Partyzanckie walki polsko-ukraińskie w latach 1944-1945

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Polscy rolnicy wysiedlani z gospodarstw przez SS. Zamojszczyzna, grudzień 1942

Starcia partyzantki polskiej i ukraińskiej w latach 1944-1945.

Walki w powiecie hrubieszowskim, tomaszowskim i lubaczowskim[edytuj | edytuj kod]

Przyczyny konfliktu[edytuj | edytuj kod]

Z początkiem 1944 roku doszło do dramatycznych wydarzeń na lewym brzegu Bugu, w powiatach hrubieszowskim, tomaszowskim i lubaczowskim. Od stycznia tego roku do końca okupacji niemieckiej trwały tutaj natężone walki toczone przez oddziały Armii Krajowej, Gwardii Ludowej, Armii Ludowej[1] i Batalionów Chłopskich z oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Korzenie tych wydarzeń sięgają tragedii Zamojszczyzny, kiedy to Niemcy, wysiedlając zarówno Polaków, jak i Ukraińców, tych drugich osiedlali następnie w wysiedlonych w tym celu polskich wsiach powiatu hrubieszowskiego (Ukraineraktion). Zdarzało się, że polska partyzantka atakowała takie wsie ukraińskie, paląc i zabijając ich mieszkańców. Ponadto polski ruch oporu wykonywał wyroki śmierci na Ukraińcach uznanych za winnych współpracy z Niemcami. Atakowano również wsie uznane za bazy partyzantki ukraińskiej. Ukraińcy, przede wszystkim z zaangażowania części z nich w policji pomocniczej, byli powszechnie uważani przez wysiedlanych Polaków za kolaborantów nazistowskich[2]. Andrzej Leon Sowa określił akcję osiedlania Ukraińców w wymienionych wsiach jako "skuteczną niemiecką prowokację" mającą na celu eskalację konfliktów narodowościowych na okupowanych ziemiach[3].

Należy podkreślić, że wydarzenia na Zamojszczyźnie były fragmentem szerszego polsko-ukraińskiego konfliktu, który przeniósł się na te tereny z Wołynia i Wschodniej Galicji. Jego podłożem były przede wszystkim ukraińskie dążenia niepodległościowe. Utworzona w 1942 roku Ukraińska Powstańcza Armia walcząc z polską i radziecką partyzantką, przystąpiła do eksterminacji Polaków i zmuszania ich terrorem do opuszczenia spornych ziem.

W marcu 1944 r. ruszyła z kolei ofensywa Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. W jej toku palono wsie ukraińskie, były również ofiary wśród ludności cywilnej.

Walki w 1943[edytuj | edytuj kod]

Od początku roku 1943 na Zamojszczyźnie dochodziło do przypadków mordowania ukraińskich działaczy i gospodarzy przez polskie oddziały partyzanckie. Nie miały one charakteru zbrodni masowych, lecz egzekucji dokonywanych na wyznaczonych osobach[2]. W późniejszym okresie zaczęło dochodzić do bardziej zmasowanych napadów rabunkowych na wsie zamieszkane pierwotnie przez Polaków, do których władze hitlerowskie sprowadziły Ukraińców[2]. Sporadycznie dochodziło wówczas do zabijania tychże; w ciągu całego roku w ten sposób zginęły 32 osoby[2]. Do pierwszego zmasowanego ataku na większą grupę Ukraińców doszło 26 lipca 1943 w Bukowinie, kiedy oddział NOW-AK "Ojca Jana" zabił 10 Ukraińców w odwecie za wcześniejszą zbrodnię na Polakach dokonaną w tej samej wsi, przez Ukraińską Policję Pomocniczą[2].

Zdecydowana zmiana taktyki w stosunku do Ukraińców nastąpiła po dotarciu na Zamojszczyznę większej liczby uchodźców z Wołynia, ogarniętego przez antypolską czystkę przeprowadzaną przez UPA. Jesienią 1943 polskie oddziały partyzanckie rozpoczęły serię ataków na posterunki Ukraińskiej Policji Pomocniczej. W nocy z 23 na 24 października zaatakowano posterunki w Łukowej i Księżpolu. Powiodła się jedynie pierwsza z wymienionych akcji, w czasie której akowcy zdobyli posterunek, zabijając 11 policjantów i 2 niemieckich żandarmów. Sami stracili dwóch poległych[4]. W tym samym dniu nieokreślona grupa złożona z Polaków złupiła ukraińską wieś Aleksandrów[4]. Wymieniona działalność polskiej partyzantki wywołała wśród Ukraińców panikę i skłoniła kilka tysięcy z nich do ucieczki z Zamojszczyzny[4].

W listopadzie 1943 Ukraińska Policja Pomocnicza, ze wsparciem niemieckim, ruszyła do kontrnatarcia. W tym miesiącu zniszczyła 42-osobowy oddział AK, który przypuścił nieudany atak na posterunek UPP w Lublińcu. 19 grudnia tego samego roku, w odwecie za likwidację 4 agentów, UPP spaliła połowę wsi Potok Górny[5]. 6 stycznia 1944 policjanci otoczyli w kolonii Bolesławiec grupę kilku żołnierzy Batalionów Chłopskich, zabijając trzech z nich[6]. W lutym 1943 ukraińscy policjanci zabili kilkadziesiąt osób narodowości polskiej w powiatach tomaszowskim i hrubieszowskim, w tym kilkanaście we wsi Skomorochy[7]. 12 lutego policjanci zastawili udaną zasadzkę na Zygmunta Bondarewicza, dowódcę kompanii AK Sahryń - Turkowice. 18 marca we Wronowicach w podobnych okolicznościach zginął oficer AK Antoni Pelc[8]. Ukraińcy usiłowali również zorganizować własną samoobronę[6].

Ostrzejszy przebieg miały wydarzenia na Hrubieszczowszczyźnie, gdzie z inicjatywy dowódcy Obwodu Hrubieszów AK pod dowództwem Antoniego Rychla ps. "Anioł" Polacy wystąpili równocześnie przeciwko ukraińskiej inteligencji i tym Ukraińcom, którzy po ataku ZSRR na Polskę opowiedzieli się po stronie radzieckiej[9]. Ci drudzy byli denuncjowani do hrubieszowskiego Gestapo[9]. Przeciwko pierwszej grupie zastosowano taktykę ataków na wyznaczone wcześniej osoby. Tylko do czerwca 1943 w ten sposób zlikwidowano 150 osób[9]. Polskie oddziały (oddział Batalionów Chłopskich Stanisława Basaja ps. "Ryś" i oddziały AK) atakowały również ukraińskich policjantów[9].

W maju 1943 oddziały Obwodu Hrubieszów zaatakowały wsie ukraińskie. 26 maja w Uchaniach zabito 5 osób, spalono 23 gospodarstwa[10]. Trzy dni później w Żulicach zginęło 4-5 mieszkańców wsi[10], zaś 30 maja w Nabróżu - 15-16 Ukraińców, w tym ksiądz prawosławny i 7 kobiet[10]. W Steniatynie polski oddział rozstrzelał 15 ukraińskich działaczy spółdzielczych[10]. W odwecie nieokreślony oddział ukraiński zabił w Nabróżu trzech Polaków, w tym proboszcza parafii rzymskokatolickiej[10]. Zniszczono również wsie Tuchanie i Strzelce[11].

Zdaniem Grzegorza Motyki, mimo toczonych walk, ukraińskie podziemie i AK podejmowały próby rozmów nad wspólną walką z Niemcami. Nie przyniosły one jednak żadnych efektów[10]. O fiasku rozmów przesądził wzmożony napływ na Lubelszczyznę uciekinierów ocalałych z rzezi wołyńskiej, przynoszących wiadomości o zbrodniach UPA na tym obszarze[10]. Antyukraińska postawa polskiej ludności w regionie jeszcze się wówczas wzmocniła[12]. Na nowo rozpoczęła się fala likwidacji wybranych przedstawicieli ukraińskiej inteligencji. Atakowano również wyznawców wyznania prawosławnego, w tym Polaków[12]. Skutkiem działalności polskiej partyzantki był wzrost sympatii ukraińskich mieszkańców Lubelszczyzny, Zamojszczyzny i Chełmszczyzny dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów[12]. Niemcy wyrazili ponadto zgodę na tworzenie samoobron ukraińskich, które z czasem wcielono do Ukraińskiej Narodowej Samoobrony (UNS)[13]. Ich liczebność Bożyk ocenia na ok. 300 osób w końcu 1943[14]. Wyrazem rosnących wpływów nacjonalistów ukraińskich było rozrzucenie w kilku wsiach (Zosin, Strzyżów) ulotek wzywających Polaków do wyjazdu, a wkrótce później - dokonanie zabójstw kilkudziesięciu Polaków, działaczy narodowych i wojskowych[13]. Równocześnie napływ uchodźców z Wołynia i przynoszonych przez nich wiadomości o zbrodniach UPA skłaniały AK do organizacji akcji antyukraińskiej, która miała zapobiec powtórce tych wydarzeń na Chełmszczyźnie i Lubelszczyźnie[15].

Kilkakrotnie oddziały ukraińskie dokonały zbrodni zbiorowych na Polakach. 1 października 1943 we wsi Dąbrowa zginęła ich nieznana liczba, 3 października w Malicach - 18 osób. W tym samym okresie Ukraińcy zniszczyli polską samoobronę w Honiatynie i zabili co najmniej 23 polskich cywilów. Zaatakowali również Telatyn, Dołhobyczów i Chorobrów, prawdopodobnie również zabijając w nich Polaków[13]. W odpowiedzi 1 października oddział polski napadł na ukraińską wieś Pasieki, zabijając 11 cywilnych Ukraińców. 23 października w Mirczu w podobnych okolicznościach zginęło 23 Ukraińców, zaś 182 gospodarstwa zostały spalone[13].

27 października oddział Józefa Śmiecha ps. "Ciąg" wykonał otrzymany wcześniej od dowództwa okręgu rozkaz przeprowadzenia ataków na posterunki Ukraińskiej Policji Pomocniczej. We wsi Mołodiatycze zdobył taką placówkę, zabijając 30 Ukraińców - policjantów oraz cywilów. W tym samym dniu lub dwa dni później ten sam oddział zaatakował Grabowiec, gdzie zniszczył posterunek policyjny, uwalniając 15 przetrzymywanych tam polskich aresztantów i całkowicie likwidując obsadę posterunku. Istnieją świadectwa, według których atak na Grabowiec łączył się z mordem na bliżej nieokreślonej liczbie cywilnych Ukraińców[16]. Jedną z ofiar był kapłan prawosławny Paweł Szwajko wraz z żoną Joanną[17]. A. Bożyk twierdzi wprost, że w Grabowcu zginęło 197 Ukraińców[15]. W październiku doszło również do ataków na posterunki w Minianach i Nadolcach[16]. W odpowiedzi policjanci z posterunku w Turkowicach zabili komendanta Obwodu Hrubieszów "Anioła"[16] oraz dokonali zbrodni w Wasylowie Wielkim (3 listopada, 13 zamordowanych Polaków) oraz w Starej Wsi (ok. 30 zabitych, zbrodnia w nocy z 15 na 16 grudnia)[18]. W Modryniu niezidentyfikowani Ukraińcy zabili 4 Polaków 22 grudnia[18]. W odwecie za to zabójstwo oddział Stanisława Basaja, w tej samej miejscowości, zabił 7 Ukraińców, a pomyłkowo także Polaków, 24 grudnia tego samego roku[18]. Wówczas kolejne niezidentyfikowane oddziały ukraińskie napadły na Hostynne i Terebiń, zabijając 11 akowców[18]. Z kolei w ataku na Masłomęcz oddział UPA spalił w stodole ok. 100 Polaków[15].

Łącznie w zaplanowanych egzekucjach w ciągu roku 1943 zginęło 456 Ukraińców, z których 286 było, według określenia Bożyka, "uświadomionymi narodowo chłopami". W pozostałej grupie byli kapłani prawosławni, ukraińscy działacze narodowi oraz policjanci Ukraińskiej Policji Pomocniczej[19].

Walki w 1944[edytuj | edytuj kod]

Na początku roku 1944 po stronie polskiej zaczęły narastać obawy o powtórzenie się na Lubelszczyźnie wydarzeń z Wołynia. Ukraińcy natomiast zintensyfikowali tworzenie wiejskich samoobron we wsiach położonych między Bugiem a pasem miejscowości: Uchanie, Bereść, Hostynne, Werbkowice, Wronowice, Miętkie, Telatyn, Chodywańce. We wsiach tych, dla zwiększenia skuteczności oddziałów UNS, zbudowano bunkry i wykopano okopy[18]. Jednak w styczniu doszło jedynie do pojedynczych wzajemnych napaści, z kilkoma ofiarami po obydwu stronach[18].

Konflikt uległ ponownemu zaostrzeniu już w następnym miesiącu. Przez cały miesiąc ukraińskie oddziały partyzanckie oraz policjanci dokonywali ataków na Polaków, których ofiarami padało po kilka osób (miejscowości Medycze, Terebiniec, Pielaki, Turka)[20]. 22 lutego grupa Polaków, których Grzegorz Motyka uważa za pospolitych przestępców, zabiło 6 Ukraińców w Cichobórzu i ograbiło dwóch kolejnych. W odpowiedzi Ukraińcy zabili w dwa dni później ośmiu Polaków, których podejrzewali o dokonanie tej zbrodni[20]. Niejasny był przebieg zdarzeń w Małkowie w dniu 3, 8 lub 13 lutego. Według polskich opracowań oddział "Rysia" uniemożliwił oddziałowi 14 Dywizji Grenadierów SS pacyfikację tej wsi; według ukraińskich - dokonał zbrodni na 14 cywilnych Ukraińcach. Grzegorz Motyka twierdzi, że obydwie tezy mogą być prawdziwe[20]. Trwały ataki polskie na oddziały Ukraińskiej Policji Pomocniczej[21]. 28 lutego oddziały AK, po zaciętej walce z samoobroną ukraińską, spaliły wsie Liski i Kościaszyn. Straty obydwu stron nie są znane[21].

W związku z rozwojem sytuacji, Inspektorat Zamojski AK postanowił ewakuować polską ludność cywilną do powiatów biłgorajskiego, zamojskiego, chełmskiego, krasnostawskiego oraz zachodniej części tomaszowskiego, wzmocnić polską samoobronę na pozostałym obszarze i przeprowadzić skoordynowany atak na obszar zajęty przez Ukraińców[21]. Na początku marca rozpoczęto realizację planu ewakuacji, którą jednak przeprowadzono jedynie częściowo z powodu niechętnej postawy ludności polskiej[22]. Decyzja o przeprowadzeniu zmasowanej akcji na wsie ukraińskie w powiecie hrubieszowskim nie zapadła jednomyślnie. Przeciwnicy akcji obawiali się jej skutków politycznych i dalszego zaognienia polsko-ukraińskich stosunków na tym obszarze. Ponieważ siły znajdujące się w obwodzie hrubieszowskim były zbyt słabe dla dokonania tej operacji zobowiązano komendantów obwodów tomaszowskiego i zamojskiego do udzielenia pomocy oddziałom obwodu hrubieszowskiego. W pierwszych dniach marca w Steniatynie został omówiony szczegółowy plan działania. W pierwszej kolejności oddziały polskie miały zaatakować w gminach Mieniany, Kryłów, Mircze, Dołhobyczów, Chorobrów, Krystynopol, Sahryń, Waręż, Bełz[22].

Wieczorem dnia 7 marca 1944 r. w lesie Lipowiec koło Tyszowiec nastąpiła koncentracja tomaszowskich oddziałów AK w sile około 1200 żołnierzy, pod dowództwem por. Zenona Jachymka Wiktora. Drugie zgrupowanie, liczące około 800 żołnierzy, dowodzone było przez por. Eugeniusza Siomę Lecha. Następnego dnia doszło do ataku 5 Pułku Policji SS, wspartego przez miejscowych członków samoobrony ukraińskiej, na wieś Prehoryłe. Napastników odparł oddział "Rysia", który podpalił następnie gospodarstwa zamieszkałych we wsi Ukraińców. Liczba ofiar nie jest ustalona, jednak więcej zabitych padło po stronie polskiej[23]. AK przewidywało na 16 marca kolejne uderzenie ukraińskie. Wyprzedzające uderzenie w dniach 9-10 marca zostało zaplanowane przez dowódcę Hrubieszowskiego Obwodu Mariana Gołębiewskiego, mimo sprzeciwu Batalionów Chłopskich. Akowcy zaplanowali na wymienione dni zdobycie Sahrynia, Uhrynowa, Szychowic i Łaskowa[24].

O świcie 10 marca polskie oddziały pod dowództwem „Wiktora” uderzyły na Sahryń. Po ciężkiej walce wieś została całkowicie zniszczona, między innymi spłonęła cerkiew i kościół.

Information icon.svg Osobny artykuł: Zbrodnia w Sahryniu.

Dalsze działania w kierunku Werbkowic nie przyniosły spodziewanych efektów. Polacy zdobyli i spalili kolonie Alojzów, Brzeziny, Bereźnia, Dęby, Sahryń-Kolonię oraz wsie Malice, Metelin, Strzyżowiec, Turkowice, Wronowice, Mircze, Prehoryłe, Terebiń, Terebiniec i Wereżyn. Odparto natomiast szturm na obsadzone przez jednostki niemieckie Werbkowice[25]. Również zgrupowanie „Lecha” zmuszone zostało do odwrotu. Nie udało mu się natarcie na Uhrynów, w którym również napotkał jednostki niemieckie[25]. W Miętkiem ranny został dowódca zgrupowania, por. Lech. Po dwudniowych walkach polskie oddziały wycofały się pod Komarów, a następnie powróciły do miejsc stacjonowania. Polacy spalili przy tym wsie Mołożów, Stara Wieś i Miętkie[25].

10 marca 1944 oddziały AK zaatakowały również Szychowice, przełamując samoobronę ukraińską. W jednym ze zdobytych bunkrów przejęły plany ataku na pozycje polskie, jaki miał odbyć się 15 marca[potrzebne źródło]. Wieś została spalona[25]. Następnie to samo zgrupowanie ruszyło w kierunku Łaskowa. Według polskiej relacji z wydarzeń wieś została zdobyta, zaś w bunkrach położonych na jej terenie odnaleziono magazyn broni[25]. W relacji ukraińskiej znajdują się informacje o dokonaniu zbrodni na kilkudziesięciu[26], lub nawet kilkuset cywilach[27]. W Łaskowie zginął m.in. prawosławny kapłan Lew Korobczuk, kanonizowany w 2003 jako jeden z męczenników chełmskich i podlaskich[28]. Łącznie operacja AK przeprowadzona 10 marca zakończyła się spaleniem 20 ukraińskich wsi i zamordowaniem 1,5 tys. ich mieszkańców, przy niemal żadnych stratach własnych[27].

Nie był to jednak koniec walk polsko-ukraińskich. 16 marca oddział "Ciąga" przy wsparciu kilku drużyn z Uchań i Trzeszczan zdobył podstępem Bereść, udając Niemców i przejmując w ten sposób ukraińską wartownię[29]. W Bereściu zginęło kolejnych 200-300 Ukraińców - członków samoobrony oraz cywilów[27]. Oddziały AK i BCH prowadziły dalej, choć na mniejszą skalę działania ofensywne i tak 19 marca zaatakowano wsie Modryń, Modryniec, Masłomęcz, Mieniany, Cichobórz i Kosmów, niszcząc ukraińską obronę. Zdaniem polskich relacji w czasie ataków cywilni Ukraińcy uciekli już z wymienionych miejscowości, jednak Grzegorz Motyka jest zdania, że padło przynajmniej kilka ofiar[29]. Ten sam autor twierdzi, że w toku całej operacji AK zginęło półtora tysiąca Ukraińców, chociaż tak wysokie straty wśród ludności cywilnej nie były zamiarem dowództwa atakujących oddziałów[29].

Natychmiast doszło do serii ataków odwetowych. 9 marca nieznani sprawcy (być może ukraińscy policjanci) rozstrzelali trzech Polaków w Grabowcu. W ciągu kolejnych trzech dni doszło do zabójstw Polaków w koloniach Kosmów i Romanów oraz we wsiach Masłomęcz, Rzeplin, Zaborce i Korczów, jak również na drodze z Hrubieszowa do Grabowca[30]. 15 marca oddział UNS zamordował 33 osoby na stacji kolejki wąskotorowej w Gozdowie[30]. 17 marca w Oszczowie, wskutek walk polsko-ukraińskich, zginęło 23 polskich mieszkańców wsi oraz cała zamieszkała w niej grupa Ukraińców. Zabudowania wsi uległy całkowitemu zniszczeniu[31][30].

Większa kontrofensywa wojsk UPA rozpoczęła się 16 marca, kiedy na Zamojszczyznę wszedł od południa kureń "Hałajda"[30]. Znalazł się on na terenie ówczesnych gmin Tarnoszyn, Telatyn i Poturzyn. Kureń złamał opór jednostek AK (zwłaszcza w Tarnoszynie), zdobywając Tarnoszyn, Dyniska, Ulhówek i Żabcze. We wszystkich miejscowościach doszło do zbrodni na polskiej ludności cywilnej. Upowcy zabili odpowiednio 84, 17, 14 i 30 osób[30]. Z rąk UPA zginęło również 9 osób w Korczminie, zaś 20 marca oddział UNS napadł na Poturzyn, zabijając 72 Polaków i odpierając broniącą ich hrubieszowską kompanię AK[32]. Oddział por. Zenona Jachymka dotarł z odsieczą zbyt późno i zdołał jedynie rozstrzelać tych Ukraińców, których zastał w ruinach wsi, zajmujących się grabieżą. Oddział "Wiktora" podzielił się na dwie 150-osobowe grupy, które ruszyły na Wasylów Mały i Radostów[32]. Pierwszą miejscowość, w której nie było samoobrony, akowcy zajęli bez problemów. Rozstrzelano bliżej nieokreśloną liczbę Ukraińców, przy których znaleziono broń. Podobnie jednak jak w Sahryniu, "Wiktor" nakazał oszczędzać cywilów[32]. Druga grupa AK napotkała na opór ukraińskiej samoobrony w Kościaszynie, Suszowie i Liskach. Według niektórych relacji zdobycie tych wsi było połączone z mordem na 130 cywilnych Ukraińcach. Polacy odnaleźli ponadto 18 rodzin polskich, które ukrywały się od dłuższego czasu w schronach[33]. Do zbrodni na ludności polskiej doszło natomiast w Frankamionce, zaatakowanej przez oddział przybyły z Wołynia. Padło kilkadziesiąt ofiar; pozostałych mieszkańców wsi uratowało przybycie kompanii AK "Wiklina"[33]. W dniach 25-27 marca oddziały UNS zniszczyły Wasylów, Szczepiatyn i Hubinek, zabijając kolejno 102, 16 i 6 Polaków[33]. W odpowiedzi 8 kompania AK Telatyn pod dowództwem "Szarfy" zaatakowała Rzeplin, łącząc eliminację Ukraińców uznanych za szczególnie niebezpiecznych z ewakuacją polskich mieszkańców wsi. Nie udało się jednak przeprowadzić ataku z zaskoczenia i na miejscu doszło do starcia oddziału AK z UNS[33]. 28 marca kureń "Hałajda" zaatakował wieś Ostrów, gdzie natarcie zostało odparte przez Polaków, którzy schronili się w murowanym kościele. Padło jednak od kilkunastu do nawet 300 ofiar[34].

Information icon.svg Osobny artykuł: Zbrodnie w Ostrowie.

Przewaga liczebna sił ukraińskich sprawiła, że AK podjęła decyzję o wycofaniu się za Huczwę[34]. Jerzy Markiewicz twierdził jednak, że same ataki ukraińskie nie byłyby w stanie zmusić Polaków do takiej decyzji; o jej podjęciu przesądziły równoległe ataki UPA i UNS oraz antypartyzanckie akcje niemieckie[35].

Kontrofensywa UPA zmuszała ludność polską do ucieczki na tereny kontrolowane przez AK i BCH. Pod koniec marca 1944 roku ludność polska została prawie całkowicie ewakuowana z terenów powiatu hrubieszowskiego, położonych na południe od szosy HrubieszówZamość, z wyjątkiem części gminy Dołhobyczów. Marcowe walki polsko-ukraińskie doprowadziły do zniszczenia wielu miejscowości, w ich wyniku ucierpiała zarówno ludność polska jak i ukraińska. Ponadto rozszerzył się i zaognił konflikt narodowościowy, który musiał prowadzić do dalszych walk o charakterze wojskowym.

W dniu 1 kwietnia oddziały polskie i resztki polskiej ludności zostały ostatecznie wyparte z Dołhobyczowa. Wkrótce rozpoczęto ewakuację ludności polskiej z Telatyna w głąb powiatu tomaszowskiego i biłgorajskiego. W czasie ewakuacji ludności polskiej doszło w Poturzynie do zbrodni - we wczesnych godzinach rannych jednostka 14 Dywizji Grenadierów SS, wspierana pododdziałem UPA, wtargnęła do wsi, gdzie znajdowała się wielka grupa uciekinierów, zginęło 162 osoby cywilne.

Polacy znaleźli się w defensywie, prowadząc walki obronne. Całością dowodził komendant obwodu tomaszowskiego mjr Wilhelm Szczepankiewicz Drugak, który wraz ze sztabem stacjonował w Kolonii Steniatyn. Przełamanie polskiej obrony między Żernikami a Podlodowem otworzyłoby UPA drogę na cały obszar powiatu tomaszowskiego[36]. Ponadto siły ukraińskie były dobrze zorganizowane pod dowództwem tzw. "Chełmskiego Frontu UPA" i uzbrojone[37]. W dniach od 2 do 9 kwietnia na wschodni odcinek polskich linii obrony uderzyły oddziały UPA, wspierane jednostkami SS-Galizien i Ordnungspolizei. Celem działań oddziałów ukraińskich było opanowanie terenu gmin Jarczów, Tarnoszyn, Telatyn oraz częściowo Łaszczów i Tyszowce oraz zepchnięcie oddziałów AK za Huczwę. Stoczona w dniu 5 kwietnia bitwa zakończyła się sukcesem wojsk polskich, które utrzymały zajmowane linie obrony. Partyzanci stracili jedynie wieś Żerniki. W toku walk oddziału UNS kilkakrotnie dokonały zbrodni na cywilnej ludności polskiej. 18 Polaków zginęło w Jarczowie, Radkowie i Szlatynie, zaś 105 osób obydwu narodowości padło z rąk UNS w Łubczu[38].

Dnia 9 kwietnia 1944 roku, w pierwszy dzień Wielkanocy, doszło do nowej wielkiej bitwy na całej długości polskiej linii obrony — od Telatyna do Jarczowa. Była to jedna z najbardziej zaciekłych i krwawych bitew stoczonych w czasie okupacji przez oddziały AK i BCH z jednostkami UPA na terenie Zamojszczyzny. Główne uderzenie oddziałów UPA skierowane zostało na odcinek Telatyn–Steniatyn–PosadówRokitno. Natarcie Ukraińców na tym odcinku prowadzone było przy użyciu około 2000 ludzi, wspartych silnym ogniem moździerzy, granatników i ciężkiej broni maszynowej. Szczególnie zaciekłe walki toczyły się o kolonię posadowską, która przechodziła z rąk do rąk, pod Steniatynem oraz o wieś Żulice, której broniły polskie oddziały. Ranni w walkach pod Steniatynem, Posadowem i Żulicami kierowani byli do szpitali polowych w Pukarzowie i Wólce Pukarzowskiej. Oddziały polskie, mimo ciężkich strat i utraty rejonu Telatyna, utrzymały swoje główne pozycje i nie pozwoliły wyprzeć się z tego rejonu. Sotnia "Jahody" wyparła Polaków z lasów Posadowa i Rachajów, zdobyła Telatyn, nie powiódł się natomiast szturm Rokitna i Dutrowa. W starciu brało udział ok. tysiąca Polaków i 2 tys. Ukraińców. Całość walk Grzegorz Motyka uważa za nierozstrzygniętą. Chociaż ukraińskie natarcie zostało ostatecznie zatrzymane, w liniach obronnych AK powstał wyłom, który zmusił Polaków do cofnięcia się za Huczwę. W szeregach polskich znacznie wzrosła również liczba dezercji[39]. W związku z niekorzystną sytuacją polskich oddziałów komendant obwodu tomaszowskiego AK zasugerował mobilizację wszystkich sił inspektoratu do nowej operacji przeciwko UPA i UNS. Mimo początkowej aprobaty dla tej koncepcji, atak został ostatecznie odwołany[39]. Jednak również większe uderzenia ukraińskie czasowo ustały, co Myrosław Onyszkiewicz tłumaczył niemieckimi działaniami przeciwpartyzanckimi, jakie uderzyły w UPA[40]. Miały miejsce jedynie sporadyczne napady na pojedyncze wsie[40]. Pierwszy większy atak UPA nastąpił 14 maja, kiedy oddziały ukraińskie, wychodząc od strony Werbkowic, zaatakowały i spaliły Honiatycze[40]. W dniach 15-17 maja ostre walki trwały w rejonie Nabróża, Telatyna i Żulic. Telatyn kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk. W obawie przed okrążeniem polskie oddziały musiały wycofać się przez Huczwę z Nabróża[41].

30 kwietnia, na posiedzeniu liderów społeczności ukraińskiej Chełmszczyzny i Lubelszczyzny (m.in. prawosławnego metropolity Iłariona (Ohijenki), powołano Chełmską Radę, która miała utrwalać ukraińskie oblicze Chełmszczyzny. Miało to wpływ na podjęcie przez UPA dalszych działań militarnych przeciw Polakom. Sukcesy w walce uważano bowiem za najlepszą gwarancję realizacji celów politycznych rady[42].

Polska ofensywa na Ulhówek i Rzeczycę[edytuj | edytuj kod]

1 czerwca 1944 oddziały polskie zaczęły przygotowywać się do natarcia na około pięćdziesięciokilometrowym odcinku Tyszowce–Łaszczów–Jarczów. Jego celem miało być ponoć uprzedzenie akcji oddziałów UPA. Główne uderzenie miało być skierowane na Ulhówek i Rzeczycę, które stanowiły kluczowy punkt w pozycjach UPA. Na wymienionym odcinku polskich linii wyjściowych utworzono 9 zgrupowań. Sztab odcinka wschodniego i punkt dowodzenia oddziałów polskich rozlokowany był w lesie Bukowiec za wsią Grodysławice. Przed uderzeniem od tyłu zabezpieczono się minując szosy m.in. szosę Tomaszów–Łaszczów na odcinku Łaszczów–Wólka Pukarzowska–Grodysławice. Przygotowano również cztery szpitale polowe rozlokowane w lesie Bukowiec, u członków AK Kacpra Sieka i Roja we wsi Pawłówka, w kolonii Muratyn, a także w folwarku Józefa Paskiewicza. W przeddzień bitwy oddziały pierwszego zgrupowania opuściły las tyszowiecki i ruszyły przez Turkowice w kierunku wsi Dąbrowa, której jednak nie dało się zdobyć, ponieważ zajął ją silny oddział Wehrmachtu.

2 czerwca 1944 o godzinie 2 w nocy pozostałe zgrupowania polskie przystąpiły do ofensywy. Rozpoczęła się największa na Zamojszczyźnie bitwa z wojskami Ukraińskiej Powstańczej Armii. Główny bój stoczony został w rejonie wsi Ulhówek i Rzeczyca. Upowcy przeważali liczebnie, byli lepiej uzbrojeni niż oddziały BCH i AK, a ponadto walczyli z umocnionych silnie pozycji obronnych. W bitwie pod Rzeczycą i Ulhówkiem oddziały polskie poniosły ciężkie straty. Również działania ofensywne Polaków w innych rejonach nie przyniosły spodziewanych sukcesów.

Należy dodać, że w trakcie polsko-ukraińskich walk Niemcy nie pozostali bierni. Do akcji włączyło się lotnictwo niemieckie. Już o godz. 8 rano sześć samolotów zbombardowało i ostrzelało z broni pokładowej oddziały polskie wzdłuż całej linii toczących się walk. Ataki samolotów powtarzały się kilkakrotnie i trwały do godziny 13. Ponadto lotnictwo niemieckie zbombardowało szpitale polowe w lesie Bukowiec, w Pawłówce, Kolonii Muratyn i folwarku Paszkiewicza.

Całodzienna, krwawa bitwa zakończyła się około godziny 16. W czasie jej trwania spłonęły wsie: Posadów, Szlatyn, Łubcze, Żerniki, Rzeczyca, Podlodów i w części Ulhówek, a w czasie wycofywania się oddziałów — wieś Zimno.

W godzinach wieczornych wszystkie zgrupowania rozpoczęły odwrót, wycofując się na linię rzeki Huczwy. Zgrupowaniom polskim nie udało się przełamać linii obronnych UPA. W walkach 2 czerwca zginęło 71 żołnierzy AK, około 100 partyzantów zostało rannych, straty ukraińskie nie są znane.

Kontratak ukraiński[edytuj | edytuj kod]

Do kontrakcji oddziałów UPA doszło 14 czerwca 1944 roku. Wtedy to oddziały ukraińskie zaatakowały część Łaszczowa zwaną Podhajce. Na pomoc palonej wsi pośpieszyły oddziały polskie stacjonujące w Kolonii Nadolce w sile ok. 120 ludzi. Niebawem w największym pośpiechu ściągać zaczęły oddziały i grupy żołnierzy z okolicznych miejscowości, między innymi z Pukarzowa, Wólki Pukarzowskiej, Muratyna, Czartowca i samorzutnie włączały się do walki. Pod koniec walki przybyła również kompania „Żelazna”. Ukraińcy pod naporem oddziałów polskich wycofali się, lecz Podhajce spłonęły.

Walki polsko-ukraińskie prowadzone w warunkach wojny, ze wzajemnym okrucieństwem, doprowadziły do zniszczenia dziesiątków wsi, śmierć poniosło wielu żołnierzy AK i UPA, niemałe były również ofiary wśród ludności cywilnej. Grzegorz Motyka szacuje liczbę zabitych (uczestników walk oraz cywilów) na 3-4 tys. po każdej ze stron. Podkreśla również, że dalsze kilkadziesiąt tysięcy osób obydwu narodowości zostało zmuszonych do opuszczenia swoich wsi[43]. Według A. Bożyka odnotowano 4 tys. ofiar po stronie ukraińskiej, z czego 1,4 tys. jest znanych z nazwiska[42].

Walki trwały aż do lipca 1944, przerwało je dopiero nadejście frontu i wkroczenie jednostek Armii Czerwonej 1. Frontu Ukraińskiego.

Walki w powiecie przemyskim i dobromilskim[edytuj | edytuj kod]

W tym rejonie starcia rozpoczęły się na początku 1945, kiedy ruszył front i radykalnie zmniejszyła się liczba żołnierzy na tym terenie. Przyjęły one nie charakter walk zbrojnych, a wzajemnych drobnych potyczek i krwawych pacyfikacji ludności cywilnej. Większość z akcji miała być "zachętą" dla ludności ukraińskiej do zgłoszenia się do akcji wysiedleńczej do ZSRR.

Po przejściu frontu pierwszą akcją był napad nieznanych sprawców 8 lutego 1945 na wieś Iskań, w czasie którego zabito 15 osób narodowości ukraińskiej. 13 lutego zabito w Przedmieściu Dubieckim 3 Ukraińców pełniących nocną straż.

16 lutego połączone polskie grupy Jana Kotwickiego Ślepego z Borownicy i Ludwika Grodeckiego z Birczy, liczące razem 150-200 osób, napadły na wsie Jawornik Ruski, Żohatyn, Piątkowa oraz przysiółki Poruty i Zahuty, zabijając co najmniej 27 osób.

3 marca polskie oddziały partyzanckie i lokalne samoobrony dokonały zbrodni w Pawłokomie.

Przypisy

  1. Oddziały Gwardii Ludowej i Armii Ludowej 1942-1945: (Wydanie 2. poprawione i uzupełnione), Józef Bolesław Garas, Wydawn. Ministerstwa Obrony Narodowej, 1971 str. 495
  2. 2,0 2,1 2,2 2,3 2,4 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, Volumen, Warszawa 1999, ISBN 83-7233-065-4, s.172
  3. A. Bożyk, Konflikt polsko-ukraiński na południowo-wschodniej Lubelszczyźnie podczas okupacji niemieckiej, Przegląd Ukrainoznawczy, nr 13, Przemyśl 2007, ISSN 1642-0705, s. 165
  4. 4,0 4,1 4,2 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.173
  5. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.143
  6. 6,0 6,1 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.174
  7. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, ss.174–175
  8. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.175
  9. 9,0 9,1 9,2 9,3 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.176
  10. 10,0 10,1 10,2 10,3 10,4 10,5 10,6 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.178
  11. A. Bożyk, Konflikt..., s.167
  12. 12,0 12,1 12,2 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.179
  13. 13,0 13,1 13,2 13,3 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.180
  14. A. Bożyk, Konflikt.., s.165
  15. 15,0 15,1 15,2 A. Bożyk, Konflikt..., s.170
  16. 16,0 16,1 16,2 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.181
  17. J. Makar, Chełmszczyzna w latach okupacji niemieckiej [w:] Polska-Ukraina: Trudne pytania. Materiały XI międzynarodowego seminarium historycznego "Stosunki polsko-ukraińskie w latach II wojny światowej" Warszawa 26-28 kwietnia 2005, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej-KARTA-Wołyński Uniwersytet Państwowy im. Łesi Ukrainki, Warszawa 2006, ISBN 83-88288-49-0, s. 221 i 223
  18. 18,0 18,1 18,2 18,3 18,4 18,5 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.182
  19. A. Bożyk, Konflikt..., s.168
  20. 20,0 20,1 20,2 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.183
  21. 21,0 21,1 21,2 G Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.184
  22. 22,0 22,1 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.185
  23. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.186
  24. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.187
  25. 25,0 25,1 25,2 25,3 25,4 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.189
  26. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.190
  27. 27,0 27,1 27,2 A. Bożyk, Konflikt..., s.172
  28. J. Charkiewicz, Męczennicy XX wieku. Martyrologia Prawosławia w Polsce w biografiach świętych, Warszawska Metropolia Prawosławna, Warszawa 2008, ISBN 978-83-60311-11-0
  29. 29,0 29,1 29,2 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.191
  30. 30,0 30,1 30,2 30,3 30,4 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.193
  31. Według źródeł polskich i ukraińskich do spotkania między przedstawicielami obydwu stron doszło w celu uzgodnienia szczegółów porozumieniami między nimi. Polacy i Ukraińcy konsekwentnie podają jednak, że to druga strona była pomysłodawcą spotkania, a następnie zdradziła, rozpoczynając walkę.
  32. 32,0 32,1 32,2 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.194
  33. 33,0 33,1 33,2 33,3 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.195
  34. 34,0 34,1 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.196
  35. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.197
  36. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.199
  37. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.198
  38. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.200
  39. 39,0 39,1 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.201
  40. 40,0 40,1 40,2 G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.202
  41. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.203
  42. 42,0 42,1 A. Bożyk, Konflikt..., s.173
  43. G. Motyka, Tak było w Bieszczadach, s.206

Literatura[edytuj | edytuj kod]

  • Jerzy Markiewicz - "Partyzancki kraj", Lublin 1980, ISBN 83-222-0195-8
  • Władysław Szelągowski - "Kryptonim Bastion", Warszawa 1968
  • Jan Pisuliński - "Konflikt polsko-ukraiński w powiecie przemyskim zimą i wiosną 1945 roku i udział w nim grupy Romana Kisiela Sępa", Pamięć i Sprawiedliwość nr 2 (2005)

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]