Keynesizm

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
John Maynard Keynes (1883-1946) twórca keynesizmu

Keynesizm – to jedna z dwóch wiodących XX-wiecznych szkół makroekonomicznych, której inicjatorem był John Maynard Keynes. Teoria przez niego prezentowana została po raz pierwszy przedstawiona w publikacji Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza w 1936 roku. Nowa teoria ekonomii szybko zyskała dużą popularność[1] wśród ekonomistów, którzy popierali interwencjonizm państwa. Przeciwnikami ruchu byli monetaryści oraz szkoła austriacka, w tym przede wszystkim laureat nagrody imienia Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii Fryderyk von Hayek oraz Ludwig von Mises.

Tło historyczne[edytuj | edytuj kod]

Odrzucenie klasycznej ekonomii przez Keynesa wynikało z obserwacji gospodarek USA i Wielkiej Brytanii po I wojnie światowej, które zarządzane zgodnie z zasadami klasycznej ekonomii, nie osiągnęły wbrew tej teorii pełnego zatrudnienia. Przeciwnie, bezrobocie w tych państwach cały czas rosło, mimo dobrej koniunktury gospodarczej. Zdaniem Keynesa właśnie to zjawisko (stały wzrost inwestycji i efektywności pracy przy jednoczesnym wzroście bezrobocia) zdecydowało o powstaniu wielkiego kryzysu światowego.

Teoria keynesizmu[edytuj | edytuj kod]

Keynes posługiwał się często pojęciem całkowitego popytu, będącego ogólną sumą zapotrzebowania na dobra i usługi w całym systemie ekonomicznym. Pojęcie to znane było też w klasycznej ekonomii. Zdaniem Keynesa poziom produkcji i zatrudnienia wynika właśnie z całkowitego popytu, podczas gdy w ekonomii klasycznej to osiągnięty poziom produkcji i dostosowane do niego płace decydowały o całkowitym popycie.

W klasycznej ekonomii przyjmowano, że mechanizm popytu i podaży automatycznie reguluje całkowity popyt. Samoregulacja poziomu płac i cen miała gwarantować stałą równowagę między pełnym zatrudnieniem i całkowitym popytem. Nadmiar produkcji miał być zachowywany na przyszłość lub pożytkowany na nowe inwestycje. System stóp procentowych w tym modelu funkcjonował jako „koszt pieniądza”, regulujący automatycznie optymalne proporcje między bieżącym spożyciem a tendencją do oszczędzania i inwestowania.

Chwilowa nierównowaga na rynku pracy wynika w teorii klasycznej tylko z istnienia zbyt dużej liczby chybionych inwestycji. Chybione inwestycje dają zatrudnienie i generują popyt, ale same nie generują właściwej podaży. Stąd na rynku pojawia się nadmiar pieniędzy wywołujący sztuczny popyt. Aby ten nadmiar zlikwidować, trzeba w czasach kryzysu obcinać płace, zamykać nierentowne firmy (będące efektem chybionych inwestycji) i podrażać koszty inwestycji przez wzrost bankowych stóp procentowych, aż do ponownego uzyskania równowagi.

W analizie Keynesa taki sposób radzenia sobie z kryzysem tylko pogarszał sytuację. Obniżanie płac i wzrost stóp procentowych powoduje w jego ujęciu spadek popytu i jednocześnie wzrost środków na kolejne inwestycje. Inwestowanie przy spadku popytu staje się jednak zbyt ryzykowne i dlatego środki na inwestycje ściągnięte z rynku zamiast generować nowe miejsca pracy i co za tym idzie powiększać całkowity popyt, pozostają niewykorzystane w bankach. Popyt więc cały czas spada, nie powstają nowe inwestycje, kolejne przedsiębiorstwa bankrutują na skutek spadku popytu i kryzys się coraz bardziej pogłębia.

Zdaniem Keynesa, aby wyjść z tego błędnego koła, należy w czasie kryzysu pobudzać popyt poprzez działania odwrotne do tych wynikających z teorii klasycznej. Należy zatem obniżać stopy procentowe, obniżając tym samym koszty inwestycji, stosować ulgi inwestycyjne w systemie podatkowym, ratować upadające przedsiębiorstwa, a nawet bezpośrednio „pompować” pieniądze w rynek za pomocą bezpośrednich inwestycji państwa, czyli stosować na możliwie jak najszerszą skalę rozmaite działania interwencjonistyczne.

Jakkolwiek Keynes zgadzał się, że teoretycznie pieniądze inwestowane w gospodarkę przez państwo nie zwiększają ogólnej ilości dostępnego kapitału na inwestycje, gdyż przecież pochodzą tylko z podatków lub długów uszczuplających wolny kapitał inwestycyjny w rękach prywatnych, to jednak zachodzi tu efekt mnożnika inwestycyjnego Keynesa. Polega on na tym, że pieniądz zainwestowany generuje w przyszłości wielokrotnie więcej pieniędzy na spożycie, które z kolei pobudzają następne inwestycje i cała gospodarka nabiera rozpędu.

Istnienie mnożnika Keynesa było później najczęściej krytykowanym elementem tej teorii, szczególnie przez monetarystów. Po uchyleniu sztucznego założenia o stałości poziomu cen, mnożnik traci na atrakcyjności, jako narzędzie interwencjonizmu państwowego. Realny mnożnik inwestycyjny wprost zależy od oczekiwań inflacyjnych. W takiej sytuacji popytowy impuls rządu może równie dobrze pomnożyć poziom cen, a nie realny produkt i dochody.

Efekt Keynesa[edytuj | edytuj kod]

Gdy rośnie podaż pieniądza, nie są one wydawane na konsumpcję, lecz lokowane w papierach wartościowych. Wskutek tego rosną kursy akcji, a oprocentowanie spada. To z kolei wzmaga popyt na dobra inwestycyjne, co w rezultacie daje wyższe dochody. Za dodatkowe pieniądze utrzymujący się z płacy kupują więcej dóbr konsumpcyjnych, co pociąga za sobą wzrost cen. Tak opisuje Keynes mechanizm inflacji, ale zjawisku temu nie przypisuje zbyt wielkiego znaczenia[2].

Rozwój i odwrót od keynesizmu[edytuj | edytuj kod]

Teorię Keynesa zastosowano po raz pierwszy w praktyce w ramach polityki New Deal, w USA w latach 1930., ale fachowcy spierają się zarówno co do znaczenia ich wpływów, jak i skuteczności ich rezultatów. Teoretycy keynesistowcy tłumaczyli to tym, że działania interwencjonistyczne w ramach New Deal były prowadzone „na ślepo”, ze względu na to, że rząd USA nie posiadał wystarczających danych statystycznych na temat gospodarki.

Po II wojnie światowej keynesizm stał się wiodącą teorią makroekonomiczną. Zaczęło się nią posługiwać wiele rozwiniętych i rozwijających się krajów. W przypadku wielu krajów – zwłaszcza w USA, Japonii, Korei Południowej – teoria ta zdawała się dawać dobre rezultaty, tworząc w latach 60. i 70. stabilne i dynamicznie rozwijające się gospodarki z niskim bezrobociem i inflacją.

W latach 70. XX wieku gospodarki zbudowane w oparciu o silny interwencjonizm zaczęły jednak cierpieć na liczne przypadłości, takie jak systematyczny wzrost bezrobocia przy jednoczesnym wzroście inflacji, oraz brak pozytywnej reakcji rynku na interwencjonistyczne pobudzanie. Stan ten wynikał głównie z inflacyjnego finansowania przez USA wojny w Wietnamie (wydatki Ameryki na tę wojnę nie mogły być, ze względu na jej wysoka niepopularność, finansowane z podwyższonych podatków i przymusowych oszczędności, jak np. podobne wydatki podczas II wojny światowej) i kryzysów energetycznych (które z kolei były pochodną poparcia udzielonego Izraelowi przez Zachód). Wystąpiła wówczas tzw. stagflacja, czyli zastój gospodarczy, a nawet recesja przy jednoczesnym wzroście inflacji, które to przypadłości wydawały się wówczas niewytłumaczalne w świetle teorii Keynesa. Jednakże znajdują one dość proste wytłumaczenie, na przykład jako wynik niespodziewanych i przeprowadzonych w niewłaściwy sposób zmian w podaży pieniądza (przykładowo niespodziewane jego zmniejszenie w warunkach „przegrzania” koniunktury, które prowadzi do jednoczesnego spadku poziomu cen, zatrudnienia i PKB). Tak więc na skutek „eksportu” inflacji z USA (dolar USA jako światowa waluta), kryzysów energetycznych i błędów w polityce gospodarczej, gospodarki czołowych państw kapitalistycznych zaczęły na początku lat 70. tracić rozpęd, a ich rządy popadać w coraz większe zadłużenie.

Na skutek niezrozumienia przyczyn stagflacji, pod koniec lat 1970. nastąpił odwrót od teorii Keynesa, a popularność zaczęły odzyskiwać szkoły ekonomiczne wychodzące z zasad klasycznej ekonomii, w tym zwłaszcza monetaryzm i ekonomia neoklasyczna. Jednakże gospodarki takich państw jak USA nie odzyskały już tak wysokich realnych stóp wzrostu jak w latach 1950. i 1960., a Stany Zjednoczone zaczęły z konieczności (spadek wewnętrznych oszczędności przy jednoczesnym zwiększeniu wydatków, głównie militarnych) finansować swój wzrost gospodarczy z kredytów zaciąganych za granicą.

Keynesizm, interwencjonizm i jego skala[edytuj | edytuj kod]

W latach 70. dolar amerykański był nadal walutą powiązaną ze złotem na poziomie rozliczeń międzynarodowych. Ograniczało to możliwość nieograniczonego interwencjonizmu w myśl głoszonych przez Keynesa zasad: kreacja popytu w postaci wzrostu podaży pieniądza i napędzania w ten sposób popytu. Z problemem tym poradzono sobie odchodząc w tym okresie zupełnie od powiązania walut ze złotem i rozpoczęła się znana nam obecnie era pieniądza fiducjarnego, w skrócie nazywanym papierowym. Umożliwiło to urzeczywistnienie postulatów Keynesa w pełnym zakresie, dając rządowi nieograniczoną możliwość kreacji pieniądza.

USA i Keynes obecnie[edytuj | edytuj kod]

W USA zadłużenie, a tym samym kreacja pieniądza, jako zaksięgowanych aktywów banków, rosła od tej pory lawinowo. Jedynym ograniczeniem stał się wymóg tzw. rezerw obowiązkowych. W efekcie gospodarka USA mogła cieszyć się hossą do ostatniej tzw. bańki internetowej i ponownie po jej opanowaniu do chwili obecnej. Aktualny kryzys wywołany kolejną falą inflacji pieniądza, tym razem przez tzw. bańkę spekulacyjną na rynku hipotecznym niesie za sobą nową jakość – dotyczy systemu bankowego i pieniądza jako takiego w formie ustalonej w latach 70. przez mocarstwa zachodnie.

USA i Keynes obecnie – inny pogląd na sytuację[edytuj | edytuj kod]

Kurs euro do dolara

W USA pojawił się po tych zmianach, nieznany dotąd, deficyt obrotów z zagranicą i dług zagraniczny, co w połączeniu z wysokim deficytem budżetowym doprowadziło do takich zjawisk, jak spadek kursu dolara USA wobec euro. Stany Zjednoczone Ameryki przestały być bankierem i „fabryką” świata, a stały się jego największym dłużnikiem, importując (głównie na kredyt) coraz więcej wyrobów przemysłowych z Chin i Unii Europejskiej oraz usług z Indii.

Według badań Michaela Valentika przeprowadzonych w 2012 roku w latach 1947-1952 każdy pożyczony (m.in. w ramach wydatków rządowych) dolar generował kolejnych 4,61 dolarów. W 2012 roku jest to jedynie 0,08 dolara. W rezultacie państwa pogrążają się w spirali zadłużenia, nie generując równocześnie wzrostu gospodarczego[3].

Według czeskiego ekonomisty Tomáša Sedláčka rozpowszechniona w XX wieku forma interwencji państwowej to „keynesizm z nieprawego łoża”, który w pełni korzysta z deficytu budżetowego, niezależnie od koniunktury gospodarczej, ale ignoruje postulat gromadzenia nadwyżek budżetowych w celu stymulowania gospodarki w czasie kryzysu[4]. Sedláček wskazuje również na podobieństwo filozofii budżetowej keynesizmu do przypowieści o siedmiu krowach tłustych i siedmiu krowach chudych z 41. rozdziału Księgi Rodzaju w Biblii[5].

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Przypisy

  1. David Begg, Stanley Fischer, Rudiger Dornbusch: Makroekonomia. Warszawa: Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, 2003, s. 51. ISBN 83-208-1435-7.
  2. Rene Lüchinger: 12 ikon ekonomii. Warszawa: Studio Emka, 2003, s. 105. ISBN 978-83-60652-18-3.
  3. Jak umarł Keynes. Puls Biznesu, 2012.
  4. „Prowadzona dzisiaj polityka gospodarcza nie ma nic wspólnego z keynesizmem. Najlepsze określenie na opisanie obecnej filozofii budżetowej to „keynesizm z nieprawego łoża”. Wzięliśmy tylko część jego nauk (deficyty są możliwe), a zapomnieliśmy o drugiej (trzeba gromadzić nadwyżki) i zezwalamy, godzimy się (z potrzeby?) na deficyt nawet w czasach, gdy mamy nadwyżki. Z dzisiejszej perspektywy jesteśmy mocno na lewo od Keynesa. Dzisiaj nie zapełniamy spichlerzy zbożem na cięższe czasy, a jedyna rzecz, jakiej w nich pełno to weksle.”, za: Tomáš Sedláček: Ekonomia dobra i zła. Studio EMKA, 2012. ISBN 978-83-62304-92-9.
  5. Rozdział 41: Wywyższenie Józefa. Księga Rodzaju.

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]