Głos Pana

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Głos Pana
Autor Stanisław Lem
Typ utworu powieść fantastyczno-naukowa
Wydanie oryginalne
Miejsce wydania Polska
Język polski
Data wydania 1968
Wydawca Czytelnik

Głos Panapowieść science fiction Stanisława Lema. Po raz pierwszy wydana nakładem wydawnictwa Czytelnik w roku 1968[1].

Głos Pana to utwór ze zwartym filozoficznym przesłaniem. Opowiada ona o wysiłku naukowców nad rozkodowaniem, przetłumaczeniem i zrozumieniem transmisji pozaziemskiej (patrz: SETI). Powieść krytycznie podsumowuje ludzkie intencje i wysiłki w interpretacji tłumaczenia wiadomości od obcych i zastosowanie zdobytych danych. Powieść ta, obok Solaris i Cyberiady, jest jednym z najbardziej znanych dzieł autora.

Opis fabuły[edytuj | edytuj kod]

Powieść (pisana w pierwszej osobie) stanowi zapis wspomnień sławnego matematyka Piotra E. Hogartha. Zostaje on zaangażowany w tajny projekt naukowy o kryptonimie MAVO (skrót od ang. Master's Voice – Głos Pana), kierowany przez wojskowych z Pentagonu i realizowany gdzieś na Pustyni Nevada. Przedsięwzięcie, w którym uczestniczy wielu naukowców różnych dziedzin, jest próbą rozkodowania sygnału neutrinowego wyglądającego na transmisję nadaną przez pozaziemską cywilizację z układu Małego Psa. Z tej okazji Hogarth, a raczej sam Stanisław Lem, przedstawia czytelnikowi szereg dyskusji na pograniczu kosmologii i filozofii: poczynając od debaty epistemologicznej, teorii systemów, informacji i prawdopodobieństwa, poprzez koncepcje biologii ewolucyjnej i możliwe przejawy i motywy inteligencji pozaziemskiej, z dygresjami na temat etyki w badaniach wojskowych, aż do ograniczeń nauki wymuszonej podświadomą naturą ludzką, by zagłębiać się w analizę każdego nieznanego obiektu. W pewnym momencie uwikłani, w projekt naukowcy, nawet ze skutkiem śmiertelnym[2], zdesperowani w poszukiwaniu nowych pomysłów, zaczynają nawet czytać i dyskutować nad popularnymi dziełami s-f i Lem używa tego wybiegu do pewnej krytyki tego gatunku literackiego, gdy Hogarth wkrótce nudzi się i nie ma złudzeń wobec trywialności fabuł zawartych w magazynach s-f.

Naukowcy dochodzą do pewnych rozwiązań, które popychają naprzód rozszyfrowanie sygnału, jednak, o czym zresztą jesteśmy informowani na pierwszych stronach pamiętnika, za cały włożony w prace wysiłek, dochodzą jedynie do kilku nowych odkryć. Sygnał składa się z skompresowanej części informacyjnej oraz z fizykalnego nośnika tj. pasma neutrinowego. Hogarthowi udaje się udowodnić, że informacja nie jest przypadkowa, ale cyklicznie[3] skompresowana[4] w 9-bitowych słowach[5]. Natomiast empirycy badający neutrinowy nośnik sygnału odkrywają, że zakres widmowy (50MeV) [6] i zawarta informacja jest biofilna[7] tj. sprzyja budowie życia opartego na związkach węgla[8], jednak jest tak słaba, że aby odnieść skutek działanie musi trwać miliony lat[9]. Koncept wspomagania ewolucji w galaktyce[10] sygnałem (z alfy Małego Psa odbieranym w wycinku nieba o szerokości 3 stopni)[6], do którego nadawania potrzeba energii słońc[11][9] jest przez Hogartha traktowany jako potwierdzenie bardzo starej inteligencji sprawcy sygnału[10][9]. (Lem nie mógł wiedzieć, że miliony lat są też okresem wystarczającym, aby ocean słodkiej wody zdążył się zamienić transmutacyjnie w Morze Martwe z powodu zasolenia[12][13][14], co stanowi pewną wadą leniwego konceptu wspomagania życia). Na podstawie wyrywkowych danych sygnału empirykom MAVO udaje się stworzyć, skarlałą do możliwości odbiorcy tj. ludzkiej nauki, karykaturę sygnału[15], substancję tzw. Żabi skrzek o niezwykłych właściwościach fizycznych, żywiącą się energią zimnej fuzji[16] i gorącej fizji[17]. Grupa naukowców, po której piętach depczą inne grupy naukowców, czyli skazanych na te same odkrycia, odkrywa zdolność żabiego skrzeku do teleportowania miko-eksplozji jądrowej[18]. Od tego momentu Hogarth przekonany, że równowaga sił między mocarstwami jest iluzją oraz że naukowcy rządowi są jak świnie hodowane do szukania trufli[19], podejmuje intelektualną i psychiczną walkę z czasem i inwigilacją wojskową ośrodka badawczego, aby być tym pierwszym, który potrafi władać nową bronią, nie wykluczywszy nawet totalnej dyktatury[20], byle nie dopuścić do samozniszczenia ludzkości w wojnie na wybuchy atomowe, przed którymi nic nie chroni[21] (gdyż, jak wiadomo, kiedy Pauli wymyślał neutrino[22], aby załatać w mikro-świecie, dotąd nie rozwiązany problem makro-świata tj. zderzenia trzech ciał, które nie zawsze naraz zachowuje pęd i energię, nadał neutrino cechę przenikania przez wszystko). Dopiero po doświadczalnym stwierdzeniu nieprzydatności militarnej (z coraz większą mocą eksplozji teleportacja traciła bardziej nieprzewidywalnie cela na miejsce wybuchu)[23] spiskujący naukowcy decydują się na ujawnienie odkrycia, co kończy się najazdem szarańczy wojskowych helikopterów na ośrodek badawczy i stanowi otrzeźwienie dla pozostałych tysięcy naukowców w jakiej roli byli potrzebni. Dla Hogartha, gotującego się wcześniej na śmierć ludzkości, przekonanego, że sygnał jest sądem ostatecznym kosmicznego egzaminatora, nieprzydatność apokaliptyczna skrzeku stała się kolejnym dowodem biofilnego zamysłu twórców, którzy zabezpieczyli sygnał przed jego niskim nadużyciem. Przy końcu projektu Hogarth nie jest już tak pewny, jak na początku, czy sygnał oprze się kolejnym próbom skrzywienia.[24] Kierownictwo projektu zgadza się na przejęcie narracji przez rządowych ekspertów od zamiatania ogonem, którzy rozpoczynają debatę czy sygnał był wiadomością od sprzyjającej życiu inteligencji pozaziemskiej, której ludzkość nie dała rady rozszyfrować, czy też cyklicznym sygnałem naturalnym, tj. skompresowaną duszą poprzedniego świata w cyklu powiększania i kurczenia się świata co 30 miliardów lat (według modnej niegdyś koncepcji W. Russela(ang.) o oddychającym wszechświecie i egzekwowanej politycznie przez Hubble'a).

Ocena dzieła[edytuj | edytuj kod]

Dzieło można odczytywać jako polemikę Stanisława Lema z własnym debiutem książkowym – utopijną powieścią Astronauci. W obydwu utworach narracja rozpoczyna się od przypadkowego odkrycia pozaziemskiego przekazu. W Astronautach zostaje on pomyślnie rozszyfrowany, natomiast w Głosie Pana nie można stwierdzić, czym w istocie jest tajemniczy sygnał. Jednomyślność naukowców wobec zagadki z pierwszego utworu została przeciwstawiona w późniejszym dziele całym zbiorem hipotez mających wyjaśnić naturę zaszyfrowanej wiadomości. Akcja Astronautów jest relacjonowana przez bohatera naiwnego, podczas gdy kompozycja Głosu Pana to wspomnienia najinteligentniejszego bohatera powieści[25].

Informacje dodatkowe[edytuj | edytuj kod]

W biografii Lema Wojciech Orliński stawia tezę, że zawarty w Głosie Pana opis sceny rozstrzeliwania grupy żydów przez żołnierzy SS stanowi jeden z nielicznych autobiograficznych fragmentów w dziełach autora, które bezpośrednio odnoszą się do jego przeżyć w czasie wojny i do jego żydowskiego pochodzenia. Sam Lem unikał publicznego wypowiadania się na temat tych aspektów swojej przeszłości[26].

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

  1. Karta katalogowa w Bibliotece im. Ossolińskich
  2. Rozdział III. W: Stanisław Lem: Głos Pana. Wyd. z 2002r.. Kraków: WL, 2002, s. 57-59, seria: "Dzieła zebrane Stanisława Lema / pod red. Jerzego Jarzębskiego". ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Los owego fanatyka był prawdziwie koszmarny i nie od razu pogodziłem się z tym, że zarówno jego obłęd, jak i ów ostatni krok z okna w ośmiopiętrową pustkę były autentyczne, lecz przekonali mnie do takiej wersji zdarzeń ludzie, którym muszę ufać. [...] uznali go za pomylonego już wtedy, gdy odmówił przyjęcia większej sumy w zamian za poniechanie swych roszczeń [...] Z aktorów prologu najlepiej jeszcze wyszedł chyba Swanson, ponieważ zadowolił się pieniędzmi, grzywnę zapłacono za niego (nie wiem, kto to zrobił - CIA czy administracja Projektu)".
  3. Rozdział VI. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 106. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Kwintesencją wstępnego namysłu było uznanie „treści” listu za pozbawioną początku i końca, a zatem za kołową. [...] badałem czysto formalne własności „listu” jako obiektu matematycznie interpretowanego, na cechy, które są ośrodkiem zainteresowania algebry topologicznej i algebry grup. [...] Gdybym otrzymał w wyniku strukturę „otwartą”, o niczym by to jeszcze nie świadczyło, bo mogłem po prostu wprowadzić w moją pracę błąd spowodowany fałszywym założeniem (takim założeniem mogło być np. twierdzenie o ilości znaków kodowych w jednym „wyrazie” listu). Lecz stało się inaczej. „List” zamknął mi się pięknie, jak odgraniczony od reszty świata przedmiot albo jak kołowy proces (mówiąc ściślej, jak OPIS, jak MODEL takiej rzeczy)".
  4. Rozdział III. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 51. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Informacja w tym większym stopniu przypomina czysty szum, im dokładniej nadajnik wykorzystuje pojemność kanału przesyłowego. Jeżeli jest wykorzystana całkowicie, czyli pozbawiona nadmiarowości, sygnał dla nie uprzedzonego niczym się nie różni od kompletnego chaosu.".
  5. Rozdział VI. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 102. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Księga, zawierająca kod gwiazdowy [...] Jedyna dodatkowa informacja głosiła, że jednostka kodowa liczy zapewne 9 elementarnych znaków (zerojedynkowych).".
  6. a b Rozdział V. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 95. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Aby wykryć i zarejestrować ten sygnał jako sztuczny, spełnić trzeba następujące warunki: Po pierwsze, odbierać korpuskularne promieniowanie neutrinowe aparaturą o rozdzielczości co najmniej 30 000 Ev, skierowaną na radiant Małego Psa z dopuszczalnym odchyleniem 1,5 stopnia w każdą stronę od alfy tego gwiazdozbioru. Po drugie, trzeba wyfiltrować z całości emisji neutrinowej tego segmentu nieba pasmo leżące pomiędzy 56,8 a 57,2 milionów Ev".
  7. Rozdział VIII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 127. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Może należało uskromnić zamierzenia i dochodzić intencji Nadawców stopniowymi przybliżeniami? Lecz tu wracało palące pytanie, czemu połączyli w jedno ten komunikat przeznaczony dla rozumnych odbiorców z biofilnym działaniem?".
  8. Rozdział XVII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 218. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Zwiększa ona prawdopodobieństwo przetrwania ciał wysokomolekularnych, co jest albo takim samym przypadkiem, jeśli chcecie, albo taką samą koniecznością tkwiącą w naturze rzeczy, jak ta, co uczyniła z wody substancję “sprzyjającą życiu”.".
  9. a b c Rozdział VIII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 127-128. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "...ogólne rozważania wskazywały, że cywilizacja Nadawców musi być wprost niewiarygodnie stara. Emisja sygnału - obliczyliśmy to szacunkowo - wymagała poboru mocy rzędu co najmniej słonecznej. Wydatek taki nie może być obojętny nawet dla społeczności dysponującej wysoko rozwiniętą astroinżynierią. Musieli więc Nadawcy działać w przeświadczeniu, że taka inwestycja jest - jakkolwiek nie dla nich - opłacalna, w sensie: realnej, życiosprawczej skuteczności. Lecz obecnie planet, na których panują warunki odpowiadające ziemskim sprzed czterech miliardów lat, jest w całej Metagalaktyce stosunkowo niewiele.".
  10. a b Rozdział XIII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 177. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Przestrzeń fizyczna dzieląca nas od tej cywilizacji jest mniejsza od moralnej odległości, ponieważ my mamy na Ziemi głodujące masy ludzkie, a oni troszczą się o to, żeby na planetach Centaura, Łabędzia i Kasjopei powstawało życie.".
  11. Rozdział XIII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 177. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Pragnął poznać moją opinię osobistą o „listach” i o Nadawcach [...] Czy wie pan, senatorze, jakie są ich „koszty własne”? Powiedzmy, że dysponują energią rzędu 10 podniesione do 49-ej potęgi ergów. Moc pojedynczej gwiazdy, a tej trzeba dla nadawania sygnału, jest dla nich tym, czym dla nas w Stanach – moc jednej wielkiej elektrowni.".
  12. Rozdział XIII. W: C. Louis Kervran: Transmutations Biologiques: Métabolismes Aberrants de l'Azote, le Potassium et le Magnésium. Wyd. 2.edycja 1963, 3. edycja 1965. Paryż: Librairie Maloine S.A., 1962, s. 177. ISBN 83-08-02932-9.
  13. Rozdział XIII. W: C. Louis Kervran: Transmutations naturelles non radioactives; une propriete nouvelle de la matiere.. Wyd. 2.edycja 1963, 3. edycja 1965. Paryż: Librairie Maloine S.A., 1963, s. 177. ISBN 83-08-02932-9. OCLC 21388057.
  14. Rozdział XIII. W: C. Louis Kervran, Michel Abehsera: Biological Transmutations. Wyd. następne w 1989, 1998. Paryż: Librairie Maloine S.A., 1972, s. 177. ISBN 0-916508-47-1. OCLC 301517796.
  15. Rozdział VII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 112. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Według najprostszych hipotez stanowił Żabi Skrzek protoplazmę, z której zbudowani są nadawcy gwiezdnego kodu. Dla wyprodukowania go spożytkowano, jak zaznaczyłem, tylko drobną część – zapewne nie przekraczającą 3-4% – całej kodowej informacji, tę, którą udało się „przełożyć” na operacje syntezy.".
  16. Rozdział VII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 111. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Żabi Skrzek – taką nazwę nosił u biochemików – stanowił substancję półpłynną [...] Reagował on na pewne bodźce, wytwarzał energię, bo ją rozsiewał w postaci ciepła, ale nie znał przemiany materii – w rozumieniu biologicznym. Wydało się zrazu, że jest to – niemożliwe, a przecież urzeczywistnione – perpetuum mobile, w postaci co prawda koloidu, a nie „maszyny”. Jako zamach na uświęcone prawa termodynamiki został poddany bardzo srogim badaniom. W końcu nukleonicy doszli tego, że energię podtrzymującą jego stan – rodzaj „cyrkowej sztuczki”, akrobatycznego popisu nietrwałych w odosobnieniu gigantycznych molekuł – czerpie z reakcji jądrowych „zimnego typu”".
  17. Rozdział VII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 111. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "...każdy rodzaj rozpadu jądrowego takiego nieproszonego gościa stanowi dla żywej komórki mikroskopijną katastrofę – zawsze szkodliwą, jakkolwiek w nikłym stopniu. Tymczasem Żabi Skrzek nie mógł się bez takich procesów obejść, one były jego pokarmem...".
  18. Rozdział XII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 163. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "– Reakcja jest zdalna – wnioskował Prothero. – Energia znika w jednym miejscu, razem z rozlatującym się atomem, który pojawia się w innym miejscu.".
  19. Rozdział IV. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 76. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "..jak to rozum człowieka wykorzystuje zgodnie ze, swym posłannictwem pożądliwą żarłoczność świń, którym rzuca się żołędzie, kiedy wykopią trufle. Taka racjonalna hodowla miała, według Rappaporta, oczekiwać uczonych, i już ją właśnie wdrażano w życie, jak to pokazywał nasz przypadek. [...] Racjonalizację hodowli uczonych utrudniały co prawda relikty tradycji, owych zapatrywań nieprzytomnych, rodem z francuskiej rewolucji, lecz można się było spodziewać, że jest to stan przejściowy. Oprócz doskonale urządzonych chlewni, to jest laboratoriów lśniących, należało przygotować jeszcze inne urządzenia, które wyzwoliłyby nas od wszelkiej możliwości frustracji. Na przykład pracownik nauki zaspokajałby swoje instynkty agresji, w sali pełnej kukieł generałów i innych wielkorządców, doskonale nadających się do bicia".
  20. Rozdział XIII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 168. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "szukając wyjścia, brałem nawet pod uwagę możliwość mianowania się dyktatorem planety lub sięgnięcia po taką władzę w duumviracie z Donaldem, rozumie się, dla powszechnego dobra. [...] Człowiek stojący u aparatury Donalda mógł w samej rzeczy zagrozić anihilacją wszystkim armiom i krajom. Koncepcji tej nie traktowałem jednak poważnie, nie z braku żyłki straceńczej: według mego osądu nie było już nic do stracenia – ale byłem całkiem pewien, że próba taka musi się zakończyć kataklizmem. Krok ów nie mógł sprowadzić na ziemię pokoju – i wyznaję owe rojenia, tylko by ukazać, jak przedstawiał się stan mego ducha".
  21. Rozdział XIII. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 185. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Atak realizowany efektem Trexu wykluczał wszelkie uprzedzenie. Po prostu, w pewnym momencie, ziemia pod ludzkimi stopami miała się obrócić w słoneczną lawę. Można też było wywołać eksplozję nie na poziomie gruntu, lecz pod nim, i to na dowolnej głębokości. Tym samym zarówno stalowe tarcze osłony, jak i cały masyw Gór Skalistych, które miały chronić sztaby w ich wielkich podziemnych bunkrach, traciły wszelkie znaczenie. Nie było już nadziei nawet na to, że generałowie, ci najcenniejsi ludzie naszego społeczeństwa, jeśli wartość osobową mierzyć środkami zainwestowanymi w ochronę zdrowia i życia, wydostaną się, jako ostatni ludzie, na wypaloną radioaktywnie powierzchnię ziemi, żeby, po zdjęciu niepotrzebnych chwilowo mundurów, wziąć się do odtwarzania cywilizacji od podstaw. Ostatni nędzarz w slumsach narażony był teraz tak samo, jak pierwszy zawiadowca sił nuklearnych.".
  22. The Reines-Cowan Experiments: Detecting the Poltergeist. „Los Alamos Science”. 25, s. 3, 1997. 
  23. Rozdział XIV. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 200. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Im większa była energia, tym mniej dokładna lokalizacja eksplozji. Jakkolwiek cztery próby nie pozwalały jeszcze na statystyczne opracowanie, zależność biła w oczy. Prawdopodobnie powyżej mikrotony (operowaliśmy już w najlepsze jednostkami balistyki nuklearnej) rozrzut stawał się równy połowie odległości miejsca, w którym detonowano ładunek, i celu. Wystarczyły teraz trzy, najwyżej cztery jeszcze próby, aby to sprecyzować, aby bez-użyteczność Trexu jako broni stała się pewna.".
  24. Rozdział XV. W: Stanisław Lem: Głos Pana. 2002, s. 207. ISBN 83-08-02932-9. Cytat: "Wiara bowiem w zabezpieczenie, jakie Nadawcy nałożyli na kod gwiazdowy, była właśnie wiarą, a nie wiedzą całkowicie pewną.".
  25. Małgorzata Szpakowska: Dyskusje ze Stanisławem Lemem. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe i Literackie OPEN, 1996, s. 12. ISBN 83-85254-36-6.
  26. Orliński, Wojciech, 1969-...., Lem : życie nie z tej ziemi, Wydawnictwo Czarne, 2017, ISBN 978-83-8049-552-4, OCLC 1041586366 [dostęp 2018-12-06].

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]