Plan Peking

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Polskie niszczyciele płynące do Wielkiej Brytanii – widok z rufy ORP "Błyskawica" na ORP "Grom" i ORP "Burza".
Polskie niszczyciele wchodzą do Zatoki Firth of Forth po południu 1 września 1939

Plan "Peking" ("Pekin") – operacja wycofania części polskich sił morskich – trzech niszczycieli z Morza Bałtyckiego do Wielkiej Brytanii, w obliczu grożącego wybuchu II wojny światowej.

Historia[edytuj]

Operacja ta nie miała oficjalnego kryptonimu, lecz jest powszechnie nazywana przez historyków planem "Pekin", od brzmienia sygnału do jej wykonania. Kryptonim tego planu, pochodzący od nazwy stolicy Chin, w powojennych publikacjach najczęściej podaje się we współczesnym brzmieniu "Pekin" (w transkrypcji języka chińskiego-mandaryńskiego), jednakże w oryginalnym rozkazie występuje on w przedwojennej pisowni: "Peking" (w transkrypcji japońsko-mandżurskiej nazwy Pekinu).

Plan obejmował wycofanie Dywizjonu Kontrtorpedowców w składzie trzech polskich niszczycieli: OORP "Burza", "Błyskawica" i "Grom". Rozwiązanie to było podyktowane wysokim prawdopodobieństwem bezproduktywnego zniszczenia tych okrętów, gdyby w sytuacji spodziewanej wojny z Niemcami pozostały one na Bałtyku. Okręty te były stosunkowo duże i istniało ogromne ryzyko, że już w pierwszych dniach wojny zostaną zniszczone przez wroga, stanowiąc łatwy cel. Zdecydowano pozostawić w kraju czwarty niszczyciel ORP "Wicher", ponieważ miał za zadanie ubezpieczać stawiacz min ORP "Gryf" i wymagał kapitalnego remontu mechanizmów, a ponadto był wcześniej przewidywany do interwencji w Gdańsku, w wypadku próby aneksji samego miasta przez Niemców[1].

Wobec sojuszu polsko-brytyjskiego, niszczyciele miały przejść do portów brytyjskich i stamtąd wraz z Brytyjczykami prowadzić działania przeciwko III Rzeszy. Z kolei po wybuchu wojny przedarcie się okrętów nawodnych z Bałtyku przez Cieśniny Duńskie byłoby niemożliwe wobec niemieckiej przewagi. Akceptację ewakuacji niszczycieli wyraził w maju 1939 Generalny Inspektor Sił Zbrojnych marsz. Edward Śmigły-Rydz oraz brytyjska Admiralicja[1]. W przeciągu sierpnia 1939 o zgodę na realizację planu zwracał się kilkakrotnie szef Kierownictwa Marynarki Wojennej kadm. Jerzy Świrski[2].

Plan wycofania trzech niszczycieli ostatecznie przybrał formę rozkazu specjalnego Dowódcy Floty kontradmirała Unruga nr 1000 z 26 sierpnia 1939. Rozkaz ten otrzymali dowódcy niszczycieli i dowódca dywizjonu w zalakowanych kopertach z napisem: "Nankin lub Peking", które miały być otwarte na trzykrotny sygnał radiowy "Peking" lub "Nankin" nadany przez Polskie Radio Warszawa. Plan "Peking" przewidywał natychmiastowe odkotwiczenie i pozostawiał dowódcy zespołu decyzję o wyborze trasy i szybkości, a plan "Nankin" przewidywał opuszczenie bazy z takim wyliczeniem, żeby pomiędzy Bornholmem a Christiansø być po zachodzie słońca, a koło Malmö – o północy[2].

Zadanie: Dyon w składzie O.O.R.P. "Błyskawica", "Grom" i "Burza" ma na specjalny rozkaz odejść do Anglii.
...6. Od chwili opuszczenia bazy – całkowita gotowość bojowa.
7. Przed wypowiedzeniem wojny działać tylko w razie wyraźnej agresji przeciwnika (użycie broni, obraza bandery)
8. Po wypowiedzeniu wojny – W razie spotkania nieprzyjaciela od walki się nie uchylać. W razie spotkania sił przeważających – starać się oderwać od nieprzyjaciela. Po wyczerpaniu wszystkich środków walki, lub jeśli sytuacja stanie się trudna, należy dążyć do schronienia się w porcie neutralnym, przede wszystkim szwedzkim, w ostateczności – każdym innym, o ile powrót do bazy będzie niewykonalny. Jeżeli schronienie się w porcie zagranicznym jest niewykonalne – okręt zniszczyć. (...)[2]

30 sierpnia marszałek Edward Rydz-Śmigły podjął decyzję o odesłaniu 3 niszczycieli do Anglii. Tego dnia o godzinie 12.55 przekazano kodem flagowym z wieży sygnałowej na Oksywiu do Dywizjonu Niszczycieli rozkaz o treści: Dyon KT. Peking.[2]. O godzinie 14.15 niszczyciele pod komendą dowódcy dywizjonu komandora porucznika Romana Stankiewicza wyruszyły w drogę do Wielkiej Brytanii. ORP "Błyskawica" pod dowództwem komandora porucznika Włodzimierza Kodrębskiego, ORP "Burza" z dowódcą komandorem podporucznikiem Stanisławem Nahorskim i ORP "Grom" dowodzony przez komandora porucznika Włodzimierza Hulewicza przeszły dość spokojnie przez Bałtyk, aczkolwiek zostały wykryte przez niemiecki okręt podwodny U-31 ok. 55 km na północ od Rozewia i patrolowiec Vorpostenboot 7[2]. Na wysokości Bornholmu polski zespół był śledzony przez niezauważone niemieckie niszczyciele "Friedrich Ihn", "Erich Steinbrinck", "Friedrich Eckoldt" i "Bruno Heinemann"[3]. Polski zespół wszedł następnie do cieśniny Sund, napotykając tam tuż po północy, 3 mile na południe od latarniowca Falsterborev, niemiecki krążownik lekki "Königsberg" i niszczyciel oraz dwa stare torpedowce T 107 i T 111, które o 20.55 wyszły w morze z Sassnitz. Ogłoszono alarm bojowy na polskich okrętach, lecz obyło się bez starcia, gdyż marynarze Kriegsmarine nie mieli jeszcze rozkazów do rozpoczęcia działań wojennych[4].

Polskie okręty następnie przeszły Kattegat i Skagerrak. 31 sierpnia zespół został wykryty przez okręty podwodne U-5 i U-19 oraz towarzyszyły mu przez pewien czas dwa niemieckie wodnosamoloty, więc żeby je zmylić, polski zespół skierował się ku brzegom Norwegii[3]. W tym czasie niemieckie radio Breslau podało w polskojęzycznym serwisie informację o wyjściu dywizjonu z Polski. Nocą z 31 sierpnia na 1 września zmieniono kurs na Wielką Brytanię, po czym Dywizjon przeszedł przez Morze Północne. O 9.25 załogi dowiedziały się z radia o wybuchu wojny. O godzinie 12.58 polskie okręty spotkały się z brytyjskimi niszczycielami HMS "Wanderer" i "Wallace", z których przeokrętowano kapitana S.H. Denisa – oficera łącznikowego – oraz sygnalistę i radiotelegrafistę[5]. Po wejściu do zatoki Firth of Forth polski dywizjon o godz. 17.37 zakotwiczył na redzie portu w Edynburgu[2].

Odejście polskich niszczycieli na Zachód zostało źle odebrane przez część sił zbrojnych i społeczeństwa polskiego[2]. Pozwoliło jednak uczestniczyć polskim okrętom w działaniach wojennych u boku Royal Navy od samego początku wojny i uchroniło je od niewątpliwego szybkiego zniszczenia, czego dowiódł los czwartego niszczyciela ORP "Wicher" i stawiacza min ORP "Gryf", które pozostając na polskim wybrzeżu zostały zatopione w rejonie Helu przez niemieckie lotnictwo już 3 września 1939. W obliczu wycofania polskich niszczycieli, Niemcy 30 sierpnia odwołali z Bałtyku na Morze Północne zespół sił w składzie 3 lekkich krążowników wiceadm. Hermanna Denscha ("Nürnberg", "Köln" i "Leipzig") oraz okręty podwodne U-31, U-32, U-35[2]. OORP "Błyskawica" i "Burza" przetrwały wojnę.

Zobacz też[edytuj]

Przypisy

  1. a b J. Dyskant (op.cit.), s. 77, 87. Operacja przeciw Gdańskowi, opracowana przez Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych pod kryptonimem "X", miała nierealistyczne założenie, że przy wsparciu ewentualnego puczu w Gdańsku, Niemcy nie użyją marynarki.
  2. a b c d e f g h J. Dyskant (op.cit.), ss.167-170, 190
  3. a b Marek Twardowski, Niszczyciele typu Grom. Cz. 1, Grom, Błyskawica, seria Encyklopedia Okrętów Wojennych nr 24, Gdańsk, AJ-Press, 2002, ISBN 83-7237-115-6, s. 56-57
  4. M. Twardowski (op.cit.). Autor ten wymienia "Bruno Heinemann" zarówno w składzie grupy czterech niemieckich niszczycieli, jak i zespołu "Königsberga", co jest niewątpliwie błędne. Według J. Dyskant (op.cit.) tym niszczycielem był przypuszczalnie "Hans Lüdemann".
  5. M. Borowiak, s.28.

Bibliografia[edytuj]