Jesza

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacja, szukaj

Jasza (łac. Yassa) lub Jesza (łac. Jessa) – bóg zachodniosłowiański, wzmiankowany od roku ok. 1405 w szeregu źródeł staropolskich, zwykle określany jako rodzimie polski lub lechicki. Według tychże przekazów czczony jeszcze na początku XV wieku w trakcie wiosennych obrzędów i widowisk ludowych. Najstarszym znanym źródłem wymieniającym bóstwo Jasza (łac. Yassa) jest Postylla kazań niedzielnych Łukasza z Wielkiego Koźmina (tzw. Postylla Koźmińczyka) z roku 1405[1], której kluczowy fragment został odkryty i opracowany dopiero w roku 1979[2]. Z kolei przekazem najbardziej znanym pozostaje kronika Jana Długosza z roku 1455, w której bóg Jesza zostaje utożsamiony z rzymskim Jowiszem. W przebiegu badań akademickich ze względu na skąpe lub stosunkowo późne źródła historyczne charakter tego bóstwa pozostaje przedmiotem ożywionej dyskusji.

Teksty źródłowe[edytuj]

Quote-alpha.png
Należałoby zwrócić uwagę na tych, którzy dzisiaj mówią rzeczy bezbożne w tańcach lub gdzie indziej na widowiskach, rozważają w sercu rzeczy nieczyste, wykrzykują i wymieniają imiona bożków, i zastanowić się, czy jest możliwe nawrócenie do Boga Ojca. Na pewno nie. Albowiem nie wolno dopuszczać do uszu swobodnie tych świąt, które niestety obchodzą wedle tego, co pozostało z obrządków przeklętych pogan, jakimi byli nasi przodkowie, chyba że dla ukarania, tak jak niegdyś podniósł się krzyk mieszkańców Sodomy i Gomory. Albowiem na tym święcie swobodnie stawały się nieprzyzwoite obnażenia i inne obrzydliwości, o których Apostoł powiada, że nie godzi się ich nawet nazywać z powodu Boga Ojca. Takich rzeczy jednak, dzięki temu, że przybyło kaznodziejów, zaprzestaje się, a w wielu miejscach już się zaprzestało […] Nie ma innego imienia pod niebem, w którym możemy zostać zbawieni. Albowiem nie zbawia się człowiek w imię Łado, Jassa, !Quia, Nija, tylko w imię Jezusa Chrystusa […] Nie Łada, nie Jassa, nie Nija, które są skądinąd imionami bożków tu w Polsce czczonych, jak zaświadczają niektóre kroniki samych Polaków… (Postylla Łukasza z Wielkiego Koźmina, około 1405-1412 r.)[2]
Quote-alpha.png
Zabraniajcie również klaskań i śpiewów, w których wzywa się imiona bożków Lado, Yleli, Yassa, Tya, a które się zwykło odprawiać podczas Zielonych Świąt. (Statua provincialia breviter,1420 r.)[3]
Quote-alpha.png
Niestety nasi starcy, starki i dziewczęta nie przykładają się do modłów, aby godni byli przyjąć Ducha Świętego, ale niestety w te trzy dni, co by należało spędzić na rozmyślaniu, schodzą się starki, kobiety i dziewczęta nie do kościoła, nie na modły, ale na tańce, nie Boga wzywać, ale diabła, mianowicie Ysaya, Lado, Ylely, Yaya (…) (Sermones per circulum anni Cunradi, 1423 r.)[3]
Quote-alpha.png
Polacy jeszcze teraz około Zielonych Świąt czczą bożków Alado, Gardzyna, Yesse... (Postilla Husitae anonymi, przed 1450 r.)[3]
Quote-alpha.png
bóstwami [łac. Idola] Polaków były te: Ałado, Ajesze [łac. Alado, Agyeʃsze] (Glosa przy S. Adalberti vita - 1450 r.)[4]
Quote-alpha.png
Jowisza zaś nazywali [Lechici] w swym języku Jeszą [łac. Jessa], wierząc, że od niego jako najwyższego z bogów przypadały im wszystkie dobra doczesne i wydarzenia zarówno niepomyślne, jak i szczęśliwe. Jemu więc też większą aniżeli innym bóstwom cześć oddawali i częstszymi wielbili ofiarami. (Jan Długosz, Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, 1455 r.)[5]
Quote-alpha.png
Jowisza mienili w swoim języku Jessą [łac. Iessam]. (Maciej z Miechowa, Chronica Polonorum, 1521 r.)[6]

Stan badań[edytuj]

Już z początkiem epoki renesansu dokumenty kościelne dotyczące zakazywania i zwalczania kultu boga Jaszy/Jeszy na terenie Polski ulegały stopniowemu zapomnieniu lub wręcz zagubieniu. Znanymi i dostępnymi pozostawały natomiast przekazy Jana Długosza oraz Macieja z Miechowa. W kolejnych wiekach informacje o lechickim Jeszy-Jowiszu przyjmowano bez zastrzeżeń tym bardziej, iż polemizujący z Janem Długoszem Maciej z Miechowa we fragmencie poświęconym bogu Jeszy powtórzył informacje Długosza bez zastrzeżeń. W kolejnych wiekach wyobrażenie postaci boga Jeszy rozwijano często w sposób dowolny, jak stało się to w przypadku twórczości Bronisława Trentowskiego.

Następnie, na przełomie wieków XIX i XX cały przekaz Długosza oraz wcześniejsze źródła kościelne poddane zostały zbyt ostrej, jak często współcześnie się uważa, krytyce w badaniach Aleksandra Brücknera[7]. Badacz ten nie uwzględniając lub nie znając najstarszego przekazu o bogu Jaszy – Postylli Koźmińczyka – zauważył, iż samo słowo „jesza” znaczyło w języku cerkiewnym „oby” dodatkowo wysuwając hipotezę iż nie mogło ono, jako jego zdaniem przypadkowo zasłyszane w pieśniach ludowych, stanowić imienia dawnego boga. Stanowisko to, mimo że poddane w poważną wątpliwość już na początku wieku XX między innymi przez Karola Potkańskiego[8], zdołało znaleźć kontynuatorów w postaciach takich badaczy jak Henryk Łowmiański czy Stanisław Urbańczyk, w efekcie doprowadzając niemal do zarzucenia tematu w dyskursie akademickim.

Współcześnie, po odrzuceniu hiperkrytycznej postawy Aleksandra Brücknera, relację Jana Długosza coraz częściej uznaje się za wartościową, a na gruncie porównawczym godną dalszych badań. Religioznawca i archeolog prof. Włodzimierz Szafrański[9][10] zauważa nawet, iż ustalenia Brücknera trudno uznać za zgodne z metodą naukową, w części wprost określając je mianem pomówień wobec osoby kronikarza Jana Długosza. Obecnie analogiczne uwagi odnośnie stylu pracy Aleksandra Brücknera, w tym nadmiernego upodobania do dygresji, czyni religioznawca Andrzej Szyjewski. Ponadto informacje o pozostałych bóstwach z przekazów staropolskich, w zależności od publikacji, uznają za wartościowe tacy badacze jak wspomniani Włodzimierz Szafrański i Andrzej Szyjewski oraz między innymi Marek Cetwiński, Marek Derwich[11], Leszek Kolankiewicz[12] i Aleksander Gieysztor[13]. Jednocześnie Włodzimierz Szafrański podkreśla, iż imię boga – Jesza – cechuje wyraźny związek etymologiczny z innym bogiem indoeuropejskim – celtyckim Esusem[9], którego imię wywodzone jest, podobnie jak w przypadku nordyckich Assów, z tego samego indoeuropejskiego rdzenia *ansu- (pan, władca, bóg)[14]. W przypadku drugiej formy imienia bóstwa – „Jasza” – Włodzimierz Szafrański zauważa, iż dodatkowy wpływ na jej ukształtowanie (oprócz celtyckiego Esusa) wywrzeć mogło sarmackie/alańskie plemię Jasów w pewnym momencie przebywające na części terenu dzisiejszej Polski[15].

Przypisy

  1. Krzysztof Bracha: Sacrum pogańskie – Sacrum chrześcijańskie. Kontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej. Warszawa: Słowo/Obraz Terytoria, 2010, s. 377. ISBN 978-83-7181-618-5.
  2. a b Leszek Kolankiewicz: Dziady. Teatr święta zmarłych. Gdańsk: DiG, 1999, s. 416-417. ISBN 83-87316-39-3.
  3. a b c Leszek Kolankiewicz: Dziady. Teatr święta zmarłych. Gdańsk: DiG, 1999, s. 418. ISBN 83-87316-39-3.
  4. Leszek Kolankiewicz: Dziady. Teatr święta zmarłych. Gdańsk: DiG, 1999, s. 420. ISBN 83-87316-39-3.
  5. Leszek Kolankiewicz: Dziady. Teatr święta zmarłych. Gdańsk: DiG, 1999, s. 421-422. ISBN 83-87316-39-3.
  6. Leszek Kolankiewicz: Dziady. Teatr święta zmarłych. Gdańsk: DiG, 1999, s. 426-427. ISBN 83-87316-39-3.
  7. Karol Brückner: Mitologia słowiańska i polska. Warszawa: PWN, 1980. ISBN 8301062452.
  8. Karol Potkański: Pisma pośmiertne. Poznań: Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, 2004. ISBN 8370634117.
  9. a b Włodzimierz Szafrański: Pradzieje religii w Polsce. Warszawa: Iskry, 1979, s. 355-386. ISBN 83-207-0035-3.
  10. Włodzimierz Szafrański: Prahistoria religii na ziemiach polskich. Wrocław: Ossolineum, 1987. ISBN 83-04-02624-4.
  11. Marek Cetwiński: Herby, legendy, dawne mity. KAW, 1989. ISBN 83-03-01809-4.
  12. Leszek Kolankiewicz: Dziady. Teatr święta zmarłych. Gdańsk: DiG, 1999. ISBN 83-87316-39-3.
  13. Aleksander Gieysztor: Mitologia Słowian. Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1986, s. 145-152. ISBN 83-221-0152-X.
  14. Andrzej Kempiński: Słownik mitologii ludów indoeuropejskich. Poznań: Kantor Wydawniczy SAWW, 1993, s. 131. ISBN 83-85066-91-8.
  15. Włodzimierz Szafrański: Prahistoria religii na ziemiach polskich. Wrocław: Ossolineum, 1987, s. 343. ISBN 83-04-02624-4.