Panfiłowcy

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Panfiłowcy – grupa 28 żołnierzy z czwartej kompanii 2 batalionu 1075 pułku piechoty 316 Dywizji Piechoty dowodzonej przez gen. Iwana Panfiłowa (po śmierci dowódcy 18 listopada 1941 r. dywizja została przemianowana na 8 Dywizję Piechoty Gwardii). Dywizja walczyła wtedy w składzie 16 Armii dowodzonej przez gen. Konstantego Rokossowskiego.

W czasie Bitwy pod Moskwą w trakcie II wojny światowej, 16 listopada 1941 r. żołnierze ci rzekomo zniszczyli 18 z 54 atakujących ich niemieckich czołgów (oraz zabili od 70 do 800 żołnierzy) na przedmieściach Moskwy w okolicach wsi Dubosiekowo. Dowodzący panfiłowcami komisarz polityczny Dijew (vel Kłoczkow) miał wypowiedzieć przed walką słynne słowa: „Rosja jest wielka, ale cofać się nie ma gdzie — za nami jest Moskwa!”. Wszystkich 28 żołnierzy miało zginąć — pośmiertnie zostali odznaczeni tytułami Bohatera Związku Radzieckiego. Już w 1948 r. władze ZSRR wiedziały, że cała historia jest nieprawdą, ale aż do Pieriestrojki była ona rozpowszechniana oficjalnie (dokumenty potwierdzające fałszywość historii były utajnione).

W rzeczywistości 16 listopada 1941 r. 1075 pułk (dowódca — płk. Ilia Kaprow) broniący Dubosiekowa i okolic został zaatakowany przez 11 Dywizję Pancerną Wehrmachtu i po ciężkich walkach zmuszony do odwrotu (Dubosiekowo było zajęte przez Niemców do 20 grudnia); 4 kompania (dowódca — kpt. Pawieł Gundilowicz) straciła ponad 100 żołnierzy[1].

24 listopada 1941 r. w sztabie 16 Armii przebywał korespondent wojenny (gazeta „Krasnaja Zwiezda” — oficjalne pismo Armii Czerwonej) Wasilij Korotiejew. Spotkał tam komisarza 8 Dywizji Piechoty Gwardii Siergieja Jegorowa, który opowiedział mu, że słyszał od podległego mu komisarza, że 16 listopada grupa żołnierzy pod dowództwem komisarza Dijewa zaatakowana przez 54 czołgi walczyła do końca, a przed walką zostało rozstrzelanych 2 z nich, którzy chcieli się poddać[2].

Po powrocie do Moskwy Korotiejew opisał zasłyszaną historię redaktorowi naczelnemu Dawidowi Ortenbergowi, który spytał go, ilu żołnierzy liczyła ta grupa. Korotiejew odpowiedział (liczbę wymyślił), że 30, z których 2 zostało rozstrzelanych. Ortenberg polecił Korotiejewowi opisać w gazecie sprawę, ale równocześnie kazał mu zmniejszyć liczbę rozstrzelanych przed walką do 1. 27 listopada 1941 r. ukazał się artykuł Korotiejewa „Gwardziści w bitwie o Moskwę”, w którym podano, że zginęło wszystkich 28 gwardzistów, a Niemcy stracili 18 z 54 czołgów i 800 żołnierzy. Następnego dnia został opublikowany artykuł wstępny redaktora Aleksandra Kriwickiego „Chwała 28 bohaterów”, w którym dodano, że polegli żołnierze zostali pochowani w Dubosiekowie[3].

W styczniu 1942 r. na życzenie Ortenberga Kriwicki w towarzystwie Kaprowa, Gundilowicza i komisarza 1075 pułku Achmedżana Muhamiedarowa udali się do Dubosiekowa i znaleźli groby 6 żołnierzy, w tym komisarza 4 kompanii Wasilija Kłoczkowa (używał pseudonimu Dijew). Gundilowicz i Muhamiedarow ustalili listę 28 żołnierzy, którzy mieli walczyć i zginąć 16 listopada. 22 stycznia 1942 r. Kriwicki opublikował kolejny artykuł, w którym umieścił tę listę, dodał rzekome słowa Kłoczkowa/Dijewa „Rosja jest wielka, ale cofać się nie ma gdzie — za nami jest Moskwa!”, a także wyjaśnił, że wszystkie okoliczności obrony i śmierci żołnierzy ujawnił 1 z 28 żołnierzy — Iwan Natarow — który ciężko ranny przeżył walkę i zmarł niedługo później w szpitalu polowym[4]. Historia stała się popularna w ZSRR[5].

W maju 1942 r. pod zarzutem dobrowolnego poddania się wrogowi został aresztowany przez NKWD 1 z żołnierzy z powyższej listy – Danił Kużebergenow. Podczas przesłuchania zeznał, że 16 listopada 1942 r. po powrocie z tyłów (był gońcem) stracił przytomność od wybuchu pocisku i gdy ją odzyskał okazało się, że wokół są już Niemcy; potem uciekł z niewoli i walczył w szeregach Korpusu Kawalerii gen. Dowatora[6]. Wtedy NKWD-yści kazali Kużebergenowowi podpisać oświadczenie, że nigdy nie walczył o Dubosiekowo (w „nagrodę” za ten podpis za pobyt w niewoli otrzymał łagodniejszą karę służby w batalionie karnym zamiast kary więzienia), a Muhamiedarow napisał list, że pomyłkowo umieścił na liście Daniła Kużebergenowa zamiast poległego innego żołnierza Askara Kużebergenowa (w późniejszych wydaniach listy panfiłowców pojawiało się to nazwisko; w liście żołnierzy służących w 1075 pułku jest wymieniany wyłącznie Danił Kużebergenow)[7].

21 lipca 1942 r. wszyscy 28 panfiłowcy (w tym Askar Kużebergenow zamiast Daniła Kużebergenowa) otrzymali pośmiertnie tytuły Bohatera Związku Radzieckiego[8].

W listopadzie 1947 r. pod zarzutem kolaboracji z Niemcami został aresztowany mieszkaniec kirgiskiego miasta Kant Iwan Dobrobabin (1 z 28 panfiłowców)[9]. Zeznał on, że 16 listopada 1941 r. dostał się do niewoli niemieckiej, z której uciekł i dotarł do Perekopu w obwodzie charkowskim (tam się urodził, a przed wojną zamieszkał w Kancie). W Perekopie wstąpił do lokalnej policji pomocniczej przy niemieckiej administracji i szybko został jej komendantem. W 1944 r. uciekł od Niemców i pod fałszywym nazwiskiem wstąpił do Armii Czerwonej, w której walczył do końca wojny, a po demobilizacji (nadal używając fałszywego nazwiska) powrócił do Kanta, gdzie był jednym z fundatorów własnego pomnika (pomnik Iwana Dobrobabina bohatera miasta). Dobrobabin otrzymał wyrok 15 lat więzienia[10].

Sprawa Dobrobabina spowodowała, że zadecydowano o rozpoczęciu oficjalnego śledztwa pod nadzorem Naczelnego Prokuratora Wojskowego ZSRR gen. Nikołaja Afanasiewa. Śledczy ustalili, że wojnę przeżyło 6 z 28 panfiłowców — oprócz Kużebergenowa i Dobrobabina Grigorij Szemiakin i Iłarion Wasiliejew zostali ciężko ranni i trafili do szpitali (pomyłkowo zostali uznani za zabitych, później wrócili na front do innych jednostek; przykład Kużenbergenowa zniechęcił ich do prób ujawnienia się), a Dmitryj Fomicz i Iwan Szadrin trafili do niemieckiej niewoli, którą przeżyli; natomiast Iwan Natarow poległ 14 listopada 1941 r. (pomyłkowo zapisano datę 16 listopada). Pułkownik Kaprow zeznał, że walka o Dubosiekowo nigdy nie wyglądała tak, jak opisali ją Korotiejew i Kriwicki. Kriwicki zeznał, że sam wymyślił szczegóły, które przedstawił w swoich tekstach. Korotiejew i Ortenberg zeznali, że opublikowali tekst z 27 listopada 1941 r. bez próby zbadania jego wiarygodności, ponieważ zależało im na jak najszybszej poprawie morale żołnierzy (a taki tekst mógł w tym pomóc). 10 maja 1948 r. Afanasiew opracował i przesłał Stalinowi oraz Żdanowowi raport ze śledztwa, w którego wnioskach stwierdził, że ostatnia walka 28 panfiłowców „nigdy się nie wydarzyła. Jest to czysta fantazja.”[11][12]

Raport Afanasiewa został jednak utajniony i nadal rozpowszechniano historię Korotiejewa i Kriwickiego — w oficjalnej 6-tomowej „Historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej” z 1965 r. panfiłowcy mieli zniszczyć 18 czołgów i zabić 70 Niemców[13].

Podczas Pieriestrojki żyjący nadal Iwan Dobrobabin złożył wniosek o rehabilitację uzasadniając go tym, że podczas służby w policji pomocniczej w Perekopie nikogo nie skrzywdził. Wniosek ten spowodował zainteresowanie opinii publicznej historią 28 panfiłowców, co doprowadziło ostatecznie do odtajnienia raportu Afanasiewa[14].

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Przypisy