Świdnicki Lipiec
|
|
Treść tego hasła może nie być zgodna z zasadami neutralnego punktu widzenia. Zajrzyj na stronę dyskusji i pomóż go poprawić. |
Świdnicki Lipiec - pojęcie używane w historiografii nazywające wydarzenia, jakie miały miejsce od 8 lipca 1980 roku na WSK PZL Świdnik w Świdniku. 1 lipca 1980 r. władze PRL, w ramach rządowego programu oszczędnościowego, mającego na celu zahamowanie przejawów kryzysu ekonomicznego, wprowadziły podwyżkę cen niektórych gatunków mięsa i wędlin. Podwyżki nie podano do publicznej wiadomości, usiłując przeprowadzić ją „po cichu”. Reakcja społeczna była natychmiastowa. Wybuch niezadowolenia miał swoje głębsze źródło, wynikał z zawiedzenia społecznych nadziei, które na początku lat siedemdziesiątych rozbudziła w społeczeństwie „propaganda sukcesu”, lansowana przez nową rządzącą ekipę I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka.
Strajki na Lubelszczyźnie rozpoczął, 8 lipca 1980 r., protest pracowników Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego „PZL-Świdnik”. Bezpośrednią przyczyną strajku były nowe ceny w zakładowym bufecie. O godz. 9.30, po stwierdzeniu wzrostu cen artykułów spożywczych o około 60 procent, przerwało pracę 80 pracowników Wydziału Obróbki Mechanicznej W-320. Około godz. 12.30 strajk ogarnął już całą załogę. Podczas zorganizowanego spotkania strajkujących z dyrekcją i władzami partyjnymi, robotników reprezentowały delegacje ze wszystkich wydziałów, wysuwając postulaty dotyczące różnorodnych spraw. Część dotyczyło kwestii zgłaszanych wielokrotnie, ale nie zrealizowanych przez dyrekcję. Bieżący charakter miały postulaty dotyczące cofnięcia cen komercyjnych lub wypłaty ekwiwalentu za ich wprowadzenie oraz zapewnienia dla Świdnika większych dostaw mleka w proszku i mięsa.
Po zakończonych fiaskiem próbach wyciszenia strajku (usiłowano m.in. przekupić przywódców protestu), czwartego dnia , 11 lipca, nastąpił przełom. W pomieszczeniach Rady Zakładowej zebrało się ok. 20 członków Komitetu Postojowego (na nazwę „strajkowy” władze nie chciały się zgodzić) z 3. osobowym prezydium: Zofią Bartkiewicz (przewodnicząca), Zygmuntem Karwowski i Romanem Olchą. Władze oficjalne reprezentowali: dyrektor naczelny WSK Jan Czogała, wojewoda lubelski Mieczysław Stępień, Zdzisław Mazur – Związek Zawodowy Metalowców, Mieczysław Koc – przedstawiciel samorządu robotniczego oraz Kuczyński – dyrektor Zjednoczenia Przemysłu Lotniczego i Samolotowego. Przedmiotem rokowań było kilkaset postulatów, które ułożono w 110 punktową listę żądań załogi. Kilkugodzinne negocjacje zaowocowały podpisaniem porozumienia kończącego strajk.
Było to pierwsze w kraju pisemne porozumienie zawarte między władzami komunistycznymi PRL a strajkującymi pracownikami. Na mocy porozumienia wszystkie grupy zatrudnionych otrzymały podwyżkę płac. W tej sprawie minister przemysłu maszynowego wydał specjalne zarządzenie. Podwyżka weszła w życie od 1 sierpnia. Wojewoda lubelski zobowiązał się poprawić zaopatrzenie Świdnika w artykuły żywnościowe, zwłaszcza mięsne. Komitet Postojowy zobowiązał się, że załoga odpracuje cztery dni strajku. Około godz. 18 tekst porozumienia odczytał przez radiowęzeł dyrektor WSK. W imieniu Komitetu Postojowego głos zabrała Zofia Bartkiewicz. Po 81 godzinach strajku, pracownicy WSK Świdnik podjęli pracę.
Strajk zapoczątkował „Lubelski Lipiec” - falę strajków, która przeszła przez Lubelszczyznę w dniach 11 do 19 lipca 1980 r. Protest w Świdniku wywołał strajki w innych przedsiębiorstwach regionu, obejmując ponad 150 zakładów pracy i około 50 tysięcy strajkujących pracowników. Protestujący zgłosili około 1200 wniosków i postulatów. W zdecydowanej większości miały one charakter wewnątrzzakładowy, socjalny i ekonomiczny. Ale niektóre wykraczały poza ten wymiar. Robotnicy lubelscy postawili np. postulat wprowadzenia wolnych sobót, odrzucony przez władze, ale wkrótce umieszczony jako 21 postulat gdańskiego Sierpnia. Fakt zakończenia pierwszego strajku na Lubelszczyźnie, w WSK Świdnik, podpisaniem pisemnego porozumienia z przedstawicielami pracowników, stanowił precedens w dziejach konfliktów społecznych PRL i przecierał szlak do podobnego rozwiązywania podobnych protestów. Osiągnięte drogą negocjacji rozstrzygnięcie protestów stało się inspiracją do rozpoczęcia lepiej zorganizowanego i dalej idącego strajku w Stoczni Gdańskiej, a następnie na całym Wybrzeżu. Strajki zapoczątkowane zrywem w WSK Świdnik, można uznać za swoiste preludium do pamiętnego „Sierpnia”, który w dziejach Polski otworzył nowy rozdział – drogi do odzyskiwania niepodległości.
Strajk w WSK PZL Świdnik jest o tyle ważny, gdyż był impulsem do fali strajków na Wybrzeżu. Do dziś historycy spierają się co do wpływu Świdnickiego Lipca na strajk w Stoczni Gdańskiej - niektórzy twierdzą, iż bez Świdnickiego Lipca nie byłoby Sierpnia 80, a w konsekwencji nie powstałby NSZZ Solidarność. Według nich postawa świdniczan dodała odwagi zakładom lubelskim i gdańskim. W lubelskiej prasie nie było ani słowa o spektakularnym wyczynie świdnickich robotników. Tłumaczone jest to faktem, że wicepremier Mieczysław Rakowski podczas swojej wizyty w Lublinie 19 lipca 1980 roku podpisał porozumienie ze strajkującymi, jednakże pod warunkiem zachowania spokoju i stłumienia informacji tak, aby nie wyszła poza Lubelszczyznę.
Premier nie osiągnął jednak swojego celu, ponieważ podczas Lubelskiego Lipca strajkujący w ramach akcji sabotażowych przyspawali wagony oraz lokomotywy do torów kolejowych. Pociągi te miały dotrzeć właśnie na Wybrzeże. Akcja ta odbiła się bardzo szerokim echem i przyczyniła się głównie do rozniesienia po całym kraju informacji na temat strajków panujących na Lubelszczyźnie.
Por. Piotr R. Jankowski (red.), Świdnicki Lipiec, Świdnik 2007 (wyd. II) oraz Marcin Dąbrowski, Lubelski Lipiec 1980, Lublin 2000, s. 235–241.