Jean Charles de Menezes

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Jean Charles de Menezes

Jean Charles de Menezes (7 stycznia 1978 - 22 lipca 2005) był brazylijskim elektrykiem zamieszkałym w Tulse Hill na południu Londynu. Menezes został zastrzelony przez funkcjonariuszy Policji Metropolitalnej na stacji Stockwell londyńskiego metra. Urodzony w miejscowości Gonzaga w brazylijskiej prowincji Minas Gerais, mieszkał w Wielkiej Brytanii od trzech lat. Jego śmierć była wypadkiem w trakcie dochodzenia prowadzonego w sprawie zamachu w Londynie 21 lipca 2005. Później okazało się, że nie miał on żadnego związku z tamtymi wydarzeniami.

Pościg i zabójstwo[edytuj | edytuj kod]

Funkcjonariusze twierdzą, że jeszcze przed wejściem do stacji metra wzywali go do zatrzymania się. Według zeznań świadków, był w tym czasie ścigany przez około dwudziestu funkcjonariuszy ubranych po cywilnemu. Menezes zignorował ich żądania i wbiegł na stację, przeskakując bramkę, po czym zbiegł po schodach i próbował wskoczyć do pociągu. Policjanci dogonili go, pchnęli na podłogę i podczas gdy dwóch trzymało go obezwładnionego, trzeci oddał siedem strzałów w jego głowę i jeden w ramię, powodując śmierć na miejscu.

Zeznania dotyczące zachowania funkcjonariuszy są sprzeczne. Szef policji, Sir Ian Blair utrzymuje że funkcjonariusze w prawidłowy sposób wezwali Menezesa do zatrzymania się.

Mark Whitby, pasażer pociągu, do którego wbiegł Menezes, powiedział: "Jeden z nich (policjantów) miał broń, wyglądającą jak karabin automatyczny... Pchnęli go na ziemię, przycisnęli i strzelili pięć razy". Inny pasażer, Dan Copeland, zeznał: "Policjant wskoczył przez drzwi po mojej lewej i krzyknął "Wszyscy uciekać!". Ludzie zamarli na swoich siedzeniach, po czym wybiegli na zewnątrz. Gdy wyskakiwałem z wagonu na peron, usłyszałem cztery głuche wystrzały". Policjanci przyznali, że zostało oddanych osiem strzałów w głowę.

Inny ze świadków, Lee Ruston, który czekał na peronie, zeznał że policjanci w żaden sposób nie dali do zrozumienia, kim są.

Po ostatnich zamachach wewnętrzne wytyczne policji odnośnie postępowania z zamachowcami-samobójcami zostały zmienione. Funkcjonariuszom nakazano strzelanie w głowę, by wyeliminować możliwość zdetonowania bomby przez rannego terrorystę.

Mieszkający z Menezesem kuzyn, Alex Pereira, potwierdził że Jean został postrzelony w głowę. "Siłą dostałem się do kostnicy. Nie chcieli pozwolić mi go zobaczyć. Jego twarz była zniekształcona od ran i widać było, że został postrzelony w kark".

29 lipca ciało Menezesa zostało przewiezione do Gonzagi i tam pochowane.