No Code

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
No Code
Album studyjny zespołu Pearl Jam
Wydany 1996
Gatunek rock alternatywny
Długość 49:37
Wytwórnia Epic Records
Producent Brendan O’Brien
Pearl Jam
Oceny
Album po albumie
Single z albumu No Code
  1. Hail, Hail
    Wydany: 1996
  2. Who You Are
    Wydany: 1996
  3. Off He Goes
    Wydany: 1996

No Code – czwarty album zespołu Pearl Jam. Wydany 27 sierpnia 1996 roku przez Epic Records.

Producentem albumu jest Brendan O’Brien.

Okładka albumu w wersji winylowej oraz CD przedstawiała kompozycję ze 144 zdjęć wykonanych polaroidem, z której wyłaniał się symbol oka w trójkącie. Co ciekawe do albumu, zamiast tradycyjnej książeczki z tekstami piosenek, dołączono zestaw 9 przedruków zdjęć, imitujących fotografie wykonane aparatem polaroid, wraz z tekstem jednej z piosenek na odwrocie.

Album promowały trzy single: „Hail, Hail”, „Who You Are” oraz „Off He Goes”. Do żadnego utworu z tej płyty nie powstał wideoklip.

Pomimo znikomej promocji albumu No Code, sprzedano ponad 1 000 000 egzemplarzy i zrzeszenie amerykańskich wydawców muzyki RIAA 1 sierpnia 1997 r. przyznało temu wydawnictwu status platynowej płyty.[1] Był to jednak pierwszy album Pearl Jam, który nie otrzymał statusu multiplatynowego.[2]

Na liście The Billboard Hot 200 płyta No Code znajdowała się przez 24 tygodnie i dotarła do miejsca 1.[3]

W ramach trasy „No Code Tour” zespół zagrał 33 koncerty – 14 w Ameryce Północnej i 19 w Europie. 1 listopada 1996 r. Pearl Jam po raz pierwszy wystąpił w Polsce. Koncert odbył się w Warszawie w hali Torwar.[4]

Lista utworów[edytuj kod]

  1. „Sometimes” – 2:44
  2. „Hail, Hail” – 3:47
  3. „Who You Are” – 3:53
  4. „In My Tree” – 4:03
  5. „Smile” – 3:58
  6. „Off He Goes” – 6:05
  7. „Habit” – 3:39
  8. „Red Mosquito” – 4:05
  9. „Lukin” – 1:05
  10. „Present Tense” – 5:49
  11. „Mankind” – 3:32
  12. „I'm Open” – 2:58
  13. „Around the Bend” – 4:37

Twórcy[edytuj kod]

Opinie o No Code[edytuj kod]

Craig Marks z magazynu „Spin”:[5]

Quote-alpha.png
Chciałbym, żeby Pearl Jam powrócił do klimatów, w jakich się obracał na „Vitalogy”. „No Code” jest zbyt zamknięta w sobie. Skąpi nam przyjemności. Podziwiać jest łatwo, ale wolałbym lepiej się przy niej bawić.

Filip Łobodziński z magazynu „Machina”:[6]

Quote-alpha.png
W wyścigu grup grunge'owych Pearl Jam ma najwyraźniej chrapkę na koszulki artystów najwszechstronniejszych. (...) Ich czwarty album jest chyba najbardziej różnorodny. (...) Eddiemu Vedderowi i spółce najwyraźniej bliska jest autoironia Mitchell, sarkazm Younga, profetyczność Boba Dylana, napięty nerw Michaela Stipe'a, zjednoczone pod sztandarem bezapelacyjnego rocka. Nie każdy musi lubić grunge, ma prawo wręcz nudzić, ale o trzech rzeczach należy pamiętać: 1. to nie jest ścisły grunge (może taki już wymiera); 2. „No Code” nie robi wrażenia sporządzonej dla szmalu; 3. album nie nudzi. To już dużo w dobie smutnego fin de siecle'u.

Przypisy

Linki zewnętrzne[edytuj kod]