Czarcia Łapa

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Lublin w roku 1618

Czarcia Łapa – obiekt legendy związanej z charakterystycznym zabytkowym stołem znajdującym się w Muzeum Lubelskim w Lublinie.

Jedna z jej wersji głosi, że w 1637 roku[1][2] w lubelskim trybunale koronnym odbył się proces pewnej wdowy[3]. Stroną w sporze był magnat, który przekupił sędziów. Skorumpowani sędziowie, nie bacząc na fakty, przyznali rację magnatowi. Zrozpaczona wdowa wzniosła ręce do krucyfiksu wiszącego w sali sądowej i zawołała: Gdyby diabli sądzili wydaliby sprawiedliwszy wyrok![4] Jej pełen bólu i gniewu głos odbił się echem w wysokich salach lubelskiego trybunału i przestronnej sieni. Jeszcze tej samej nocy, o północy, w sali posiedzeń sądowych pojawiły się tajemnicze postacie odziane w żupany, szlacheckie kontusze i w czarnych perukach. Przerażony pisarz, notujący przebieg rozprawy, spostrzegł diabelskie rogi ukryte w kruczych włosach i poczuł zapach siarki. Wydali oni wyrok na korzyść kobiety. Ażeby go przypieczętować, diabelski sędzia oparł się ręką o stół, wypalając w desce ślad dłoni[5]. Wówczas to Chrystus na krucyfiksie w sali rozpraw odwrócił głowę, żeby nie patrzeć, jak diabelskie sądy są sprawiedliwsze od ludzkich. Krzyż trybunalski do dziś znajduje się w jednej z kaplic w archikatedrze. Niesprawiedliwi sędziowie połamali sobie nogi na trybunalskich schodach.

Stół z wypaloną czarcią łapą, pochodzący sprzed 1578 roku[6], stoi w muzeum na zamku. A przez pół wieku lokal Czarcia Łapa[7], w której występował kabaret Czart, był jedną z lubelskich kawiarni.

Jedna z wersji legendy, zaczerpnięta z książki Lucjana Siemieńskiego „Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie” z roku 1845:

Quote-alpha.png
Wizerunek Zbawiciela w trybunale lubelskim

W sali sądowej w Lublinie stał krzyż kamienny z wizerunkiem Zbawiciela, a nad nim był napis wielkimi złotymi literami: Justitias vestras judicabo. Osobliwość tego wizerunku ta była, iż Chrystus Pan miał twarz odwróconą i rysów jej nie można było widzieć; jednakże snycerz nie był go tak wystawił, ale pewien wypadek stał się przyczyną tej zmiany:

Była wdowa szczupłego miana uciśniona procederem przez jakiegoś magnata. Jej sprawa była jak bursztyn czysta, ale magnat zobowiązawszy wszystkich członków trybunału zyskał dekret wbrew prawu i sumieniu. Gdy go ogłoszono, nieszczęśliwa wdowa wyrzekła na cały głos w izbie: — Żeby mię sądzili diabli, sprawiedliwszy byłby dekret. A że sumienie kłuło nieco deputatów, na roki jej nie pozwano i wszyscy udali, jakoby jej nie słyszeli, z czym się odezwała; i że to było pod koniec sesji, porozjeżdżali się marszałek i deputaci, tak duchowni, jako i świeccy; została się tylko kancelaria i pisarze trybunalscy. Aż tu zajeżdża przed trybunał mnóstwo karet, wysiadają jacyś panowie, jedni w kontuszach, drudzy w rokietach, z rogami na głowie i ogonami, które się spod sukien dobywały. I zaczynają iść po schodach, a przyszedłszy do sali trybunalskiej zajmują krzesła, jeden marszałka, drugi prezydenta, inni deputatów. Pomiarkowali się pisarze i kancelaria, że to byli diabli, i w wielkim strachu przy stołach swoich siedząc czekali, co z tego będzie. Wtem diabeł, co marszałkował, kazał wprowadzić sprawę tejże wdowy. Przystąpiło do kratek dwóch diabłów jurystów: jeden pro, drugi contra stawał, ale z dziwnym dowcipem i z wielką praw naszych znajomością. Po krótkim ustępie diabeł marszałek przywołał pisarza województwa wołyńskiego (bo ten interes był z Wołynia), ale prawdziwego pisarza, nie diabła, i kazał mu siąść za stołem i wziąć pióro. Zbliżył się pisarz wpółumarły z bojaźni i przymrużając oczy zaczął dekret pisać, jaki mu dyktowano. Dekret był zupełnie na stronę uciśnionej wdowy, a Pan Jezus na taką zgrozę, że diabli byli sprawiedliwsi niż trybunał przenajświętszą krwią Jego wykupiony i w którym tylu kapłanów zasiadało, zasmuconą twarz odwrócił i oblicza swego nie pokaże (jako miał o tym objawienie świątobliwy jeden bazylian lubelski), aż naród się pozbędzie zaprzedajności w sądach, łakomstwa w księżach i pijaństwa w szlachcie. Ów dekret diabli podpisali, a zamiast podpisów były wypalone łapki różnego kształtu i położywszy go na kobiercu, który pokrył stół trybunalski, zniknęli. Następnej sesji trybunał znalazł diabelski dekret, gdzie był położony; bo rozumie się, że nikt z kancelarii ruszyć go nie śmiał. Złożono go na wieczną pamięć w archiwach[8].

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

  1. agdy: Czarcia łapa. lublin.wyborcza.pl, 2003-03-05.
  2. Paweł P. Reszka, Kacper Sulowski: Uwodziciel dusz zaprasza do piekła, a tam.... lublin.wyborcza.pl, 2015-05-22. [dostęp 2018-09-20].
  3. Legenda o Czarciej Łapie (wersja II), www.magiczny-lublin.pl, 4 stycznia 2008 [zarchiwizowane z adresu 2013-10-04].
  4. Stare Miasto: Kto przejmie legendarny lokal? „Czarcią łapę” diabli wezmą?, Moje miasto Lublin [zarchiwizowane z adresu 2010-01-05].
  5. Legenda o Czarciej Łapie, www.magiczny-lublin.pl, 4 czerwca 2007 [zarchiwizowane z adresu 2014-09-28].
  6. Marcin Mizera, „Czarcia łapa” – niezwykła i zagadkowa atrakcja Lublina, wiadomości24.pl, 25 września 2006 [zarchiwizowane z adresu 2016-03-04].
  7. Kamil Krupa, „Czarcia Łapa” rusza, www.kurierlubelski.pl, 21 listopada 2008 [dostęp 2018-09-20].
  8. Lucjan Siemieński, Wizerunek Zbawiciela w trybunale lubelskim [w:] Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie [online], literat.ug.edu.pl, 1845 [dostęp 2018-09-20].