To jest dobry artykuł

Aresztowanie 199 ewangelikalnych duchownych w 1950

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj

Aresztowanie 199 ewangelikalnych duchownych przez organy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) nastąpiło we wrześniu 1950 roku. Jego celem było osłabienie ewangelikalnego protestantyzmu. Aresztowani pochodzili z trzech kościołów: Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego (ZKE), Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej (KChWE) i Zjednoczenia Kościołów Chrystusowych (ZKCh). 87 zwolniono w kilka dni po aresztowaniu, innych zwolniono po kilku miesiącach, jeszcze innych skazano na wieloletnie więzienie. Niektórych z nich objęła amnestia z 1952 roku. Aresztowania przyczyniły się do poszerzenia ZKE w 1953 roku.

Inwigilacja Kościołów[edytuj]

W roku 1947 organy MBP zaczęły gromadzić informacje o działaczach Kościołów ewangelikalnych, z wyjątkiem Polskiego Kościoła Chrześcijan Baptystów[1]. Jednym z powodów akcji represyjnej było utrzymywanie kontaktów zagranicznych przez liderów owych Kościołów i przyjmowanie zagranicznej pomocy. Kontakty te posiadali również i baptyści, jednak baptyści byli zalegalizowanym ugrupowaniem, a pomoc zagraniczna była bardziej przejrzysta i nie wzbudzała takich podejrzeń[2].

W ramach inwigilacji kontrolowano korespondencję przychodzącą i wychodzącą z Polski. Również listy wysyłane przez współwyznawców do członków zarządów inwigilowanych Kościołów były kontrolowane[3].

W latach 1950-1953 władze przeprowadziły szereg akcji wymierzonych w instytucje religijne. Akcje te wymierzone były zarówno w Kościół katolicki, jak i wyznania ewangelikalne, które oskarżono o szpiegostwo i utrzymywanie kontaktów zagranicznych[4], a także w Świadków Jehowy[5].

Aresztowanie i zarzuty[edytuj]

W nocy z 19 na 20 września 1950 roku przywódcy Kościoła zostali aresztowani przez organy MBP, zamknięto również wszystkie obiekty sakralne należące do Kościoła. Aresztowano 199 osób z Kościołów typu ewangeliczno-baptystycznego (tj. ZKE, KChWE i ZKCh) – nie tylko duchownych, ale także szczególnie aktywnych wiernych[6][a]. Zarekwirowano kaplice, literaturę, śpiewniki i wyposażenie zborów. Mienie zarekwirowane w wyniku tej akcji w przeważającej części nigdy nie wróciło do właścicieli[7]. Wedle notatki, sporządzonej 2 października dla Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej przez funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, aresztowano „ponad 200 płatnych funkcjonariuszy” o „szpiegowsko-białogwardzistowskim obliczu”, którzy reprezentują „sekty” stworzone w okresie międzywojennym przez „Departament MSW”[8].

Aresztowanym przedstawiono obszerną listę zarzutów. Przedwojenne MSW miało jakoby założyć te „sekty” w celu „prowadzenia działalności wywiadowczo-dywersyjnej przeciwko ZSRR i ruchom narodowowyzwoleńczym”. Na Kresach Wschodnich miały zajmować się akcją „agitacyjno-propagandową na rzecz reżimu sanacyjnego” i miały pomagać w polonizacji tych ziem. Podczas okupacji niemieckiej sekty te miały przejść „na służbę wywiadu niemieckiego” i prowadziły szeroko zakrojoną działalność antyradziecką. Natomiast w okresie powojennym aktywiści owych sekt mieli nawiązać kontakty „ze swoimi ośrodkami dyspozycyjnymi w USA i Szwecji[6] i przedstawiano ich jako „szpiegów imperializmu anglo-amerykańskiego”[9]. Uzasadnienia dla aresztowań, jak i oskarżenia sformułowano w oparciu o doniesienia agenturalne informatorów UB oraz o relacje Szymona Bilińskiego usuniętego ze Związku Ewangelicznych Chrześcijan jeszcze w roku 1947. Biliński zarzucał Ludwikowi Szenderowskiemu oraz Jerzemu Sacewiczowi, liderom dwóch ewangelikalnych Kościołów, sprzeniewierzenie się Ewangelii, działalność antyradziecką i wysługiwanie się anglo-amerykańskiemu wywiadowi[10].

87 spośród aresztowanych zwolniono przed 1 października 1950 roku[11]. Niektórych wypuszczono po kilku miesiącach, wobec najbardziej podejrzanych, gromadzono „dowody”[12]. Byli to m.in.: Jerzy Sacewicz, Mikołaj Korniluk, Bolesław Winnik, Teodor Maksymowicz, Aleksander Rapanowicz, Franciszek Januszewicz[13]. Zarzucano im prowadzenie szerokiej kampanii antyradzieckiej, krytykę władzy ludowej, krytykę spółdzielni produkcyjnych. Wskazywano na dwie najbardziej zaangażowane w tej akcji osoby – Władysława Kołodzieja i Teodora Maksymowicza[6].

Proces[edytuj]

Stanisław Krakiewicz

Urząd Bezpieczeństwa wzorował się na procesie bułgarskim z 1949 roku, w którym skazano 15 pastorów[14] i zamierzał przygotować pokazowy proces[15], jednak duchowni, pomimo stosowania tortur w więzieniach i zastraszania, nie przyznali się do stawianych im zarzutów[16]. Śledztwo prowadzone było w nieudolny sposób, a płk Józef Różański w raporcie z 7 lipca 1951 roku dla gen. Romana Romkowskiego stwierdził, iż „nie wyjaśniono z podejrzanymi ani jednego zasadniczego zagadnienia”[8]. W tej sytuacji zrezygnowano z pokazowego procesu[15].

Wszyscy przed opuszczeniem aresztu podpisywali oświadczenie o braku pretensji wobec UB[12]. Niektórych skazano na więzienie. Stanisław Krakiewicz został zatrzymany pod zarzutem prowadzenia „roboty wywiadowczej”, a skazany za „działalność antypaństwową”[17]. Ludwik Szenderowski został skazany na 9 lat więzienia ze względu na donosy Szymona Bylińskiego, rozległe kontakty ze współwyznawcami ze Stanów Zjednoczonych, a zwłaszcza Piotrem Deyneką[18][19]. Maksymowicz skazany został na dwa lata do obozu pracy[20].

Sacewiczowi zarzucano handel dolarami, 21 lutego 1952 roku skazano go na 2 lata obozu pracy, 12 marca 1952 Korniluk został skazany na 4 lata więzienia, Winnik na 5 lat więzienia[21]. Po wyborach 1952 władze zdecydowały się uwolnić niektórych spośród skazanych na mocy trzeciej ustawy amnestyjnej[19]. Jako ostatni wyszedł na wolność Szenderowski, który został zwolniony 4 kwietnia 1955 roku[22].

Rezultat[edytuj]

IPN 0259/595 t. 1-3, materiały zgromadzone przez bezpiekę na temat Ludwika Szenderowskiego.

Skala przedsięwzięcia przebiła represje wobec innych Kościołów chrześcijańskich. Dla porównania, przez cały 1950 rok organy MBP aresztowały 132 księży katolickich. Bardziej prześladowanym ugrupowaniem religijnym byli w owym czasie tylko Świadkowie Jehowy[23]. W wyniku represji rozwój wyznań ewangelikalnych został zahamowany[24], a zastraszone zostały również i te ugrupowania, których duchownych nie aresztowano[25].

Zwłaszcza ZKCh ucierpiał w wyniku aresztowań. W styczniu 1950 kościół ten liczył 43 zbory, natomiast w marcu 1952 już tylko 24 zbory[26]. Część wiernych przeszła do tych kościołów, których nie objęły aresztowania. Przestał istnieć np. zbór chrystusowy w Orli, którego wierni przeszli do baptystów[27]. W Szczecinie na czas aresztowania Aleksandra Rapanowicza wierni uczęszczali do Kościoła metodystycznego. Wrócili do zboru po uwolnieniu Rapanowicza[28]. Wacław Kołodziej, redaktor naczelny „Jedności” w latach 1948-1950, po uwolnieniu w 1953 roku przeszedł z ZKCh do metodystów[29].

Władze zakładały, że w wyniku aresztowań osłabią, a może nawet doprowadzą do likwidacji wspólnot religijnych dotkniętych represjami[30]. Te jednak nie poskutkowały zaprzestaniem przez nie działalności, m.in. ze względu na zasadę „powszechnego kapłaństwa”, to znaczy przejęcie odpowiedzialności za Kościoły przez wiernych nie będących duchownymi[11]. Władze bezpieczeństwa dokonywały błędnych ocen odnośnie skutków aresztowań, np. w woj. białostockim oceniano, że aresztowania niczego nie zmieniły, tymczasem część wiernych przeszła do innych kościołów i mniejsza liczba osób przystępowała do chrztów[31]. Według Jana Mironczuka, zajmującego się historią polskiego ewangelikalizmu w XX wieku, aresztowania zahamowały na kilka miesięcy funkcjonowanie Kościołów i dopiero wiosną 1951 roku życie religijne zaczęło wracać do represjonowanych „sekt”[17]. Ostatecznie władze zgodziły się na istnienie ewangelikalnych Kościołów dotkniętych aresztowaniami, ale postanowiły je kontrolować[32][33].

Część aresztowanych, m.in. Sacewicz i Korniluk spotkali się w celach z katolickimi duchownymi (Zygmunt Kaczyński, Kajetan Raczyński, Beniamin Piotr Domaradzki). Więzienie zbliżyło ich do siebie ekumenicznie[34].

Krakiewicz pod wpływem przeżyć w więzieniu (1950-1952) przeszedł na pozycje lojalistyczne wobec władz komunistycznych i był odtąd gwarantem właściwego z punktu widzenia władz kursu politycznego Kościoła[35]. Władze wyznaniowe zobowiązały niektórych zwalnianych z KChWE i ZKCh do działań na rzecz poszerzenia ZKE[13]. Paweł Bajeński przeszedł podobną metamorfozę co Krakiewicz[36]. Pod nieobecność uwięzionego Jerzego Sacewicza (przeciwnika wejścia do ZKE) doprowadził do tego, że ZKCh znalazł się w strukturach ZKE[37]. Z kolei Józef Czerski, wieloletni prezes KChWE, przed aresztowaniami był przeciwnikiem wejścia do ZKE, natomiast po wyjściu na wolność nakłaniał zbory KChWE do przystąpienia do ZKE[38]. W roku 1952 i 1953 odbyły się dwie Konferencje Porozumiewawcze, których celem było poszerzenie ZKE[39].

W wyniku akcji UB zwerbowało pewną liczbę informatorów. Dostarczane przez nich później informacje miały niewielką wartość operacyjną[40].

Pamięć wydarzenia i jego wpływ na potomnych[edytuj]

W środowisku ewangelikalnym pamięć wydarzenia stale była podtrzymywana i kultywowana. Po upadku komunizmu wykorzystywano go dla budowania własnej martyrologii, używano jako argumentu, iż środowisko ewangelikalne było prześladowane w czasach PRL-u. W środowisku zielonoświątkowym utrwaliła się opinia, że KChWE wszedł do ZKE pod wpływem owych aresztowań[39].

Po roku 2005 na wydarzenie to powoływano się w kontekście dyskusji o lustracji. Tomasz Terlikowski na łamach „Newsweeka” użył tego wydarzenia jako argumentu, że ZKE był inwigilowany przez bezpiekę, ponieważ aresztowanym proponowano współpracę[41]. 27 marca 2007 roku Senat Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej sprzeciwiając się ustawie lustracyjnej z 18 października 2006 roku oraz ideologizacji życia społecznego powołał się na prześladowania Kościołów mniejszościowych w czasach PRL-u, w tym na uwięzienie i śmierć bpa Józefa Padewskiego z Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego, aresztowanie Metropolity Dionizego, zwierzchnika Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz aresztowanie „199 duchownych Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego, Kościoła Chrystusowego i Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej”[42].

Zobacz też[edytuj]

Uwagi

  1. Wojciech Sławiński twierdzi, że ta liczba jest najprawdopodobniej zaniżona, ponieważ w Dorposzu Chełmińskim aresztowano 9 osób, a przesłuchano 18 osób ze zboru liczącego 31 członków. Aresztowano nawet listonosza, który w ramach wykonywania swej pracy dostarczał pastorowi nadsyłane pocztą broszury. (W. Sławiński, (2012). Cele, taktyka i działania wobec chrześcijańskich mniejszości wyznaniowych w latach 1945-1956 w Polsce. [w:] J. Kłaczkow & W. Rozynkowski (Red.), Kościoły chrześcijańskie w systemach totalitarnych. Toruń, s. 174-175)

Przypisy

Bibliografia[edytuj]

Linki zewnętrzne[edytuj]