Dżinsowa rewolucja

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Dżinsowa wstążka – symbol solidarności z ruchem demokratycznym na Białorusi

Dżinsowa rewolucja (białoruskie: джынсавая рэвалюцыя, džynsavaja revalucyja), znana także pod nazwą "chabrowa rewolucja" – wydarzenia, które miały miejsce na Białorusi w okolicach 19 marca, w kontekście wyborów prezydenckich 2006.

"Rewolucja" nie odniosła zwycięstwa tak jak to było w innych postkomunistycznych państwach np. Ukraina, Gruzja, Kirgistan.

Termin został wymyślony w 2005, gdy podczas jednej z publicznych demonstracji przeciwko polityce Alaksandra Łukaszenki białoruska policja skonfiskowała biało-czerwono-białą flagę używaną przez opozycję i zakazaną w państwie. Jeden z przywódców ruchu młodzieżowego Żubr, Mikita Sasim, podniósł wtedy swoją dżinsową koszulę, ogłaszając, że ona będzie teraz ich flagą.

Obecnie to wyrażenie jest używane przy opisywaniu sytuacji na Placu Oktiabrskim (Październikowym). Tuż po ostatnich wyborach opozycjoniści wraz z zwolennikami zebrali się tam, by protestować przeciwko sfałszowanym wyborom i innym nieprawidłowościom (np. brak dostępu opozycji do mediów). Na czele protestu stali Alaksandr Milinkiewicz i Alaksandr Kazulin, kandydaci na stanowisko prezydenta.

Prezydent Alaksandr Łukaszenka już wcześniej zapowiedział, że protesty podobne do tych, które miały miejsce podczas rewolucji pomarańczowej, tulipanowej i róż nie będą miały miejsca i oświadczył, że "siła nie zostanie użyta". Policja zapowiedziała, że opozycjoniści "próbujący destabilizować sytuację" zostaną potraktowani jako terroryści i mogą oczekiwać kary śmierci[potrzebne źródło].

Mimo obietnic rządu, tłum protestujących po wyborach był największym, jaki dotychczas opozycji udało się zebrać, dochodząc do co najmniej 10 000, jak podają dziennikarze AP.

Opozycjoniści, tak jak w podobnych rewolucjach, apelują o jedynie pokojowe działania. Napisali także odezwę do milicjantów, w której proszą o niewypełnianie 'zbrodniczych rozkazów' i przejście na ich stronę[potrzebne źródło].

Symbole[edytuj | edytuj kod]

Dawna flaga Białorusi obecnie używana przez opozycję demokratyczną

Pierwotnym symbolem opozycji była biało-czerwono-biała flaga, oficjalna flaga Białorusi aż do kontrowersyjnego referendum w 1995. Próbuje się wprowadzić nowe, takie jak kolor dżinsowy, są one jedna krytykowane przez patriotów jako odstąpienie od "prawdziwego symbolu". Na zgromadzeniach skanduje się hasła takie jak: "Razem", "Niech żyje Białoruś" (Жыве Беларусь) oraz "Chcemy, możemy, zwyciężymy".

Represje[edytuj | edytuj kod]

Ocenia się, że przed wyborami władze aresztowały około pół tysiąca działaczy opozycji głównie działaczy młodzieżowych.

Opozycjoniści[edytuj | edytuj kod]

  • Alaksandr Kazulin, niezależny kandydat w wyborach, został pobity 16 marca gdy próbował dostać się na III Ogólnobiałoruski Zjazd Ludowy w Mińsku. Wszystko to sfilmowali obecni tam dziennikarze. Pobito też i zatrzymano ok. 40 działaczy jego komitetów wyborczych. Do Kazulina wezwano pogotowie. Zaatakowano dziennikarzy, wszystkim zabrano telefony komórkowe. Przestrzelono przednią szybę samochodu jednego z działaczy. Według niektórych źródeł atak przeprowadzili funkcjonariusze oddziału szybkiego reagowania MSW pod dowództwem Dmitrija Pawliczenki.
  • Andrzej Pisalnik, nieformalny rzecznik Związku Polaków na Białorusi, redaktor naczelny polonijnego "Głosu znad Niemna" i współpracownik "Rzeczpospolitej", był wielokrotnie aresztowany. 15 marca został skazany na pięć dni za przeklinanie, a 20 marca na 12 dni aresztu za udział w nielegalnym zgromadzeniu.
  • Igor Bancer, działacz Związku Polaków na Białorusi i dziennikarz, został zatrzymany 21 marca za przeklinanie. Komentował białoruskie wydarzenia w polskiej telewizji.
  • Anatol Labiedźka, przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej i Alaksandr Dobrowolski, jeden z liderów ZPO, zostali aresztowani 22 marca. Labiedźkę skazano na 15 dni za udział w nielegalnym zgromadzeniu.

Obserwatorzy zagraniczni i dziennikarze[edytuj | edytuj kod]

  • Działacze organizacji Bractwo Studenckie wraz z operatorką ukraińskiej telewizji "5.Kanał" zostali zatrzymani 12 marca w Mińsku. Pięcioro członków skazano na 10 dni, resztę uwolniono.
  • Władysław Kaśkiw, doradca prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki i towarzyszący mu dziennikarze telewizyjni, nie zostali wpuszczeni na Białoruś 16 marca. Uzasadniono to podejrzeniem o terroryzm u Kaskiwa i brakiem akredytacji uprawniających do działalności dziennikarskiej w tym kraju. Po negocjacjach, w których wziął udział ukraiński konsul, dziennikarzom pozwolono w końcu przekroczyć granicę. Kaskiw oraz operatorzy kamer telewizyjnych zostali jednak zawróceni na Ukrainę.
  • Andrzej Poczobut, polonijny dziennikarz i współpracownik "Gazety Wyborczej", został skazany na dziesięć dni za przeklinanie. Prowadzi głodówkę i żąda anulowania wyroku. Straciwszy przytomność 18 marca trafił do szpitala i wrócił do aresztu po kilku godzinach z podłączoną kroplówką. Zaczął przyjmować płyny.
  • Jan Rybarz, czeski redaktor "Mladej fronty Dnes", został pobity po demonstracji z 19 marca. Doznał urazów głowy, zabrano mu przenośny komputer. Podejrzewa białoruski KGB, ale nie ma bezpośrednich dowodów. Podczas demonstracji korespondował przez telefon satelitarny z gazetą.
  • Jarosław Jagiełło, poseł PiS, został zatrzymany 20 marca w Mińsku przez KGB. Posługiwał się paszportem dyplomatycznym (który nie jest równoważny immunitetowi dyplomatycznemu), przebywał w Białorusi jako obserwator wyborów. Został przesłuchany, a po rozmowach MSZ wypuszczony pod warunkiem opuszczenia Białorusi przed 6 rano.
  • Dziennikarze "Nowego Kanału", zostali zatrzymani 20 marca. Odebrano im nagrania z wieców.
  • Ośmiu członków ukraińskiej organizacji Nacjonalnyj Alians, zostało zatrzymanych 19 marca po wiecu w Mińsku.

Plac Październikowy[edytuj | edytuj kod]

Osoby, które pojedynczo odchodzą z placu Październikowego, często są bite lub aresztowane. Milinkiewicz mówi o 108 osobach aresztowanych w ciągu dnia. Plac jest izolowany, zatrzymuje się także próbujących dostarczyć zaopatrzenie. Milicja nie przepuszcza na plac ludzi niosących żywność dla demonstrantów na podstawie rozkazu nr 5 z dnia 19 marca ministra spraw wewnętrznych Uładzimira Naumawa. Jak tłumaczą omonowcy, zakaz dostarczania artykułów spożywczych podyktowany jest względami sanitarnymi, a sam rozkaz nie jest tajny. Istnieją obawy, iż po odejściu dziennikarzy służby chcą zlikwidować miasteczko namiotowe.

Studenci[edytuj | edytuj kod]

W wielu białoruskich uczelniach studenci są ostrzegani, że w przypadku zauważenia ich w rejonie placu Październikowego grozi im wyrzucenie ze studiów. Wprowadzono ścisłą kontrolę obecności studentów na zajęciach. Dostęp do Internetu w wielu uczelniach został odcięty przed wyborami i do tej pory zakaz korzystania z niego nie został cofnięty. Polski Premier Kazimierz Marcinkiewicz zachęcił jednak do dalszych działań, obiecując każdemu białoruskiemu studentowi miejsce na polskiej uczelni w przypadku wyrzucenia z pierwotnej.

Przebieg rewolucji[edytuj | edytuj kod]

Marzec 2006[edytuj | edytuj kod]

19 marca
Opozycjoniści na Placu, 21 marca

19 marca[edytuj | edytuj kod]

Około 20 000 ludzi (brak dobrych źródeł) zebrało się na placu Październikowym. Przed północą z powodu burzy śnieżnej większość ludzi rozeszła się. Mówi się także o złym nagłośnieniu, przez które demonstracja nie miała wielkich skutków. Opozycjoniści zapowiedzieli ponowne przyjście na następny dzień (20 marca) na godz. 18.30.

20 marca[edytuj | edytuj kod]

Na Placu zebrało się około 7000 ludzi. Alaksandr Milinkiewicz powiedział, że ich protesty odnoszą już skutki. "Bądźcie gotowi do pozostania gdzie jesteście. Nasz protest będzie długi", "My, wolni ludzie Białorusi, nigdy nie uznamy tych wyborów. Boją się nas. Ich potęga opiera się na kłamstwie". Łukaszenka jednak ponownie oskarżył swoich rywali o planowanie prozachodnich rewolt, podobnych do tych, które odbyły się w byłych sowieckich republikach, Ukrainie i Gruzji. "Rewolucja, o której tak wielu mówiło i kilku przygotowywało, zawiodła, inaczej być nie mogło," oświadczył podczas konferencji o swojej wygranej.

21 marca[edytuj | edytuj kod]

Stany Zjednoczone i Unia Europejska zapowiedziały sankcje przeciwko białoruskim władzom. Opierając się na danych OBWE, stwierdzają iż doszło do poważnych nieprawidłowości podczas wyborów.

Rosyjskie MSZ stwierdziło jednak tendencyjność tych danych "Takie oceny ze strony Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (OBWE) – niestety – od dawna już nie dziwią, lecz wywołują coraz większe rozczarowanie swoją tendencyjnością".

Ocenia się, że mimo mrozów na plac przybyło 4000 ludzi. Wśród nich pojawiło się 11 dyplomatów z UE, m.in. Aleksander Wasilewski. Milinkiewicz zaapelował o ponowne przyjście ze swoimi znajomymi, "żebyśmy pokazali, że jesteśmy siłą, że zwyciężymy". Wezwał do powrócenia na Plac 25 marca, "w święty dzień Białorusi", to jest w rocznicę powołania Białoruskiej Republiki Ludowej, 1918 r. Powiedział także, że od poprzedniego dnia aresztowano już 108 osób, "Ponoszą oni ofiarę dla Ojczyzny. Nie chcemy żyć w kraju z tym bandyckim reżimem. Chcemy europejskiej przyszłości".

22 marca[edytuj | edytuj kod]

Według obrońców praw człowieka, w nocy z 21 na 22 aresztowano około 50 osób. Na placu, w polu namiotowym, stale przesiadywało kilkaset osób, mimo tego, że nie trwał żaden wiec, a następne spotkanie było przewidziane na 25 marca. Wieczorem na Placu zebrały się 3-4 tysiące osób. Alaksandr Kazulin zarzucił Milinkiewiczowi złamanie porozumień. Według niego, uzgodnili, że wezwą demonstrantów, by opuścili plac ze względu na coraz większą groźbę "siłowego scenariusza".

23 marca[edytuj | edytuj kod]

Wszystkie kafejki internetowe w okolicach placu zostały zamknięte "z powodów technicznych". Milinkiewicz przyszedłszy o 7 rano, zapewnił studentów, że zostały wstępnie umówione z ambasadorami warunki przyjęć do europejskich uczelni. Prace mają być zakończone przed środkiem lata. Ocenił także liczbę obecnie aresztowanych na 400.

24 marca[edytuj | edytuj kod]

Potwierdziły się obawy Kazulina i nocą, około 3 nad ranem, milicja otoczyła pole namiotowe, po czym brutalnie aresztowała około 200 protestujących, bijąc tych, którzy się opierali. Wśród zatrzymanych były dwie obywatelki Polski. Władze nie dopuściły polskich konsulów do rozmowy z aresztowanym Mariuszem Maszkiewiczem – byłym ambasadorem Polski na Białorusi. Wszyscy oczekują teraz planowanego na 25 marca wieczorem zebrania.

25 marca[edytuj | edytuj kod]

3 osoby zostały ranne, w tym jedna ciężko, w wyniku działań białoruskiej milicji, rozpędzającej tłum demonstrantów z Alaksandrem Kazulinem na czele. Kandydat opozycji został aresztowany, to samo spotkało Pawała Mażejkę, rzecznika prasowego Aleksandra Milinkiewicza. Nieznana jest dokładna liczba protestujących, ich liczbę szacowano na 8-9 tysięcy. (7-8 tysięcy wraz z Kazulinem i tysiąc z Milinkiewiczem).

Milinkiewicz ogłosił powstanie ruchu Wolność. Prawda. Sprawiedliwość. "Dokonaliśmy szturmu na twierdzę – to pierwszy krok. Teraz będziemy walczyć innymi metodami. Zaczniemy oblężenie twierdzy, zrobimy w niej wyłomy. Będzie drugi szturm, jeszcze silniejszy. Nie będziemy czekać pięć lat" – powiedział.

26 marca[edytuj | edytuj kod]

Austria, która jest obecnie siedzibą Rady Europejskiej, ogłosiła, że jest zaniepokojona przemocą użytą przeciwko demonstrantom. Poprosiła również o natychmiastowe zwolnienie Kazulina jak i innych członków opozycji, oraz nawoływała do solidarności międzynarodowej.

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Wikinews-logo.svg
Zobacz wiadomość w serwisie Wikinews na temat wywiadu z polskim obserwatorem wyborów na Białorusi

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]