Zbrodnia w Markowej (1944)

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Pomnik w Markowej poświęcony ofiarom zbrodni (2018 r.)

Zbrodnia w Markowej (1944) – mord na szesnastu osobach narodowości polskiej i żydowskiej dokonany przez okupantów niemieckich we wsi Markowa pod Łańcutem.

W drugiej połowie 1942 roku Józef i Wiktoria Ulmowie z Markowej przyjęli pod swój dach dwie żydowskie rodziny z Łańcuta i Markowej. Na skutek donosu złożonego przez granatowego policjanta kryjówka została jednak odkryta przez Niemców. 24 marca 1944 roku żandarmi z posterunku w Łańcucie zamordowali Józefa i Wiktorię (będącą w zaawansowanej ciąży) oraz szóstkę ich dzieci, z których najstarsze liczyło 8 lat, a najmłodsze półtora roku. Zginęło także ośmioro ukrywanych Żydów, w tym dwie kobiety i dziecko. Zbrodnia w Markowej stała się symbolem martyrologii Polaków mordowanych za niesienie pomocy Żydom.

Preludium[edytuj | edytuj kod]

Józef i Wiktoria Ulmowie

Przed wojną we wsi Markowa pod Łańcutem mieszkało blisko 30 żydowskich rodzin (ok. 120 osób)[1]. W połowie 1942 roku na rozkaz niemieckich władz okupacyjnych niewielka liczba markowskich Żydów stawiła się w Łańcucie, skąd przewieziono ich do obozu przejściowego w Pełkiniach. Niedługo później osadzonych w tym obozie Żydów deportowano do obozu zagłady w Bełżcu lub wymordowano w lasach pod Wólką Pełkińską[2]. Ci spośród markowskich Żydów, którzy zdecydowali się zignorować rozkaz o przesiedleniu, zostali w większości wymordowani przez niemiecką policję podczas akcji likwidacyjnych latem i jesienią 1942 roku[3]. Pewna liczba uciekinierów znalazła schronienie u polskich rodzin[4].

Wśród tych, którzy zaangażowali się w niesienie pomocy Żydom, było małżeństwo rolników z Markowej, Józef i Wiktoria Ulmowie[5]. Józef był osobą aktywną społecznie, w okolicy powszechnie znana była jego pasja do ogrodnictwa, pszczelarstwa, introligatorstwa i fotografii[6]. Mimo iż obarczony był liczną rodziną oraz uzyskiwał skromne dochody, wraz z żoną przyjął pod swój dach dwie żydowskie rodziny, liczące łącznie osiem osób. Nastąpiło to prawdopodobnie w drugiej połowie 1942 roku[7]. Ukrywanymi przez Ulmów uciekinierami byli:[8]

  • Saul Goldman, handlarz bydłem z Łańcuta, wraz ze swoimi czterema nieznanymi z imienia synami. W okolicy rodzinę tę zwano powszechnie „Szallami”;
  • Gołda (Genia) Grünfeld oraz Lea Didner wraz z małą córeczką o nieznanym imieniu. Były to zamężne córki Chaima i Estery Goldmanów z Markowej.

Ulma pomógł także innej żydowskiej rodzinie wybudować ziemiankę w pobliskim lesie, a następnie zaopatrywał ją w żywność. Po pewnym czasie leśna kryjówka została jednak odkryta przez Niemców, a ukrywające się w niej trzy kobiety i dziecko, zostali zamordowani. Fakt udzielania przez Ulmę pomocy uciekinierom nie wyszedł wtedy na jaw[9].

Dwie żydowskie rodziny ukrywały się w gospodarstwie Ulmów do wiosny 1944 roku. Nie podejmowano przy tym szczególnych środków ostrożności. Żydzi mieszkali na poddaszu domu i czasem pomagali gospodarzom w codziennych pracach[10][11].

Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Niemcy wpadli na trop uciekinierów na skutek donosu złożonego przez Włodzimierza Lesia. Był on posterunkowym granatowej policji w Łańcucie; jego rodzina pochodziła z Galicji Wschodniej, stąd był powszechnie uważany za Ukraińca[7]. Przed wojną Leś utrzymywał kontakty z rodziną Goldmanów/„Szallów”. W początkowym okresie okupacji zgodził się nawet udzielić im schronienia w zamian za przekazanie części ich majątku. Gdy jednak Niemcy zaostrzyli represje za ukrywanie Żydów, odmówił dalszej pomocy oraz zagarnął majątek, który pozostawili pod jego opieką. „Szallowie” ukryli się wtedy na gospodarstwie Ulmów, jednak nadal domagali się zwrotu swojej własności. Prawdopodobnie Leś pragnąc pozbyć się prawowitych właścicieli zagarniętego majątku, wydał „Szallów” oraz ukrywającą ich polską rodzinę w ręce niemieckiej żandarmerii. Wcześniej udał się do Ulmów pod pretekstem prośby o zrobienie mu zdjęcia. Upewnił się wtedy, że w ich domu ukrywają się „Szallowie”[12].

Przebieg masakry[edytuj | edytuj kod]

Wiktoria Ulma z dziećmi

23 marca 1944 roku z posterunku żandarmerii w Łańcucie wyszło polecenie, aby czterech woźniców z końmi i furami stawiło się w magistrackiej stajni i tam oczekiwało na dalsze instrukcje. W myśl niemieckich rozkazów każdy furman miał przyjechać z innej wsi, przy czym żaden nie mógł pochodzić z Markowej[13]. 24 marca około godziny 1:00 w nocy furmanom rozkazano podjechać pod posterunek i zawieźć do Markowej grupę niemieckich żandarmów i granatowych policjantów. Ekspedycją dowodził osobiście szef łańcuckiej żandarmerii por. Eilert Dieken. Towarzyszyło mu czterech innych Niemców: Josef Kokott (volksdeutsch z Czechosłowacji), Michael Dziewulski, Gustaw Unbehend, Erich Wilde. W akcji wzięła także udział grupa funkcjonariuszy polskiej granatowej policji. Udało się ustalić nazwiska dwóch policjantów: Eustachy Kolman i Włodzimierz Leś[14].

Tuż przed świtem furmanki dotarły do Markowej. Niemcy polecili woźnicom pozostać na uboczu, po czym wraz z granatowymi policjantami udali się do gospodarstwa Ulmów. Pozostawiwszy policjantów jako obstawę niemieccy żandarmi wdarli się do domu i rozpoczęli masakrę. Jeszcze podczas snu zastrzelono dwóch braci „Szallów” i Gołdę Grünfeld. Niemcy polecili następnie sprowadzić polskich furmanów, aby dla postrachu stali się świadkami egzekucji. Na ich oczach zastrzelono pozostałych braci „Szallów” oraz Leę Didner z dzieckiem[15]. Jako ostatni z Żydów zginął 70-letni ojciec „Szallów”[13]. Następnie przed dom wyprowadzono Józefa Ulmę oraz jego żonę Wiktorię, będącą wtedy w zaawansowanej ciąży. Oboje małżonków zastrzelono na oczach dzieci. Prawdopodobnie w czasie egzekucji Wiktoria zaczęła rodzić, gdyż świadek ekshumacji zeznał później, że po wykopaniu zwłok dostrzegł główkę i piersi noworodka wystające z jej narządów rodnych[7].

Po zamordowaniu Ulmów Niemcy zaczęli się zastanawiać, co uczynić z sześciorgiem ich dzieci. Po krótkiej naradzie Dieken polecił, aby również one zostały rozstrzelane. Na oczach polskich woźniców zamordowano 8-letnią Stanisławę, 6-letnią Barbarę, 5-letniego Władysława, 4-letniego Franciszka, 3-letniego Antoniego i półtoraroczną Marię. Trójkę bądź czwórkę dzieci zastrzelił Josef Kokott, krzycząc przy tym do furmanów: „patrzcie jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów”[15].

Po zakończeniu masakry Niemcy przystąpili do grabieży gospodarstwa Ulmów oraz przedmiotów należących do zamordowanych Żydów. Kokott zagarnął wtedy pudełko z kosztownościami znalezione przy zwłokach Gołdy Grünfeld. Rabunek przybrał takie rozmiary, że Dieken był zmuszony sprowadzić z Markowej dwie dodatkowe furmanki, aby pomieścić wszystkie zrabowane przedmioty i towary[16]. Jednocześnie wezwał sołtysa Teofila Kielara, któremu polecił sprowadzić kilku mężczyzn i pogrzebać zwłoki zamordowanych. Gdy wstrząśnięty sołtys zapytał Diekena dlaczego zamordowano również małe dzieci Ulmów, otrzymał odpowiedź: „żeby gromada nie miała z nimi kłopotu”[17]. Na prośbę sprowadzonych Polaków żandarmi zgodzili się pogrzebać Ulmów i Żydów w oddzielnych mogiłach[16]. Akcję uwieńczyła libacja alkoholowa urządzona na miejscu masakry (w tym celu sołtys musiał dostarczyć Niemcom trzy litry wódki). Po jej zakończeniu żandarmi i granatowi policjanci powrócili do Łańcuta wraz z sześcioma furmankami pełnymi zrabowanych dóbr[13].

Jehuda Erlich, który w czasie okupacji ukrywał się w okolicach Markowej, sporządził relację, w której znalazła się informacja, że masakra rodziny Ulmów wywarła tak wstrząsające wrażenie na miejscowej ludności, iż w okolicach Markowej znaleziono później ciała 24 Żydów, których w obawie przed denuncjacją zamordowali ich polscy opiekunowie. Jego relacja cytowana jest m.in. w informacji na temat rodziny Ulmów, którą zamieszczono na stronie internetowej Instytutu Jad Waszem[18]. Jak wskazuje jednak Mateusz Szpytma, historyk IPN i badacz historii rodziny Ulmów, owa zbrodnia mogła mieć miejsce w sąsiedniej Sieteszy – w dodatku najprawdopodobniej na dwa lata przed śmiercią Ulmów[19]. O prawdziwości relacji Jehudy Erlicha przekonany jest natomiast Jan Grabowski[20].

Co najmniej 21 Żydów przeżyło wojnę w Markowej, ukrywając się u polskich rodzin[21].

Upamiętnienie[edytuj | edytuj kod]

Kilka dni po masakrze pięciu mężczyzn z Markowej rozkopało mogiłę Ulmów i mimo surowego zakazu Niemców umieściło zwłoki w trzech osobnych trumnach, które następnie pogrzebano obok domu. W styczniu 1945 roku, już po zakończeniu niemieckiej okupacji, szczątki Ulmów ekshumowano i pochowano na cmentarzu parafialnym w Markowej. Z kolei zwłoki zamordowanych Żydów zostały ekshumowane w lutym 1947 roku i przeniesione na Cmentarz Ofiar Hitleryzmu w Jagielle–Niechciałkach[22].

13 września 1995 roku małżeństwo Ulmów zostało pośmiertnie odznaczone medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata[10]. Postanowieniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 25 stycznia 2010 roku nadano im pośmiertnie Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski[23]. 25 marca 2011 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uczcił 67. rocznicę śmierci rodziny Ulmów specjalną uchwałą[24].

17 września 2003 roku biskup pelpliński Jan Bernard Szlaga otworzył proces beatyfikacyjny 122 polskich ofiar niemieckiego nazizmu, wśród których znaleźli się Józef i Wiktoria Ulmowie oraz szóstka ich dzieci. 20 lutego 2017 roku Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zezwoliła na wyłączenie procesu beatyfikacyjnego rodziny Ulmów ze sprawy drugiej grupy polskich męczenników i przejęcie jego prowadzenia przez archidiecezję przemyską[25].

W marcu 2012 roku Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu monety okolicznościowe upamiętniające trzy polskie rodziny zamordowane za pomoc Żydom: Ulmów z Markowej, Kowalskich ze Starego Ciepielowa, Baranków z Siedlisk[26].

Zbrodnia w Markowej stała się symbolem martyrologii Polaków mordowanych przez Niemców za niesienie pomocy Żydom[18]. 24 marca 2004 roku we wsi odsłonięto pomnik poświęcony rodzinie Ulmów[27]. W listopadzie 2013 roku wmurowano natomiast kamień węgielny pod budowę Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej[28]. Placówka została otwarta 17 marca 2016 roku[29].

Odpowiedzialność sprawców[edytuj | edytuj kod]

Posterunkowy Włodzimierz Leś nie dożył końca wojny. 10 września 1944 roku został zastrzelony przez żołnierzy Armii Krajowej[30].

Za uczestnictwo w mordzie na rodzinie Ulmów i ukrywanych przez nich Żydach został osądzony jedynie żandarm Joseph Kokott. W 1957 roku został aresztowany na terenie Czechosłowacji, a następnie poddany ekstradycji do Polski. W 1958 roku sąd w Rzeszowie skazał go na karę śmierci, lecz Rada Państwa PRL skorzystała z prawa łaski i zamieniła karę na dożywotnie pozbawienie wolności, a następnie na 25 lat więzienia. Kokott zmarł w zakładzie karnym w 1980 roku[7].

Dowódca ekspedycji karnej, porucznik Eilert Dieken, pracował po wojnie jako policjant w zachodnioniemieckim Esens[31]. W latach 60. niemieckie władze prowadziły śledztwo w sprawie zbrodni, które popełnił podczas służby w okupowanej Polsce. Dieken zmarł jednak z przyczyn naturalnych zanim zdołano postawić go w stan oskarżenia. Losy pozostałych żandarmów nie są znane[7].

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

  1. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 27.
  2. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 29.
  3. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 30–31.
  4. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 31–36.
  5. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 31–46.
  6. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 9–17.
  7. a b c d e Szpytma 2006 ↓, s. 16.
  8. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 36 i 46.
  9. Józef Ulma pomagał także innej żydowskiej rodzinie. polskieradio.pl, 2012-03-14. [dostęp 2012-11-25].
  10. a b Gutman 2009 ↓, s. 777.
  11. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 47–48.
  12. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 48–50.
  13. a b c Rocznica masakry rodziny Ulmów. polskieradio.pl, 2011-03-24. [dostęp 2018-05-20].
  14. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 50.
  15. a b Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 51.
  16. a b Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 56.
  17. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 51 i 56.
  18. a b Jozef & Wiktoria Ulma (ang.). yadvashem.org. [dostęp 2012-11-25].
  19. Szpytma 2011 ↓, s. 100–101.
  20. Leszczyński 2016 ↓, s. 23.
  21. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 59.
  22. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 57.
  23. M.P. z 2010 r. Nr 31, poz. 423
  24. M.P. z 2011 r. Nr 28, poz. 303
  25. Proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów będzie prowadzony przez Archidiecezję Przemyską. przemyska.pl, 2017-03-08. [dostęp 2017-03-08].
  26. NBP upamiętni Polaków ratujących Żydów na nowych monetach okolicznościowych. nbp.pl, 2012-03-13. [dostęp 2016-02-23].
  27. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 67.
  28. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 93.
  29. Uroczystość otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej. dzieje.pl, 2016-03-17. [dostęp 2016-03-17].
  30. Szpytma i Szarek 2018 ↓, s. 60.
  31. Historyk: dowodzący akcją zamordowania Ulmów uniknął odpowiedzialności. dzieje.pl, 2013-03-23. [dostęp 2018-05-21].

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

  • Israel Gutman (red.): Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ratujący Żydów podczas Holocaustu: Polska. T. II. Kraków: Fundacja Instytut Studiów Strategicznych, 2009. ISBN 978-83-87-832-59-9.
  • Adam Leszczyński. „Na likwidację Żydów pojechałem. Kowalski Jan” – z prof. Janem Grabowskim rozmawia Adam Leszczyński. „Gazeta Wyborcza”. 177, 2016-07-30. 
  • Mateusz Szpytma. Oddali życie za bliźnich. Bohaterska rodzina Ulmów zginęła za ukrywanie Żydów. „Nasz Dziennik”. 72 (2482), 2006-03-25. 
  • Mateusz Szpytma. Sprawiedliwi i inni. „Więź”. 10 (636), 2011-10. 
  • Mateusz Szpytma, Jarosław Szarek: Rodzina Ulmów. Kraków: Dom Wydawniczy RAFAEL, 2018. ISBN 978-83-7569-863-3.