36 Dywizja Grenadierów SS Dirlewanger
36 Dywizja Grenadierów SS "Dirlewanger" była niesławną jednostką Waffen-SS złożoną przede wszystkim z kryminalistów rekrutowanych w niemieckich więzieniach i obozach koncentracyjnych pod dowództwem dra Oskara Dirlewangera. Dokonała ona niezliczonej liczby zbrodni wojennych na tyłach frontu wschodniego podczas II wojny światowej, odznaczając się wyjątkowym okrucieństwem[1].
Spis treści |
[edytuj] Historia
Początki formacji "Dirlewanger" sięgają czerwca 1940 r., kiedy Niemcy utworzyli batalion (początkowo w sile kompanii 84 ludzi) z więźniów skazanych za kłusownictwo, później także za inne przestępstwa. Jego twórcą i dowódcą został doktor Oskar Dirlewanger, psychopatyczny członek SS wcześniej skazany za gwałt na osobie nieletniej.
Jesienią 1940 r. batalion skierowano do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie popełnił swoje pierwsze zbrodnie przeciwko ludności polskiej i żydowskiej, zabijając, grabiąc i gwałcąc bez umiaru, co zaszokowało nawet miejscową okupacyjną administrację niemiecką. Doszło nawet do wewnętrznego śledztwa SS w sprawie korupcji i innych zarzutów. Friedrich Krüger, Dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie, zażądał w końcu usunięcia jednostki z jego terytorium. Zagroził przy tym, że "Jeżeli ta przestępcza hołota nie zniknie z tego rejonu w ciągu tygodnia, aresztuję go (Dirlewangera) osobiście!"[2].
W rezultacie w styczniu 1942 roku jednostkę odesłano na okupowane tereny ZSRR (dzisiejsza Białoruś) z zadaniem bezwzględnego zwalczania rozwijającej się partyzantki radzieckiej i masowych represji wobec ludności wiejskiej. W ciągu następnych dwóch lat batalion Dirlewangera wraz z innymi podporządkowanymi mu operacyjnie jednostkami niemieckimi zniszczył ponad 200 białoruskich wsi i wymordował blisko 120 tysięcy ludzi. Jedną z ulubionych taktyk stosowanych przez dirlewangerowców było wykorzystywanie cywilów w charakterze "żywych tarcz" i pędzenie ich drogami, co do których istniało podejrzenie, że zostały zaminowane przez partyzantów[3]. Dirlewanger lubił też nadlatywać nad podejrzaną wieś lekkim samolotem zwiadowczym. Gdy ze wsi lub jej okolicy otwierano do niego ogień, notował jej położenie na mapie, by później wrócić ze swoimi ludźmi, spalić wieś i wymordować wszystkich jej mieszkańców[3]. Dirlewangerowcy wzięli m.in. udział w pacyfikacji wsi Chatyń, która urosła później do rangi symbolu niemieckich okrucieństw popełnionych na okupowanych obszarach ZSRR[4].
Z czasem stan osobowy oddziału zaczęto uzupełniać Rosjanami, Ukraińcami i skazańcami z SS i Wehrmachtu. W lutym 1943 służyło w batalionie 700 ludzi, w tym 300 obywateli radzieckich. W maju 1943 do jednostki przybyło 500 ochotników i została ona przekształcona w pułk działający w formacjach antypartyzanckich pod dowództwem Ericha von dem Bacha-Zelewskiego.
W jednostce panowała żelazna dyscyplina. Każdy podoficer miał prawo bicia podwładnych, a w przypadku niesubordynacji rozstrzeliwania na miejscu. Działała własna policja, nazywana Burg-Gendarmen, która dysponowała aresztem (Dirlewanger-Sarg) – czymś na kształt skrzyni utrzymującej więźnia w pozycji stojącej. Drobniejsze przewinienia karano chłostą – do stu uderzeń kijem. Mimo to jednostka cieszyła się fatalną opinią zarówno wśród oficerów konserwatywnego Wehrmachtu, jak i w szeregach samej SS. "Dzika i okropnie wyglądająca zbieranina" czy "zbiorowisko morderców" to tylko niektóre z epitetów, którymi obdarzano ludzi Dirlewangera. Po wojnie szef sztabu von dem Bacha, SS-Brigadeführer Ernst Rode, zeznając przed polskim prokuratorem stwierdził, iż "była to raczej gromada świń ["Schweinehaufen"] aniżeli żołnierze".
Pod koniec 1943 r. oddział Dirlewangera po raz pierwszy zetknął się w walce z regularną Armią Czerwoną, ujawniając znikomą wartość bojową. W efekcie walk osłonowych w składzie Grupy Armii Środek został on prawie całkowicie zniszczony (ocalało tylko 259 ludzi), jednak do lutego 1944 został odtworzony (w tym czasie rekrutowano już nawet więźniów politycznych i psychicznie chorych).
Gdy w sierpniu 1944 wybuchło powstanie warszawskie, do jego tłumienia skierowano między innymi kryminalistów Dirlewangera, przydzielonych do zgrupowania policyjnego Heinza Reinefartha. Z ich udziałem dokonano rzezi Woli, której ofiarą padło blisko 65 tys. warszawiaków. Ludzie Dirlewangera z bezprzykładnym okrucieństwem mordowali mieszkańców dzielnicy - mężczyzn, kobiety, dzieci, pacjentów wolskich szpitali - jak również dopuszczali się gwałtów i grabieży na ogromną skalę. W kolejnych dniach powstania dirlewangerowcy mordowali też rannych powstańców w szpitalach na Starym Mieście oraz brali udział w masakrach i gwałtach na Powiślu i Górnym Czerniakowie[5].
W październiku oddział Dirlewangera rozbudowano do brygady w sile 4000 ludzi (tylko Niemcy) i wysłano do tłumienia powstania na Słowacji. Pod koniec stycznia 1945 r. jednostka skierowana została w rejon Gubina (Oderfront). W lutym 1945 r. stacjonującą wtedy na Śląsku brygadę przekształcono w dywizję, ale nigdy nie osiągnęła ona właściwego stanu liczebnego. W toku dalszych walk na terenie Niemiec jednostka rozpadła się (nowy dowódca po odejściu Dirlewangera został nawet zlinczowany przez swoich własnych podkomendnych), a jej żołnierze się rozproszyli.
W swojej historii jednostka ponosiła wyjątkowo ciężkie straty (uzupełniane w razie możliwości na bieżąco), np. straty brygady w tłumieniu powstania warszawskiego (2,733 ludzi) wyniosły aż 315% stanu początkowego oddziału z jakim pojawił się on w mieście zaledwie 2 miesiące wcześniej (881 ludzi). Żołnierze byli często pijani, nawet w sytuacjach bojowych. Sam Dirlewanger, który swoich ludzi traktował jak mięso armatnie i bezwzględnie wymuszał posłuszeństwo, był wielokrotnie raniony w walce (ogółem odniósł aż 12 ran).
[edytuj] Dowódcy
- SS-Oberführer Oskar Dirlewanger (15 czerwca 1940 - kwiecień 1945)
- SS-Brigadeführer Fritz Schmedes (kwiecień 1945 - maj 1945)
[edytuj] Powojenne losy dirlewangerowców
W 1945 roku część dywizji została schwytana przez Armię Czerwoną (żołnierze wywodzący się z więźniów politycznych także masowo przechodzili na stronę radziecką dobrowolnie, przy nadarzających się okazjach), a część poddała się Amerykanom. Dirlewangerowcy nie zostali jednak nigdy osądzeni za swoje zbrodnie popełnione na ludności cywilnej w Warszawie. Nie zabiegały o to także komunistyczne władze PRL.
Wszystko zmieniło się dopiero w maju 2008 roku, kiedy austriacki Czerwony Krzyż przekazał do Muzeum Powstania Warszawskiego nieznane wcześniej dokumenty z nazwiskami oraz adresami 85[6] byłych członków oddziału Dirlewangera[7]. Ustalono, że 10 z nich nadal żyje w Niemczech. Strona polska chce postawienia ich przed sądem[8]. Niemiecka Centrala Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w 2008 roku podjęła śledztwo w tej sprawie, w trakcie którego przesłuchała podejrzanych[9]. Na styczeń 2009 zaplanowane zostały badania w zagranicznych archiwach wojskowych mających na celu ustalenie faktów dotyczących wydarzeń z 1944 oraz odpowiedzialności poszczególnych osób.
[edytuj] Zobacz też
Przypisy
- ↑ To była zbrodnicza formacja, Rzeczpospolita, 07-06-2008
- ↑ Dzielny Szwab, Forum, 28 lipca 2008
- ↑ 3,0 3,1 Richard Rhodes: Mistrzowie śmierci. Einsatzgruppen. Warszawa: Bellona, 2008, s. 361. ISBN 978-83-11-11322-0.
- ↑ "Khatyn" - Genocide policy | Punitive operations | Special SS battalion "Dirlewanger"
- ↑ Mój warszawski szał. Druga strona Powstania, Gazeta Wyborcza, 2004-08-23
- ↑ Zatrzymani po 64 latach, Polskie Radio, 29 grudnia 2008
- ↑ Odkryta kartoteka zbrodniarzy, Rzeczpospolita, 07-06-2008
- ↑ Polska chce sądzić katów Powstania Warszawskiego, Gazeta Wyborcza, 2008-05-18
- ↑ Kaci Warszawy przesłuchani w Niemczech, Rzeczpospolita, 29-12-2008
[edytuj] Linki zewnętrzne
- Ścigając dirlewangerowców, oprawców Warszawy, Rzeczpospolita, 17-05-2008
- Przyjechali, żeby zabić miasto, TVN Warszawa, 04.08.2009
- Doktor Potwór i jego brygada, Polska Zbrojna, 3 czerwca 2011
- Czarni myśliwi – rzecz o brygadzie Dirlewangera, Wirtualna Polska, 11.07.2011
