Salò, czyli 120 dni Sodomy

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Salò, czyli 120 dni Sodomy
Salò o le 120 giornate di Sodoma
Gatunek dramat
Data premiery 22 listopada 1975 podczas Paris Film Festival
Kraj produkcji  Włochy
 Francja
Język włoski, francuski, niemiecki
Czas trwania 117 min.
Reżyseria Pier Paolo Pasolini
Randy Barbato
Scenariusz Pier Paolo Pasolini
Pupi Avati
Sergio Citti
Główne role Paolo Bonacelli
Giorgio Cataldi
Aldo Valletti
Muzyka Ennio Morricone
Fryderyk Chopin
Carl Orff
Zdjęcia Tonino Colli
Scenografia Osvaldo Desideri
Dante Ferretti
Kostiumy Danilo Donati
Montaż Nino Baragli
Tatiana Casini Morigi
Enzo Ocone
Produkcja Antonio Girasante
Alberto De Stefanis
Alberto Grimaldi
Budżet 800 milionów lirów

Salò, czyli 120 dni Sodomy (wł. Salò o le 120 giornate di Sodoma) – ostatni film reżysera Piera Paolo Pasoliniego zrealizowany w 1975, luźno oparty na powieści Markiza de Sade pt. 120 dni Sodomy czyli szkoła libertynizmu, z akcją umieszczoną w innych realiach historycznych. Jest wyjątkowo kontrowersyjny ze względu na drastyczne sceny, obsceniczne ujęcia, naturalistyczne pokazanie sadyzmu, przemocy i całego wachlarza seksualnych dewiacji i tym samym zakazany w 40 krajach, a jego oryginalną wersję wyświetlono wyłącznie w Japonii. Ekranizując dzieło francuskiego pisarza, przeniesiono akcję w czasy II wojny światowej do Włoskiej Republiki Socjalnej (1943-1945) w rejonie Salò. Dzieło można interpretować jako krytykę włoskiego faszyzmu lub ogólniej – totalitaryzmu. Reżyser filmu nie dożył premiery, bowiem został zamordowany przez nastolatka.

Fabuła i środki wyrazu[edytuj | edytuj kod]

Tytułowe Salò to miasteczko na północy Włoch, w którym Mussolini założył Repubblica Sociale Italiana, będącą ostatnią próbą utrzymania faszyzmu w okupowanych przez armię niemiecką Włoszech. Czterej dygnitarze republiki – prezydent, książę, burmistrz i biskup – urządzają wśród miejscowej ludności łapankę. Podpisują pakt, który zobowiązuje ich do zachowania tajemnicy o wydarzeniach mających wkrótce nastąpić.

Sekwencje filmowe poprzedzają napisy zawierające drobiazgową bibliografię, z której korzystano w trakcie pracy nad scenariuszem. Obraz zaczyna się niewinnie: delikatna muzyka klasyczna, powolne kadrowanie, w tle żołnierze. Kolejne sceny z podtytułem Przedsionek piekła to łapanka, ale nie podaje się, w jakim celu. Porwane zostają najdorodniejsze okazy chłopców i dziewcząt – po osiem sztuk z każdego rodzaju. Na samym początku jest o dwie sztuki więcej, ale jeden chłopak ginie podczas próby ucieczki, a dziewczynie podrzyna się gardło dla zachowania proporcji. Ofiary zostają sprowadzone do odludnej willi. Tam rozpoczyna się wielodniowa orgia pełna gwałtów, tortur, poniżania i mordowania.

Wy, zgromadzone tu słabe stworzenia przeznaczone dla naszych przyjemności nie spodziewajcie się, że znajdziecie tu wolność, jaką cieszyliście się w świecie zewnętrznym. Jesteście tu poza zasięgiem jakiejkolwiek legalnej władzy. Nikt nie wie, że tu przebywacie. Dla świata jesteście już martwi[1].

Tytuły kolejnych sekwencji nawiązują do Boskiej Komedii Dantego: W kręgu manii, W kręgu gówna, W kręgu krwi. W trakcie orgii m.in. chłopak musi zjeść własne odcięte genitalia, dziewczynie oprawcy zaszywają w pochwie żywe szczury, skalpuje się żywcem, wyłupuje oczy, odcina język i je odchody. Wszystko to przy wtórze perwersyjnych opowieści i fortepianowej muzyki, wśród wyrafinowanych obrazów.

Przyjaciel nalegał, by wszystkie ekskrementy, które zjadał każdego dnia pochodziły od żebraczki, tak by były bardziej śmierdzące i smakowite. Znalazłem dla niego siedemdziesięcioletnią staruchę. Zepsute jedzenie wywołało cudowną sraczkę. Dawca powinien jeść w pośpiechu, o różnych porach, by przeładować żołądek. Musimy kiedyś to wypróbować, drogi Prezydencie[1]..

W filmie nie ma praktycznie niczego, czego nie było wcześniej w książkach u de Sade’a, jednak będąc drobiazgowym i dosłownym obrazem filmowym staje się okrutne i odrażające. Według krytyków Salò, czyli 120 dni Sodomy to zupełne zanegowanie dotychczasowego dorobku autora. Pasolini był humanistą i filologiem. We wcześniejszych filmach opowiadał na nowo motywy zaczerpnięte z tradycji antyku i średniowiecza i łączył je z własnymi wizjami świata, często balansując na granicy pornografii i sztuki. Salo... to jednak zupełnie inny film – epatujący zboczeniem i zwyrodnieniem. „Mimo tego, że ten film jest jednoznaczną oceną faszyzmu jako idei i pokazuje Zło w czystej postaci, to przesłanie ginie pod naporem guana, które prawie dosłownie wylewa się z ekranu”[2].

Produkcja i realizacja[edytuj | edytuj kod]

Film jest autorskim dziełem Pier Paolo Pasoliniego. Reżyser nie miał problemów z pozyskaniem sił i środków na produkcję filmu. Do tej pory jego nazwisko zwykle gwarantowało dużą publiczność i zyski oraz wysoki poziom artystyczny mimo częstych skandali. Poza tym film był stosunkowo tani, nie wymagał rozległych plenerów i wystarczyła praktycznie jedna lokalizacja – Villa Riesenfeld w Pontemerlano, w pobliżu Mantui[3]. Zdjęcia trwały zaledwie 37 dni. W czasie kręcenia filmu producenci nie mieli pojęcia o skandalicznej tematyce, ponieważ nie mieli prawa wstępu na plan.

Pasolini zdawał sobie sprawę z reakcji na film i szykującej się afery. Nikt nigdy nie zobaczył na oczy całości scenariusza. Reżyser nosił przy sobie tylko robocze notatki, zaś aktorzy poznawali tekst dopiero tuż przed wykonaniem ujęcia. Zapewne chcąc osiągnąć maksimum realizmu, w rolach nastolatków obsadzono autentycznych niepełnoletnich. Konspiracja w czasie zdjęć była większa, niż miało to miejsce wiele lat później, w 1999 r. w czasie produkcji, również wzbudzającego duże emocje, filmu Stanleya Kubricka Oczy szeroko zamknięte. Z planu filmowego Pasoliniego nic nie przedostało się na zewnątrz, mimo że w okolicach zdjęciowych krążyli dziennikarze polujący na sensacyjne informacje.

Dystrybucja i oddźwięk[edytuj | edytuj kod]

Film miał być pierwszą częścią planowanej Trylogii śmierci nawiązującej do wcześniej nakręconej Trylogii życia, a składającej się z filmów Dekameron, Opowieści kanterberyjskie i Kwiat tysiąca i jednej nocy[4]. Pier Paolo Pasolini nie zrealizował tego projektu, ani nawet nie zobaczył reakcji na swój film – trzy tygodnie przed premierą został okrutnie zamordowany na plaży w Ostii przez przygodnie poznanego nastolatka. Okoliczności tych zdarzeń do dziś nie zostały dokładnie wyjaśnione i budzą wiele wątpliwości.

Zgodnie z planami reżysera pierwszy pokaz odbył się w Paryżu, w kraju koproducenta. We Włoszech wszystkie kopie filmu zostały skonfiskowane przez policję już po kilku dniach rozpowszechniania, chociaż producenci natychmiast wyrazili gotowość przemontowania obrazu. Mimo tego włoskie władze (minister turystyki i widowisk, który pełnił funkcję obyczajowej cenzury) nie zezwoliły na wyświetlanie filmu. Skrócony tylko o trzy minuty udało się pokazać tylko dlatego, iż wykorzystano krótki czas, w którym rozpatrywana była apelacja od decyzji urzędu. Ostatecznie uzyskano pozwolenie na dystrybucję, lecz przychody pokryły tylko 5% kosztów produkcji. Po kolejnych trzech miesiącach rozpowszechniania znowu zakazano wyrokiem sądu, od decyzji którego udało się wnieść skuteczną apelację. Film ponownie wszedł na ekrany, jednak już nikt nie chciał go wyświetlać ani oglądać.

Kopie rozpowszechniane w Niemczech były ocenzurowane – usunięto dwie najbardziej drastyczne minuty. We Frankfurcie i Stuttgarcie przeciwko pokazom protestowało Stowarzyszenie Katolickich Rodziców. W roku 1977 na festiwalu w Nowym Jorku odbyła się amerykańska premiera filmu. Publiczność wychodziła z kina, gwizdała i buczała. W Kanadzie na każdy pokaz Salò... trzeba uzyskać specjalną zgodę. Film jest zakazany w Australii i Finlandii. W Wielkiej Brytanii wszystkie oryginalne kopie przechwyciła policja, ale funkcjonuje tam specjalna wersja przeznaczona dla branży filmowej – filmoznawców, krytyków, reżyserów, scenarzystów – z wyciętymi sześcioma minutami i ze specjalnym czterominutowym prologiem, w którym prezentuje się uzasadnienie decyzji urzędu cenzora. Praktycznie nigdzie nie można do dzisiaj zobaczyć pełnej, trwającej 117 minut, wersji reżyserskiej tego filmu.

Polska premiera telewizyjna miała miejsce po 24 latach – 13 marca 2000. Wersję 112-minutową pokazał kodowany kanał "Ale Kino!"[5]. Wydarzenie przeszło bez echa. Wcześniej film okazjonalnie był wyświetlany na pokazach w DKF-ach i w kinach studyjnych, m.in. już w 1992 w warszawskim "Iluzjonie"[potrzebne źródło]. Film pojawia się w Polsce w kinach studyjnych i podczas przeglądów twórczości Pasoliniego, m.in. 2 kwietnia 2004 i 9 kwietnia 2006 w kinie "Charlie" w Łodzi[6], 4 kwietnia 2006 w krakowskim kinie Centrum Kultury "Rotunda"[7] a najnowsza projekcja odbyła się 15 lutego 2011 w gdańskim Klubie Krytyki Politycznej[8].

Obsada[edytuj | edytuj kod]

Wybrane recenzje[edytuj | edytuj kod]

Posiadający nieograniczoną władzę kaci stoją poza prawem, wolni do rozkoszowania się kim zechcą, i do zabicia kogokolwiek: tak, jak chciał Sade we „Francuzi, jeszcze jeden wysiłek...”. Dla Pasoliniego to Republika Salò okazała się ową wymarzoną przez Sade’a Republiką, republiką, w której odrzucono ostatni „przesąd”.

Lena Magnone[10]

Tak jak 120 dni Sodomy nie ma swojego odpowiednika w literaturze europejskiej, tak w kinie brak czegokolwiek, co można by porównać z "Salo" Pasoliniego. Ekstremizm tego filmu zapowiadał już w jakimś stopniu inny obraz reżysera, "Chlew" z 1969, rzecz szokująca i obrażająca wszelkie możliwe uczucia. Było to jednak niczym w zestawieniu z Salo. Pokazany na chłodno katalog okrucieństw, perwersji i zbrodni, jakich dopuszcza się kilku SS-manów na uwięzionej w podmiejskiej willi grupie bezbronnych młodych ludzi, to seans niemalże nie do zniesienia. W świetle tego filmu innego znaczenia nabiera myśl markiza de Sade: "Nie ma nic bardziej fundamentalnie, dogłębnie anarchicznego niż Władza – jakakolwiek władza".

Stach Szabłowski[11]

W większości krajów Salò do dziś nie weszło do powszechnej dystrybucji, a w czasie ewentualnych pokazów wyświetlana jest ocenzurowana wersja. Nie sądzę, aby przyczyną tego była śmiałość obyczajowa albo przepełnione okrucieństwem sceny. Wszak obecnie w kinach roi się od filmów dużo bardziej brutalnych i intensywniej epatujących erotyką balansującą wręcz na granicy pornografii. Tym co przeraża, boli, szokuje i nie pozwala obejrzeć filmu beznamiętnie jest oskarżenie, które Pasolini stawia nam, ludziom i naszej kulturze. (...)
Pasolini, za przykładem Sade’a, analizuje orgię chłodnym okiem analityka. Nie jest to jednak tylko opowieść o faszyzmie. Pasolini nie bez powodu sięga właśnie po prozę Markiza – symbol pewnej formacji intelektualnej, której początki można by wyśledzić już w renesansowej pochwale ludzkiego rozumu. Reżyser oskarża cała kulturę europejską o to, że wywyższając ludzki umysł, paradoksalnie, zapomina właśnie o człowieku. Szczególnie atakowani są moderniści, do sztuki których odwołuje się Pasolini przy pomocy licznych aluzji. Wypomina Włochom, szczególnie zaś przedstawicielom awangardy, których obrazy wiszą w pałacu w Salò, sympatyzowanie z faszystami. W końcowej scenie egzekucji przytacza jeden z utworów Pounda, wytykając mu tym samym współpracę z faszystowską władzą. Zaś dzięki swojej koncepcji kina, które stoi ponad językiem, w tym sensie, że odwołuje się bezpośrednio do rzeczywistości i przy jej pomocy jest interpretowane, artysta dotyka problemu śmierci Boga, władzy i rozrachunku z tradycją dużo skuteczniej od pisarzy i filozofów. Salò to studium śmierci modernizmu. "Arcydzieło" – jak mówili o filmie Fellini i Antonioni.

Dobromiła Gołębiak[12]

Ten potworny gwałt na duszach i ciałach młodocianych więźniów nie odbywa się w delirycznej atmosferze chaosu i bezprawia, lecz według ściśle i drobiazgowo opracowanych reguł. Ustanowienie praw, formułowanie kodeksu odbywa się powoli i ceremonialnie, jest bowiem jedną z najwyższych rozkoszy władzy. Dwie główne zasady będą rządzić stworzoną tu rzeczywistością absolutnej przemocy: kastowy podział minispołeczności i rytualność wszelkich praktyk. (...) Słowne tło tych praktyk stanowią fragmenty tekstów współczesnych nam egzegetów Sade'a (m.in. Rolanda Barthesa, Pierre'a Klossovskiego i Alberta Camusa), deklamowane przez cztery główne postacie. (...)
Pasolini twierdzi, że w filmie nie chodzi o przyrodzone defekty ludzkiej natury, mroczne instynkty tkwiące w podświadomości, ani nawet o faszyzm jako ich najbardziej jawną i cyniczną manifestację. Nieznośna w swojej potworności wizja ma być oskarżeniem władzy, która jest złem naczelnym, ponadczasowym.

Hanna Książek-Konicka[13]

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Przypisy

  1. 1,0 1,1 Cytat z dialogów filmu.
  2. Sebastian Żurowski Skandalista Pier Paolo Pasolini, "Webesteem Art & Design Magazine", dostęp 2008-08-1
  3. Informacja za serwisem IMDb.com, dostęp 2008-08-23
  4. Informacja za serwisem IMdB.com, dostęp 2008-08-25
  5. Informacja z serwisu Ale Kino!, dostęp 2008-08-22
  6. Informacje z serwisu kina "Charlie", dostęp 2008-08-22
  7. Pasoliniego kino życia i śmierci, Wiadomości Stopklatka.pl, 2006-03-02
  8. Kino zaangażowane: Salo, 120 dni Sodomy
  9. Obsada na podstawie serwisu Filmweb.pl
  10. Lena Magnone Krytyka czystego pożądania. Powrót do „Kanta Sadem” Jacques’a Lacana, Lecan.pl, dostęp 2008-08-22
  11. Stach Szabłowski Ludzie kina – Pier Paolo Pasolini, lecinema.pl, dostęp 2008-08-22
  12. = 685 Dobromiła Gołębiak Ewangelia według Piera Paola Pasoliniego, KAFEL Klub Filmowy Lokator, dostęp 2008-08-22
  13. Hanna Książek-Konicka 100 filmów włoskich, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1978

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]