Artykuł na medal

Lawina w Tatrach (2003)

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Lawina w Tatrach
Ilustracja
Szczyt Rysów
Państwo  Polska
Miejsce wejście na Rysy
Rodzaj zdarzenia lawina
Data 28 stycznia 2003
Godzina ok. 10.45
Ofiary śmiertelne 8 osób
Ranni 2 osoby
Położenie na mapie Tatr
Mapa lokalizacyjna Tatr
miejsce zdarzenia
miejsce zdarzenia
Ziemia49°10′46″N 20°05′18″E/49,179444 20,088333

Lawina w Tatrachlawina, która zeszła 28 stycznia 2003 roku, porywając dziewięć osób spośród trzynastoosobowej grupy zmierzającej zimą na szczyt Rysów w Tatrach. Uczestnikami wycieczki byli uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego im. Leona Kruczkowskiego w Tychach oraz osoby związane z działającym w tej szkole Klubem Sportowym „Pion”[1].

28 października 2010 miał premierę film Cisza oparty na wydarzeniach z 2003 roku[2][3].

Lawina[edytuj | edytuj kod]

Grupa 21 licealistów z Tychów przybyła do schroniska nad Morskim Okiem 27 stycznia 2003 roku[1]. Przewodnikiem wyprawy[4] i jednym z dwóch opiekunów grupy był Mirosław Szumny, nauczyciel geografii i szef szkolnego klubu sportowego „Pion”, uważany za specjalistę w dziedzinie górskich wycieczek, ale niemający formalnych uprawnień do ich prowadzenia. W schronisku rozmawiał z ratownikiem górskim Władysławem Cywińskim, który – jak podał w liście do Michała Jagiełły w 2005 roku – usilnie odradzał atakowanie Rysów, ale nie zdołał przekonać pedagoga[5]. Niemniej część grupy weszła bez problemu na Rysy 27 stycznia (kolejni uczniowie mieli zrobić to następnego dnia)[6]. Tego samego dnia członkowie tej grupy w rozmowie z członkiem komisji lawinowej TOPR Lesławem Riemenem, przekazali informację, że warstwa śniegu była mniej więcej po kostki[6].

W nocy zmieniły się warunki atmosferyczne: wystąpiło ocieplenie i opad deszczu[7]. Obowiązywał drugi stopień zagrożenia lawinowego (umiarkowany) w pięciostopniowej skali[6]. Mimo to nauczyciel z drugim opiekunem i drugą częścią grupy (razem 13[5] osób: 10 uczniów, brat jednego z nich i dwóch opiekunów[8], choć niektóre źródła błędnie podają 14[9], a nawet 17[10] osób) poszli na szczyt. Ze schroniska wyruszyli o 6:30[9].

Lawina w stronę Czarnego Stawu zeszła ok. godziny 11:00[6] z Rysów, prawie spod samego szczytu. W momencie gdy zaatakowała grupę, ta była podzielona: z przodu szły trzy osoby, z tyłu dwie mniejsze grupki[8]. Wielkość lawiny ocenia się na 13 hektarów, długość toru ruchu – na ponad 1200 m, masę spadającego śniegu – na 26 000 ton[10] (tyle pozostało na powierzchni; według znawców znacznie więcej śniegu uległo wtłoczeniu do stawu[11]), a czoło lawiny miało kilka metrów wysokości. Uderzenie było tak silne, że strzaskało pokrywę lodową na dużej części powierzchni stawu, nawet w odległości ponad 200 metrów od brzegu, mimo że miała ona grubość wahającą się od 70 do 100 centymetrów[5]. Cztery osoby, w tym nauczyciel, znalazły się nad obrywem masy śnieżnej, dzięki czemu nie odniosły obrażeń[7].

Przyczyny lawiny[edytuj | edytuj kod]

Biegli topoklimatolodzy badający przyczyny zejścia lawiny ustalili, że lawina została wywołana szeregiem czynników naturalnych "z możliwością drugorzędnego wpływu ingerencji człowieka". Naukowcy nie stwierdzili, czy zachowanie uczestników wycieczki mogło przyczynić się do zejścia lawiny. Sąd uznał kompetencje naukowców i przyjął, że lawina zeszła samoistnie[12].

Według analizy doktora Mieczysława Sobika z Uniwersytetu Wrocławskiego przyczyną lawiny były warunki atmosferyczne ostatnich miesięcy przed katastrofą. Naprzemienne spadki temperatur i ocieplenia spowodowały powstanie skorup lodowych, które znacząco utrudniały wiązanie się nowych warstw śniegu z już istniejącymi. Nadto warunki pogodowe przyczyniły się do utworzenia kielichowatej warstwy śniegu, która umożliwia powstanie lawiny typu "deska". Bezpośrednią przyczyną lawiny miał być ostatni opad śniegu, przy czym ocieplenie, które wystąpiło dzień przed lawiną, nie miało znaczenia. Lawina stoczyła się dwoma etapami: pierwszym był spad z Kotła pod Rysami, który w drugim etapie połączył się ze śniegiem z rysy Rysów[11].

Akcja ratunkowa[edytuj | edytuj kod]

Droga lawiny w 2003[8] (1. Rysy, 2. Bula pod Rysami, 3. Czarny Staw)

Pomoc została wezwana natychmiast po wypadku przez przypadkowego turystę, który znalazł się w bezpośredniej bliskości lawiny, ale poza jej zasięgiem[5]. Wyprawą dowodził osobiście kierownik Pogotowia, Jan Krzysztof. Grupa ratowników z TOPR-u znalazła na początku jedną osobę, niecałkowicie zasypaną dziewczynę imieniem Luiza, która miała złamaną rękę i ogólne potłuczenia. Ratownicy poznali rozmiar tragedii dopiero, gdy na miejsce zdarzenia dotarł nauczyciel. Po pewnym czasie wydobyto jeszcze dwie osoby. Ratownik Grzegorz Bargiel odnalazł pod metrową warstwą śniegu uczestnika wycieczki Przemysława, który był już bez oddechu i tętna. Po resuscytacji przewieziono go śmigłowcem do szpitala, ale ostatecznie nie przeżył. Pomagający ratownikom na lawinisku pedagog odszukał innego ze swoich podopiecznych, Łukasza, który był nieżywy[5][7].

W ciągu dnia na lawinisku pracowało 36 ratowników TOPR-u, w tym dwóch lekarzy i sześciu przewodników psów lawinowych, oraz piętnastu[5] lub siedemnastu przeszkolonych pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego, wśród nich dyrektor TPN Paweł Skawiński. Wieczorem, w dniu zejścia lawiny, przerwano poszukiwania z powodu złych warunków atmosferycznych[7]. W szczególności ratownicy nie uznali za możliwe penetrowania okolic Czarnego Stawu[9]. Już w tym momencie wielu spośród nich było przekonanych, że pozostałe ofiary zostały pogrzebane pod jego lodem (taką opinię wyraził między innymi Adam Marasek, jeden z najbardziej doświadczonych ratowników)[5]; to przypuszczenie później okazało się w pełni słuszne.

Następnego dnia o godz. 6.00 wznowiono poszukiwania mimo trzeciego stopnia zagrożenia lawinowego[9]. Tego samego dnia miała miejsce awaria śmigłowca „Sokół”, podczas której uległy wyłączeniu kolejno oba silniki śmigłowca. Załoga zdołała wyskoczyć ze statku powietrznego (z wysokości kilku metrów) w momencie zatrzymania się pierwszego silnika, jej członkowie doznali tylko drobnych obrażeń[7]. Podczas próby powrotu na lądowisko wyłączył się drugi silnik. Henryk Serda wylądował autorotacyjnie w miejscowości Murzasichle[6][13], jednak w trakcie przyziemienia doszło do poważnego uszkodzenia śmigłowca (złamanie belki ogonowej). Dalsze poszukiwania, prowadzone również przy pomocy słowackich ratowników, nie przyniosły rezultatu. Obdarzone czułym węchem psy wskazywały miejsca na stawie, ale prowadzenie tam poszukiwań zimą było niemożliwe[5].

Po informacjach o tragedii w Tatrach zarządzeniem Prezydenta Miasta Tychów Andrzeja Dziuby został w Urzędzie Miasta powołany sztab kryzysowy. Tego samego dnia wieczorem z Tychów do Zakopanego wyjechały rodziny ofiar lawiny. Następnego dnia na Śląsku ogłoszono żałobę[9]. Pozostałe sześć ciał, wtłoczonych pod lód Czarnego Stawu, odnaleziono dopiero na wiosnę, po roztopach; jedno z nich wyłowiono z głębokości aż 26 metrów[7][6]. Ostatnią ofiarę odnaleziono 17 czerwca. Ogółem TOPR zorganizował 14 wypraw poszukiwawczych, w których udział wzięło 260 ratowników, 36 psów lawinowych, a ratownicy pracowali 2203 godziny[10].

Sprawa śmigłowca[edytuj | edytuj kod]

Śmigłowiec Sokół Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego

Dyrekcja Lotniczego Pogotowia Ratunkowego zarzuciła pilotowi Henrykowi Serdzie złamanie procedur i zwolniła z pracy[14], jednak nie z powodu konkretnego zarzutu dotyczącego wypadku przy Czarnym Stawie; jednym z zarzutów była niesubordynacja[13]. Serda bronił się twierdzeniem, że zwolnienie jest retorsją za krytykę organizacji. Pilot odwołał się do sądu pracy, w roku 2005 został przywrócony do pracy w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym[14]. Równocześnie prokuratura postawiła mu zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy[14] z powodu zaniechania włączenia instalacji antyoblodzeniowej silników[15], co sugerował wynik badania sprawy przez Główną Komisję Badania Wypadków Lotniczych[13]. Serda bronił się utrzymując, że instalację włączył, a jeśli nie zadziałała, mogła to być wina właściciela śmigłowca – Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który nie dbał należycie o sprzęt[3]. Ostatecznie został uniewinniony od zarzutu; sąd dopuścił, że wypadek mógł być spowodowany przez śnieg dostający się do silnika[6].

Procesy sądowe[edytuj | edytuj kod]

W lutym 2004 roku przed Sądem Okręgowym w Katowicach[16] rozpoczął się proces karny w sprawie tragicznej śmierci licealistów, studenta i opiekuna grupy[9]. Oskarżony został Mirosław Szumny – nauczyciel geografii i organizator tragicznej wyprawy. Prokuratura, opierając się na opinii biegłego, zarzuciła, że oskarżony popełnił następujące błędy: zabrał zbyt liczną grupę, dopuścił, by uczniowie szli zbyt blisko siebie, grupa była źle wyposażona sprzętowo, nie wzięto pod uwagę pogarszających się warunków atmosferycznych[4]. W wyniku tego procesu sąd skazał nauczyciela za nieumyślne sprowadzenie zagrożenia i orzekł karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. W wyroku ogłoszonym 22 marca 2005 roku sąd przyjął, że lawina zeszła samoistnie. Jednocześnie uznał, że podejrzany nie miał uprawnień do prowadzenia grupy, a ponadto wbrew sugestii TOPR-u nie wynajął przewodnika górskiego[9]. Sąd umorzył zarzut o zorganizowanie wycieczki poprzedniego dnia (27 stycznia), uznał bowiem, że mimo iż nauczyciel naraził jej uczestników na niebezpieczeństwo, ściganie powinno nastąpić z oskarżenia prywatnego, z którym nikt nie wystąpił. Sąd zaznaczył, że w wyroku zastosował karę w zawieszeniu, bowiem nauczyciel nie był wcześniej karany i cieszył się nienaganną opinią. Oskarżyciel złożył apelację od wyroku[16].

Podczas drugiego procesu nauczyciel przyznał się do popełnienia kilku błędów podczas organizacji wycieczki. 11 kwietnia 2006 r. został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata[17]. Sąd Apelacyjny w Katowicach orzekł, że wypadek nastąpił z winy nieumyślnej nauczyciela[16][18].

W 2016 Andrzej Matyśkiewicz[18][19], którego dwóch synów zginęło w lawinie, pozwał na drodze postępowania cywilnego Urząd Miasta Tychy, nauczyciela-organizatora wycieczki oraz szkolny klub sportowy o zapłatę zadośćuczynienia w wysokości 700 tys. zł wraz z odsetkami[20]. W 2018 roku Sąd Okręgowy w Katowicach nieprawomocnie orzekł, że nauczyciel oraz klub muszą zapłacić 140 tys. złotych zadośćuczynienia. Sąd wyjaśnił, że odpowiedzialność cywilna miasta przedawniła się[20][21]. Od wyroku apelację złożył zarówno powód[21], jak i pozwany nauczyciel[20].

Ofiary śmiertelne[edytuj | edytuj kod]

  1. Przemysław Kwiecień (18 lat) – znaleziony 28 stycznia;
  2. Szymon Lenartowicz (17 lat) – znaleziony 13 maja;
  3. Andrzej Matyśkiewicz (16 lat) – znaleziony 7 czerwca;
  4. Łukasz Matyśkiewicz (22 lata) – znaleziony 28 stycznia;
  5. Justyna Narloch (16 lat) – znaleziona 17 czerwca;
  6. Ewa Pacanowska (17 lat) – znaleziona 7 czerwca;
  7. Artur Rygulski (18 lat) – znaleziony 5 czerwca;
  8. Tomasz Zbiegień (36 lat)[1] – znaleziony 8 czerwca[22].

Przemysław Kwiecień zmarł w szpitalu po dziesięciu tygodniach od wypadku[5][22].

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

  1. a b c Jolanta Pierończyk: Tragedia pod Rysami: 28 stycznia 2003 roku lawina porwała tyskich licealistów. W: Nasze Miasto Tychy [on-line]. 2013-01-28. [dostęp 2017-12-23].
  2. Cisza (pol.). filmpolski.pl. [dostęp 2017-12-23].
  3. a b Aldona Minorczyk-Cichy, Adrian Ołdak: Premiera filmu o tragedii tyskich licealistów, którzy siedem lat temu zginęli pod lawiną w Tatrach (pol.). slaskie.naszemiasto.pl, 2010-10-27. [dostęp 2017-12-23].
  4. a b Biała śmierć. W: Superwizjer TVN [on-line]. 2005-03-20. [dostęp 2017-12-25].
  5. a b c d e f g h i Lawiny [w:] Michał Jagiełło, Wołanie w górach, Warszawa: Iskry, 2012, ISBN 978-83-244-0188-8.
  6. a b c d e f g Marek Lubaś-Harny: Najtrudniejsze akcje TOPR: tragedia licealistów, którzy szli na Rysy. W: Gazeta Krakowska [on-line]. 2014-03-24. [dostęp 2017-12-23].
  7. a b c d e f Agnieszka Szymaszek: Lawina pod Rysami – 10 lat po tragedii, w której zginęli tyscy licealiści. W: Onet.pl [on-line]. 2013-01-27. [dostęp 2017-12-23].
  8. a b c Historia wypadków cz. XIX. W: Portal Tatrzański [on-line]. [dostęp 2018-01-04].
  9. a b c d e f g Aldona Marczyk-Cichy, Anna Malinowska: Łzy po wyroku. W: Nasze Miasto Wisła [on-line]. 2005-03-22. [dostęp 2017-12-25].
  10. a b c Dziś rocznica pamiętnej lawiny, która na szlaku na Rysy porwała grupę licealistów z Tychów. W: Tatromaniak [on-line]. 2016-01-28. [dostęp 2017-12-23].
  11. a b 10 lat i jeden dzień temu…. W: Fijak.pl [on-line]. 2013-01-29. [dostęp 2018-01-28].
  12. Wyrok dla opiekuna tragicznej wycieczki. W: Wprost [on-line]. 2005-03-21. [dostęp 2018-01-27].
  13. a b c Majka Lisińska-Kozioł: W Zakopanem jest bohaterem. W: Tygodnik Przegląd [on-line]. 2003-05-25. [dostęp 2018-01-14].
  14. a b c Henryk Serda znów pilotuje śmigłowiec TOPR. W: Gazeta Wyborcza [on-line]. 2005-02-20. [dostęp 2018-01-14].
  15. Bartłomiej Kuraś: W Zakopanem rozpoczął się proces pilota TOPR Henryka Serdy. W: Gazeta Wyborcza [on-line]. 2004-02-24. [dostęp 2018-01-14].
  16. a b c INTERIA.PL/RMF/PAP: Apelacja w sprawie lawiny. W: Interia.pl [on-line]. 2005-11-24. [dostęp 2017-12-25].
  17. Piotr Subik: Oni nie umarli, oni poszli za grań. W: Dziennik Polski [on-line]. 2013-01-27. [dostęp 2017-12-23].
  18. a b js/mtom: „Usłyszeliśmy wielki trzask, taki huk. Byłam pewna, że już na pewno tego nie przeżyję”. W: tvn24 [on-line]. 2017-01-28. [dostęp 2017-12-25].
  19. ss: Wyrok dla opiekuna tragicznej wycieczki (pol.). wprost.pl, 2005-05-23. [dostęp 2018-02-28].
  20. a b c Marcin Pietraszewski: Stracił w lawinie dwóch synów. Sąd: opiekun zapłaci mu 140 tys. zł zadośćuczynienia Wyborcza.pl. 2018-02-14. [dostęp 2018-02-19].
  21. a b Łukasz Bobek: Ma dostać zadośćuczynienie za śmierć synów w lawinie w Tatrach - Gazetakrakowska.pl. 2018-02-16. [dostęp 2018-02-23].
  22. a b Marcin Ignatowicz: Dzisiaj mija 15 rocznica największej tragedii w polskich Tatrach (pol.). natatry.pl, 2018-01-28. [dostęp 2018-02-24].