Stefan Steć

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Stefan Steć
Ilustracja
Stefan Steć wraz z dziećmi ulicy w Ndera (Prowincja Kigali, Rwanda)
major major
Data i miejsce urodzenia 20 listopada 1964
Warszawa
Data i miejsce śmierci 29 września 2005
Haga
Przebieg służby
Lata służby od 1982
Późniejsza praca informatyk
Odznaczenia
Krzyż Zasługi za Dzielność

Stefan Steć (ur. 20 listopada 1964 w Warszawie, zm. 29 września 2005 w Hadze) – major Wojska Polskiego. W 1994 uczestniczył w Misji Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy Rwandzie. Za ofiarność w ratowaniu życia masakrowanej ludności cywilnej z narażeniem własnego został odznaczony Krzyżem Zasługi za Dzielność. Zmarł w wieku 41 lat w wyniku powikłań związanych z zespołem stresu pourazowego[1].

Młodość[edytuj | edytuj kod]

Stefan Steć rozpoczął w 1983 r. studia na warszawskiej Wojskowej Akademii Technicznej, ale w ich trakcie zgłosił się do służby w polskich siłach pokojowych przy ONZ i przeszedł przeszkolenie w Centrum Szkolenia na Potrzeby Sił Pokojowych w Kielcach-Bukówce.

Na pierwszą misję ONZ został wysłany w ramach sił UNTAC nadzorujących pierwsze wybory parlamentarne w Kambodży do jej stolicy Phnom Penh, dokąd Polska wysłała kontyngent wielkości batalionu złożony z jednostek inżynieryjnych i zaopatrzeniowych naprawiających drogi i mosty i dostarczających jednostkom operacyjnym wodę żywność i paliwo[2].

Służba w UNAMIR podczas ludobójstwa w 1994 roku[edytuj | edytuj kod]

Jego następną misją była mała i niedoposażona misja w Rwandzie w ramach sił UNAMIR, określana przez optymistycznych polityków jako „klasyczna”[3]. W misji tej, która trwała od października 1993 r. do marca 1996 r. wzięło udział jedynie pięciu[2] polskich oficerów i chorążych, głównie z zakończonej we wrześniu 1993 r. misji w Kambodży (UNTAC), którzy przybyli do Kigali w listopadzie i grudniu 1993 roku. Ich zadaniem było przygotowanie planów organizacji i wsparcia logistycznego UNAMIR.

Niemal natychmiast Steć zauważył jednak, jak inni żołnierze UNAMIR określają tę misję jako „Mission Impossible”, mając na uwadze zauważalny rasizm, oddziały milicji Hutu i łamanie praw człowieka: „Rwanda była beczką prochu, ludobójstwo wisiało w powietrzu”[3], a społeczność międzynarodowa grała na zwłokę, oczekując na jakieś ostateczne rozwiązanie problemu Rwandy[4]. Nikt nie wyobrażał sobie jednak skali tego, co miało nadejść.

Kiedy 6 kwietnia 1994 rozpoczęło się Ludobójstwo w Rwandzie, był jednym z pierwszych (wraz z polskim majorem Markiem Pazikiem, kanadyjskim majorem Brentem Beardsley i trzyosobową załogą z Bangladeszu), którzy przybyli transporterem opancerzonym na miejsce pierwszej odkrytej przez siły UNAMIR[5] masakry w Gikondo, gdzie znajdowali się już dwaj polscy oficerowie UNAMIR – major Jerzy Mączka i major Ryszard Chudy. Osobiście sfilmował ofiary masakry na dowód ludobójstwa i był pierwszym oficerem UNAMIR, który użył tego słowa. „Wyraźnie zabroniono nam jednak używać słowa «ludobójstwo» w naszej korespondencji z główną kwaterą ONZ w Nowym Jorku[3][4].

Masakr na taką skalę jak ta w Gikondo przybywało coraz więcej. „Mieliśmy do czynienia z dobrze zorganizowanym ludobójstwem, które przetaczało się przez kraj”[4].

Szacowano, że każdego dnia bojówki Interhamwe mordowały 10 000 osób. Steć i pozostałych czterech polskich oficerów niezwłocznie stworzyło Komórkę Akcji Humanitarnej celem koordynacji i organizacji zespołów ratunkowych. Przed 15 kwietnia 1994 opracowali plan pomocy humanitarnej dla Rwandy obejmujący utworzenie stref bezpieczeństwa, w których mogła chronić się atakowana ludność, koordynacji działań doraźnej pomocy i ochrony ludności. Żaden z tych punktów nie został jednak zrealizowany z uwagi na naciski Rady Bezpieczeństwa ONZ, lub raczej Paryża, Londynu, Waszyngtonu i Brukseli. „Zamiast ratować ludzi, kazano nam podejmować rozmowy na temat niemożliwego do osiągnięcia zawieszenia broni. Brzmiało to jak: nie ratujcie ludzi, grajcie na zwłokę i zobaczmy jak rozwinie się sytuacja[4]. W całej Rwandzie było 91 takich stref bezpieczeństwa, lecz siły UNAMIR były wystarczające do ochrony jedynie czterech z nich.

To właśnie Steć wraz z czwórką Tunezyjczyków[1] z UNAMIR ratował ludzi z hotelu Mille Collines, odczytując ich imiona i nazwiska w zatłoczonym lobby hotelowym. Jako oficer pomocy humanitarnej miał listę tych, których można było uratować, a warunki były następujące: musieli mieć wizę belgijską i gwarancję finansową, że zostaną przyjęci poza Rwandą. Kilka budynków za Mille Collines, znajdował się kościół St. Famille, w którym schroniło się ponad 5000 uciekinierów. Każdej nocy milicja Interhamwe mordowała tam ludzi. Nie zrobiono dla nich nic tylko dlatego, że nie mieli ważnych wiz[4].

W maju 1994 roku usiłował ponownie wdrożyć w życie swój plan pomocy humanitarnej. Generał Dallaire uznał, że to stosowne, ale z przyczyn politycznych nie można było zrobić nic. W tym czasie poczucie rebelii było bardzo silne w oddziałach UNAMIR, a pomoc, jaką zapewniali polscy oficerowie, wielu uważało za nonsensowną. To właśnie wtedy Steć rozważał dezercję z UNAMIR i wstąpienie do wojsk Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego[4]. Jednak wciąż miał swoją listę mających wizy ludzi, których można było uratować.

Kiedy Rada Bezpieczeństwa ONZ za namową Wielkiej Brytanii zdecydowała o wycofaniu większości sił UNAMIR z ogarniętej ludobójstwem Rwandy, Steć pozostał, mimo iż Rada zaprzestała dostarczania zapasów pozostałym w Rwandzie żołnierzom.

Fundacja Amahoro[edytuj | edytuj kod]

Po zakończeniu ludobójstwa w lipcu 1994 r. opuścił UNAMIR i zamieszkał w Hadze wraz z partnerką Heather Kilner. Pracując jako informatyk, zaoszczędził dosyć pieniędzy, aby założyć wraz z Kilner Fundację Amahoro. Od tamtej pory fundacja ta pomaga dzieciom, zwłaszcza osieroconym, wspiera edukację i łagodzi biedę w Rwandzie, łącząc ludzi dobrej woli wyłącznie w oparciu o witrynę internetową, którą sam zaprojektował[3].

Za swoją postawę w Rwandzie został odznaczony przez prezydenta RP Lecha Wałęsę Krzyżem Zasługi za Dzielność. Oddał jednak to odznaczenie wszystkim ochotnikom, którzy pozostali w siłach UNAMIR mimo ich formalnego rozwiązania, a w szczególności generałowi Dallaire, „którego odwaga i przywództwo sprawiało, że działaliśmy wówczas wbrew woli społeczności międzynarodowej[4]”.

W 2005 roku odbyła się w Hadze szczególna projekcja filmu Hotel Rwanda, na którą został zaproszony. Po filmie, który obrazuje żołnierzy ONZ jako nieudolnych, odbyła się dyskusja panelowa, podczas której Steć był publicznie obwiniany za to, że nie zrobiono dostatecznie dużo, aby uratować życie wielu Rwandyjczyków.

Steć zachorował zaraz po tej projekcji. Przestał jeść i mimo pomocy doświadczonych psychiatrów, którzy leczyli już żołnierzy z holenderskiego batalionu ONZ w Srebrenicy[1], zmarł w wyniku powikłań związanych z zespołem stresu pourazowego we wrześniu 2005 roku.

W poświęconym ludobójstwu w Rwandzie kanadyjskim filmie Podać rękę diabłu z 2007 roku jego postać zagrał Mark Antony Krupa.

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

  1. a b c History? This film is fiction – A new BBC film telling the ‘truth’ of events in Rwanda only compounds the original sins of the West’s media, Linda Melvern, The Observer, 19 marca 2006.
  2. a b Polacy w służbie pokoju 1953-2003, Agencja Wydawnicza CB, Warszawa 2002, ​ISBN 83-7339-016-2​.
  3. a b c d Major Stefan Stec – UN peacekeeper on 'Mission Impossible’ in Rwanda, Linda Melvern, „The Independent”, 7 października 2005.
  4. a b c d e f g speech, The Rwanda Forum, Imperial War Museum London, 27 marca 2004.
  5. The Media and the Rwanda Genocide: walking the road to genocide, Gerald Caplan Call et al, IDRC, 2007, ​ISBN 0745326250​.

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]