Zniszczenie Starego Miasta w Legnicy

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Północno-wschodnia część legnickiej starówki przed jej zniszczeniem
Północna pierzeja Rynku, bloki w miejscu średniowiecznej zabudowy

Legnica z II wojny światowej wyszła właściwie nienaruszona. Mimo wkroczenia w lutym 1945 Armii Czerwonej do miasta, nie odnotowano w nim większych zniszczeń poza kilkoma kamienicami na przedmieściach. Centrum średniowiecznego miasta aż do końca kwietnia było właściwie nienaruszone.

W dniach 8–11 maja 1945, w ramach świętowania zwycięstwa nad III Rzeszą, wojsko radzieckie urządziło tzw. ognie zwycięstwa. Proceder ten polegał na wrzucaniu przez żołnierzy sowieckich do wybranych, często najcenniejszych budynków, płonących kanistrów z benzyną lub granatów.

Zachowanie takie nie były czymś niecodziennym, ale dość częstym w postawie czerwonoarmistów[1], podobny proceder, który wydarzył się w Prusach Wschodnich odnotował jego świadek Lew Kopielew[1], który w paru zdaniach odtworzył rozmowę na temat sprawców podpaleń:

Quote-alpha.png
– Znaczy, podłożyli miny i podpalili?
– Kto? Niemcy?
– Nie, w ogóle żadnych min nie było, a ten ogień to zrobili nasi.
– Ale po co?
– Ach, a kto wie, po co. Tak po prostu dla zabawy. [...] Tu są Niemcy! No to rozwalić wszystko, spalić wszystko! Wziąć odwet!

Odwet, destrukcja, zniszczenie wszystko rozmyślnie wpajane radzieckim sołdatom choćby w odezwach autorstwa Ilii Erenburga[2], akceptowanych przez rząd ZSRR. Efekty podpaleń dopełnione zostały brakiem kontrakcji legnickiej straży pożarnej powodowanym zarówno dezorganizacją, jak i strachem przed wojskiem radzieckim.

Po latach, trudno jest jednoznacznie orzec kto w pełni bierze odpowiedzialność za zniszczenie Starego Miasta. Polscy szabrownicy, wrogo nastawieni niemieccy dywersanci lub nawet partyzanci również mogą być podejrzewani.

Współudział w zniszczeniu zabytkowej Legnicy być może mają szabrownicy którzy w poszukiwaniu łupów udawali się na Dolny Śląsk. Literatura podaje, że przestępcy ci w celu zatarcia śladów swojego procederu rozniecali pożary w okolicach swego plądrowania. Trudno jest ocenić ile kamienic spłonęło w efekcie ich działania. Nie jest łatwo wykluczyć współudział niemieckich dywersantów w podpalaniu. Trudno wykluczyć wykorzystanie przez nich okazji podpaleń w Legnicy by pomnożyć szkody tak zadawane Polsce.

Zdewastowane zostało praktycznie całe Stare Miasto, przy czym największe szkody w zabudowie odnotowano w okolicach Rynku. Zniszczeniu uległo wiele zabytków, w tym liczne dzieła renesansu i baroku mieszczańskiego.

W późniejszych latach władze nie robiły nic w celu uratowania i zabezpieczenia obiektów, które przetrwały. W 1963, Miejska Rada Narodowa w Legnicy, wydała rozkaz zrównania średniowiecznego miasta z ziemią, tłumacząc to koniecznością zatarcia burżuazyjnej i niemieckiej przeszłości miasta.

Według emerytowanych pracowników legnickiego ratusza, takie działanie rządzących miastem funkcjonariuszy komunistycznych podyktowane było chęcią przypodobania się władzom centralnym.

Tezą niepotwierdzoną jest, że cegła z burzonych domów transportowana była do Warszawy, gdzie powstawały z niej kolejne budynki[3]. Istnieje jednak logiczna możliwość, że rozbiórkowy materiał budowlany wysyłany był dalej na wschód, pod dyktando Sowietów. Władze postanowiły, że na miejscu dawnych ulic, wytyczonych w epoce pełnego średniowiecza, powstanie wzorcowa zabudowa miasta socjalistycznego. Plan ten nie został zrealizowany do końca, obok bloków zachowały się niektóre zabytki.

Zobacz też[edytuj]

Przypisy

  1. a b Lew Kopielew: Aufbewahren für alle Zeit! Nachwort von Heinrich Böll (Autobiographie Teil 2) (1976).
  2. Antony Beevor: Berlin 1945, str. 149.
  3. Dane przekazane przez Jadwigę Zienkiewicz, zastępcę prezydenta miasta Legnicy w Radiu Plus, sierpień 2009.

Bibliografia[edytuj]

  • Legnica. Zarys monografii miasta. Legnica-Wrocław 1998, Wydawnictwo DKTS Silesia, s. 573.