Bitwa pod Rosią

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Bitwa pod Rosią
Wojna polsko-bolszewicka
Ilustracja
Czas 24-25 lipca 1920
Miejsce pod Rosią
Przyczyna ofensywa Frontu Zachodniego
Wynik zwycięstwo Sowietów
Strony konfliktu
Flag of Poland (1919–1928).svg Polska  Rosyjska FSRR
Dowódcy
Stefan de Latour
Kazimierz Rybicki
Władimir Łazariewicz
August Kork
Siły
1 Dywizja L-B 3. i 15 Armia
11, 56, 21, 6 i 16 DS
Straty
150 poległych i rannych
35 jeńców
3 ckm-y
około 300 poległych i rannych
100 jeńców
2 ckm-y
brak współrzędnych

Bitwa pod Rosią – walki polskiej 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej gen. Stefana de Latoura z oddziałami pięciu sowieckich dywizji 3. i 15 Armii w czasie lipcowej ofensywy Frontu Zachodniego Michaiła Tuchaczewskiego w okresie wojny polsko-bolszewickiej.

Położenie wojsk przed bitwą[edytuj | edytuj kod]

W pierwszej dekadzie lipca przełamany został front polski nad Autą, a wojska Frontu Północno-Wschodniego gen. Stanisława Szeptyckiego cofały się pod naporem ofensywy Michaiła Tuchaczewskiego. Naczelne Dowództwo nakazało powstrzymanie wojsk sowieckiego Frontu Zachodniego na linii dawnych okopów niemieckich z okresu I wojny światowej[1]. Sytuacja operacyjna, a szczególnie upadek Wilna i obejście pozycji polskich od północy, wymusiła dalszy odwrót[2]. 1 Armia gen. Gustawa Zygadłowicza cofała się nad Niemen, a 4 Armia nad Szczarę[3].

Opór 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej na linii Niemna pod Mostami spowodował, że dowództwo sowieckiej 3 Armii musiało zmienić kierunki natarcia swoim związkom taktycznym. Również sąsiednie 15. i 16 Armia, a także odwód frontu – 5 Dywizja Strzelców, zostały taktycznie zaangażowane w bitwie[4].

 Osobny artykuł: bitwa pod Mostami.

Walki 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej[edytuj | edytuj kod]

Udział 1 pułku artylerii polowej Litewsko-Białoruskiej w bitwie pod Rosią został upamiętniony na jego sztandarze. Marszałek Edward Rydz-Śmigły przypina szarfę do sztandaru.

Mimo sukcesów 1 DL-B w walce obronnej w rejonie Mostów, nowy dowódca 1 Armii gen. Jan Romer nakazał wycofanie dywizji na linię rzeki Rosi[5]. Tymczasem przeciwnik, wykorzystując luki w polskiej obronie, wyszedł na tyły 1 DL-B, a sowiecka 11 Dywizja Strzelców opanowała miejscowość Roś. 24 lipca oddziały polskiej dywizji rozpoczęły realizację rozkazu dowódcy armii i około 1300 zaczęły wycofywać się w kierunku Piasków. Szczególnie ciężko było oderwać się od przeciwnika II Brygadzie L-B i III/ mińskiego pułku strzelców, a nowogródzki pułk na swojej drodze odwrotu z folwarku Nowinki ku Piaskom musiał omijać palące się lasy[6]. W podobnej sytuacji znalazł się też wileński pułk mjr. Stanisława Bobiatyńskiego, którego pożar lasów zaskoczył na prawym skrzydle dywizji[7].

W godzinach popołudniowych z oddziałów dywizji sformowano kolumnę marszową. W straży przedniej ruszył szwadron por. Stanisława Czuczełowicza i wileński pułk strzelców, zaś w kolumnie głównej maszerował III/grodzieńskiego pułku strzelców, osłaniający tabory i artylerię oraz nowogródzki pułk strzelców. Ariergardę stanowił grodzieński pułk z plutonem artylerii. III/mińskiego pułku stanowił ubezpieczenie boczne (prawe)[8].

Kiedy około 1800 z dworu Białawicze ruszyło czoło dywizji, ariergardę atakowały już pod Piaskami oddziały 61. i 62 Brygady Strzelców, a na lewe skrzydło kolumny uderzał 21 pułk kawalerii z 21 Dywizji Strzelców[9].

Około 2000, kolumna główna dywizji weszła do lasu Chomin Bór. W tym momencie rozszalała się burza i ataki bolszewickie ustały. Tu gen. Stefan de Latour dowiedział się o zajęciu Rosi. Zaskoczony, nie podjął decyzji o natychmiastowym natarciu i w rezultacie wojsko stało bezczynnie, stłoczone na leśnej drodze 3–5 km od celu ataku. Ulewa i burza uniemożliwiały też wypoczynek[10].

Brak decyzji pełniącego obowiązki dowódcy dywizji wykorzystali Sowieci, a Chomin Bór otoczyły 11., 56., 21., 6. i 16 Dywizje Strzelców[11]. Stosunek sił dla strony polskiej był wysoce niekorzystny. Licząca około 1700 żołnierzy i 27 dział dywizja polska była otoczona przez około 10–12 000 czerwonoarmistów, z kilkunastoma bateriami artylerii. Piechota mogła próbować przeprawy przez grząską, bagnistą dolinę Rosi, ale artylerię i tabory należałoby w tym przypadku spisać na straty[12]. Wysłany na rozpoznanie 1 szwadron ułanów Grodzieńskich por. Czuczełowicza ustalił, że wolna pozostała tylko droga na NowosiółkiMoczulne. Dalej rozpoznanie prowadzone było już przez dwa szwadrony kawalerii dywizyjnej. Idące w mroku szwadrony wpadły około północy na piechotę sowiecką. Ostatnia droga odwrotu okazała się zamknięta[9]. Około północy między stojące w ciszy kolumny polskiej dywizji wjechał patrol kozaków dońskich z 21 Dywizji Strzelców, który bez strzału rozbrojono[13]. Gen. de Latour zebrał wyższych oficerów dywizji i zorganizował swoistą „radę wojenną”. Rozważano kilka propozycji działania. Ppłk Kazimierz Rybicki proponował, by o świcie uderzyć całością sił na Roś. Pozostali uczestnicy narady zdecydowali podjąć nocny marsz na Nowosiółki[9]. W celu odwrócenia uwagi, II batalion wileńskiego pułku strzelców i 1 szwadron ułanów Grodzieńskich miały wykonać natarcie demonstracyjne na Roś[14]. Wybrano wariant drugi i tuż przed świtem ruszono na Nowosiółki. Idące w awangardzie III batalion mińskiego pułku strzelców i III/wileńskiego pułku strzelców, pod dowództwem ppłk. Rybickiego, napotkały tyralierę sowiecką z 11 Dywizji Strzelców i z marszu przystąpiły do natarcia. W walce wręcz zdobyły Karpowce i Nowosiółki i maszerowały dalej na Brzostowicę[15]. Tymczasem gen. de Latour zatrzymał siły główne dywizji na skraju lasu, oceniając, że luka w ugrupowaniu nieprzyjaciela nie jest dostatecznie szeroka[16]. W wyniku kolejnego zastoju w działaniach wojsk, utracono łączność ze strażą przednią. Dopiero wtedy, na czele dwóch kompanii wileńskiego pułku strzelców, kompanii mińskiego pułku strzelców i obsady szkoły podoficerskiej, ruszył dowódca wileńskiego pułku strzelców mjr Stanisław Bobiatyński. W tym czasie dowództwo sowieckie zdążyło już ściągnąć posiłki na zagrożone kierunki. Kiedy o świcie kolumny polskie wyszły z lasu na płaski, pozbawiony osłony teren, ogień do nich otworzył 504 pułk strzelców, a oddział mjr. Bobiatyńskiego zmuszony był wycofać się do Chomin Boru. Za oddziałem podążali czerwonoarmiści. Zdezorientowany i chwiejny w podejmowaniu decyzji gen. de Latour praktycznie przestał dowodzić[12]. Od tego momentu oficerowie sztabu podpisywali rozkazy nazwiskiem popularnego i szanowanego przez żołnierzy ppłk. Kazimierza Rybickiego. W krytycznej sytuacji na wysokości zadania stanęli artylerzyści. Dowódca I/1 pułku artylerii polowej Litewsko-Białoruskiej por. Brunon Romiszewski wyprowadził swoje trzy baterie pod tyraliery sowieckie i z odległości kilkuset metrów otworzył ogień na wprost. Dołączyły do niego dwie baterie III dywizjonu i haubice 3/13 pac. Skoncentrowany ogień sześciu baterii załamał atak nieprzyjaciela. Po piętnastominutowym ostrzale wszyscy zdolni do działania żołnierze, bez względu na specjalność wojskową, ruszyli do ataku.

Spontaniczne uderzenie odrzuciło nieprzyjaciela w kierunku Rosi[16]. Za grupą uderzeniową ruszyła artyleria i tabory dywizji. Kolumnie taborów torował drogę szwadron ułanów grodzieńskich. Jego dowódca, dawny oficer pułku kozackiego, por. Stanisław Czuczełowicz wcielił do swojego oddziału 23 jeńców sowieckich – kozaków dońskich, którzy przystali ochoczo na służbę w Wojsku Polskim[17]. Chwilowe niepowodzenie u Sowietów skutkowało wyprowadzeniem przez nich kontrataku. Wyprowadziła go spod Rosi 11 Dywizja Strzelców. W tym położeniu adiutant II Brygady Litewsko-Białoruskiej por. Aleksander Rojszyk zorganizował oryginalne ubezpieczenie boczne – wydał rozkaz wysunięcia do przodu całej broni maszynowej. Każdy batalion wychodzący na skraj lasu wysyłał wszystkie posiadane ckm-y na prawo od drogi. W ten sposób powstał oddział osłony w sile około pięćdziesięciu ckm-ów, który ubezpieczał szybko maszerującą kolumnę piechoty i taborów. W miarę posuwania się kolumny, od jej czoła rozwijały się kolejne plutony i kompanie ckm, aby po przejściu kolumny dołączyć do jej tyłów. Zmasowany ogień broni maszynowej załamał wszystkie ataki nieprzyjaciela na maszerujące oddziały. W tym czasie na sowieckie lewe skrzydło uderzył II batalion wileńskiego pułku strzelców, wracający po wykonaniu natarcia demonstracyjnego na Roś i zmusił Sowietów do odwrotu[18].

Maszerujące dalej główne siły 1 DL-B napotkały pod Miniewszczyzną pododdziały sowieckiego 502 pułku strzelców. Ogień broni maszynowej przyparł dywizjon por. Romiszewskiego do rzeki, a na zatrzymaną artylerię wpadły skłębione tabory. W tej sytuacji dowódca 3 baterii por. Brzeszczyński stanął na czele mieszanego oddziału piechoty i artylerzystów i związał nieprzyjaciela walką od czoła, natomiast por. Czuczełowicz obszedł ze swoim szwadronem ułanów skrzydło piechoty sowieckiej i uderzył na nie. Szarża około sześćdziesięciu kawalerzystów całkowicie zaskoczyła przeciwnika. Wzięto kilkudziesięciu jeńców i dwa ckm-y.

Zdarzały się też elementy wojny psychologicznej. Otoczony przez czterech czerwonoarmistów por. Czuczełowicz wykazał znajomość psychiki żołnierza rosyjskiego i do repetujących broń Rosjan krzyknął pewnym siebie głosem: Kakoj gubierni? Zgodnie odpowiedzieli: Kostromskoj, wasze błagorodije i rzucili karabiny. Działania oddolne dowódców niższego szczebla spowodowały, że 502 pułk strzelców wycofał się przez Las Zamkowy do Wołkowyska. Dywizja mogła dalej kontynuować wycofywanie[19].

W czasie marszu chętnie korzystano z pomocy miejscowych przewodników. Główna kolumna dywizji, prowadzona przez miejscowego Polaka, około 800 doszła do nieużywanego brodu na Rosi i przeprawiła się na jej zachodni brzeg. W okolicach folwarku Teolina przeorganizowano ugrupowanie marszowe i ruszono dalej na zachód. Przed południem połączono się z oddziałem ppłk. Rybickiego[20].

Tymczasem na opuszczony przez 1 Dywizję Litewsko-Białoruską Chomin Bór uderzyły koncentrycznie dywizje sowieckie. Zdezorientowane, rozpoczęły walkę między sobą. Zanim dowództwo sowieckie opanowało zamieszanie i uporządkowało jednostki, oddziały polskie znalazły się w odległości jednego dnia marszu od wojsk sowieckich 3. i 15 Armii. Dywizja maszerowała w kierunku na Wiejki i Pozierany, często między kolumnami oddziałów Armii Czerwonej, które parokrotnie bezskutecznie próbowały ją zatrzymać[21][20].
Komunikat prasowy polskiego Sztabu Generalnego z 25 lipca 1920 donosił[22]:

Przez cały dzień wczorajszy nieprzyjaciel w dalszym ciągu z wielką energią prowadzi ataki na północnym froncie […]. Główne natarcia skierowane były w stronę Sokółki i wzdłuż szosy z Wołpy na Roś. Oddziały nasze odstępują w ciężkich walkach.

Bilans walk[edytuj | edytuj kod]

Bitwa pod Rosią pozwoliła 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej rozerwać pierścień okrążenia pięciu dywizji Armii Czerwonej i uniknąć rozbicia. Straty polskie to 150 poległych i rannych, 35 jeńców, trzy ckm-y, a straty sowieckie to około trzystu poległych i rannych, stu jeńców, dwa ckm-y[23].

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]