Rzeź galicyjska
Z Wikipedii
Rzeź galicyjska (rzeź tarnowska, rabacja galicyjska, rabacja chłopska) – wystąpienia chłopów galicyjskich na obszarze od Wadowic po Dobromil (pomiędzy Jasłem a Dębicą pod przywództwem Jakuba Szeli), mające charakter masowego pogromu ludności ziemiańskiej, urzędników dworskich i rządowych w drugiej połowie lutego 1846 roku.
Spis treści |
[edytuj] Przyczyny i przebieg
Austriacy wykorzystali niezadowolenie chłopów i rozpuszczając plotkę o tym, że szlachta planuje przeciwko chłopom akcję zbrojną, której celem ma być ich wybicie, pchnęli ich do mordów i plądrowania szlacheckich dworów. Za głównego inspiratora uważany był starosta tarnowski Józef Breinl.
Rzeź galicyjska rozpoczęła się 19 lutego, choć do pierwszych napadów na dwory doszło już 18 lutego. Zbrojne gromady chłopów zrabowały i zniszczyły w ciągu kilku dni w drugiej połowie lutego 1846 roku ponad 500 dworów (w cyrkule tarnowskim zagładzie uległo ponad 90% dworów). Zamordowano, często w bardzo okrutny sposób (stąd określanie tych wydarzeń terminem rzeź), od ponad 1200 do 3000 osób, niemal wyłącznie ziemian, urzędników dworskich i rządowych oraz kilkudziesięciu księży. Jak ustalił i podkreślał prof. Stefan Kieniewicz, mimo skali wydarzeń, ani jeden Żyd nie padł [ich] ofiarą. Nie atakowano również Niemców[1]. Bandy atakowały także mniejsze oddziały powstańcze zmierzające do Krakowa. Chłopi z wyjątkowym bestialstwem mordowali swoich dziedziców, m.in. odpiłowywali im głowy. Austriacy wypłacali również nagrody pieniężne za głowy zamordowanych ziemian. Ponieważ kwota wypłacana za martwych była dwukrotnie wyższa od płaconej za rannego, wiele osób przywiezionych jako ranne do siedziby starostwa w Tarnowie zamordowano na progu tego budynku stojącego w centrum miasta. Było to tak masowe, że ulicami płynęła krew. Część z tych ofiar rzezi została pochowana w masowych grobach poza miastem, w miejscu gdzie powstał później Stary Cmentarz w Tarnowie.
Gdy powstanie krakowskie zostało stłumione i chłopi przestali być potrzebni Austriakom, wojsko przywróciło spokój. Jakub Szela został internowany, a następnie przesiedlony na Bukowinę. Bardzo szybko w Galicji zapanował spokój, jednak długo jeszcze pamiętano o rzezi galicyjskiej, która swoim zasięgiem objęła przede wszystkim Tarnowskie, Sanockie, Nowosądeckie i część Jasielskiego. Krwawe wystąpienia chłopskie miały miejsce tylko na tym obszarze, gdzie rozwinął się masowy ruch trzeźwości propagowany przez Kościół katolicki, który w ciągu roku przyniósł spadek spożycia alkoholu do kilku procent wielkości wcześniejszej, co podcięło podstawy egzystencji społeczności arendarzy.
[edytuj] Rzeź galicyjska w literaturze
Tematykę rzezi galicyjskiej poruszył w dramacie Wesele Stanisław Wyspiański. Okazuje się, że na samym początku XX wieku pamięć o rabacji galicyjskiej wśród części społeczeństwa jest wciąż żywa. Wyspiański pokazuje w swoim utworze, że niemożliwa jest współpraca chłopów ze szlachtą, dopóki nie zostanie wyjaśniona sprawa krwawych zapustów. Chłopi nie kryją, że coś podobnego mogłoby się powtórzyć, tym bardziej, że są jeszcze tacy, którzy rabację pamiętają (Dziad). Szlachta natomiast stara się wymazać z pamięci ową zbrodnię – Pan Młody, ludoman, mówi: "Myśmy wszystko zapomnieli...
[edytuj] Bibliografia
- Stefan Kieniewicz, Ruch chłopski w Galicji w 1846 roku, Wrocław 1951 [podstawowa monografia przedstawiające podłoże i przebieg rzezi galicyjskiej]
- Czesław Wycech, Rok 1846 w Galicji, Warszawa 1958
[edytuj] Linki zewnętrzne
- Spis, jakkolwiek niedokładny, ofiar rzezi roku 1846 w formacie DjVu [w:] Stefan Dembiński, Rok 1846. Kronika dworów szlacheckich, Jasło 1896
- Stefan Dembiński, Rok 1846. Kronika dworów szlacheckich zebrana na pięćdziesięcioletnią rocznicę smutnych wypadków lutego, Jasło 1896
[edytuj] Zobacz też
Przypisy
- ↑ "W tym samym dniu, w którym odbyła się pierwsza warka piwa w nowo wybudowanym browarze (23 II 1846), wpadła do Okocimia uzbrojona banda licząca sześciuset obcych chłopów. Przyszli oni, jak powiedzieli, w celu: „poszukiwania za bronią” i dla „robienia porządku”. Jan Ewangelista, opisując to wydarzenie, stwierdził, że jemu, jako Niemcowi, nie uczyniono krzywdy – było to bardzo charakterystyczne dla ówczesnych wydarzeń w Galicji. Zachowała się też w rodzinie Goetz-Okocimskich tradycja, że robotnicy zatrudnieni w browarze stanęli w jego obronie:, „bo on daje nam pracę i zarobek, jakiegośmy nigdy nie mieli”. Głównym rzecznikiem obrony Jana Ewangelisty był Stanisław Kubala. Właściciel drugiego majątku ziemskiego w Okocimiu Górnym, Julian Kodrębski, uratował swe życie tylko dzięki Janowi Ewangeliście, który ukrył go w wiklinach, nad przepływającą przez Okocim rzeką Uszwicą. Przez dziesięć dni pożywienie zanosił mu wspomniany S. Kubala.” Wspomnienia Jana Ewangelisty Goetza [w:] Jan Marian Włodek „Goetz-Okocimscy. Kronika rodzinna 1590-2000”, "Kronikach Miasta Brzeska" Jan Burlikowski.

