Pacyfikacja kopalni Wujek

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Pomnik i tablice pamiątkowe
Katowice pomnik górników kopalni Wujek (2).jpg
Plac NSZZ Solidarność w Katowicach, przed pomnikiem przy kopalni „Wujek”

Pacyfikacja kopalni „Wujek” miała miejsce w Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” w związku z wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego.

16 grudnia 1981 doszło do masakry górników strajkujących (strajk okupacyjny) przeciw ogłoszeniu stanu wojennego. Podczas pacyfikacji siłami milicji oraz wojska i w wyniku strzałów oddziału ZOMO zginęło 9 górników, a 24 zostało rannych.

Kalendarium[edytuj | edytuj kod]

13 grudnia[edytuj | edytuj kod]

13. grudnia 1981 około 1. w nocy aresztowano Jana Ludwiczaka. Został on zaliczony do grona 648 „ekstremalnych przywódców i aktywistów” związku i innych „wrogich ustrojowi” organizacji z województwa katowickiego. Już o 3. w nocy do kopalni dotarła wiadomość o zatrzymaniu Ludwiczaka. Wywołało to napięcie wśród pracujących na nocnej zmianie górników. Około 6. nad ranem zostało wyemitowane przemówienie gen. Jaruzelskiego na temat wprowadzenia stanu wojennego. Po mszy odprawionej przez ks. Henryka Bolczyka postanowiono poczekać na zebranie całej załogi.

14 grudnia[edytuj | edytuj kod]

14. grudnia na porannej masówce zapadła decyzja, aby nie podejmować pracy, dopóki do kopalni nie przybędzie Jan Ludwiczak. Negocjacje dyrektora zakładu nic nie przyniosły. Na górnicze nastroje wpłynęła także decyzja o zmilitaryzowaniu kopalni. Do spotkania z komisarzem wojskowym wybrano delegację, w której skład wchodzili Adam Skwira, Stanisław Płatek i Jerzy Wartak. Niestety reprezentanci nic nie wskórali u komisarza i postanowiono nie przerywać strajku. Została stworzona poszerzona lista żądań. Górnikom jedzenie i wszelkie potrzebne rzeczy przynosili mieszkańcy z pobliskiego osiedla. Dla zapewnienia bezpieczeństwa przez całą noc teren kopalni był patrolowany.

15 grudnia[edytuj | edytuj kod]

15. grudnia górnicy dowiedzieli się o brutalnym pacyfikowaniu przez ZOMO strajkujących w regionie zakładów pracy, m.in. kopalń Staszic i Manifest Lipcowy. Od tej chwili niemal powszechne było przekonanie, że na Wujka ZOMO też przyjdzie. W nocy z wtorku na środę grupa około stu osób przygotowywała różnego rodzaju uzbrojenie.

Decyzja o pacyfikacji Wujka, jak i Andaluzji i Juliana, zapadła na naradzie Wojewódzkiego Komitetu Obrony, która odbyła się o godz. 19. w Urzędzie Wojewódzkim. Posiedzenie sztabu w sprawie pacyfikacji kopalń zwołał płk. Jerzy Gruba ok. godz. 22. w Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Katowicach.

16 grudnia[1][edytuj | edytuj kod]

Już w nocy 15/16 grudnia górnicy zaczęli przysposabiać różne metalowe przedmioty celem użycia do obrony. Były to m.in. pręty o długości ok. 1,5-2 m.

Zgodnie z zarządzeniami, przygotowano oddziały w szpitalu w Katowicach-Ochojcu, głównie chirurgię, laryngologię i wydziały wewnętrzne. W szpitalu pozostawiono tylko pacjentów, których z przyczyn przedmiotowych nie można było zwolnić do domów. Szpital mógł przyjąć co najwyżej 100-150 osób, bowiem tyle było wolnych łóżek.

16 grudnia około godz. 9 na teren kopalni przybył dyrektor Maciej Zaremba, zastępca szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego płk. Piotr Gębka z płk. Czesławem Piekarskim i wiceprezydentem Katowic, Jerzym Cyranem. Według płk. Piotra Gębki zebranych na placu kopalnianym było ok. 500-700 górników, każdy był w hełmie. Gębka nie widział nikogo „z gołymi rękami” – każdy był uzbrojony w różnego rodzaju przedmioty do walki: łańcuchy, trzonki łopat, trzonki kilofów, liny, pręty i wiele innych przedmiotów bojowych wykonanych we własnym zakresie. Kiedy delegacja próbowała zabrać głos, górnicy zaczynali śpiewać hymn państwowy oraz pieśń „Boże, coś Polskę”. Górnikom przekazano polecenie rozejścia się, w przeciwnym wypadku o godz. 11 zostaną użyte siły. O godz. 9:30 z dyrekcji przekazano górnikom polecenie, aby teren kopalni opuściły wszystkie kobiety.

Akcją dowodził płk. Kazimierz Wilczyński. Nadzór z Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej pełnili płk. Jerzy Gruba i ppłk. Marian Okrutny. Płk. Piotr Gębka po wyjściu z kopalni przekazał płk. Kazmierzowi Wilczyńskiemu informację o braku pozytywnego rezultatu jego wizyty w kopalni. O godz. 10 siły pacyfikacyjne zaczęły zajmować wyznaczone pozycje. Odcięto kopalnię od miasta i o godz. 11 rozpoczęto akcję „oczyszczania przedpola”, czyli rozpędzenia tłumu zgromadzonego przed bramą. Czołgi przełamały płot o 10:53. Zrobiono wyłom w murze obok bramy kolejowej, po czym siły milicji w asyście czołgu weszły na teren kopalni. Przed warsztatem mechanicznym (kuźnią) napotkały barykadę. Czołg utknął na barykadzie. W tym czasie na głównej linii uderzenia, tj. przy ul. Wincentego Pola, przygotowywano się do natarcia. Żołnierze wrzucili ok. 40-50 petard hukowych za mur kopalni. W budynku ciągnącym się za murem, stanowiącym magazyny, pękały szyby. Wrzucenie petard miało na celu odstraszenie ludzi, którzy mogliby się znajdować za murem. Dwa czołgi, z wieżą odwróconą do tyłu, ruszyły w stronę muru. Mur został przełamany na wysokości magazynu budowlanego. Po przełamaniu muru oddziały milicji uderzyły w dwóch kierunkach: wzdłuż ściany kotłowni oraz w kierunku szybów. Na wysokości szybu siły milicyjne napotkały na grupę górników. Górnicy, również z okien, rzucali w milicjantów różnymi przedmiotami, takimi jak śruby, kamienie, kątowniki, teowniki i wieloma innymi przedmiotami, które mieli w dostępności. Nie doszło do bezpośredniego starcia. Milicja użyła ręcznych wyrzutni granatów łzawiących. Na drugim kierunku, wzdłuż kotłowni, oddział ZOMO poruszał się za bojowym wozem piechoty. Wóz został zatrzymany przez nieustępujących górników na ostatnim węgłu kotłowni. Doszło do bezpośredniego starcia, po czym siły ZOMO wycofały się pod magazyn główny, skąd prowadzili ostrzał granatami łzawiącymi i petardami hukowymi. W tym czasie, po utknięciu czołgu na barykadzie koło warsztatu mechanicznego (kuźni), górnicy wyskoczyli przed barykadę, powodując wycofanie sił milicyjnych. Podczas ewakuacji, w ręce górników dostało się trzech funkcjonariuszy milicji. Otrzymali oni kilkanaście uderzeń m.in. przy pomocy prętów metalowych czy trzonków od kilofów a także kopniaków od tyłu. Pojawiły się okrzyki: „Zabić!”, „Powiesić!”.

Quote-alpha.png
— Potrzebujemy pomocy. Trzeba strzelać, bo nas wytłuką. Czy możemy strzelać? Odbiór.
— Nie, czekajcie na rozkaz.

— zapis rozmowy radiotelefonicznej na kanale milicyjnym.

W tym czasie w Urzędzie Rady Ministrów w Warszawie trwało posiedzenie władz państwowych. Ok. godz. 11-12 do telefonu wywołano gen. Czesława Kiszczaka. Połączenie wywołał komendant wojewódzki MO w Katowicach, płk. Jerzy Gruba. Zameldował on o: napiętej i groźnej sytuacji w rejonie kopalni „Wujek”, rannych milicjantach, zagrożeniu zdrowiu i życiu milicjantów, prośbie dowódców pododdziałów o zgodę na użycie broni. Czesław Kiszczak zdecydowanie odmówił i nie wyraził zgody na użycie broni. Polecił wszystkie pododdziały MO i WP wycofać z terenu kopalni, dokonać głębokiej oceny przyczyn i przedstawić propozycje dalszego działania. Gen. Wojciech Jaruzelski ocenił decyzję gen. Czesława Kiszczaka jako słuszną i kontynuował posiedzenie.

Akcji jednak nie przerwano. Na teren kopalni wprowadzono pluton specjalny ZOMO dowodzony przez chor. Romualda Cieślaka. Pluton nie był wyposażony w tarcze ani pałki, a jedynie w pistolety maszynowe PM-63 Rak. W skład plutonu wchodziły ok. 2 drużyny, tj. 20 funkcjonariuszy. W tym czasie z terenu kopalni nieustannie dochodziły odgłosy walki. Decyzję o strzelaniu podjął dowódca plutonu specjalnego, chor. Romuald Cieślak, w ocenie którego sytuacja była dramatyczna i tragiczna, a strzały wystrzelone w powietrze nie odniosły rezultatu. Strzały zostały oddane w kierunku górników znajdujących się pomiędzy ścianą kotłowni a wagą. Zginęło na miejscu 5 górników. Pierwszym zabitym był Zbigniew Wilk, którego już martwego jako pierwszego doniesiono do punktu opatrunkowego. Szósty górnik zmarł po przeniesieniu do punktu opatrunkowego, a trzech kolejnych później w szpitalu na Ochojcu. W ocenie górnika Stanisława Płatka bardzo wielkim sukcesem było to, że po padnięciu ofiar nie doszło do publicznego linczu trzech milicjantów, którzy uprzednio dostali się w ręce górników.

O 12:45 teren kopalni ucichł. O 14:00 na teren kopalni ponownie przyjechał płk. Piotr Gębka, by spotkać się z przedstawicielami górników. Poszli oni do stacji ratownictwa górniczego, gdzie na podłodze leżało 6 ciał górników.

Po spotkaniu z górnikami, płk. Piotr Gębka udał się do stanowiska dowodzenia, gdzie poinformował płk. Jerzego Grubę o ustaleniach i o zabitych. Po tej informacji płk. Jerzy Gruba zemdlał. Po ochłonięciu płk. Gruba zatelefonował gen. Kiszczaka i przekazał informacje. Kiszczak następnie przekazał informacje o użyciu broni o ofiarach na posiedzenie.

Około 17:30 płk. Piotr Gębka przybył na kopalnię po raz trzeci. Załodze przekazano żądania natychmiastowego zakończenia strajku bez dalszych postulatów. Piotrze Gębce oznajmiono, że górnicy zgodzili się zaprzestać dalszego strajku i opuścić kopalnię. O 19:00 żądania władz przekazano załodze. Około 19:30-20:00 z kopalni wyszedł ostatni górnik.

Do głównego uderzenia przeznaczono: 5 kompanii ZOMO, 2 kompanie ORMO, 1 kompanię NOMO, 7 armatek wodnych, a ponadto 3 kompanie po 10 bojowych wozów piechoty i 1 kompanię czołgów. Dodatkowo do dyspozycji dowódcy zostawiono pluton specjalny ZOMO. Każdy z żołnierzy biorący udział w pacyfikacji otrzymał 60 szt. amunicji ostrej i 60 szt. amunicji ślepej, tj. po 2 magazynki każdego rodzaju amunicji.

W pacyfikacji zginęło 9 górników: Jan Stawisiński, Joachim Gnida, Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Zbigniew Wilk, Zenon Zając, a 21 zostało rannych.

Rannych zostało 41 milicjantów i żołnierzy, w tym 11 ciężko.

Działania po pacyfikacji[edytuj | edytuj kod]

W dniach 19.-22. grudnia SB MSW zatrzymała siedem osób, które zostały oskarżone o organizowanie i kierowanie strajkiem w kopalni. 20. stycznia 1982 Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach umarza śledztwo w sprawie śmierci górników z Wujka. Jej zdaniem członkowie plutonu specjalnego działali w warunkach obrony koniecznej i użyli broni zgodnie z przepisami. 9. lutego sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego ogłasza wyrok na przywódców górniczego strajku w KWK Wujek. Stanisław Płatek skazany został na 4 lata, Jerzy Wartak na 3,5 roku, Adam Skwirz i Marian Głuch po 3 lata, natomiast cztery osoby zostały uniewinnione.

Procesy karne w sprawie pacyfikacji[edytuj | edytuj kod]

Proces milicjantów z oddziału ZOMO[edytuj | edytuj kod]

Pierwszy proces

  • 21. grudnia 1991 prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko 24 osobom związanym z pacyfikacją z 1981, na skutek wszczętego w październiku ponownego śledztwa. 25. kwietnia 1997 prokurator wygłosił mowę oskarżycielską, a 16. maja 1997 – na 3 dni przed planowanym pierwotnie ogłoszeniem wyroku – adwokaci Leszek Piotrowski i Janusz Margasiński, pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych, zarzucili sądowi stronniczość, sprzyjanie oskarżonym i zażądali zmiany składu sędziowskiego. Wniosek został odrzucony i ostatecznie 21. listopada 1997 11 zomowców zostało uniewinnionych, a wobec pozostałych 11 postępowanie umorzono z braku dowodów.
  • 5. grudnia 1998 Sąd Apelacyjny w Katowicach z przyczyn proceduralnych uchylił wyrok z 21. listopada 1997 i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Drugi proces

  • 30. października 2001 Sąd Okręgowy w Katowicach wydał wyrok uniewinniający z konkluzją, że materiał dowodowy nie dał jednoznacznej odpowiedzi, kto był winny śmierci górników. Jeden z ławników złożył zdanie odrębne. Ogłoszenie zakończyło się skandalem. Koledzy zamordowanych górników wykrzyczeli sądowi, że zhańbił ich nieżyjących kolegów[2].

Trzeci proces

  • pierwsza instancja

Od września 2004 do maja 2007 sprawa pacyfikacji w Kopalni Wujek i Manifest Lipcowy rozpoznawana była po raz trzeci na skutek wyroku sądu odwoławczego i zakończona została 31 maja 2007 nieprawomocnym wyrokiem skazującym, wydanym przez Sąd Okręgowy w Katowicach, który uznał wszystkich oskarżonych członków ZOMO za winnych zbrodni komunistycznej[3]. Akt oskarżenia obejmował 17 osób, gdyż 2 oskarżonych zmarło. W procesie odbyło się prawie 100 rozpraw, przesłuchano około 300 świadków.

  • Prokurator zażądał dla oskarżonych, którzy mają odpowiadać za zbrodnię komunistyczną, najwyższych przewidywanych prawem kar, tj.:
    • 15 lat pozbawienia wolności dla dowódcy plutonu specjalnego ZOMO, Romualda Cieślaka, któremu zarzucano sprawstwo kierownicze
    • 12 lat pozbawienia wolności dla wiceszefa Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach, Mariana Okrutnego, któremu zarzucano sprawstwo kierownicze
    • od 2,5 do 9 lat pozbawienia wolności dla 15 oskarżonych. Zarzucano im udział w bójce i pobiciu ze skutkiem śmiertelnym z użyciem broni palnej.
  • Obrona wnosiła o uniewinnienie wszystkich oskarżonych, argumentując, że nie ma dowodów świadczących, iż górnicy zginęli i zostali ranni od ich strzałów. Oskarżeni nie przyznali się do winy i w swoich końcowych wystąpieniach poprosili o uniewinnienie.
  • Wyrok skazujący uznawał:
    • Romualda Cieślaka za winnego w sprawie pacyfikacji śląskich kopalń „Wujek” i „Manifest Lipcowy” na początku stanu wojennego. Sąd wymierzył mu karę łączną 11 lat więzienia.
    • Mariana Okrutnego za niewinnego. Odpowiadał za sprawstwo kierownicze zabójstwa górników z „Wujka” – tak prokuratura zakwalifikowała jego czyn polegający na wysłaniu do strajkującej kopalni plutonu specjalnego ZOMO. We wcześniejszym prawomocnym wyroku Marian Okrutny został prawomocnie uwolniony od winy w sprawie wydarzeń w kopalni „Manifest Lipcowy”.
    • 14 milicjantów za winnych strzelania do górników. Dwóch z nich skazano na karę trzech lat pozbawienia wolności, pozostałych 12 członków plutonu specjalnego ZOMO – na karę 2,5 roku pozbawienia wolności. Kary te zostały złagodzone przez sąd o połowę na mocy amnestii z 1989.

Na ogłoszenie wyroku Sądu Okręgowego w dniu 31. maja 2007 nie przybył żaden z oskarżonych. Przed ogłoszeniem wyroku, sąd uchylił obowiązujący wcześniej zakaz publicznego ujawniania nazwisk i wizerunków oskarżonych w procesie, o co wielokrotnie wnioskowali przedstawiciele oskarżycieli posiłkowych, przy aprobacie prokuratury[3].

  • druga instancja

19. czerwca 2008 przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach rozpoczęło się postępowanie odwoławcze na skutek apelacji złożonej przez niektórych oskarżonych od wyroku z 31 maja 2007. Prawomocny wyrok zapadł 24. czerwca 2008.

  • postępowanie kasacyjne

22. kwietnia 2009 Sąd Najwyższy rozpoznał kasacje od wyroków Sądu Apelacyjnego, wniesione przez obrońców skazanych byłych funkcjonariuszy ZOMO. Wszystkie kasacje zostały tego dnia przez sąd oddalone. Tym samym w mocy pozostały wyroki Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Po 28 latach postępowanie przed polskimi sądami dobiegło końca.

Proces Czesława Kiszczaka[edytuj | edytuj kod]

Proces karny Czesława Kiszczaka w 1993 wyłączony został przez sąd z procesu milicjantów oddziału ZOMO do odrębnego rozpoznania ze względu na problemy zdrowotne oskarżonego.

26. kwietnia 2011 Warszawski Sąd Okręgowy uniewinnił generała[4].

Proces prokuratorów wojskowych[edytuj | edytuj kod]

  • IPN badał udział prokuratorów Prokuratury Wojskowej w Gliwicach w niszczeniu dowodów.
  • Przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się proces o zaniedbania prokuratorów wojskowych, którzy w 1981 prowadzili śledztwo w sprawie pacyfikacji kopalni, ale nie zabezpieczyli ani broni, której milicja użyła w czasie akcji, ani miejsca zdarzenia[2].

Upamiętnienie pacyfikacji[edytuj | edytuj kod]

  • W dniu 15. grudnia 1991 na ul. Wincentego Pola w Katowicach odsłonięto i poświęcono pomnik ku czci poległych górników. Autorami pomnika są architekci Alina Borowczak-Grzybowska i Andrzej Grzybowski.
  • Ku czci poległych górników jedna z ulic katowickiego Brynowa (dzielnicy, w której znajduje się kopalnia) została nazwana ich imieniem – „Dziewięciu z Wujka”.
  • Na podstawie tragicznych wydarzeń z grudnia 1981 nakręcono film pt. „Śmierć jak kromka chleba” w reżyserii Kazimierza Kutza.

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Przypisy

  1. „Kopalnia Wujek”, film dokumentalny, reż. Dariusz Król, Piotr Biernat, 1991
  2. 2,0 2,1 I. Kacprzak Ćwierć wieku Wujek czeka na wyrok, Rzeczpospolita, 31.05.2007
  3. 3,0 3,1 „Wszyscy zomowcy spod »Wujka« winni i skazani” 31.05.2007.
  4. Generał Kiszczak uniewinniony ws. śmierci górników z kopalni „Wujek”. onet.pl, 26 kwietnia 2011.

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]