Franz Platko

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Ferenc Plattkó / Francisco Platko
Imię i nazwisko Franz Platko
Data i miejsce
urodzenia
2 grudnia 1898
Budapeszt, Austro-Węgry
Data i miejsce
śmierci
2 września 1983
Santiago, Chile
Pozycja Bramkarz
Kariera seniorska
Lata Klub M (G)
1917–1920
1920
1921–1922
1922–1923
1923–1930
1932–1933
1933
Vasas Budapeszt
WAC Vienna
FK Hajduk Kula
MTK Budapest FC
FC Barcelona
Recreativo Huelva
FC Mulhouse



17 (?)
17 (?)

8 (?)
Reprezentacja narodowa
Lata Reprezentacja
1917–1923  Węgry 6 (0)
Kariera trenerska
Lata Klub/reprezentacja
1933
1933–1934
1934–1935
1937
1938
1939–1943
1940
1949
1953
1955–1956
FC Mulhouse
RC Roubaix
FC Barcelona
Venus Bukareszt
Cracovia
Colo-Colo Santiago de Chile
River Plate Buenos Aires
Boca Juniors Buenos Aires
Colo-Colo Santiago de Chile
FC Barcelona

Biografia[edytuj | edytuj kod]

Franz Platko Kopiletz, znany także jako Ferenc Platko, albo Francisco Platko (ur. 2 grudnia 1898 w Budapeszcie, zm. 2 września 1983 w Santiago). Piłkarz i trener węgierski. Zawodnik zaczął swoją profesjonalną karierę w 1917 r., w drużynie Vasas SC. 15 lipca zadebiutował w reprezentacji Węgier, w meczu z Austrią (4-1). Platko, po dwóch latach gry w Vasas SC zdecydował się przenieść do drugiej stolicy dawnych Austro-Węgier. Trafił do drużyny WAC Wiedeń. Nie zagrzał tam jednak zbyt długo, bowiem już po roku wrócił do Budapesztu i Vasas SC. Nie był to jeden z tych powrotów na długie lata. W sezonie 1921-1922 piłkarz był już graczem mistrza kraju MTK Budapeszt. Węgierskiej drużynie udało się obronić tytuł, a zawodnik miał już na swoim koncie pierwsze trofeum. W 1922 r. miało miejsce jedno z najważniejszych wydarzeń w jego karierze. MTK rozegrało towarzyski dwumecz z hiszpańską Barceloną (14 i 26 grudnia 1922). Rezultat obu spotkań był taki sam: 0-0. W bramce austro-węgierskiej ekipy stał oczywiście Platko. Trener i działacze Blaugrany po tych spotkaniach podjęli decyzję – „ten zawodnik musi trafić do Katalonii”. Wkrótce ich życzenie stało się faktem.

11 marca 1923 Platko zakończył swoją reprezentacyjną karierę (6 spotkań), ale 27 maja tego samego roku miało miejsce kolejne ważne wydarzenie w jego życiu. Zadebiutował w barwach Blaugrany. Rywal nie był zbyt wymagający. Stawka także nie była wysoka. W towarzyskim spotkaniu Duma Katalonii pokonała Bishop Auckland 5-0.

Platko przyszedł do Blaugrany, by zastąpić Zamorę, który odszedł do Espanyolu. W tamtym czasie Primera División jeszcze nie istniała, a najważniejsze były Puchar Króla i walka o mistrzostwo Katalonii. Swoją klasę trzeba było udowadniać prawie wyłącznie w spotkaniach towarzyskich. Kiedy Węgier przyszedł do Barcy już było za późno na wywalczenie mistrzostwa Katalonii, bowiem to, trafiło do drużyny CD Europa. Tak samo było z Pucharem Króla, który wywalczyli gracze Real Unión.

We wrześniu odbyły się dwa spotkania, które zainteresują przede wszystkim polskich kibiców. Otóż 15 i 16 września przeciwnikiem Azulgrany była Cracovia. W bramce gospodarzy stał oczywiście Platko. Pierwszy mecz zakończył się remisem 1-1, a w drugim Barcelona pokazała „Pasom”, kto tu rządzi wygrywając 7-1.

W sezonie 1924-1925 Azulgrana okazała się najlepsza na lokalnym podwórku, a we wszystkich meczach bronił Platko. 15 spotkań i tylko 11 straconych bramek. Już było wiadomo, kto będzie podstawowym bramkarzem w Copa del Rey. Najpierw goryczy porażki zaznały Valencia i Stadium Zaragoza. Kolejna przeszkoda była rodem z Kastylii – Atletico Madryt. Rojiblancos także nie byli w stanie sprostać Azulgranie. Tym razem sprawa nie była taka prosta – musiano rozegrać, aż trzy mecze, bowiem nie istniała wtedy zasada goli strzelonych na wyjeździe, ani dogrywki. W finale na Barcelonę czekał Arenas Club de Getxo. Zawodnicy baskijskiej drużyny nie byli w stanie znaleźć recepty na pokonanie Platko, a że sami stracili dwie bramki, trofeum trafiło do Katalonii.

Kolejny sezon był bardzo podobny. Między słupkami bramki Blaugrany znowu stał Platko. W Pucharze Króla „Duma Katalonii” nie dała szans Levante i Zaragozie. Kolejna przeszkoda także zostaje niemal zmieciona. Real Madryt przegrał pierwszy mecz, w Barcelonie 5-1. W rewanżu Los Merengues prezentowali się już lepiej i przegrywali 3-0. Czas na kolejnego przeciwnika – Real Unión Club Irun. I oni nie byli w stanie sprostać Azulgranie, która doszła w ten sposób do finału. O zwycięstwo nie było tym razem tak łatwo. Przeciwnik – Atletico Madryt, przed rokiem sprawił Blaugrany bardzo wiele trudności, należało się więc go poważnie obawiać. I słusznie, bowiem zawodnicy Rojiblancos dwukrotnie pokonali Platko. Na szczęście na ich trafienia odpowiedzieli Samitier, Alcantara i Just. Barca zwyciężyła 3-2. W tym roku do klubowego muzeum trafił również inny puchar, ponieważ zawodnikom udało się obronić wywalczone wcześniej mistrzostwo Katalonii.

Kolejny rok był pechowy dla Węgra. Między słupkami jego miejsce zajął Llorens. To zasługą tego portero jest kolejny triumf na lokalnym podwórku. Platko w meczach o mistrzostwo Katalonii nie zagrał nawet przez minutę. W pierwszych dwóch spotkaniach o Puchar Króla (z Realem Murcją i Valencią) w bramce Barcy nadal stał Lorens. W rewanżach na swoje dawne miejsce wrócił Platko. Kolejny rywal – Betis nie był w stanie powstrzymać Barcelony. Co się nie udało Andaluzyjczykom udało się Baskom. Piłkarze Arenas Club de Getxo zrewanżowali się za finał sprzed dwóch lat i wyeliminowali Barcę.

Platko do spółki z Llorensem bronił bramki Blaugrany, w kolejnych mistrzostwach Katalonii. W rozgrywkach tych, podobnie jak w poprzednich latach, triumfowała Barca. Pierwsze mecze Pucharu Króla Platko oglądał z ławki. Wrócił na plac gry pierwszego kwietnia. Barca wygrała wówczas z Patrią 7-0. 6 spotkań w Copa del Rey, towarzyski mecz z reprezentacją Argentyny i węgierski bramkarz wrócił na ławkę rezerwowych. W pierwszym meczu finału Pucharu Króla bronił Platko. Mecz zakończył się remisem 1-1, głównie dzięki postawie węgierskiego bramkarza. Docenił to hiszpański poeta – Rafael Alberti, który napisał wiersz na cześć golkeapera Azulgrany. Drugie spotkanie zakończyło się wynikiem 1-1, ale odtąd w bramce stał Lorens. Na szczęście trzeci mecz przyniosło rozstrzygnięcie. 3-1 dla Barcy, a Platko mógł się czuć jednym z autorów sukcesu.

W 1928 r. powstała jedna z najlepszych lig świata – Primera División. Chętnych do zmagania się w nowych rozgrywkach było 10 drużyn, w tym oczywiście Barcelona. Początkowo między słupkami bramki Barcy stali Vidal i Uriach, ale już w 9. kolejce ich miejsce zajął Platko. W tym sezonie w La Liga rozegrał łącznie 9 spotkań. Blaugrana straciła w nich 4 bramki, a węgierski zawodnik walnie przyczynił się do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii.

W kolejnym sezonie Węgier zagrał we wszystkich 10 spotkaniach o mistrzostwo Katalonii. 8 razy udało mu się zachować czyste konto, co bardzo pomogło w odzyskaniu utraconego na rzecz Espanyol, tytułu. Podczas ligowych potyczek Platko tylko siedmiokrotnie wybiegł na plac gry. Piłkarzom rywali udało się pokonać go 11-krotnie. W Copa del Rey Węgier nie zagrał nawet przez minutę. Platko nie widział większych szans na grę, nadszedł czas by opuścić Barcelonę. Zawodnik przeniósł się do jednego z najstarszych klubów świata – Recreativo Huelva (1889). W nowej drużynie Węgier znowu nie wytrwał zbyt długo. Brak sukcesów sprawił, że Platko postanowił zakończyć karierę piłkarską.

Rozbrat z piłką trwał bardzo krótko. Niemal od razu Węgier postanowił wrócić do futbolu i został członkiem sztabu trenerskiego francuskiej Bazyleii. Po roku miał pod opieką drugoligowca - FC Mulhouse. Drużyna ligowe zmagania zakończyła na 10 miejscu.

Jak łatwo się domyślić wkrótce Węgier był już trenerem innego klubu. Choć jego nowi podopieczni, Racing Club Roubaix dotarli aż do finału Pucharu Francji, Platko po raz kolejny postanowił zmienić otoczenie.

Kolejną drużynę, do której trafił, znał świetnie. Spędził tu bardzo wiele czasu jako zawodnik. Nowym wyzwaniem była Barca. W „Dumie Katalonii” zastąpił Jacka Demby’ego. Węgier nie zagrzał zbyt długo w Blaugranie. Spędził tu tylko jeden sezon 1934-1935. Choć zdobył Mistrzostwo Katalonii musiał odejść, bo nie spełnił pokładanych w nim nadziei – drużyna ukończyła rozgrywki ligowe dopiero na 6 miejscu, a z Copa del Rey odpadła po dwumeczu z Levante.

„Obieżyświat” nie opuścił Półwyspu Iberyjskiego. Udał się do Portugalii, by poprowadzić drużynę mistrza kraju - FC Porto. Niebawem nadeszła pora by znowu poszukać nowego pracodawcy. Tym razem z usług Węgra postanowili skorzystać działacze Cracovii. Z kolejnym klubem - szwajcarskim Roubaix, Platko nie wygrał żadnego trofeum. Podobnie z Arsenalem. Węgier przeniósł się szybko do Ameryki Południowej. Jeszcze w tym samym roku został trenerem Colo Colo, z którym zdobył mistrzostwo.

Zdążyliśmy już poznać jego zamiłowanie do zmian otoczenia, więc nikogo nie zdziwi, że w kolejnym sezonie Platko został szkoleniowcem River Plate (według niektórych źródeł z Ferencem i Césarem). Po roku wrócił do Colo Colo, z którym po raz drugi wygrał ligę chilijską (1941).

W tym samym rozpoczął pracę, jako trener reprezentacji Chile. Na tym stanowisku wytrwał do 1945 r. Jako, iż obowiązki selekcjonera nie pochłaniały mu całego czasu zdecydował się na równoległe prowadzenie innej drużyny. Oprócz kadry Chile Platko trenował też Magallanes, a później Wanderers.

Następnym klubem w karierze trenerskiej Platko jest po Boca Juniors (niektóre źródła podają, że prowadził je tak samo jak River Plate, do spółki z Ferencem i Césarem). W 1953 r. Węgier zdecydował się na powrót do Colo Colo, z którym po raz trzeci udało mu się zwyciężyć w lidze chilijskiej.

W sezonie 1955-1956 znowu zmienia klub i kontynent. Powraca na „stare śmieci”, by po raz drugi spróbować swych sił w Barcelonie. Drużynie nie udało się wywalczyć żadnego trofeum, ale za to ekipa ustanowiła rekord 10 zwycięstw w La Liga z rzędu. Dopiero pół wieku później udało się pobić to osiągnięcie. Barcelona zakończyła sezon na drugim miejscu, a w Pucharze Hiszpanii wyeliminował ją Espanyol. Platko musiał znowu opuścić Dumę Katalonii. Jego miejsce zajął Domènec Balmanya.

Platko nie był jedynym członkiem rodziny, który interesował się piłką. Wraz z nim, do Hiszpanii przyjechali jego bracia: Esteban i Carlos. Pierwszy z nich trenował Real Valladolid (1928-1931, 1934-1940), Granadę CF (1943-1945) i RCD Mallorca. Drugi prowadził Real Valladolid (1941-1943), Celtę Vigo (1944-1946), Gironę FC (1948-1949) i Sporting de Gijón.

Kariera zawodnicza[edytuj | edytuj kod]

Kariera trenerska[edytuj | edytuj kod]

Oda do Platko[edytuj | edytuj kod]

Po polsku:

Ani morze,
Które wzburza się przed tobą nie mogąc bronić.
Ani wiatr, który coraz bardziej huczy.
Ani morze, ani wiatr, Platko,
jasnowłosy, krwisty, Platko,
skąpany w kurzu,
błyskawicach.
Nie, nikt, nikt, nikt.
Biało-niebieskie koszulki, płynące w powietrzu.
Prawdziwe koszulki,
przeciwko, przeciw tobie, lecące i osaczające cię.
Platko, odległy Platko,
Leżący blondwłosy Platko,
tygrysie kroczący po trawie obcego kraju.
Kluczu, Platko, kluczu do zamkniętych drzwi,
złoty kluczu by otworzyć złoty portal!
Nie, nikt, nikt, nikt,
nikt nie zapomni cię Platko.
Który wróciłeś by szybować w przestworzach.
Biało-niebieskie kostiumy spłonęły,
Monotonnie, po cichu.
Morze obraca się w oku,
spocząwszy nic nie mówiąc.
krwawiący w butonierce,
krwawiący dla ciebie, Platko,
dla ciebie, krew z Węgier,
bez twej krwi, impetu, zatrzymań, podskoków
przerażony tymi znakami.
Nikt, Platko, nikt,
nikt nie zapomni.
Powróciło morze.
Byli jak dziesięć szybkich flag
gotowe do ciągłych strzałów.
Był też powrót wiatru.
Powrót serca i nadziei.
Twój powrót.
Heros w barwach Azulgrany,
jego mięśnie górowały w powietrzu.
Skrzydła, białe i ciężkie skrzydła,
połamane skrzydła, w walce, bez piór,
błyskały się na ziemi.
A w powietrzu miałeś nogi, korpus, ramiona, głowę.
I wszystko to twoje, Platko,
blond-włosy Platko z Węgier!
I na twoją cześć przez twój powrót,
bo przywróciłeś rytm stracony w walce,
w starciu jak wiatr z naciskającym stadem.
Nikt, nikt nie zapomni.
Niebo, morze, watr będą o tym przypominać.
Insygnia.
Złote insygnia, kwiaty w butonierce,
Zamknięte, a ty je otworzyłeś.
Nikt, nikt, nikt,
nikt nie zapomni, Platko.
Nawet końca: twojego wyjścia,
blond niedźwiedź,
wprawiający w przerażenie niosąc flagę przez boisko.
Och, Platko, Platko, Platko
ty, tak daleko od Węgier!
Jakie morze sprawi, że zapłaczesz?
Nikt, nikt nie zapomni
nie, nikt, nikt, nikt.

Po hiszpańsku:

Ni el mar,
que frente a ti saltaba sin poder defenderte.
Ni la lluvia. Ni el viento, que era el que más rugía.
Ni el mar, ni el viento, Platko,
rubio Platko de sangre,
guardameta en el polvo,
pararrayos.
No nadie, nadie, nadie.
Camisetas azules y blancas, sobre el aire.
camisetas reales,
contrarias, contra ti, volando y arrastrándote.
Platko, Platko lejano,
rubio Platko tronchado,
tigre ardiente en la yerba de otro país.
¡ Tú, llave, Platko, tu llave rota,
llave áurea caída ante el pórtico áureo!
No nadie, nadie, nadie,
nadie se olvida, Platko.
Volvió su espalda al cielo.
Camisetas azules y granas flamearon,
apagadas sin viento.
El mar, vueltos los ojos,
se tumbó y nada dijo.
Sangrando en los ojales,
sangrando por ti, Platko,
por ti, sangre de Hungría,
sin tu sangre, tu impulso, tu parada, tu salto
temieron las insignias.
No nadie, Platko, nadie,
nadie se olvida.
Fue la vuelta del mar.
Fueron diez rápidas banderas
incendiadas sin freno.
Fue la vuelta del viento.
La vuelta al corazón de la esperanza.
Fue tu vuelta.
Azul heróico y grana,
mando el aire en las venas.
Alas, alas celestes y blancas,
rotas alas, combatidas, sin plumas,
escalaron la yerba.
Y el aire tuvo piernas,
tronco, brazos, cabeza.
¡ Y todo por ti, Platko,
rubio Platko de Hungría!
Y en tu honor, por tu vuelta,
porque volviste el pulso perdido a la pelea,
en el arco contrario al viento abrió una brecha.
nadie, nadie se olvida.
El cielo, el mar, la lluvia lo recuerdan.
Las insignias.
Las doradas insignias, flores de los ojales,
cerradas, por ti abiertas. No nadie, nadie, nadie,
nadie se olvida, Platko.
Ni el final: tu salida,
oso rubio de sangre,
desmayada bandera en hombros por el campo.
¡ Oh, Platko, Platko, Platko
tú, tan lejos de Hungría!
¿ Qué mar hubiera sido capaz de no llorarte?
Nadie, nadie se olvida,
no, nadie, nadie, nadie.

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]