miała objąć teren wzdłuż drogi na długości około 24 kilometrów pomiędzy Beda Fomm i morzem. Grunt był piaszczysty, ale twardy i raczej płaski, z małymi wzgórkami i pewną liczbą niewielkich zboczy ciągnących się z północy na południe. W odległości 11 kilometrów od blokady znajdował się niewielki, okrągły pagórek przecięty po zachodniej stronie drogą. Nosił on nazwę The Pimple, czyli Pryszcz. Teren, który dawał dobre możliwości obserwowania drogi w górę i w dół, niedługo miał stać się areną zażartych zmagań. Na zachodzie rozciągała się wielka połać płaskiego gruntu, wchodząca w nadbrzeżne wydmy.

Po zatankowaniu do pełna ciężarówek korpusu piechoty, szwadron "C" 11.pułku huzarów przemieścił się na ten właśnie teren, aby zapobiec przedostawaniu się tamtędy nieprzyjaciela, podczas gdy szwadron "A" dragonów KDG został wysłany do ochrony szlaków na południe. Kompania "A" strzelców RB okopała się wokół drogi z dwiema kompaniami i ośmioma działami przeciwpancernymi, rozmieszczonymi na wschód na wznoszącym się terenie. Dziewiąte z nich zostało zdemontowane i przeniesione na piaszczyste wydmy. Czwarta kompania strzelców zajęła pozycję za nimi, zabezpieczając prawe skrzydło. Stanowiska dział przeciwlotniczych 106.Royal Horse Artillery nie są znane, ale dwa z nich z całą pewnością pokrywały obie strony drogi. Nie była to na pewno idealna pozycja do prowadzenia akcji opóźniającej, jeszcze mniej nadawała się ona do blokowania przeważających sił. Piechota miała niewiele czasu, aby się okopać. Zdążono postawić tylko kilka min, zanim o 14:30 pojawili się pierwsi Włosi. W zasięgu wzroku znalazł się długi konwój 5000 żołnierzy wraz z uchodźcami cywilnymi. Natychmiast kilka pojazdów wpadło na pozostawione miny lub padło ofiarą ostrzału 25-funtówek i samochód pancernych. Z obawy przed Carrierami i zdobycznymi włoskimi czołgami australijskiego dywizyjnego pułku kawalerii Włosi większość swych oddziałów bojowych skoncentrowali na tyle konwoju. Ponieważ większość walczących oddziałów znalazła się na północy, te, które blokowały drogę naprzeciwko Combeforce, składały się głównie z jednostek administracyjnych. Całkowicie zniszczony 10. pułk bersalierów rozpoczął serię niepołączonych i nieskoordynowanych ataków. Jako że brakowało im wsparcia artylerii i pojazdów opancerzonych, piechota i artyleria Combeforce odparła te natarcia dwukrotnie, potem jeszcze trzeci raz, gdy samochody pancerne jeździły tam i z powrotem, strzelając do każdego celu, jaki się pojawiał.

4.Brygada Pancerna Cauntera przybyła późnym popołudniem wraz ze wzmaganiem się nacisku na blokadę drogową. Combe zaproponował Creaghowi, że natychmiast zaatakuje kolumnę od strony zboczy na wschód. Caunter właśnie przechodził przez Antelat, gdy jego łącznościowcy przechwycili tę depeszę, a on od razu chętnie zgodził się na ten ruch, wysyłając 3. i 7. pułk huzarów z Royal Tank Regiment oraz 2.Royal Tank Regiment na ciągle wydłużającą się kolumnę. 7.pułk huzarów dotarł do Beda Fomm o 17:00. Żołnierze widzieli stamtąd włoską kolumnę rozciągającą się daleko w obu kierunkach i natychmiast ruszyli do natarcia. Gęstniejący mrok przerwał działania, ale zanim to nastąpiło, jeszcze dwie kolumny pojazdów i artylerii zostały ostrzelane w świetle rzucanym przez płonącą cysternę z paliwem. Jeńców strzegł jedynie sierżant huzarów uzbrojony tylko w pistolet Very, asystował mu jeden z wziętych do niewoli Włochów, który w pewniej chwili wręczył mu broń automatyczną. Płynnie mówiący po angielsku pomocny jeniec miał amerykański akcent, jako że przez 11 lat mieszkał w USA. Dwa czołgi M13 zostały zdobyte przez porucznika Normana Plougha z 2.Royal Tank Regiment, który podszedł do nich z boku, gdy jego Cruiser dotarł do końca ostrzelanego transportu zatrzymanego przez blokadę, którą on i jego towarzysze zbudowali z dwóch autobusów. Kazał kawalerzyście nazywającemu się Eldred "Taffy" Hughes wysadzić na zewnątrz załogi, co ten wykonywał, pukając w wieżyczki swoim rewolwerem. Gdy maszerowali razem na tyły, Hughes zauważył "włoskiego oficera w pięknym piaskowo niebieskim mundurze obszytym złotymi galonami". Natychmiast wydał mu rozkaz "dołącz", który pomimo protestu był wykonany. Później Hughes został odznaczony Distinguished Conduct Medal.

Wielu Włochów podchodziło w nocy, aby się poddać, ale znacznie więcej wymykało się przez flankę leżącą od strony morza, gdzie niektóry z nich byli łapani przez 1.KDG. Dragoni meldowali brak jakiegokolwiek zagrożenia innego niż słabnące baterie w radiach, a siłom Combeforce brakowało żywności i amunicji. Na każde działo 4.Royal Horse Artillery przypadało tylko po 30 pocisków i wszyscy prosili o zaopatrzenie, ale powiedziano im, że na razie muszą sobie radzić sami. W rzeczywistości brytyjska artyleria straciła wszelkie pozory mobilności - ostatnie krople paliwa z każdego źródła rezerwowano dla pojazdów pancernych. Nawet spracowane wozy 7.Brygady Pancernej były w cenie przed rozpoczęciem akcji. Włochów co prawda otoczono, ale niebezpieczni cienkim kordonem. Na szczęście ich nieustająca nieumiejętność podjęcia działań zwiadowczych oznaczała, że nie byli tego świadomi. Z ich punktu widzenia duże i silne jednostki trzymały ich w saku, pogląd ten pogłębiało też jeszcze z dawna ugruntowane przekonanie, że Rzym nie wyposażył ich odpowiednio do prowadzenia nowoczesnych działań wojennych. Woda kolońska i szynka parmeńska wydawały się mieć nikłą wartość bojową wobec krwiożerczych żołnierzy, którzy właśnie spędzili noc w zimnych i wilgotnych dziurach wykopanych w ziemi.

Australijczycy weszli do Barki (ob.Al-Mardż) 5 lutego przy odgłosach detonacji wielkiej ilości amunicji, wysadzonej w magazynie wkrótce po przybyciu czołowych patroli, naciskających na tyły kolumny, teraz długiej już na 18 kilometrów. Tellera rozkazał "Electric Whiskers" Bergonzolemu wyrwanie się z pułapki- był to prawdziwy kielich trucizny. Artyleria przybywała w dużych ilościach, ale brygada pancerna "Babini" rozproszyła się, aby zabezpieczać tyły przed Australijczykami i skrzydła przed grupą wsparcia. Włoski dowódca był pozbawiony pomysłów i nieco podenerwowany. Planował zorganizować atak na Combeforce przy pomocy wszystkich sił pancernych, jakie były możliwe do zgromadzenia wokół Pryszcza, i uderzyć na blokadę flanki i od tyłu. Creagh rozkazał grupie wsparcia (1.KRRC i kilka dział) kierować się na osadę Sceleidima i zaatakować tyły kolumny, podczas gdy Combeforce i 4.Brygada Pancerna miały zacieśniać uścisk. Ich siły pancerne składały się z dwóch Cruiserów i trzech czołgów lekkich w oddziale kwatery głównej brygady, siedmiu Cruiserów i sześciu czołgów lekkich w 3.pułku huzarów, jednego Cruisera i 29 czołgów lekkich w 7.pułku huzarów i 12 Cruiserów i siedmiu czołgów lekkich w 2.Royal Tank Regiment. Caunter sądził, że Beda Fomm będzie punktem krytycznym, ale Creagh odmówił przekazania pod jego rozkazy 7.Brygady Pancernej (składającej się w tym momencie z 10 Cruiserów i ośmiu lekkich czołgów z 1.Royal Tank Regiment), jako że stanowiła ona jedyny odwód pancerny. Pozostawienie ich pod dowództwem 7.Brygady miało jednak ten skutek, że Caunter, przebywający osobiście na polu bitwy, nie mógł nawiązać z nimi bezpośredniej łączności i zintegrować ich działań z poczynaniami własnych wojsk.

Walka następnego dnia podzieliła się na dwa niezależne, ale powiązane ze sobą starcia - jedno wokół blokady drogowej Combeforce w Sidi Saleh, drugie 4.Brygady Pancernej pod Beda Fomm. Rankiem 6 lutego żołnierzy przywitał silny wiatr i deszcz. Widoczność pogarszała się przez cały dzień z powodu nagłych porywów wiatru i zacinającego deszczu. Światło poranka zastało Włochów w rozproszonej kolumnie, rozciągającej się na całe mile wzdłuż drogi. Niektórzy podjęli wysyłek wykonywania ukryć przed pociskami i odprzodkowania dział, ale większość z nich siedziała stłoczona w pojazdach z włączonymi silnikami, mając nadzieje na szybki ruch w naprzód i wyrwanie się z pułapki. Lepsze morale i determinację wykazywali włoscy czołgiści podczas wcześniejszych starć - ich obecny stan ducha był beznadziejny. Podczas gdy 3. i 7.pułk huzarów operował wzdłuż całej długości kolumny w kierunku północnym, pierwszy atak przeciwko 2.Royal Tank Regiment wokół Pryszcza rozpoczął się o 8:30. Ugrupowanie dziesięciu M13/40 zostało przywitane ogniem przez Cruisery A13 ze szwadronu "A" - ukrytego na stanowiskach odległych o 550 metrów - i zniszczone. Szwadron "A" wycofał się 1600 metrów na wschód pod następne zbocze (znane jako Meczet, z powodu tajemniczego białego grobowca), skąd zniszczył kolejne siedem M13, podczas gdy wolniejsze A9 i A10 szwadronu "C" manewrowały wokół Pryszcza, gdzie zniszczyły kolejne osiem włoskich czołgów. Kolumna, która ruszyła w kierunku Combeforce, została powstrzymana i zniszczona przez szwadron "A", przy czym wzięto 350 jeńców.

Wzgórze wkrótce zakwitło eksplozjami pod ogniem włoskiej artylerii i 2.Royal Tank Regiment musiał przetrwać ostrzał. Stan amunicji również zrobił się niebezpiecznie niski. Do północy około 40 włoskich czołgów średnich zostało unieruchomionych i porzuconych, ale nadal 50 lub więcej było w ruchu. Jedyny Cruiser zepsuł się, ale pośpiesznie naprawiono go w ciągu 25 przerażających minut w odległości 1800 metrów od linii wroga. Wsparcie ze strony 1.Royal Tank Regiment było niezbędne. Jednostka ta miała jednak problemy z łącznością i wydawało się, że zgubiła się gdzieś w burzy piaskowej niedaleko Antelat. Kawalerzysta "Topper" Brown z 2.Royal Tank Regiment opisał tego dnia walkę w następujący sposób:

Quote-alpha.png
Praktycznie przez cały poranek nie przestawaliśmy strzelać do przyczep załadowanych piechotą lub do czołgów. Pod koniec dnia na naszym koncie na pewno było 20 zniszczonych M13. Czasami, wobec przewagi wroga, wycofywaliśmy się do Pryszcza. Włoska artyleria zniszczyła cztery Cruisery z 2.Royal Tank Regiment, którym zabrakło amunicji. O godzinie 13:00 Royal Army Service Corps przyprowadził swoje ciężarówki z amunicją i pozostałe 10 Cruiserów zostało załadowane do pełna paliwem i pociskami"

Kiedy 2.Royal Tank Regiment był gotowy, by powrócić do akcji po stracie kolejnych trzech czołgów na skutek awarii, Pryszcz został zajęty przez włoską artylerię, więc obsadzili pozycję 1600 metrów na południe. Caunter ponawiał żądania, aby Cruisery 7. Brygady Pancernej dołączyły do niego, ale zakłócenia łączności sprawiły, że musiał walczyć samotnie. Do godziny 15:00 7. pułk huzarów znalazł tyły włoskiej kolumny i zauważył liczne M13, przesuwające się w kierunku stanowisk 3.pułku huzarów. Zgodnie z rozkazami powinni je zatrzymać, lecz jedynymi środkami, jakie pozostawały do ich dyspozycji był blef i manewry. Gdy posterunek obserwacyjny Royal Horse Artillery został chwilowo wyłączony z walki, sytuacja stała się krytyczna. Wkrótce jednak przywrócono łączność z obserwatorami i baterią artylerii a także uciszono włoskie działa na Pryszczu. O godzinie 16:00 2.Royal Tank Regiment był w stanie powrócić, aczkolwiek z bardzo niewielkim zapasem amunicji. W tej sytuacji Caunter rozkazał 1.Royal Tank Regiment przesunięcie się w kierunku Pryszcza, ale przedłużające się zakłócenia łączności nie dopuściły do tego aż do zapadnięcia zmroku. 2.Royal Tank Regiment po raz kolejny wycofał się, aby uzupełnić zapasy, co nastąpiło pod osłoną dymu, a Pryszcz znowu zmienił właściciela.

W między czasie przy blokadzie drogowej przez cały poranek Włosi uparcie usiłowali wydostać się z pułapki zorganizowanej przez Combeforce. Ich ataki różniły się siłą i spoistością, ale wszystkie zostały odparte. Około 10:40 zbliżyły się trzy kolumny prowadzone przez piechotę i mające w swoim składzie liczne pojazdy. Kolumny poruszające się szlakiem na wschód od drogi i przez wydmy zostały wkrótce zatrzymane i zmuszone do kapitulacji. Tymczasem pojazdy posuwające się wzdłuż drogi, wspierane przez czołgi i działa, były gotowe do walki. Wywiązał się pojedynek pomiędzy włoskim działem polowym 75 mm a armatą umieszczoną na ciężarówce, należącą do 106. Royal Horse Artillery, podczas którego te dwa działa walczyły ze sobą dokładnie na dystansie jednego kilometra (ich stanowiska były na słupkach kilometrowych). Brytyjski pojazd nie odniósł żadnych uszkodzeń, a włoska obsługa poddała się po pojawieniu się w ich tarczy działowej dwóch przestrzelin kalibru 37 mm. Godzinę później również ta ostatnia kolumna skapitulowała. Pozycje brytyjskie przez cały dzień znajdowały się pod ciągłym ostrzałem, ale dowódca kompanii sztabowej 2.RB zdecydował się rozbić wielki namiot kasyna oficerskiego kilkaset metrów za kompanią odwodową, ponieważ nie było bezpośredniego zagrożenia. Natychmiast przyciągnęło to wzmożoną uwagę włoskich artylerzystów. O zmroku około 30 włoskich czołgów i innych pojazdów przedarło się obok pozycji 2.Royal Tank Regiment w kierunku zachodnim. Było to o godzinie 18:00 Włosi podążyli następnie na południe w kierunku sił Combeforce i dotarli do nich o 21:00. Klika min postawionych na drodze zostało usuniętych i niektórym Włochom udało się przedrzeć przez blokadę. Cztery czołgi zostały zniszczone podczas gdy żołnierze z obsady jednego z portee polegli lub zostali ranni, gdy pocisk eksplodował na osłonie ich działa. Przedarły się kolejne cztery czołgi i kilka ciężarówek, ale reszta i około 500 żołnierzy piechoty nie wzięło udziału w tym uderzeniu. Pośpiesznie położono z powrotem miny i kolejny atak załamał się bliżej morza stronie drogi. Zajęła się nią 106.Royal Horse Artillery, teraz wzmocniona przez dwa właśnie przybyłe portee.

Bergonzoli zdawał sobie sprawę, że jego plan się nie powiódł. Pozostające jeszcze w jego gestii siły pancerne liczyły około 30 czołgów i zdecydował się użyć ich w czołowym ataku na pozycje Combeforce. O'Connor spędził poprzedni dzień u boku Creagha i, gdy grupa wsparcia zameldowała zajęcie Sceleidimy, skierował ją na tyły kolumny. Mackay otrzymali polecenie oddelegowania dwóch batalionów piechoty w tym samym celu. W czasie całej bitwy Australijczycy na północy ostro naciskali. Saperzy pracowali jak niewolnicy, aby otworzyć drogą i usunąć wraki. Następnie przez błoto i w deszczu pognali w kierunku Bengazi. Pierwsi z nich weszli wieczorem do miasta wśród wiwatujących tłumów. Dla strzelców i artylerzystów była to ciężka noc. Spędzili ją bezsennie, w podartych płaszczach, tuląc się do siebie w deszczu i chłodzie. Jeden z plutonów 2.RB strzegący 400 jeńców musiał uporać się z dwoma czołgami, które pojawiły się około godziny 4:00. Spowodowało to wybuch paniki u ich podopiecznych. Po unicestwieniu czołgów musieli jeszcze uspokoić jeńców. W końcu przybyła amunicja, ale kordon był nadal bardzo cienki. O godzinie 6:30, po gwałtownym przygotowaniu artyleryjskim i obejściu przez Włochów pozycji 4.Brygady Pancernej przystąpili oni do ostatniego desperackiego ataku. M13 strzelały w ruchu, łamiąc zasady praktyki artyleryjskiej tamtych lat, i szybko wdały się w pojedynek z działami przeciwpancernymi 106.Royal Horse Artillery. Delikatne małe działa były uciszane jedno po drugim, a piechotę powstrzymywali strzelcy, ale i oni zostali w końcu rozbici. W trakcie zaciekłej walki wręcz działa baterii "C" 4.Royal Horse Regiment otrzymały zgodę na ostrzelanie pozycji brytyjskich strzelców.

Dowódca baterii przeciwpancernej major R.S. Burton, napisał później: {{cytat: Wszystkie nasze działa przeciwpancerne sprawiły się bardzo dobrze. Sierżant Gould zniszczył sześć czołgów z niewiarygodnie małego dystansu. Posługiwał się swoim portee nader sprytnie, trafiając kilka czołgów w tył, gdy podjeżdżały drogą obok jego stanowiska. Natychmiast odznaczono go DCM}} W między czasie sam Burton przejął uszkodzone poprzedniego popołudnia portee i wraz ze swoim kucharzem i ordynansem przeprowadził je na skrzydło, oddając pięć strzałów do pięciu włoskich czołgów. Działą przeciwpancerne brygady strzelców i 25-funtówki zapisały na swoje konto pozostałe zniszczone czołgi, przy czym ostatni został unieruchomiony zaledwie 18 metrów od namiotu kasyna oficerskiego.

Wraz z zapadnięciem niesamowitej ciszy stało się oczywiste, że bez czołgów Włosi nie będą w stanie wywalczyć sobie wyjścia z pułapki. Białe flagi zaczęły pojawiać się tu i tam wzdłuż kolumny, a pojazdy opuszczały tłumy poddających się. Podpułkownik Callum Renton, dowodzący 2.RB, poprosił Burtona i jego ludzi o przedefilowanie przed nim i osobiście podziękował im w imieniu swojego batalionu, w którym było tylko trzech poległych i czterech rannych.

Usłyszawszy, że jest po wszystkim, O'Connor zwrócił się do Dormana-Smitha i powiedział: "Lepiej wyślijmy wiadomość do Archego, co powinniśmy napisać?. Dorman-Smith wymyślił myśliwską metaforę, która miała przemówić do Wavella. Brzmiała ona: "Lis zabity na polu..". Pelny tekst tej wiadomości wysłanej do Kairu bez zaszyfrowania, by ucieszyć Mussoliniego, brzmiał: "Myślę, że można to kreślić jako całkowite zwycięstwo". O'Connor napisał później: "Nikt z wrogów nie uszedł". Nieco później O'Connor odwiedził schwytanych włoskich generałów i przeprosił za niewygodę, jaką musieli znosić w miejscu, gdzie byli przetrzymywani. "Bardzo dziękujemy - odpowiedział generał Ferdinando Cona - zdajemy sobie sprawę, że przybyliście tu w wielkim pośpiechu".

Następstwa[edytuj | edytuj kod]

Starszy australijski oficer zapytał jednego ze sztabowców O'Connora: "Czy wie pan, jak nazywamy waszego generała? Mały terrier, bo nigdy nie odpuszcza". W sztabie brygady strzelców, niedaleko od rozbitego włoskiego czołgu, pod niedbale rozpiętym namiotem przypominającym Dormanowi-Smithowi padłego słonia, trwało przyjęcia. Ciała, zniszczone ciężarówki, porzucone wyposażenie, działa i czołgi tworzyły bezkształtne sterty. Ponad 25 000 jeńców, 216 dział, 1500 pojazdów mechanicznych i ponad 100 czołgów (z których wiele po remoncie trafiło do wyposażenia 6.Royal Tank Regiment) padło łupem Brytyjczyków w bitwie, która kosztowała ich zaledwie 25 poległych i rannych. Zwiększyło to całkowitą liczbę jeńców do 130 000 (skorygowaną potem do 110 000), wliczając w to 22 generałów, jednego admirała i oficjalny włoski dom publiczny. Zdobyto 180 czołgów średnich 200 lekkich, niezliczone pojazdy i 845 dział. Brytyjczycy stracili łącznie 500 poległych, mieli 1373 rannych i 55 zaginionych. Operacja "Compass" - jak powiedział Wavell - "nie mogłaby być przeprowadzona bez wspaniałego wsparcia RAF-u i Royal Navy." Według włoskich źródeł Włosi stracili w walce 58 samolotów (podczas trwania operacji), 91 nietkniętych maszyn przejęto na lotniskach, a nie mniej niż 1100 zdobyto uszkodzone. Straty RAF-u wynosiły ogółem sześć myśliwców Hurricane, pięć Gladiatorów, trzy bombowce Wellington i jedną maszynę typu Valentia. O'Connor był za kontynuowaniem akcji i wyparciem Włochów z całej Afryki Północnej. Był pewien, że będzie mógł zająć Trypolitanię i dokończyć dzieło pomimo nie najlepszego stanu sprzętu i zmęczenia żołnierzy. Sukces operacji nie oznaczał jednak dla Wavella końca trosk i problemów. Gdy 12 lutego Dorman-Smith przyjechał do Kairu, by przedstawić plan O'Connora, mapy pustyni, które przez długi czas przeważały na ścianach, zostały zastąpione mapami Grecji. "Widzisz Eric - powiedział Wavell, gestykulując - planują swoją wiosenną kampanię." Pomimo osiągnięcia tego, co Churchillowi wydawało się małym cudem, rozkaz przejścia do obrony został wydany jeszcze tego samego dnia. Dzień wcześniej Wavell otrzymał od Komitetu Obrony (Defence Committee) instrukcje nakazujące mu przed najazdem Niemców wysłać do Grecji korpus ekspedycyjny. Plan ten był powtórnie rozważony dwa tygodnie później i uzyskał wsparcie Wavella, jednak sposobność do jego realizacji minęła.

Wiele jednostek walczących w Cyrenajce, w tym australijska 6.Dywizja, znalazło się w Grecji. Kilka tygodni później zostały po kolei przebazowane w wyniku inwazji niemieckiej. Dużo czasu musiało upłynąć, zanim Brytyjczycy po raz kolejny mogli pomyśleć o Trypolisie - tego samego dnia, kiedy kazano im się zatrzymać, przybył do Libii Erwin Rommel, za którym wkrótce miały podążyć pierwsze oddziały Deutsches Afrika Korps.

Gry wojenne[edytuj | edytuj kod]

Kampanię tę można na rozmaite sposoby odtworzyć w grach wojennych, zwłaszcza na poziomie taktycznym. Włosi dalecy byli od tchórzostwa przypisywanemu im przez aliancką prasę (co robiono z myślą o czytelniku brytyjskim) i wielokrotnie udowadniali w boju, że potrafią walczyć z prawdziwym poświęceniem i odwagą. Brakowało im jednak morale, co nie dziwi, biorąc pod uwagę niedoskonałości ich machiny wojennej, połączone z ogromną przepaścią, jaka dzieliła oficerów i szeregowych żołnierzy. Ten fakt zauważyli zarówno alianci, jak i - nieco później - obserwatorzy niemieccy. W tym okresie wojny wojska Brytyjskiej Wspólnoty Narodów w Afryce Północnej prawie w całości składały się z oddziałów armii zawodowej, nawet te, w których służyli żołnierze z poboru, (jak Australijczycy), nadrabiały wspaniałym duchem bojowym. Możliwe jest więc stworzenie dużej liczby scenariuszy taktycznych, w których udział biorą niewielkie ugrupowania. W grach tego rodzaju o mniejszej skali można wykorzystać potyczki z udziałem samochodów pancernych 11.pułku huzarów lub kolumny "Jock", ścierających się z różnymi ugrupowaniami włoskimi, zarówno broniącymi się, jak i poruszającymi się po włoskiej stronie frontu. W łatwy sposób można zaplanować prostą grę dla pojedynczego gracza, w której kierowany przez niego szwadron wdaje się w potyczkę z losowo generowanymi ugrupowaniami włoskimi, np. przy użyciu talii kart. Teren operacji pustynnych jest raczej mało urozmaicony, ale walka toczy się na dużych odległościach, gry można więc tworzyć na mapie podzielonej na 12 kwadratów. każdy z nich byłby odwzorowany na powierzchni stołu go gry, w każdym przedstawiona by była inna włoska jednostka. Walki oddziałów pancernych można odzwierciedlić dzięki potyczkom szwadronów brytyjskich czołgów, patrolujących tereny kontrolowane przez Włochów, z wozami włoskimi, do jakich dochodziło na południe i zachód od Tobruku. Dla urozmaicenia rozgrywki i zmiany scenerii można też odtworzyć działania Australijczyków, przedzierających się przez Góry Zielone. Włosi bardzo często stawiali zacięty opór, jeśli zajmowali dobre do obrony stanowiska i dysponowali wsparciem artyleryjskim. Tego rodzaju sytuację nadają się na ciekawy scenariusz gry na poziomie batalionu oparty na zasadach "Wargames Resarch Group", Hell by Daylight" lub podobnych. Teren tych walk zapewnia znacznie więcej osłon niż otwarta pustynia, dzięki czemu strona włoska ma możliwość stawienie skutecznego oporu bez odwoływania się do sztucznych modyfikatorów, natomiast przed Australijczykami stawia większe wyzwanie, niż mogłoby się początkowo wydawać.

Na tym samym szczeblu możliwe są do odegrania konkretne akcje bojowe, takie jak zaatakowanie włoskich obozów czy bitwa pod Beda Fomm - to praktycznie gotowe scenariusze pojedynczych gier. Można je łatwo powiązać w miniaturowe kampanie poprzez połączenie dwóch głównych ognisk starć pod Beda Fomm, czy poprzez powiązanie ze sobą walk o Bardiję i Tobruk. W tym wypadku gry mogą odzwierciedlać realia historyczne, można też spróbować rozegrać kilka wariantów hipotecznych, przydzielając atakującym inne niż rzeczywiste oddziały, a obrońcom pozwalając na bardziej skutecznie rozstawienie jednostek. Po wybraniu planu obrony Włosi powinni jednak ograniczyć się jedynie do lokalnych kontrataków, natomiast wsparcie australijskiej artylerii powinno być znacznie limitowane, tak by wykorzystać je jedynie podczas naprawdę kluczowych walk. Trzeba jednak pamiętać, że nawet przy grze na poziomie batalionów, większość problemów, jakie pojawiają się w czasie rozgrywki, będzie natury taktycznej. Głównym problemem gracza odtwarzającego siły włoskie będzie mało efektywne dowodzenie i kontrola jego jednostek. Po obsadzeniu konkretnych stanowisk będzie mu bardzo mu bardzo trudno manewrować. Australijczycy natomiast muszą zwrócić szczególną uwagę na działania rozpoznawcze i staranne zaplanowanie szczegółów operacji. Dla bardziej doświadczonych graczy lub dla członków klubów pozostaje rozegranie kompanii w całości. Niestety, operacja "Compass" nie jest specjalnie popularna na rynku gier planszowych, gdyż przyćmiły ją późniejsze wyczyny Erwina Rommla. Być może wynika to też z faktu, że choć armia włoska w Afryce Północnej dysponowała w tym czasie olbrzymią przewagą liczebną, była tak źle dowodzona i mało mobilna, że stała na straconej pozycji w starciu z szybkim, mobilnym i dobrze dowodzonym przeciwnikiem, nawet znacznie mniej licznym - fakt ten trudno jest właściwie zbalansować podczas gry na poziomie strategicznym. Można jednak pokusić się o rozegranie całej kampanii przy użyciu zasad w rodzaju "Command Decision" lub "Corps Commander", mając po jednej stronie garstkę dywizji złożonych z różnego rodzaju sił, natomiast po drugiej dużą liczbę praktycznie identycznych wielkich jednostek. Trzeba jednak pamiętać, że w kampaniach pustynnych duże znaczenie ma zaopatrzenie, a co za tym idzie - transport. Na tym poziomie gry konieczne jest uwzględnienie tego faktu, gdyż pustynia to marzenie dla taktyka, ale koszmar dla logistyka.

Główne problemy, z którymi musieli się zmierzyć dowódcy wysokiego szczebla, miały naturę administracyjną. Fakt ten powinien zostać odzwierciedlony w grze. System musi uwzględniać codzienne zarządzanie potrzebami wszystkich jednostek wojskowych, co oznacza, że konieczne jest pamiętanie o transporcie żywności, amunicji i wody. Obie strony muszą rozważyć stworzenie magazynów polowych, konieczne też stają się uwzględnienie stanu zapasów, co ma bezpośrednie przełożenie na manewrowość sił. Prawdziwe trudności związane są z transportem. Brytyjczycy rozpoczęli kampanię mając wystarczające ilości środków transportowych, ale ponieśli ogromne straty (na pustyni około 40% pojazdów) i to właśnie braki transportu, wraz ze zwiększającą się odległością od macierzystych baz, były powodem, większości problemów O'Connora. Jeżeli proste i wiarygodne sposoby zarządzania zaopatrzeniem zostaną włączone do zasada kampanii (łącznie ze zużyciem pojazdów), to w czasie gry oczywista stanie się prawdziwa specyfika działań wojennych na pustyni - kluczem do sukcesu Brytyjczyków było zarządzenie ryzykiem. Niektórych graczy może zniechęcać nawet myśl o skomplikowanych obliczeniach opierających się na książkach, ale w praktyce nie musi to tak wyglądać - wystarczy zastosować prosty wzór (np. na liczbę ton zaopatrzenia na batalion dziennie). Do tego należy dodać amunicję dla artylerii o sił pancernych (dostarczenie ich wymaga oddzielnych zapasów paliwa), a potem potrzebna jest zwykła kalkulacja odległości oparta na odpowiednich źródłach (ciężarówki zwykle poruszały się na długich dystansach z prędkością 20km/h, wymagały dwóch godzina na załadunek i rozładunek i nie powinny być używane dłużej niż 16 godzin na dobę). Serwis można uwzględnić przy obniżeniu średniej prędkości, zależnie od dostępności i personelu warsztatów naprawczych. Te naprędce opracowane zasady powinny wystarczyć, aby zapewni sprawdzające się w grze, a jednocześnie kluczowe dla niej ograniczenia. Wavell powiedział, że im dłużej obserwuje nowoczesną wojnę, tym bardziej jest przekonany, że jest ona głównie kwestią administracji. Logistyka to sztuka wykorzystania możliwości, szczególnie na pustyni. Jak mówi porzekadło, amatorzy myślą taktycznie, zawodowcy logistycznie. Jeśli komuś wydaje się, że brytyjskie zwycięstwo przyszło z łatwością, może osobiście spróbować przekonać się, czy i jemu uda się a sztuka.

Chronologia[edytuj | edytuj kod]

1940[edytuj | edytuj kod]

10 czerwca – Włochy wypowiadają wojnę Francji i Wielkiej Brytanii.

11 czerwca – Regia Aeronautica przypuszcza pierwszy atak na Maltę. 11. pułk huzarów rozpoczyna operacje w Libii.

28 czerwca – ginie głównodowodzący włoskimi wojskami w Afryce Północnej, marszałek Italo Balbo. Zastępuje go marszałek Rodolfo Graziani.

9 lipca – bitwa koło przylądka Stilo, w której biorą udział flota brytyjska i włoska. Włosi wycofują się ponosząc ciężkie straty.

3 sierpnia – inwazja Włoch na Somali Brytyjskie.

19 sierpnia – Brytyjczycy ewakuują się z Somali.

16 września – Włosi zajmują Sidi Barrani.

11/12 listopada – atak lotnictwa brytyjskiej marynarki wojennej powoduje poważne straty wśród okrętów włoskich w Tarencie.

9 grudnia – rozpoczyna się operacja "Compass".

10 grudnia – odbicie Sidi Barrani.

17 grudnia – odzyskanie As-Sallum.

24 grudnia – rozpoczęcie operacji wokół Bardiji.

1941[edytuj | edytuj kod]

5 stycznia – australijska 6. Dywizja zdobywa Bardiję.

21-22 stycznia – australijska 6. Dywizja Piechoty zajmuje Tobruk.

5 lutego – 7. Dywizja Pancerna organizuje blokadę drogi pod Beda Fomm.

7 lutego – włoska 10. Armia kapituluje.

12 lutego – generał Erwin Rommel przybywa do Trypolisu.

Zestawienie sił obu stron[edytuj | edytuj kod]

Siły włoskie[edytuj | edytuj kod]

Choć armia włoska, Regio Esercito, uczestniczyła w działaniach wojennych od pięciu lat, to walczyła ze słabo uzbrojonymi przeciwnikami w konfliktach typu kolonialnego i ewidentnie nie była gotowa do wzięcia udziału w nowoczesnej wojnie. Powszechną mobilizację zarządzono 10 października 1940 r., a oddziały zamorskie wzmocniono. Chociaż nie brakowało zadziornych młodzieńców, którzy stanowili o liczebności wojsk, gorzej wyglądała sytuacja jeżeli chodzi o uzdolnieniu technicznym żołnierzy i doświadczeniu dowódców - wartość bojowa korpusu oficerskiego nie była wystarczająca. Po reorganizacji w 1938r. utworzono "binarne" dywizje składające się z dwóch pułków piechoty. Zwykle przyjmowały one nazwę odpowiadającej brygady[3], były również numerowane. Ich liczebność wynosiła 13 000 ludzi. Choć wiele miało szkieletową obsadę, dawały Mussoliniemu iluzję siły militarnej - żołnierze byli liczni, tyle że ich wyposażenie szwankowało. Z wyjątkiem wyspecjalizowanych jednostek, takich jak bersalierzy, piechota cechowała się niską jakością, i to zarówno pod względem wyszkolenia, jak i dowodzenia.

Co więcej, Milicja Faszystowska[4], znana jako Czarne Koszule (CCNN) tworzyła legiony, które weszły w skład dywizji piechoty w 1940r., sformowano również pewną liczbę dywizji CCNN z libijskich kolonistów. Taka organizacja sprzyjała raczej politycznemu entuzjazmowi niż skuteczności bojowe, czego skutki były łatwe do przewidzenia. W samej Libii stworzono Regio Corpo di Truppe Libiche (Królewski Korpus Wojsk Libijskich), składający się z dwóch słabo wyszkolonych dywizji. W ich skład wchodziło 900 Włochów i 6500 żołnierzy tubylczych. Trzecia stworzona ad hoc dywizja, nazwana od nazwiska dowódcy Gruppo Maletti, została sformowana wokół pułku piechoty i zgrupowania czołgów. Kolejne grupy sił tubylczych utrzymywane na Saharze broniły ważniejszych pustynnych oaz i wysuniętych posterunków. Składały się one z garnizonowych kompanii karabinów maszynowych, batalionu wielbłądziego i kompanii zmotoryzowanych (Compagnia Saharina). Guardia alla Frontiera (GaF), czyli straż graniczna, była zorganizowana w takim sam sposób jak we Włoszech - w jej skład wchodziły jednostki piechoty, artylerii i saperów. Odpowiadała za linie komunikacyjne oraz samą granicę, została podzielona na sektory działania: Bardija, Tobruk, Trypolis.

Kiedy żołnierze Wspólnoty Brytyjskiej przechwycili włoski sprzęt, niespecjalnie im on zaimponował. Karabiny i broń maszynowa nie mogły równać się z ich uzbrojeniem. Włosi użytkowali lekką broń strzelecką kalibru od 6,5 do 7,34mm, a ich granaty ręczne wydawały się niegroźne już w odległości 2 metrów. Nawet artyleria zdawała się mieć nikłą siłę uderzeniową - na szczeblu dywizji wspierały ją bataliony moździerzy 81 mm. Wprawdzie działa przeciwpancerne 47 mm spełniały współczesne standardy, ale większość artylerii polowej była przestarzała. Włosi posiadali bezużyteczne L3, brakowała im skutecznych czołgów średnich. M13/40 stanowił jedynie marginalne udoskonalenie M11/39, oba te typy były praktycznie nieosiągalne. Sytuację pogarszało to, że więcej niż połowa broni pancernej była obsługiwana przez żołnierzy piechoty w batalionach przydzielanych do poszczególnych dywizji. Zgodnie z zaleceniami wszystkie one zostały 28 sierpnia przekazane pod dowództwo generała Valentino Babiniego z Comando Carri Armati dell Libia (Dowództwo Czołgów w Libii). W listopadzie sformowano specjalną brygadę pancerną, w której skład wchodziło początkowo 57 czołgów średnich M13/40 z 3. i 5. batalionu, trzy batalionu bersalierów, szwadron samochodów pancernych, dwie zmotoryzowane baterie przeciwpancernych, pułk artylerii, kompania saperów, dwie kompanie ciężarówek i pododdział administracyjny. Ogółem pancerne siły włoskie składały się ze 145 czołgów M13/40 (bataliony o numerach 3., 5., 6. i 20.), 70 czołgów M11/39 (1. i 2. batalion) oraz 339 tankietek L3.

10 czerwca w Libii stacjonowały dwie włoskie armie. 5.Armia w Trypolitanii miała na zachodzie tereny należące do Francji, 10.Armia w Cyrenajce stała naprzeciw Brytyjczyków. Wraz z upadkiem Francji 10.Armia została wzmocniona jednostkami pochodzącymi z 5.Armii, tak że Brytyjczycy znaleźli się wyraźnie w mniejszości. Główną wadą było to, że dywizje przemieszczone do Libii określono jak "Autotrasportibile tipo Africa Settentriole", co sugerowało ich pełne zmotoryzowanie. Co prawda Włosi mieli więcej środków transportu niż armia niemiecka w 1940r., ale były one przydzielone do formacji znajdujących się w dyspozycji i rezerwie nieudolnego dowództwa głównego. W odpowiedni czasie większość tych pojazdów trafiłaby do rąk Brytyjczyków, umożliwiając im posuwanie się naprzód. Niedostatki włoskiej armii nie ograniczały się do środków transportu i broni pancernej - nie było też wystarczającej ilości uzbrojenia przeciwpancernego i przeciwlotniczego. Braki w uzbrojeniu i nieudolność służb wywiadowczych, które często znacznie przeceniały siłę Brytyjczyków podczas kampanii, doprowadziły do tego, że Włosi jako żołnierze na polu bitwy cieszyli się niezasłużoną złą sławą. Wystawiając taką opinie, nie wzięto pod uwagę warunków, w jakich działali, zignorowano poświęcenie żołnierzy, zwłaszcza artylerzystów, którzy często walczyli, dopóki wszyscy nie padli martwi przy swych działach. Trzeba pamiętać, że więcej odwagi wymaga pójście do boju z kiepskim wyposażeniem i w imię niedorzecznej idei niż z pełną wiarą w własne instytucje wojskowe.

Także Regia Aeronautica liczebnie przewyższała siły RAF-u. W rejonie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie Włosi rozmieścili około 2600 maszyn pierwszej linii. Choć ich trasy dokonywania wzmocnień były łatwiejsze, również boleśnie odczuwali chroniczny niedostatek części zapasowych, paliwa i rezerw. Ich sytuacja jeszcze się pogorszyła po wprowadzeniu morskiej i lądowej blokady Libii, co skutkowało niewystarczającą obsługą techniczną. Włoskie samoloty nie były złe, ale brytyjscy piloci czuli się lepsi. W maju 1940r. Brytyjczycy szacowali, że Włosi mają w Libii 340 maszyn. W rzeczywistości było ich 543, w tym tylko 306 nadających się do użytku. Okręty Regia Marina były dobrze zbudowane i odpowiednio uzbrojone, aczkolwiek niektóre z nich wymagały modernizacji. Szczególną słabość, częściowo rekompensowaną przez Regia Aeronautica, stanowił brak lotniskowców. Główne jednostki floty bazowały w Tarencie, ale baza ta została pozbawiona znaczenia po śmiałym uderzeniu samolotów torpedowych Swordfish z sił lotniczych floty w listopadzie 1940r. Atak ten doprowadził do zatopienia trzech pancerników i uszkodzenia krążownika oraz dwóch niszczycieli za cenę utraty dwóch samolotów i czterech ludzi. Osobne zagrożenie stanowiły okręty podwodne, ale i one nie były przygotowane do wojny. W krótkim czasie zatopiono tak wiele z nich, że ich liczba na patrolach została drastycznie ograniczona.

Dowódcy włoscy[edytuj | edytuj kod]

28 czerwca włoskie działa przeciwlotnicze w Tobruku zestrzeliły własnego głównodowodzącego, marszałka Italo Balbo, podczas jego podróży powrotnej z Rzymu. Mimo że w tym samym czasie trwał brytyjski nalot i wydawało się oczywiste, że zestrzelenie było przypadkowe, krążyły plotki, że do śmierci marszałka doszło z rozkazu Mussoliniego, który jakiś czas później zauważył:

Quote-alpha.png
Balbo był jedynym zdolnym do zabicia mnie

RAF zrzucił nawet notatkę z wyrazami żalu i wieniec z napisem zawierającym stwierdzenie, że Włochy straciły swojego najlepszego dowódcę. Miejsce Balbo zajął marszałek Rodolfo "Lucky" Grazini, noszący przezwisko "Pustynny Rzeźnik". Po tym jak w latach 30. z dzikim okrucieństwem zmasakrował zbuntowanych Arabów Senussi podczas powstania, był on uważany za najlepszego wojownika pustyni. W 1936r. został mianowany wicekrólem Etiopii, ale jego odznaczające się brutalnością działania, mające umocnić włoskie panowanie, były tak skandaliczne, że w 1937r. zastąpił go książę d'Aosta. Tuż po wybuchu wojny, jako dowódca Armii Padu, odpowiadał za nieudany atak na południe Francji.

Zdając sobie sprawę z utrudnień związanych z prowadzeniem operacji pustynnych i prześladowany myślami o komplikacjach logistycznych, Graziani, mimo posiadania przygniatającej przewagi liczebnej, zignorował błagania Mussoliniego, by rozpocząć działania ofensywne. Z ministrem spraw zagranicznych hrabią Ciano podzielił się swoim proroczym pesymizmem:

Quote-alpha.png
Zaopatrzenie w wodę jest wysoce niewystarczające. Czeka nas porażka, która w warunkach pustynnych doprowadzi do totalnej klęski

W żadnej mierze nie było to nastawienie zachęcające jego oddziały do chwalebnego ataku, a i we wczesnych działaniach nie było nic co mogłoby dodać żołnierzom pewność siebie.

W Cyrenajce 10. Armią początkowo dowodził generał Mario Berti. Gdy rozpoczęła się brytyjska ofensywa, był on nieobecny z powodów zdrowotnych - zastępował go dowódca trypolitańskiej 5.Armii generał Italo Gariboldi. We właściwym czasie zastąpił on Grazianiego po bitwie pod Beda Fomm, a jego stanowisko przekazano najbarwniejszej postaci z włoskich dowodzących, którzy niedługo mieli poddać - generałowi Annibale Bergonzolemu, znanemu jako "Barba Elettrica" ("Elektryczna Broda") z powodu jego powiewającej długiej brody, podziwianemu za zwycięstwa w czasie hiszpańskiej wojny domowej. Pomimo faktu, że jego przezwisko zostało ośmieszone przez Brytyjczyków, którzy zmienili je na "Electric Whiskers" ("Elektryczne Bokobrody"), był szanowaną postacią. W początkowym okresie działań wojennych ceniono go wysoko jako surowego i prawego dowódcę w polu. Dowodził garnizonem Bardiji, a następnie Tobruku, gdzie pieszo opuścił czterech dowódców dywizji, ratując własną skórę.

Wojska włoskie 7 grudnia 1940[5][edytuj | edytuj kod]

Siły włoskie w Afryce

10.ARMIA (marszałek Rodolfo Graziani)

Siły 10.Armii:

  • 10.pułk bersalierów
  • 12.pułk bersalierów
  • 12.pułk artylerii
  • 25.pułk artylerii
  • 55.pułk artylerii
  • bataliony karabinów maszynowych z 55.Dywizji Piechoty "Savona" oraz 17.Dywizji Piechoty "Pavia"
  • batalion karabinów maszynowych z 25.Dywizji Piechoty "Bologna"[6]
  • siły pancerne z Comando Carri Armati dell Libia (generał Valentino Babini):
    • Brygada pancerna "Babini":
      • czołgi z 3.batalionu
      • czołgi z 5.batalionu
      • trzy bataliony bersalierów
      • batalion motocyklistów
      • pułk artylerii
      • dwie kompanie przeciwpancerne
      • kompania saperów
      • oddziały logistyczne

XX Korpus (generał Ferdinando Cona)

  • 60.Dywizja Piechoty "Sabratha" (Darna)
    • 85.pułk piechoty z brygady "Verona"
    • 86.pułk piechoty z brygady "Verona"
    • 42.pułk artylerii

Gruppo Divisioni Libiche - Grupa Libijska (generał Sebastiano Gallina)

  • 2.Grupa Pancerna (pułkownik Antonio Trivioli
  • 2.batalion 4.pułku czołgów M11/39
  • 9.batalion czołgów L3
  • 20.batalion czołgów L3
  • 61.batalion czołgów L3

1.Dywizja Libijska "Sibelle" 2.Dywizja Libijska "Tummar" 3.Grupa Libijska "Nibeiwa" 4. Dywizja "3 Gennaio" Czarnych Koszul

  • 250.Legion (90.,94. i 174.batalion)
  • 270.Legion (103., 110. i 143.batalion)
  • 204.pułk artylerii armijnej

XXI Korpus (generał Lorenzo Dalmazzo)

  • 5.batalion M13/40
  • 4.batalion [L3]
  • 60.batalion L3

63.Dywizja "Cirene"

  • 157.pułk piechoty (brygada "Liguria")
  • 158.pułk piechoty (brygada "Liguria")
  • 45.pułk artylerii

64.Dywizja "Cantanzaro"

  • 141.pułk piechoty
  • 132.pułk piechoty
  • 203.pułk artylerii

XXI Korpus (generał Petassi Manella) 1.Grupa Pancerna (pułkownik Pietro Aresca)

  • sztab i 1.batalion
  • 4.pułk pancerny M11/39
  • 21.batalion M13/40
  • 62.batalion L3
  • 63.batalion L3

61.Dywizja "Sirte"

  • 69.pułk piechoty
  • 70.pułk piechoty
  • 43.pułk artylerii

XXIII Korpus (generał Annibale Bergonzoli) 1.Dywizja Czarnych Koszul "23 Marzo"

  • 210.legion
    • 114.batalion
    • 118.batalion
    • 119.batalion
  • 233.legion
    • 129.batalion
    • 133.batalion
    • 148.batalion
  • 201.pułk artylerii armijnej

2.Dywizja Czarnych Koszul "28 Octobre"

  • 231.legion
    • 71.batalion
    • 81.batalion
    • 102.batalion
  • 203.legion
    • 103.batalion
    • 110.batalion
    • 143.batalion
  • 202.pułk artylerii armijnej

62.Dywizja "Marmarica"

  • 115.pułk piechoty
  • 116.pułk piechoty
  • 44.pułk artylerii

Regia Aeronautica[7]

5.Squadra (generał Felip Porro)

  • Bombowce:
  • 10.Stormo - 31 maszyn S.M.79
  • 14.Stormo - 43 maszyny S.M.81; 12 maszyn S.M.79; 1 maszyna BR.20
  • 15.Stormo - 21 maszyn S.M.81; 37 maszyn S.M.79; 3 maszyny BR.20
  • 33.Stormo - 31 maszyn S.M.79
  • Myśliwce:
  • 2.Stormo - 60 maszyn CR.32; 25 maszyn CR.42
  • 10.Gruppo - 27 maszyn CR.42
  • 50.Stormo - 68 maszyn Ba.65; 17 maszyn Ro.17; 23 maszyny Ca 310

Garnizon Kolonialny

  • 1.Gruppo - 32 maszyny Ghibli
  • 2.Gruppo - 27 maszyn różnych typów

Obserwacja Powietrzna

  • 64.Gruppo - 5 maszyn Ro 1 bis; 9 maszyn Ro.37bis
  • 73.Gruppo - 1 maszyna Ro 1 bis; 8 maszyn Ro.37bis
  • 143.Eskadra (Morska) - 6 łodzi latających Cant Z.501
  • inne - 55 maszyn różnych typów

Razem: 542 maszyny, w tym 306 operacyjnych.

Siły Brytyjczyków i Brytyjskiej Wspólnoty Narodów[edytuj | edytuj kod]

Na Bliskim Wschodzie żadne napuszone przemówienia Churchilla o Armii Nilu nie mogły ukryć brytyjskiej słabości. W Egipcie, nominalnie niepodległym i neutralnym kraju, w którym wojska brytyjskie miały prawo operować w obronie Kanału Sueskiego, było tylko 36 000 żołnierzy. Dwudziestoletni król tego kraju, Faruk I, wraz ze swym otoczeniem był daleki od entuzjazmu w kwestii obecności Brytyjczyków; władca otaczał się włoskimi dworakami. Sympatyzowanie środowisk rządowych i wojskowych z państwami Osi niepokoiło Brytyjczyków aż do ostatecznego zwycięstwa pod El-Alamejn w 1942r. Własne siły wojskowe Egiptu były rozproszone, dbały o bezpieczeństwo wewnętrzne, i musiały być uzupełniane oddziałami brytyjskimi, które - podobnie rozproszone - zapewniały bezpieczeństwo wewnętrzne w Palestynie. Co ważne, dzięki generałowi Wavellowi standardy wyszkolenia i przygotowania do operacji pustynnych były wysokie. W przypadku 7.Dywizji Pancernej stało się tak dzięki generałowi majorowi Percy'emu Hobartowi. Przed wojną stał się on bardzo niepopularny w brytyjskiej armii z powodu nieuzasadnionego entuzjazmu, jaki wzbudzały w nim czołgi. Mimo to sformował "Ruchomą Dywizję" i nauczył swoich ludzi, jak mają działać na pustyni, szczególnie podkreślając główną rolę nawigacji. Niestety, po kłótni z Wilsonem Hobart został przeniesiony, a kolejne zmiany doprowadziły do utworzenia z dywizji dwóch brygad pancernych i grupy wsparcia. 7. Dywizja Pancerna została powołana 11 czerwca 1940 r. i w owym czasie była to jedyna kompletna jednostka zdolna do aktywnej służby bojowej.

We właściwym czasie jako wzmocnienie przybyła hinduska 4.Dywizja, stopniowo zaczęli dołączać Australijczycy i Nowozelandczycy. Jako pierwsza pojawiła się australijska 6.Dywizja. Te jednostki Wspólnoty były tworzone w oparciu o regulamin brytyjski. Dowództwo dywizji dysponowało trzema brygadami po trzy bataliony piechoty każda, trzema pułkami artylerii polowej, pułkiem kawalerii na potrzeby rozpoznania na średnich odległościach oraz wspierającymi oddziałami saperskimi i obsługowymi. W piechocie indyjskiej służyli żołnierze długoterminowi, a większość oficerów była Brytyjczykami. Wszyscy Australijczycy byli ochotnikami, pełnymi ducha bojowego i zdeterminowanymi, aby męstwem dorównać walecznym ojcom, którzy zdobyli reputację na tych samych piaskach pustyni i błocie Flandrii podczas I wojny światowej. Wszystkie siły brytyjskie były uzbrojone w godny zaufania karabin Lee-Enfield kalibru 7,7 mm z krótkim magazynkiem, który udowodnił swoją przydatność w okresie I wojny światowej. W użyciu były również nowe lekkie karabiny maszynowe Bren i moździerze 76 mm, wzmacniające siłę ognia. Wśród broni uzupełniającej znalazły się niezawodne średnie karabiny maszynowe Vickers, zgrupowane w oddzielnych batalionach. Większość artylerii polowej stanowiły doskonałe i nowoczesne haubicoarmaty 25-funtowe (87,6 mm), wraz z artylerią średnią kalibru 114 mm i 150 mm. Działa te były nieco przestarzałe, ale ich siła ognia znacznie przewyższała możliwości uderzeniowe przeciwnika. Najważniejsze, że cały transport był zmechanizowany i - choć zawsze go było za mało - liczebnie przewyższał włoski.

Wsparcie pancerne składało się z wozów Universal Carrier w wielu odmianach, batalion piechoty miał co najmniej jeden pluton tych pojazdów. Dywizyjny pułk kawalerii wyposażony był w czołgi lekkie Vickers Mark VI, używane były również przez niektóre pułki 7.Dywizji Pancernej. Chociaż wszystkie te pojazdy były dość szybkie, to ich bardzo słabe uzbrojenie sprawiało, że nadawały się tylko do rekonesansu i wsparcia. Te pierwsze uzbrajano zwykle w rusznice przeciwpancerne Boys i w Breny, pozostałe wyposażono w karabiny maszynowe Vickersa o kalibrze 12,7 mm i 7,7 mm; nie były odporne na broń przeciwpancerną. Inne pułki pancerne 7.Dywizji posiadały różne wersje czołgu Cruiser. Pojazdy te były nieco lepiej opancerzone, wyposażono je w karabiny maszynowe i działa dwufuntowe (40 mm), zdolne przebić pancerze włoskich maszyn, ale strzelające wyłącznie pełnymi pociskami przeciwpancernymi o ograniczonej skuteczności w przypadku celów nieopancerzonych. Pułki 7.Dywizji Pancernej wymieniały się szwadronami, tak aby każdy z nich dysponował czołgami lekkimi, i Cruiserami. Największe znaczenie miały czołgi typu Matilda, zaprojektowane specjalnie do wspierania piechoty, którymi dysponował 7. batalion Królewskiego Pułku Czołgów (Royal Tank Regiment - RTR). Wręcz szokowały skutecznością, gdyż były praktycznie nie do pokonania.

Po objęciu dowództwa nad siłami RAF-u na śródziemnomorskim i blisko wschodnim obszarze działań wojennych Longmore nie znalazł w wyposażeniu żadnych nowoczesnych myśliwców ani bombowców dalekiego zasięgu. Brakowało również części zamiennych i wyposażenia, więc bezzwłocznie zaczął się domagać uzupełnienia rezerw. W sierpniu 1940r. rozpoczęto modernizację lotnictwa, ale do końca roku dysponował tylko 87 myśliwcami Hawker Hurricane, 85 sztukami Bristol Blenheim, i 41 maszynami Vickers Wellington. Potrzeba było 70 dni, by zaopatrzenie dotarło do Egiptu. W lipcu 1940r. grupa techników została wysłana do Takoradi, by rozpocząć pracę nad nowymi instalacjami niezbędnymi do utworzenia transyafrykańskiej trasy, którą miało być dostarczane wyposażenie - 140 maszyn miesięcznie. Tak dobrze wykonali oni swoje zadanie, że pierwszy kurs z posiłkami wystartował 20 września[8]. Do końca października 1943r. ponad 5 tysięcy samolotów zostało przetransportowanych do Egiptu szlakiem Takoradi. Na morzu, zwłaszcza po ataku na Tarent, Brytyjczycy mieli przewagę, głównie dzięki możliwością swoich lotniskowców. Wzmacniało ją poczucie niższości panujące wśród Włochów, którzy jeszcze przed rozpoczęciem wrogich działań twierdzili:

Quote-alpha.png
Brytyjska siła morska w porównaniu z naszą nie może być określona inaczej jak tylko miażdżąca przewaga.

Dowódcy brytyjscy[edytuj | edytuj kod]

2 sierpnia 1939 roku generał Archibald Wavell został mianowany głównodowodzącym (Commander-in-Chief) nowo utworzonego Dowódca Bliskiego Wschodu. Wstąpił do oddziału Black Watch (Royal Highland Regiment) w 1901r. i był wybitnym studentem z wyróżniającym się dossier. Na swoim nowym stanowisku musiał zmierzyć się z olbrzymimi trudnościami i przygniatającymi konfliktami, z których nie jednymi były jego stosunki z premierem Winstonem Churchillem. W 1940r. po wizycie Wavella w Londynie Churchil opisał go jako "dobrego, przeciętnego pułkownika". Sytuację pogarszało nie tylko to, że premier w znacznej mierze nie doceniał generała, lecz także nieustanne ingerowanie w szczegóły jego pracy, do tego stopnia, że w pewnym momencie Wavell rozważał nawet podanie się do dymisji. Na szczęście "The Chief", jak powszechnie go nazywano, odstąpił od tego pomysłu, co więcej, dawał zdumiewające pokazy sztuki dowodzenia, kontrolując symultaniczne działania, finalnie prowadzone na terenie 14 państw i terytoriów położonych na trzech kontynentach.

Generał porucznik Henry Maitland Wilson był głównodowodzącym wojskami brytyjskimi w Egipcie. Obdarzony pogodnym usposobieniem "Jumbo" Wilson stanowił kluczowy element całej maszynerii, ponieważ odpowiadał za tak ważne zadania jak dostarczanie wojsk do stref działań, zakwaterowanie ich, zapewnienie aprowizacji i wody pitnej, a jednocześnie planowanie różnorakich operacji. W osobie generała porucznika Richarda O'Connora z Sił Pustyni Zachodniej (Western Desert Force - WDF) Wavell miał dowódcę wyróżniającego się talentem: szybko myślącego, o znakomitym wyczuciu detali, opanowanego pod ostrzałem i zdolnego do przekazywania swojego spokoju podwładnym, a co więcej, zawsze pojawiającego się we właściwym miejscu i czasie, by zrealizować swoje plany w warunkach bojowych. Jego odziałem byli strzelcy szkoccy (The Cameronians). O'Connor miał zdolność intuicyjnego rozumienia mobilnych działań jednostek zmechanizowanych, co były cechą charakterystyczną takich oficerów piechoty jak Heinz Guderian.

Podczas całej kampanii wojska lądowe otrzymywały istotne wsparcie od sił powietrznych dowodzonych przez marszałka lotnictwa Arthura Longmore'a, który zręcznie zachowywał swoje malejące rezerwy, by wywierać ciągły nacisk na lotnictwo włoskie. Urodzony w Australii Longmore miał 55 lat, gdy w maju 1940r. został dowodzącym lotnictwem na basenie Morza Śródziemnego. Sir Maurice Dean powiedział o nim:

Quote-alpha.png
inteligentny, błyskotliwy, wysoce kompetentny i niewzruszony - po prostu właściwy człowiek na te burzliwe dni 1940r.

Niepewny co do dokładnych granic swoich uprawnień, Longmore poprosił o uściślenie kompetencji. Odpowiedział otrzymał 11 czerwca. Miał dowodzić:

Quote-alpha.png
Wszystkimi jednostkami RAF-u stacjonującymi lub operującymi w Egipcie, Palestynie, Transjordanii, Afryce Wschodniej, Adenie i Somali, Iraku i na przyległych terytoriach, Cyprze, w Turcji, krajach bałkańskich, a także na Morzu Śródziemnym, Morzu Czerwonym i w Zatoce Perskiej

- czyli obszarze około 4 000 000 mil kwadratowych - dysponując 29 dywizjonami głównie antycznych maszyn. Odległości, kurz i piasek oraz nieprawdopodobne braki w serwisowaniu połączone z typowym dla Churchilla brakiem zrozumienia i współczucia czyniły to zadanie Logmore'a jeszcze trudniejszym. Na pewno potrzebował on szczęścia, by "pozwolić sobie na blef posiadania fula przy dwóch parach na ręce". Była jeszcze 202.Grupa Powietrzna, składająca się z sześciu dywizjonów pod dowództwem komodora Raymonda Collishawa, Kanadyjczyka legitymującego się trzecim najwyższym wynikiem zestrzeleń w I wojnie światowej. Od pierwszego dnia, 11 czerwca, dzięki agresywnej taktyce RAF dysponował przewagą moralną nad Regia Aeronautica, ryzykował jednak straty większe niż te, na które mógł sobie pozwolić.

Royal Navy pod dowództwem wyróżniającego się morskiego komendanta czasu wojny, admirała Andrew Browne'a Cunninghama (stąd przydomek ABC), pomimo konieczności stawienia czoła "największym trudnością w historii brytyjskiej marynarki wojennej" była również wstanie zapewnić wartościowe wsparcie operacjom lądowym. Po objęciu funkcji przez głównodowodzącego na obszarze Morza Śródziemnego w czerwcu 1939r. głównym zadaniem Cunninghama było zapewnienie bezpieczeństwa konwojom na trasach do Egiptu i na Maltę, których znaczenie doskonale rozumiał. W późniejszym okresie kampanii, gdy zwiększyły się wymagania wobec floty wojennej dotyczące wsparcia działań na Cyrenajce i Grecji, nigdy się nie wahał. "Naprzód!" - sygnalizował aż do końca źle zapowiadanych przedsięwzięć. "Nie możemy zawieść wojsk lądowych". I rzeczywiście nigdy nie zawiódł, zawsze zapewniał niszczący ostrzał i pomagał usunąć trudności transportowe wzdłuż całego wybrzeża.

Wojska brytyjskie i Brytyjskiej Wspólnoty Narodów 7 grudnia 1940[9][edytuj | edytuj kod]

Siły brytyjskie w Afryce Siły Brytyjskiej Wspólnoty Narodów

SIŁY PUSTYNI ZACHODNIEJ (gen.por.Richard O'Connor)

Siły korpuśne:

  • 7.batalion Królewskiego Pułku Czołgów - Royal Tank Regiment, RTR (Matilda Mk II - czołg wsparcia piechoty)
  • 1.pułk Królewskiej Artylerii Konnej - Royal Horse Artillery, RHA (Essex Yeomanry) - działa 25 funtowe
  • 104.pułk Królewskiej Artylerii Konnej - Royal Horse Artillery, RHA (Essex Yeomanry) - działa 25 funtowe
  • 51.pułk Royal Artillery RA (Westmoreland and Cumberland Yeomandry)- działa 25 funtowe
  • 7.pułk artylerii średniej RA - działa 152 mm i haubice 152 mm
  • 64.pułk artylerii śródziemnomorski RA - działa 114 mm
  • 37.pułk lekkiej artylerii przeciwlotniczej RA - przeciwlotnicze działka Bofors 40 mm
  • 6.pułk Survey RA
  • 5.kompania polowa saperów - saperzy z Nowej Zelandii (od stycznia 1940r.)
  • 2 jednostki z pułku cypryjskiego odkomenderowane do pułku palestyńskiego od grudnia 1940r.
    • zmotoryzowana (morska) kompania Wolnych Franców
    • kompanie 61. i 231.Królewskiego Korpusu Zaopatrzenia
    • 4.rezerwowa kompania transportowa z Korpusem Zaopatrzenia Armii z Nowej Zelandii

7.Dywizja Pancerna (generał Michael O'Moore Creagh)

  • Siły dywizyjne:
    • 11.pułk huzarów (Price Albert's Own Hussars) - samochody pancerne Rolls-Royce i Morris
    • 2.szwadron samochodów pancernych RAF - samochody pancerne Fordham
    • szwadron "B" dragonów (1.King's Dragoon Guards) od lutego 1941r. - samochody pancerne Marmon-Herrington
    • 3.RHA - 2-funtowe działka przeciwlotnicze
    • 106.RHA (Lancashire Hussars)- działa przeciwpancerne Bofors 37 mm i przeciwlotnicze Breda 20 mm.
    • 2.Field Squadron i 141.Field Squadron (Korpus Spaerów - Royal Engineers)
    • jednostki łączności 7.Dywizji Pancernej (Królewski Korpus Łączności - Royal Corps of Signals)
    • 270.polowa sekcja bezpieczeństwa (Korpus Wywiadu - Intelligence Corp)
    • kompania żandarmerii polowej
      • 7.Dywizja Pancerna (Corps of Military Police)

Służby Dywizyjne

  • 5.kompania Royal Army Service Corps
  • 58.kompania Royal Army Service Corps
  • 65.kompania Royal Army Service Corps
  • 550.kompania Royal Army Service Corps
  • 1.sekcja zaopatrzenia
  • Royal Indian Army Service Corps
  • warsztaty dywizyjne
  • dywizyjne służby inżynieryjne
  • 3.sekcja naprawcza
  • jednostki intendentury i uzbrojenia
  • jednostki sanitarne i medyczne (Royal Army Medical Corps)

4.Brygada Pancerna (bryg.John Alan Lyde Caunter)"

  • sztab 4.Bryg.Panc. i kompania łączności Royal Signals
  • 7.Queen's Own Hussars (czołgi lekkie)
  • 2.Royal Tank Regiment - czołgi Cruiser
  • 6.Royal Tank Regiment - czołgi Cruiser

7.Brygada Pancerna (bryg.Hugh Edward Russell)

  • sztab 7.Bryg.Panc. i kompania łączności Royal Signals
  • 3.The King's Own Hussars (lekkie)
  • 8.King's Royal Irish Hussars (lekkie)
  • 1.Royal Tank Regiment - czołgi Cruiser

Grupa wsparcia: (bryg.William Henry Ewart Gott)

  • sztab grupy wsparcia i kompania łączności Royal Signals
  • 1.batalion strzelców King's Royal Rifle Corps
  • 2.batalion strzelców Prince Consort's Own Rifle Brigade
  • 4.Royal Horse Artillery

Hinduska 4.Dywizja (do 12 grudnia 1940r.) (gen.mjr.Noel M. de la P.Beresford-Peirse) Siły dywizyjne:

  • 21.King George V's Own Horse - transportery Carrier i czołgi lekkie bateria "J" z 3.Royal Horse Artillery
  • 1.pułk artylerii polowej Royal Artillery (działa 25-funtowe)
  • 23.pułk artylerii polowej Royal Artillery (działa 25-funtowe)
  • 31.pułk artylerii polowej Royal Artillery (działa 25-funtowe)
  • 1.batalion fizylierów Royal Northumberland Fusiliers (karabiny maszynowe)
  • 4.kompania polowa King George's Own Bengal
  • 12.Queen Victoria's Own Madras
  • 18.Royal Bombay
  • 21.kompania polowa
  • 11.kompania polowa
  • saperzy i minerzy dywizyjni
  • kompania zaopatrzenia piechoty (RIASC)
  • łącznościowcy (RICS)
  • jednostki sanitarne i medyczne
  • jednostka żandarmerii wojskowej

Hinduska 5.Brygada Piechoty (bryg.Wilfrid Lewis Lloyd)

  • sztab i kompania łączności
  • 1.batalion fizylierów (Royal Fusiliers, City of London Regiment)
  • 3.batalion 1.pułku z Pendżabu
  • 4.batalion 6.pułku strzelców radżputańskich (Outram's)

Hinduska 11.Brygada Piechoty (bryg.Reginald Arthur Savory

  • sztab i kompania łączności
  • 2.batalion Queen's Own Cameron Highlanders
  • 1.batalion 6.pułku strzelców radżputańskich (Wellesley's)
  • 1.batalion 7.pułki radżputów (Rajput Regiment)

(dołączona) Brytyjska 16.Brygada Piechoty (bryg.Cyril Ernest Napier Lomax)

  • sztab i kompania łączności
  • 1.batalion pułku Queen's Royal Regiment (West Surrey)
  • 2.batalion pułku Leicestershire
  • 1.batalion Argyll and Sutherland Highlanders (Princess Louise's)

Selby Force z garnizonu Mersa Matruh (bryg.Arthur Ronald Selby)

  • sztab i kompania łączności
  • 3.batalion Coldstream Guards
  • kompania "W" z 1.Nortgumberland Fusiliers
  • kompania "A" z 1.batalionu pułku South Staffordshire
  • kompania "A" z 1.batalionu 22.pułku Cheshire (karabiny maszynowe)
  • 1.batalion lekkiej piechoty Durham
  • bateria artylerii przeciwlotniczej Royal Artillery

Australijska 6. Dywizja (od 12 grudnia 1940 roku) (gen. mjr. Iven Giffard Mackay)[10] Siły dywizyjne:

  • 1.Northumberland Fusiliers
  • 1.Cheshire (od stycznia 1941r.)
  • 6.pułk kawalerii (transportery Carrier i czołgi lekkie)
  • 2/1.bateria polowych dział 25-funtowych oraz haubic 18-funtowych i 114m.
  • 2/3.bateria polowych dział 25-funtowych oraz haubic 18-funtowych i 114m.

Królewska Artyleria Australijska:

  • 2/1.kompania polowa saperów (Royal Australian Engineers)
  • 2/2.kompania polowa saperów (Royal Australian Engineers)
  • 2/8.kompania polowa saperów (Royal Australian Engineers)
  • kompanie zaopatrzenia amunicyjnego i paliwowego 6.Dywizji Piechoty
  • 2/2 warsztaty polowe intendentury armii australijskiej
  • kompania łączności 6.Dywizji Piechoty
  • 2/1.ambulans polowy Korpusu Medycznego Armii Australijskiej
  • 2/2.ambulans polowy Korpusu Medycznego Armii Australijskiej
  • 2/7.ambulans polowy Korpusu Medycznego Armii Australijskiej
  • kompania żandarmerii 6.Dywizji Pancernej

Australijska 16.Brygada Piechoty (bryg.Arthur Samuel Allen)

  • sztab i kompania łączności
  • 16.kompania przeciwpancerna
  • 2/1.batalion
  • 2/2.batalion
  • 2/3.batalion

Australijska 17.Brygada Piechoty (bryg.Stanley George Savige)

  • sztab i kompania łączności
  • 17.kompania przeciwpancerna
  • 2/5.batalion
  • 2/6.batalion
  • 2/7.batalion

Australijska 19.Brygada Piechoty (bryg.Gorace Clement Hugh Robertson)

  • sztab i kompania łączności
  • 19.kompania przeciwpancerna
  • 2/4.batalion
  • 2/8.batalion
  • 2/11.batalion

202. Grupa RAF (komodor Raymond Collishaw)[11]

Przypisy

  1. Obecnie Sekondi-Takoradi znajduje się w Ghanie
  2. FSDs – Wysuniętych Składów Zaopatrzenia
  3. Lub sparowanych pułków, co sięgało jeszcze czasów Królestwa Sardynii, czyli 1815 roku
  4. Milizia Volontaria per la Sicurezza Nazionale – MVSN
  5. Jest to przybliżony skład sił w czasie operacji "Compass", ponieważ w trakcie walk organizacja nie była płynna ze względu na znaczne straty
  6. Wszystkie bataliony karabinów maszynowych pochodziły z 5. Armii
  7. Stan na 10 czerwca 1940 roku
  8. Przez Fort Lamy, zdobyty przez Wolnych Francuzów ppłk. Philippe'a Leclerca 29 sierpnia
  9. Poniższa lista nie jest wyczerpująca. Jednostki nie zawsze były dostępne; w bazach, na liniach komunikacyjnych i obszarach zaopatrzenia działało wiele pododdziałów – znajdowały się poza linią frontu, ale ich wysiłek był równie potrzebny, jak oddziałów frontowych.
  10. Na początku wojny Australia po raz drugi zdecydowała się sformować AIF (Australian Imperial Force – Australijskie Siły Imperialne, po raz pierwszy utworzone podczas I wojny światowej), aby wysyłać je na antypody. Jednostki były konsekwentnie numerowane, tak aby zachować ciągłość w stosunku do swych oddziałów z I wojny światowej. Ponieważ jednak tradycje bojowe oryginalnych oddziałów AIF z I wojny światowej były kontynuowane przez odziały lokalne, dla odróżnienia nowych jednostek przed nie dodano prefiks 2.
  11. Osiągalne dla Collishawa – pod warunkiem uzyskania zgodny Longmore'a – były 37., 38. i 70. dywizjon lotnictwa bombowego (Wellington); 216. dywizjon bombowo-transportowy (Bombay) i 230. dywizjon obrony wybrzeża w Egipcie.

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

  • John Baynes "The Forgotten Victor" Brassey's 1989
  • Corelli Barnett "The Desert Generals" (William Kimber, 1960)
  • John Connell "Wavell: Scholar and Soldier" (William Colins, 1964)
  • George Foty "General O'Connor's Desert Triumph Dee 1940-Feb 1941: The Firt Victory" - Nutshell Publishng, 1990
  • Ronald Lewin "The Chief" - Hithcinson, 1980
  • Harold E.Raugh Jr "Wavell in the Middle East: A Study in Generalship" - Brassey's, 1993
  • Gaving Long "Austalia in the War 1939-1945: To Benghazi" - Austallian War Memorial, 1952
  • Kenneth Macksey "Beda Fomm: The Classic Victory - Pan/Ballantine, 1971
  • Brayan Perret "Armour in Battle: Wavell's Offensive" - Ian Allen, 1979
  • Barrie Pitt "The Crucible of War: Western Desert 1941" - Jonathan Cape, 1980
  • I.S.O. Playfair i in. "History of the Second World War: The Mediterranean and the Middle East", t.I - HMSO 1954