Melanie Thornton

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Melanie Thornton
Melaniewdlivelg6.jpg
Melanie Thornton podczas swojego ostatniego występu w Lipsku, 24.11.2001, kilka godzin później zginęła w katastrofie lotniczej pod Zurychem.
Imię i nazwisko Melanie Janene Thornton
Data i miejsce urodzenia 13 maja 1967
Charleston
Pochodzenie Stany Zjednoczone Stany Zjednoczone
Data i miejsce śmierci 24 listopada 2001
Zurych
Gatunek dance, pop, eurodance, house
Zawód piosenkarka
Aktywność 1994 - 2001
Wytwórnia płytowa X-cell Records
Powiązania La Bouche, Le Click

Melanie Janene Thornton (ur. 13 maja 1967, zm. 24 listopada 2001) – amerykańska piosenkarka. Współtworzyła europejską grupę La Bouche, założoną przez niemieckiego producenta Franka Fariana, który po sukcesach swoich grup Boney M i Eruption w latach 70. XX wieku oraz Milli Vanilli w 80., postanowił również w latach 90. XX wieku podbić rynek muzyczny tworząc poza La Bouche także boysband No Mercy.

Nagrane hity to Be My Lover oraz piosenka Sweet Dreams z grupą La Bouche, które w latach 90. były na szczytach list przebojów. W 2000 r. rozpoczęła solową karierę w Niemczech. Przed listopadem 2001 roku nagrała m.in. piosennki Love How You Love Me, Wonderful Dream, Memories and Heartbeat. W 2001 r. na rynku muzycznym pojawiła się nowa płyta Melanie Thornton zatytułowana Ready to fly (Gotowa do lotu), ukazały się trzy single z albumu oraz nagrana specjalnie dla Coca-Coli świąteczna piosenka Wonderful Dream. Na płycie DJ Bobo Celebration, która ukazała się na początku 2002 roku, gościnnie zaśpiewała z nim piosenkę pod tytułem Love of my Life.

Życie osobiste[edytuj | edytuj kod]

Melanie Janene Thornton urodziła się w Charleston w Karolinie Południowej w USA. Od 6. roku życia uczyła się śpiewu, a także gry na fortepianie i klarnecie. Gdy dorastała, jej mama lubiła słuchać wykonawców takich jak: Aretha Franklin i Roberta Flack[potrzebne źródło]. Melanie udawała żeńskich wykonawców, których zobaczyła w telewizji, bądź usłyszała w radiu[potrzebne źródło].

Później ukończyła naukę w college'u, w którym zdobyła wiele nagród dla młodych talentów[potrzebne źródło]. W lutym 1992 r. wyjechała do Niemiec, do siostry i jej męża. Wuj męża, śpiewak i pianista Bob Chisolm, zachęcał Melanie, by spróbowała pracować w nocnym klubie. Śpiewała w Macon, Ga, Band, Danger Zone.

Wywiad z 2001 roku.[1][edytuj | edytuj kod]

W kwietniu 2001 roku Melanie odwiedziła Polskę i udzieliła wywiadu redakcji serwisu internetowego Interia.pl:
To nie twoja pierwsza wizyta w Polsce. Jak ci się u nas podoba?
Tak, byłam już w Polsce jako członkini grupy La Bouche. Za każdym razem, gdy tu jestem, ludzie są dla mnie bardzo mili. Czuję się tu bardzo dobrze, żałuję jedynie tego, że są to krótkie pobyty i nie mam czasu pozwiedzać choćby Warszawy.
Mieszkasz w Stanach Zjednoczonych, ale sporo czasu spędzasz w Niemczech. To chyba wynik tego, że muzyka, którą nagrywasz, bardziej nadaje się na rynek europejski niż na amerykański. Czy tak jest naprawdę?
Rzeczywiście, tak to może wyglądać. Jestem zainteresowana wykonywaniem muzyki pop, która w sumie pasuje i tu, i tu. Na pewno nieco bliżej tej muzyce do stylistyki dance, typowej dla Europy, niż do soulu królującego za Oceanem. Moja płyta jest popowa, ale większość utworów z płyty ma swoje dance’owe remiksy, co w sumie mi się podoba. Prawda jest taka, że to właśnie w Europie mam największe szanse zaistnieć, dlatego zdecydowałam się zamieszkać właśnie w Niemczech.
Co się z tobą działo od momentu, kiedy zespół La Bouche zniknął ze sceny?
Tak naprawdę zespół tak od razu się nie rozpadł, przynajmniej nie tak szybko, jak to się mówi. Dużo koncertowaliśmy, a po roku grania na żywo zdecydowałam się zająć karierą solową. Przy okazji wyszłam za mąż i od tego momentu właściwie miałam długi miesiąc miodowy, przeplatany pracami nad płytą. W sumie trwało to półtora roku.
Ludzie mimo wszystko będą cię kojarzyć na początku z La Bouche. Jak twój solowy materiał różni się od tego, co prezentował zespół?
Ta muzyka jest bardziej uczuciowa. Jestem współautorką kilku piosenek i nie ma chyba nic dziwnego w tym, że chcę śpiewać o miłości. To najlepszy temat na piosenki ze wszystkich na świecie. Dominują na tej płycie utwory o charakterze balladowym, ale oczywiście jest też kilka żywszych piosenek, o nieco rockowym feelingu. Tak jak powiedziałam, jest to raczej muzyka pop niż dance.
Teraz, kiedy album jest już gotowy, na czym najbardziej ci zależy?
To chyba oczywiste - na jego promocji. Chcę dużo koncertować. Mam nadzieję, że uda mi się także wystąpić w Polsce, choć jak na razie nie miałam jeszcze takiej propozycji.
Czy bierzesz sobie głęboko do serca to, jak płyta lub singel radzi sobie na listach przebojów?
Każdy artysta musi to robić. Dzięki temu wiesz, jak twoja muzyka sobie radzi i jak się sprzedaje. Mnie niekoniecznie chodzi o to, żeby znajdować się szczytach list przebojów, choć to na pewno jest miłe. Bardziej interesuje mnie to, że jestem wysoko, to znaczy, że ludzie kupują mój singel i album, czyli ta muzyka podoba im się. Pod tym względem jest to dla mnie ważne. Jeśli nie ma cię na listach, to ciężko jest przyciągnąć tłumy na koncert. W tym sensie muszę się tym interesować, ale oczywiście bez przesady.
Tutaj jednak pojawia się kwestia, gdzie kończy się sztuka, a zaczyna zwykła plastikowa produkcja, tak nagminna w świecie muzyki pop.
Jest wielu artystów, którzy są produktami wytwórni płytowych, ale nie da się powiedzieć, że w tym też nie ma sztuki. Przecież ci ludzie śpiewają i tańczą, to też jest sztuka, nie każdy potrafi zrobić to dobrze. Większość prawdziwych artystów zaczyna właśnie jako twórcy sztuki, ale później ich twórczość musi ulec skomercjalizowaniu. Bez tego nie ma szans się sprzedać. Ale rzeczywiście granica tego, gdzie kończy się sztuka, a gdzie zaczyna się już tylko zarabianie pieniędzy, jest bardzo ruchoma i trudna do uchwycenia. Ja mam nadzieję, że ludzie widzą, iż kiedy wychodzę na scenę, to jest to sztuka i nie ma mowy o plastikowej sztuczności i komercji.
Ale na pewno jest coś, czego byś nie zrobiła jako artystka, nawet jeśli zależy ci bardzo na wynikach sprzedaży.
Tak, na pewno nie zaangażowałabym się w wykonywanie muzyki, która mi nie odpowiada. , Zarówno muzyka, jak i teksty, muszą coś dla mnie znaczyć. Nie będę śpiewać czegoś, co mi się nie podoba, czego nie czuję i co jest bez sensu. Jest pewna linia, której nie odważę się przekroczyć, choćby tylko w przypadku brzmienia piosenki, którą śpiewam. Mam ten przywilej, że sama mogę decydować o tym, z kim będę współpracować i kto będzie produkował moją muzykę. Chcę, aby piosenki były dla mnie wyzwaniem, czymś, w co się zaangażuję.
Courtney Love pozwała do sądu wytwórnię Universal, Alanis Morisette grozi odejściem z wytwórni Maverick. Czy to oznacza, że artyści wreszcie zaczęli walczyć o swoje prawa? Czy ty sama możesz powiedzieć, że w pełni robisz to, co chcesz?
Tak, coś zaczyna się dziać w tym kierunku, ale to jeszcze daleka droga. Ja w sumie też nie mam tyle twórczej swobody, ile chciałabym mieć, ale będę nad tym pracować. Ponieważ jestem współautorką pięciu piosenek na tej płycie, udowodniłam swojej wytwórni, że mam pewne zdolności, które powinni pozwolić mi wykorzystać. To wspaniałe, kiedy artyści mają w sobie kreatywność i potrafią przełożyć ją na własną muzykę. Wiem jednak, że wielu wykonawców jej nie ma i oni nigdy nie doświadczą tej twórczej swobody – za nich decydują spece od marketingu. To, co robi Alanis, to, że chce odejść z Maverick i sprzedawać swoje płyty za pośrednictwem Internetu, to bardzo odważny krok. Ale dla niej to bardzo dobre wyjście – dlatego, że ona jest artystką. Sama pisze, komponuje, gra i śpiewa – potrafi to wszystko zrobić. Wytwórnia jest jej więc potrzebna tylko do tego, by dystrybuować płyty. Z powodzeniem może to jednak zrobić za pośrednictwem Sieci. Ma taką renomę, że ludzie pójdą za nią.
Co w takim razie sądzisz o Napsterze?
Zgadzam się z Alanis, że jeśli jesteś artystą, wytwórnia polega na tobie i żeruje na tobie. Artyści tak naprawdę żyją z koncertów. Jeśli Napster może przysporzyć ci więcej fanów, to dla ciebie lepiej. Jeśli jednak kończy się tylko na tym, że ludzie ściągają twoje piosenki, to sytuacja robi się niekorzystna. Traci wytwórnia, ale ty tracisz jeszcze więcej. Prawdziwym artystom zależy jednak na tym, aby ich muzyka dotarła do jak największej liczby ludzi.
Ale chyba nie Metallice i kilku innym wykonawcom.
Ich sytuacja jest inna. Oni sami tworzą swoje wytwórnie płytowe i żyją z tego, co sprzedadzą. Tutaj tkwi ta różnica. Tak na pewno jest w przypadku Dr. Dre. Ten kij ma dwa końce. Jeden dotyczy artystów, którzy mają mały udział w dochodach ze sprzedaży, a drugi artystów, którzy z tego żyją. Każdy z nich będzie mówił coś innego. Ja jestem z tej grupy, która raczej by na tym nie straciła, dlatego zbytnio bym się nie oburzała, gdyby moje utwory trafiły do Internetu. To samo jest z piractwem normalnym, choćby w Chinach, albo innych krajach. Takich artystów jak ja to i tak nie dotyka, bo nie jesteśmy tak wielcy, jak choćby Metallica.
Co najbardziej lubisz w swoim zawodzie?
Koncerty. Uwielbiam na śpiewać na żywo. To jest to, co sprawia mi najwięcej radości. Nie znoszę za to być wcześnie zrywana z łóżka i wychodzić o piątej rano na samolot, tak jak dziś. Najgorszą rzeczą w tym wszystkim tak naprawdę jest jednak rozstanie z moimi bliskimi. Z tego powodu cierpię najbardziej. Ludziom wydaje się, że my się ciągle bawimy i wszystko jest wspaniale. Ale tak nie jest. My też tęsknimy i cierpimy z powodu rozstań z bliskimi.
Tymi właśnie słabościami karmią się wszelkiego rodzaju brukowce...
Tak, ale to na szczęście jeszcze mnie nie dotknęło. Wiem kim jestem i mam swoje zasady. Niczego nie muszę się obawiać. Dla mnie najważniejsza jest rodzina i nie muszę się bać, że ktoś mi coś zarzuci. Staram się nie słuchać tego, co ludzie o mnie mówią, a już tym bardziej, kiedy wymyślają głupstwa. Nie robię rzeczy, o których warto by pisać w brukowcach, więc chyba nie mam się czego obawiać. Chociaż może gdybym rozrabiała, to sprzedałabym więcej płyt? (Śmiech) Na razie paparazzi za mną nie biegają i nie zapowiada się na to, aby w najbliższej przyszłości mieli zamiar to robić.
Dziękuję za rozmowę.

Śmierć[edytuj | edytuj kod]

W listopadzie 2001 roku zginęła w katastrofie samolotu, podczas wyjazdu w celu reklamowania swojego albumu. Tej soboty występowała w Lipsku. Wieczorem w Berlinie wsiadła na pokład samolotu, którym miała udać się do Zurychu. Samolot rozbił się na krótko przed lądowaniem. 24 osoby poniosły śmierć na miejscu. Udało się uratować dziewięć osób, które w ciężkim stanie przewieziono do szpitala. Na pokładzie samolotu znajdowały się także członkinie żeńskiego tria Passion Fruit, najbardziej znanego z utworu Rigga Ding Dong Song. Dwie z nich - Maria Serrano Serrano i Nathaly Van Het Ende – również znalazły się wśród ofiar katastrofy. Przeżyła jedynie trzecia – Debby St. Maarten.

Projekty w których uczestniczyła Melanie[edytuj | edytuj kod]

  • Danger Zone
  • Schnapka
  • Groovin' Affairs
  • La Bouche
  • Le Click (Tonight Is the Night )
  • Orange Blue
  • Joy-Lab
  • Comic
  • 100%
  • Men Behind
  • Hystery
  • Loop

Dyskografia[edytuj | edytuj kod]

Grób wokalistki w Mount Pleasant (Karolina Północna, USA)

Single[edytuj | edytuj kod]

  • 2000: "Love How You Love Me"
  • 2001: "Heartbeat"
  • 2001: "Makin' Oooh Oooh (Talking About Love)"
  • 2001: "Wonderful Dream"
  • 2002: "Love Of My Life" (DJ Bobo feat. Melanie Thornton)
  • 2002: "I Wish It Was Love"
  • 2003: "Memories"
  • 2003: "Say You'll Be There"
  • 2003: "Falling In Love
  • 2004: "In Your Life"
  • 2005: "Angels"
  • 2005: "Wonderful Dream (Holidays Are Coming)"

Albumy[edytuj | edytuj kod]

  • 2001: "Ready To Fly"
  • 2003: "Memories"
  • 2004: "In This Perfect Skin"
  • 2007: "Her Most Beautiful Ballads"

DVDs[edytuj | edytuj kod]

  • 2004: "Christmas Concert"

Przypisy

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]