Amon Göth

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj
Amon Göth w 1946 roku
Göth w 1945

Amon Leopold Göth (ur. 11 grudnia 1908 w Wiedniu, stracony 13 września 1946 w Krakowie) – austriacki zbrodniarz wojenny, Hauptsturmführer SS nr – 43 673, nr NSDAP – 510 764, w czasie II wojny światowej m.in. komendant obozu koncentracyjnego Plaszow oraz likwidator gett żydowskich w Krakowie i Tarnowie.

Życiorys[edytuj | edytuj kod]

Był jedynym dzieckiem Berthy i Amona Franza Göth. Jego rodzice prowadzili wydawnictwo dzięki czemu zyskali pieniądze, które pozwoliły im na kupno mieszkania w dobrej dzielnicy, zatrudnienie gosposi i utrzymanie samochodu. Ojciec Amona dużo podróżował a jego matka zajęta była pracą w wydawnictwie. Małym Amonem często opiekowała się jego bezdzietna ciotka. Amon, nazywanym "Monym", chodził do prywatnej katolickiej szkoły podstawowej. Nie był dobrym uczniem więc jego rodzice wysłali go na wieś do katolickiej szkoły z internatem, w której panowały surowe zasady. Ukończywszy X klasę, wbrew woli rodziców, Amon przerwał naukę w tej szkole.

Już jako siedemnastolatek żywił entuzjazm dla idei nacjonalistycznych i należał do młodzieżowych organizacji faszystowskich. W 1931 roku wstąpił do NSDAP, nieco później do SS, "eskadry ochronnej" Heinricha Himmlera.

W marcu 1940 roku Amon Göth zgłosił się do oddziałów Waffen-SS, opuścił Wiedeń i udał się do Polski. Jako ambitny i oddany sprawie, szybko awansował. Początkowo powierzano mu prace administracyjne. W ocenie wydanej w 1941 roku opisano Götha jako "skłonnego do poniesienia ofiary, przygotowanego do działania członka SS", który "nadaje się do objęcia funkcji jednego z dowódców w SS" i "ma światowy pogląd rasowy".

W 1942 roku otrzymał zadanie wybudowania obozu pracy w Lublinie, w którym mieli się znaleźć pracownicy przymusowi. Pracował tam dla Odilona Globocnika, dowódcy SS i policji znanego ze swojego okrucieństwa

11 lutego 1943 roku powierzono mu budowę i organizację obozu dla Żydów krakowskich i małopolskich w Płaszowie, którego następnie został komendantem. Obóz w Płaszowie został wybudowany na żydowskich cmentarzach. Na zniszczonych grobach postawiono baraki, a ulice wybrukowano kamiennymi macewami. Początkowo był to obóz pracy (do jesieni 1943 roku). Później zarządcy z SS postanowili zmienić ostatni istniejący obóz pracy przymusowej w obóz koncentracyjny. Obóz rozrastał się, a więźniowie nie przychodzili już jedynie z krakowskiego getta. Ostatecznie obóz miał 80 hektarów i okresowo znajdowało się w nim dwadzieścia tysięcy więźniów. Około stu osiemdziesięciu baraków otaczał płot z drutu kolczastego. Göth mieszkał w willi na terenie obozu. Miał kilka koni i samochodów. Lubił przejażdżki po obozie na swoim siwku, a swoim bmw jeździł z ogromną prędkością, przyśpieszając dodatkowo na zakrętach. Swoje dwa psy -doga i mieszańca z owczarkiem niemieckim o imionach Rolf i Ralf - szkolił tak, by na komendę rzucały się na ludzi. Ofiarą obozu padło ok. 8 tysięcy osób, w ogromnej większości Żydów, jak również nieliczna grupa Polaków. Göth nie tylko administrował obozem, sam również mordował więźniów w sposób okrutny, wykorzystując każdą sytuację do zabicia człowieka. Według zachowanych relacji, np. zastrzelił wygłodzoną więźniarkę, ponieważ zauważył jak wybiera ziemniaki z paszy dla świń. Znane są przypadki, gdy Göth kazał rozstrzeliwać całe grupy robocze tylko za to, że znajdowano przy nich pozaobozowe pożywienie. Swoim ofiarom zadawał wyszukane tortury. Göth często osobiście dokonywał egzekucji ludzi niezdolnych do pracy. Lubił także ćwiczyć swoje umiejętności strzeleckie, np. strzelając do więźniów z okien samochodu. Spośród innych jego pokroju, wyróżniała go muzyka grana na jego rozkaz podczas egzekucji oraz szale, kapelusze, białe rękawiczki, które wkładał jako swoiste rekwizyty potrzebne mu do zabijania. Oblicza się, że w obozie Göth osobiście zabił ok. 500 osób. Obóz w Płaszowie stanowił punkt tranzytowy przede wszystkim dla Żydów krakowskich i małopolskich dla dalszej deportacji Żydów, której celem był zwykle obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau.

13 marca 1943 roku Göth przystąpił do ostatecznej likwidacji getta w Krakowie. Akcją tą kierował w imieniu Willego Haasego. Żydzi mieszkający w getcie byli podzieleni na dwie grupy: w getcie A mieszkali ci, którzy mieli przeżyć. Zostali ocenieni jako "zdolni do pracy" i mieli być przewiezieni do obozu w Płaszowie. W getcie B, oddzielonym od części A drutem kolczastym, żyli ludzie starzy, chorzy i dzieci - ci, którzy mieli zostać uśmierceni. W szpitalach od razu zabijano pacjentów. W ciągu dwóch dni (13 i 14 marca) tysiąc osób zostało zamordowanych, około czterech tysięcy deportowanych, wiele z nich trafiło do Auschwitz. Tych, którzy przeżyli, Amon Goth kazał przywieźć do obozu płaszowskiego. Liczba ofiar śmiertelnych tej akcji obliczana jest na około 2 tysiące, natomiast 10 tysięcy ludzi zdolnych do pracy umieszczono w Płaszowie. Göth wykazywał się szczególnym okrucieństwem, mordując zwłaszcza matki z dziećmi i starców. We wrześniu tegoż roku Niemcy postanowili zamknąć także getto w Tarnowie. Również tą akcją w sposób bezwzględny kierował Göth. Większość ocalałych mieszkańców getta wysłano do Auschwitz, gdzie zamordowano ich w komorach gazowych. Göth zlikwidował również obóz w Szebniach.

W połowie 1944 roku obóz w Płaszowie miał zostać zlikwidowany. Latem 1944 roku specjalne jednostki SS prowadziły w obozie płaszowskim tak zwaną Enterdungsaktion (usuwano ślady, masowe groby z ciałami ofiar likwidacji getta oraz innych zamordowanych otwarto, a wszystkie zwłoki spalono).

W trakcie pełnienia służby zgromadził wielki majątek, zrabowany ofiarom. Skala jego rabunków była tak wielka, że pomimo nieformalnego przyzwolenia na bogacenie się kosztem ofiar obozów, Göth został za to aresztowany przez władze niemieckie w roku 1944 roku. Został osadzony między innymi w więzieniu w Monachium-Stadelhie ale szybko go stamtąd wypuszczono. Udało mu się uniknąć procesu i trafił do szpitala w Bad Tölz (cierpiał na cukrzycę, miał problemy z wątrobą i nerkami). 30 kwietnia 1945 roku armia amerykańska wkroczyła do Monachium. 4 maja został aresztowany w Bad Tolz. Podał fałszywe nazwisko licząc, że nikt go nie rozpozna jako komendanta obozu. Amerykańscy śledczy po zeznaniach czterech byłych więźniów z Płaszowa, odkryli kim Göth był naprawdę. 30 lipca 1946 roku przewieziono go do Polski, do Krakowa, razem z Rudolfem Hößem, byłym komendantem obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Amerykanie wydali Götha Polsce. Najwyższy Trybunał Narodowy po przeprowadzeniu przewodu sądowego w dniach 27 sierpnia – 5 września 1946 roku, który wykazał ogrom zbrodni popełnionych przez oskarżonego, skazał Götha na śmierć przez powieszenie. W czasie procesu zaprzeczał wszystkiemu do samego końca. Napisał nawet prośbę o ułaskawienie, w której prosił o to, by kara śmierci została zamieniona na karę więzienia. Wniosek został odrzucony. Wyrok wykonano 13 września 1946 roku w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie[1] a jego prochy wsypano do Wisły. Jego ostatnie słowa to: Heil Hitler!

Rodzina[edytuj | edytuj kod]

Amon Göth był dwukrotnie żonaty. Jego pierwszą żoną była kobieta, którą wybrali mu rodzice i której nie kochał. To aranżowane małżeństwo rozpadło się bardzo szybko. Drugą jego żoną była mieszkanka Tyrolu - Anna Geiger, którą poznał podczas wyścigów motocyklowych. Anna Goth wkrótce urodziła syna, ale zmarł on po kilku miesiącach. Owocem tego małżeństwa było jeszcze dwoje dzieci: Ingeborg i Werner. Podczas pobytu w Krakowie, w 1942 r. lub na pocz. 1943 roku Göth poznał sekretarkę Oskara Schindlera - Ruth Irene Kalder, kosmetyczkę i początkującą aktorkę z Wrocławia (inne źródła podają, że z Gliwic), z którą związał się nieformalnie do końca swojego pobytu w tym mieście. Ta po jego egzekucji w 1946 r. przyjęła nazwisko Göth. Kiedy Anna dowiedziała się o romansie męża z Ruth Irene Kadler, wiosną 1945 roku (po zatrzymaniu Amona Gotha przez armię amerykańską) odbył się ich rozwód.

Z nieformalnego związku z Ruth 7 listopada 1945 roku w miejscowości Bad Tölz, na świat przyszła córka Monika Göth (obecnie Hartwig). 29 czerwca 1970 roku Monika urodziła, również z nieformalnego związku z nigeryjskim studentem, córkę Jennifer Göth (obecnie Teege), którą 4 tygodnie po urodzeniu oddała do katolickiego domu dziecka. Gdy dziewczynka skończyła 3 lata trafiła do rodziny zastępczej a w wieku 7 lat została adoptowana przez niemiecką rodzinę mieszkającą w okolicach Monachium.

Ruth Göth do końca swego życia zaprzeczała zbrodniom popełnionym przez swego konkubenta - Amona. Przedawkowując leki nasenne popełniła samobójstwo w 1983 r. mając jego zdjęcie nad łóżkiem. Natomiast ich córka i wnuczka ciągle zmagają się z problemem pochodzenia. Monika Hartwig pierwsza zawarła swoje przeżycia w książce Ich muss doch meinen Vater lieben, oder? ("Czy muszę jeszcze kochać swojego ojca, czy też...?") wydanej w 2002 roku. Natomiast przed Jennifer prawda o działalności jej dziadka była skrywana do czasu, kiedy to w wieku lat 38 zobaczyła przypadkowo w bibliotece zdjęcie swojej matki na okładce wspomnianej wyżej książki. Wywołało to u niej szok i przemyślenia, którymi podzieliła się w książce wydanej w 2013 Amon. Mein Großvater hätte mich erschossen (wyd. polskie w 2014 "Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił")[2]. Pisze w niej: Moja matka zawsze musiała widzieć w nim nie tylko komendanta obozu koncentracyjnego, ale również swojego ojca. Czuła, że wbrew jej woli cały czas jest blisko niej, mimo że nigdy go nie poznała - była jeszcze dzieckiem, gdy został powieszony. Ocaleni z Holocaustu zawsze jej powtarzali, jak bardzo jest podobna do Amona Gotha. Te słowa musiały być dla niej przerażające. Czy ja również jestem do niego podobna? Z pewnością odróżnia mnie od niego kolor skóry. Czasmi wyobrażam sobie, że stoję obok niego. Oboje jesteśmy wysocy. Ja mam sto osiemdziesiat trzy centymetry wzrostu. On ze swoimi stu dziewięćdziesięcioma trzema centymetrami w tamtych czasach musiał uchodzić za olbrzyma. On w swoim czarnym mundurze z emblematami trupiej czaszki, ja czarnoskóra wnuczka. Co powiedziałby swojej czarnej wnuczce, która w dodatku mówi po hebrajsku? Byłabym dla niego paskudztwem, bękartem urągającym honorowi rodziny. Mój dziadek na pewno by mnie zastrzelił. W jednym z wywiadów, z okazji ukazania się polskiego wydania jej wspomnień, powiedziała: Pogodziłam się z posiadaniem dziadka nazisty. Pogodziłam się nawet z tym, że moja babcia go kochała. Szczęśliwie zło nie jest genetyczne i tamta szaleńcza ideologia nie ma wpływu na moje dzieci[3].

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Przypisy

  1. Proces ludobójcy Amona Goetha przed Najwyższym Trybunałem Narodowym, Warszawa-Łódź-Kraków, 1947; SS-Hauptsturmführer Göth, Muzeum Wojska Polskiego.
  2. Charter David, Schindler ratował ludzi przed moim dziadkiem potworem [Amonem Göth'em]; [w:] "Polska. Dziennik Łódzki", 4 X 2013, nr 232, s. 28
  3. Anna J. Dudek, Co czujesz, gdy mówią ci, że twój dziadek strzelał do ludzi; [w:] "Kocham czytać" (dod. do "Polska. Dziennik Łódzki"), 27 III 2014, ss. 1 i 2.

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

  • Czerkawski Andrzej, Dunin-Wąsowicz Marek, Płaszów [folder z serii "Pomniki Walki i Męczeństwa], Warszawa, 1967
  • Kiełkowski Roman, ...Zlikwidować na miejscu, Kraków 1981, ss. 5–98 – getto w Krakowie i jego likwidacja.
  • Biberstein Aleksander, Zagłada Żydów w Krakowie. Kraków 1985
  • Hartwig Monika, Ich muss doch meinen Vater lieben, oder? (Czy muszę jeszcze kochać swojego ojca, czy też...?), 2002
  • Teege Jennifer, Amon. Mein Großvater hätte mich erschossen ("Amon: Mój dziadek by mnie zastrzelił"), 2013
  • Teege Jennifer, Sellmair Nikola, Mój dziadek by mnie zastrzelił. Warszawa, 2014, wyd. "Prószyński i S-ka"

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]